Generalnie to jest tak, ze starasz sie wszystko robic tak, jakby nogi byly rownolegle, czyli korpus i biodra (tak jak sa kolce biodrowe) rownolegle skierowane do przodu, tylko wykrecasz tylna noge.
Wiadomo, minimalnie zawsze troche to biodro pojdzie w bok, tzn nawet nie tyle, bo kolec biodrowy powinien zostac nienaruszony, co minimalnie otworzy sie pachwina i jest wieksze otwarcie od podlogi, ktore oczywiscie trzeba dociskac ;) Ale to nie moze byc na zasadzie, ze cale np. lewe biodro idzie w tyl za noga, tylko to sa minimalne roznice.
Trzeba starac sie i myslec o tym, zeby wszystko trzymac identycznie jak z noga rownolegla, i wciskac pachwine do podlogi, tylko wykrecic noge (jak pisalam, na poczatku moze troche bolec, moze jak ktos nie jest do tego przyzwyczajony to nawet troche mocno, ale potem idzie juz latwiej :) ).
[size=9:1d71904b8d]PS. Jesli w pozycji rownoleglej na stojaco (czyli poz. 6, ale niekoniecznie ze zlaczonymi nogami) czujesz jakby zamkniete to biodra to jestes pewna, ze masz odpowiednio ustawiona miednice (mam na mysli jej pochylenie), a co za tym idzie kregoslup (zwroc uwage tez na to, gdzie masz swoj ciezar ciala)?[/size:1d71904b8d]
rozwartosc bioder
A ja zacznę może trochę z innej beczki. Mam nadzieję, że napiszę ten post w odpowiednim miejscu, bo chodzi głównie o rozwartość bioder oraz wszystko co się z tym wiąże, czyli szpagaty i rozwartość.
Powiedzmy, że ćwiczę dość regularnie (ostatnio nawet codziennie). Jednak dzisiaj wracam do formy, ponieważ zaprzestałam tańca na 3-4 miesiące, więc odwołam się do przypadku, kiedy ćwiczyłam okrągły rok.
Tak więc przez pierwsze pół roku ćwiczyłam. tzw. żabkę z przodu i z tyłu. Jednak zawsze z nimi miałam problemy. Być może dlatego, że mam właśnie wrodzone zamknięte biodra, co wnioskuje z moich obserwacji. Ponieważ po pół roku zrobiłam bardzo niewielkie postępy, zaś szpagat francuski wystarczył mi intensywny miesiąc ćwiczeń, jednak o tureckim nie ma mowy.
Z tego co nawet obserwuje mam bardzo słabą rozwartość, ale to też zależy jak się na to spojrzy. Ponieważ jeszcze nigdy siedząc w żabce nie dotknęłam kolanami podłogi, o leżeniu nóg w tej pozycji mogę jedynie pomarzyć. Przy rozciąganiu towarzyszy mi przy tym taki strasznie nieprzyjemny ból. Czasem rozciągając się w siadzie, w żabce mam wrażenie, jak gdyby jeden staw biodrowy (czy cokolwiek co tam jest) miało możliwość pójść niżej, jednak zazwyczaj wtedy drugie mnie blokuje, jak gdyby kości czy cokolwiek innego uniemożliwiały mi przekroczenie tej granicy, a przecież za ćwiczenia rozciągające zawsze się zabieram po rozgrzaniu.
Paradoksem jest jednak to, że stojąc bokiem przy ścianie i podnosząc do góry nogę od wewnętrznej strony do boku (dociska mnie wówczas druga osoba) potrafię nogę dociągnąć prawie, że do głowy - osiągając niemal 180*. Zaś przy takim rozciąganiu od przodu mam ciut gorsze wyniki. A chciałabym zaznaczyć, że szpagat francuski już robię (jeszcze nieporadnie, ale wracam do formy), a szpagatu tureckiego nie mogłam zrobić nigdy w życiu.
W dodatku ten ból mnie zniechęca do dalszych ćwiczeń....
A moją puentą i jednoznacznym pytaniem jest to, jak poprawić rozwartość bioder? O tych podstawowych ćwiczeniach wiem, ale może ktoś zna inne dające jakiekolwiek efekty? Chciałabym się również dowiedzieć, czy ktoś posiada podobne świadectwo z własnego życia, aby móc mnie dopomóc informacją ile potrzeba czasu, aby uzyskać satysfakcjonujące wyniki, przy regularnych ćwiczeniach oczywiście.
