ja też zawsze prałam z praniem.
no, tylko raz mama wrzuciła do pralki moje jedyne atłasowe baletki, no i już ich nie wyjęła :wink:
jedyna kolorowa plama na moich baletkach to kropka po truskawkach które jadłyśmy w garderobie przed spektaklem :lol:
hmm..generalnie chodziło o to że ich poprostu nie było, dlatego ich nie wyjęła :wink: rozpękły się na kilka części: osobno prawa strona, lewa strona, podeszwa, sznurek i duuuuużo niteczek. i wszystko osobno. i powiedziała żebym nie mówiła tacie (kosztowały 4 dychy :P )
Co do prania baletek w pralce - raz uprałam tak materiałowe (w sensie:nie skórzane) baletki i skórzana podeszwa puściła kolor. W efekcie zarówno reszta prania jak i same baletki przybrały dość nieciekawy kolor.