Strona 4 z 4

: pt maja 11, 2007 8:22 pm
autor: groteska
Ja swoje zajecia mam 24 km od domu, wracam z nich po 23 i... nie narzekam;) Rodzice sie przyzwyczaili i ciesza sie ze mam taka pasje, podoba im sie to;)
Ale moglabym sie lepiej z ojcem dogadywac... Znaczy, moglby czasem myslec, ze nie wszyscy sa tacy jak on.
Ale na szczescie mam ogromna sile persfazji :twisted:

: sob maja 12, 2007 5:22 am
autor: Nati
a jak często masz zajęcia??
Ja bym tak nie chciała, bo nie masz życia prywatnego :(
a co do rodziców to daję mi kasę na warsztaty i w ogóle... no bardzo chcę zebym tanczyła. I wie ze konie tez lubię, więc tez mnie finansuje :) W ogóle mama jest spoko, tylko gdy nie wrzeszczy ze wiecznie jest bajzel, a tata hmm widzę go raz na miesiąc wiec nie wiem jaki jest tak naprawde :)

: ndz maja 13, 2007 7:34 am
autor: groteska
Ja mam zajecia 2-3 razy w tyg (nie chodze do szkoly baletowej jak widac;) ). Wyjezdzam jakos po 19, a wracam jak mowilam po 23. Sam przejazd trwa okolo 40 minut.
Ale oprocz baletu mam mnostwo innych zajec i powiem Ci, ze zawsze mialam, mam i raczej bede miec zycie prywatne;) To kwestia organizacji czasu;) Chciec to moc hehe

: ndz maja 13, 2007 9:40 am
autor: mimi91
groteska zgadzam się z tobą

: ndz maja 13, 2007 12:51 pm
autor: Kasia :))
Ja często miałam takie sytuacje, że jechałam godzinę, ćwiczyłam pół i wracałam godzinę.
To w przypadku prób do ról w przedstawieniach.
Jak się kocha, to się trzeba poświęcać czasami :D
Teraz z kolei są dwa dni w tygodniu, w czasie których jadę najpierw w jedno miejsce, a później mam jakieś pół godziny na przeniesienie się w inne.
I tak tańcuję parę godzin ;)