Taniec - ograniczenie czy wolność?

Balet "od kuchni". Style i "szkoły" (np. rosyjska, francuska, włoska, duńska itp.), choreografia, pantomima, poszczególne balety, muzyka baletowa; historia baletu; zagadki;
Spidi
Posty: 153
Rejestracja: czw paź 27, 2011 8:30 am

Post autor: Spidi »

Rozpoczelam ta dyskusje a potem zniklam na dluzszy czas bez odpowiedzi,przepraszam!

Martini,Lorenzo,Madelaine-dziekuje bardzo za slowa otuchy,jak pisalam swoj post bylam w baletowym dolku ;)
Co do mojej sytuacji-nie mam zadnych mozliwosci by profesjonalnie tanczyc (24 lata na karku,brak predyspozycji) i nie jest to moim celem, ale chyba kazda osoba zafascynowana jakimkolwiek rodzajem tanca chcialaby efekt swojej pracy pokazac (chocby przyjaciolom zobligowanym by na te pokraczne ruchy patrzec i przyklaskiwac :mrgreen: ). MOja frustracja wiaze sie z tym o czym pisala Madelaine-poczatkowa euforia po rozpoczeciu zajec i brutalne zderzenie z wlasnymi ograniczeniami,problemami na ktore w swoim zadufaniu nie bylam przygotowana-co z tego,ze nie jestem rozciagnieta,to przyjdzie w dwa tygodnie,wystarczy ze jestem szczupla i mam dlugie nogi.
Pisalam o tym,co mnie najbardzej gniecie-czyli codzienne (nie po 20 godzin na dobe,ale mimo wszystko codziennie o tym mysle) dumanie nad tym,co by bylo gdybym zaczela tanczyc w wieku 8 lat-oczywiscie te rozmyslania biegna do desek sceny najlepszego teatru ;_ ; .I to jest wlasnie chyba obsesja, bo jak mozna byc szczesliwym i isc w czymkolwiek naprzod kiedy mysli sie tylko o przeszlosci.
Wezme sobie wasze rady do serca (filmik Jobsa tez obejrzalam :mrgreen: ) i zamiast myslec od razu o kreceniu 32 fouttes zaczne od nauczenia sie w koncu poprawnego chaines.Moze tu bedzie metoda-i w koncu po 10 latach dojde do tego,co chce osiagnac dzis :wink:
ODPOWIEDZ