Rodzina, ach rodzina...
Hmm, a więc mój tata gra na gitarze, moja babcia chodziła na gimnastyke artystyczną(przynajmniej jedyna :) ) a mój brat gra aktualnie na gitarze elektrycznej, klasycznej i keyboardzie(nie wiem jak to się pisze dokładnie) No i ja zapoczątkowałam ere baletu w mojej rodzinie :P A zobaczymy czy moje dzieci pójdą dalej w tym kierunku :wink:
-
drCoppelius
- Posty: 559
- Rejestracja: pt lut 25, 2005 9:02 pm
Moi rodzice są lekarzami i właściwie miałam iść w ich ślady (z własnej woli, oczywiście), ale ponieważ bardziej kocham sztukę niż fizykę, której nie kocham wcale, to skończyłam tak, jak skończyłam :) Nikt w mojej rodzinie wcześniej nie tańczył, przynajmniej z najbliższej rodziny, z tego, co mi wiadomo, z dalszej też nie.
Ale za to teraz moja Siostra tańczy salsę, mój Kuzyn kochany trenował tańce towarzyskie przez jakiś czas, no a ja baletuję :)
Ale za to teraz moja Siostra tańczy salsę, mój Kuzyn kochany trenował tańce towarzyskie przez jakiś czas, no a ja baletuję :)
Oj Princess, Twoi rodzice mają taka samą mentalność i zdanie o balecie jak moi. Przyciśnij ich do muru tzn, postaw przed faktem dokonanym :P U mnie to poskutkowało, sama zapisałam sie na balet i opłaciłam pierwsze zajęcia, a potem jak zobaczyli ze w niczym mi to nie ujmuje zgodzili się "bez bicia" :P To naprawde skutkuje :shock: Moi rodzice wróżyli dla mnie przyszłosć kolarza. Mój tata był kolarzem i do dzis nie moze mi wybaczyć ze go zawiodłam :evil:
Heh princess napewno nie poddawaj się...myślę że to co napisała Goosia ma sens więc sama zapisz się na zajęcia :) Moi rodzice na szczęście nie sprawiali mi kłopotów..już przyzwyczaili się że chodzę na różne zajęcia "dodatkowe"( uff było tego trochę ). Na początku moja matka marudziła mi, że na zajęcia muszę SAMA dojeżdżać, że to daleko i może mi się coś stać. Teraz już tak tego nie przeżywa :)
[quote:a7705688ce="Misour"]Na początku moja matka marudziła mi, że na zajęcia muszę SAMA dojeżdżać, że to daleko i może mi się coś stać. Teraz już tak tego nie przeżywa :)[/quote:a7705688ce]
Dokładnie :D musisz rodziców przyzwyczaić :) potem nie beda sie juz czepiać, wiekszosć rodziców cechuje nadopiekunczosć i gdy ich dziecko (nie daj boże córka) ma gdzieś dojezdzać, to odrazu ze "zostaniesz zgwałcona" "napadnieta" itp. PRINCESS! nie poddawaj sie w żadnym wypadku - nie warto! :D
Dokładnie :D musisz rodziców przyzwyczaić :) potem nie beda sie juz czepiać, wiekszosć rodziców cechuje nadopiekunczosć i gdy ich dziecko (nie daj boże córka) ma gdzieś dojezdzać, to odrazu ze "zostaniesz zgwałcona" "napadnieta" itp. PRINCESS! nie poddawaj sie w żadnym wypadku - nie warto! :D