Tak, zgadzam się. zawsze ma w zapasie tę samą minę, jeżeli ma być scena niezbyt wesoła, to robi minę ubolewania, jak nie, to się bardzo mocno uśmiecha itd. Nie jest to zbyt piękne, ale cóż...
[quote4a="Nataszaa"]Ja czuję się w obowiązku stanąć w obronie Aliny.
Rozumiem, że nie podoba wam się jej wyraz artystyczny. To ważne, ale...
same powiedziałyście, że ma dużo ról. Pomyślcie wiec realnie - kto byłby w stanie się do nich przygotować?! Macie swoje ulubienice. Zakharova, Golub, Novikova i inne.
Mówicie, że mają dobry wyraz, że "czują" rolę. A gdyby musiały pracować tyle co Alina?
Gdyby miały do zatańczenia tyle ról? Czy wtedy też byłyby tak świetnie przygotowane do roli?
Myślę, że wtedy skupiałyby się bardziej na tym, żeby ich zmęczenia nie było widać na scenie.
[/quote4a]
Moim zdaniem, gdyby miała ona "to coś", to by poprostu jakoś się "ogranęła" (bardzo przepraszam za wyrażenie) i jakoś dała charakter swoim rolom.
Co do Balanchina, to nawet było nieźle, tu jej zawsze ten sam wyraz pasował, ale bardzo denerwują mnie te jej ręce, mało zebrane, czas latające gdzie popadnie.
Ale żeby już nie być tak surowym, to niektóre rzeczy mi się jej podobają, np. piruety (chociaż też nie zawsze). Podziwiam ją za to, że poprostu tańczy w Marince. Dla mnie każdy, kto tam tańczy już dokonał rzeczy niemożliwych