Ci rodzice!

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
groteska
Posty: 500
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 7:22 pm

Post autor: groteska »

Ja swoje zajecia mam 24 km od domu, wracam z nich po 23 i... nie narzekam;) Rodzice sie przyzwyczaili i ciesza sie ze mam taka pasje, podoba im sie to;)
Ale moglabym sie lepiej z ojcem dogadywac... Znaczy, moglby czasem myslec, ze nie wszyscy sa tacy jak on.
Ale na szczescie mam ogromna sile persfazji :twisted:
Nati
Posty: 805
Rejestracja: sob sty 13, 2007 12:58 pm

Post autor: Nati »

a jak często masz zajęcia??
Ja bym tak nie chciała, bo nie masz życia prywatnego :(
a co do rodziców to daję mi kasę na warsztaty i w ogóle... no bardzo chcę zebym tanczyła. I wie ze konie tez lubię, więc tez mnie finansuje :) W ogóle mama jest spoko, tylko gdy nie wrzeszczy ze wiecznie jest bajzel, a tata hmm widzę go raz na miesiąc wiec nie wiem jaki jest tak naprawde :)
groteska
Posty: 500
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 7:22 pm

Post autor: groteska »

Ja mam zajecia 2-3 razy w tyg (nie chodze do szkoly baletowej jak widac;) ). Wyjezdzam jakos po 19, a wracam jak mowilam po 23. Sam przejazd trwa okolo 40 minut.
Ale oprocz baletu mam mnostwo innych zajec i powiem Ci, ze zawsze mialam, mam i raczej bede miec zycie prywatne;) To kwestia organizacji czasu;) Chciec to moc hehe
mimi91
Posty: 10
Rejestracja: czw maja 03, 2007 9:09 pm

Post autor: mimi91 »

groteska zgadzam się z tobą
Kasia :))
Posty: 2628
Rejestracja: pt gru 16, 2005 8:22 pm

Post autor: Kasia :)) »

Ja często miałam takie sytuacje, że jechałam godzinę, ćwiczyłam pół i wracałam godzinę.
To w przypadku prób do ról w przedstawieniach.
Jak się kocha, to się trzeba poświęcać czasami :D
Teraz z kolei są dwa dni w tygodniu, w czasie których jadę najpierw w jedno miejsce, a później mam jakieś pół godziny na przeniesienie się w inne.
I tak tańcuję parę godzin ;)
ODPOWIEDZ