Jako ciekawostkę dodam, że u mnie w teatrze tańca jest osóbka, która posiada bardzo wąziutkie biodra, jednak z łatwością robi żabkę w siadzie. Faktem jest to, ze ona dłużej ode mnie tańczy i ma większe problemy ze zrobieniem jakiegokolwiek szpagatu - szczególnie francuskiego, co mnie dziwi. Ja mam takiej średniej szerokości - ni to wąskie, ni to szerokie, takie proporcjonalne do sylwetki.
Pozdrawiam ciepło! I z góry dziękuję za podpowiedzi.
Powiedzmy, że ćwiczę dość regularnie (ostatnio nawet codziennie). Jednak dzisiaj wracam do formy, ponieważ zaprzestałam tańca na 3-4 miesiące, więc odwołam się do przypadku, kiedy ćwiczyłam okrągły rok.
Tak więc przez pierwsze pół roku ćwiczyłam. tzw. żabkę z przodu i z tyłu. Jednak zawsze z nimi miałam problemy. Być może dlatego, że mam właśnie wrodzone zamknięte biodra, co wnioskuje z moich obserwacji. Ponieważ po pół roku zrobiłam bardzo niewielkie postępy, zaś szpagat francuski wystarczył mi intensywny miesiąc ćwiczeń, jednak o tureckim nie ma mowy.
Z tego co nawet obserwuje mam bardzo słabą rozwartość, ale to też zależy jak się na to spojrzy. Ponieważ jeszcze nigdy siedząc w żabce nie dotknęłam kolanami podłogi, o leżeniu nóg w tej pozycji mogę jedynie pomarzyć. Przy rozciąganiu towarzyszy mi przy tym taki strasznie nieprzyjemny ból. Czasem rozciągając się w siadzie, w żabce mam wrażenie, jak gdyby jeden staw biodrowy (czy cokolwiek co tam jest) miało możliwość pójść niżej, jednak zazwyczaj wtedy drugie mnie blokuje, jak gdyby kości czy cokolwiek innego uniemożliwiały mi przekroczenie tej granicy, a przecież za ćwiczenia rozciągające zawsze się zabieram po rozgrzaniu.
Paradoksem jest jednak to, że stojąc bokiem przy ścianie i podnosząc do góry nogę od wewnętrznej strony do boku (dociska mnie wówczas druga osoba) potrafię nogę dociągnąć prawie, że do głowy - osiągając niemal 180*. Zaś przy takim rozciąganiu od przodu mam ciut gorsze wyniki. A chciałabym zaznaczyć, że szpagat francuski już robię (jeszcze nieporadnie, ale wracam do formy), a szpagatu tureckiego nie mogłam zrobić nigdy w życiu.
W dodatku ten ból mnie zniechęca do dalszych ćwiczeń....
A moją puentą i jednoznacznym pytaniem jest to, jak poprawić rozwartość bioder? O tych podstawowych ćwiczeniach wiem, ale może ktoś zna inne dające jakiekolwiek efekty? Chciałabym się również dowiedzieć, czy ktoś posiada podobne świadectwo z własnego życia, aby móc mnie dopomóc informacją ile potrzeba czasu, aby uzyskać satysfakcjonujące wyniki, przy regularnych ćwiczeniach oczywiście.
Jako ciekawostkę dodam, że u mnie w teatrze tańca jest osóbka, która posiada bardzo wąziutkie biodra, jednak z łatwością robi żabkę w siadzie. Faktem jest to, ze ona dłużej ode mnie tańczy i ma większe problemy ze zrobieniem jakiegokolwiek szpagatu - szczególnie francuskiego, co mnie dziwi. Ja mam takiej średniej szerokości - ni to wąskie, ni to szerokie, takie proporcjonalne do sylwetki.
Pozdrawiam ciepło! I z góry dziękuję za podpowiedzi.
Mam podobny problem jak MiKi...
ja cwicze srednio 4 rzy w tygodniu [ jak mam wolne to codziennie
] na kazdyc zajeciach mam rozciaganie i to takie porzadne szpagat francuski [damski, jak kto woli go nazywac] robie bez rozciagania.... ale za to szpagat turecki to tylko moje marzenie...;/;/ np z cwiczeniami z 5 pozycjibaletowej tez mam problemy a cwicze od ponad 3 lat klasyke i jak wczesniej wspomnialam dosc intensywnie,.... moj trener mowil mi ze to sa uwarunkowania w budowie stawu biodroego [jedni maja otwarte inni jak ja zamkniete biodra] ale moze ktos z was ma jakies sprawdzone ciwczenia co do szpagatu tureckiego i 5 pozycji baletowej?? 
ja cwicze srednio 4 rzy w tygodniu [ jak mam wolne to codziennie