[quote47="Ali"]
[quote47="Idris"]... takim idolem moim jest Vladimir Yaroshenko. Jestem tak zachwycona jego tańcem, że śmiem nazywać się jego fanką. Podstarzałą. Trudno. Na dodatek nie bałabym się drinka herbacianego

z wyżej wymienionym, nawet gdyby był w realu. Zdecydowanie nie bałabym się podjęcia "ryzyka rozczarowania". [/quote47]
A ja zdecydowanie prostuję przeciw określeniu "podstarzała". Bez kokieterii Idris

- nie ma ono nic wspólnego z prawdą, a piękno z wiekiem. Jeśli zaś osobiste przymioty Vladimira (o których pisaliśmy kilka stron wcześniej) są prawdziwe i trwałe to rzeczywiście nie byłoby żadnego "ryzyka" z tym drinkiem w realu. Ja jednak nie będę przekraczał cienkiej granicy między nawą teatru a prezbiterium sztuki - nie z lęku, ale dla zasady.[/quote47]
Ali, nie było w tym kokieterii, raczej żartobliwość

napisałam tak, po przeczytaniu Waszej z Kasią dyskusji. W sumie mam świadomość swojego wieku (A to, że nie wyglądam na swoje lata

to juz insza inszość...) i tego, że idol z tego wątku jest dla mnie młodzieńcem..

Swoją drogą, tym bardziej chylę czoła przed nim, jest jednym z naprawdę nielicznych "młodzieńców" pośród moich idoli. (Od razu zaznaczam, że używam tego słowa "młodzieniec" dla podkreślenia wieku, a nie do okazania jakiegokolwiek braku szacunku do tego człowieka, już to przerabialiśmy przy okazji określenia lotniczego i mam nadzieję, że to jest jasne)..
Ali, Ali, teraz to zaczyna mi być przykro, że się widzieliśmy i nie porozmawialiśmy ze sobą. Hmm.
Ciekawe skąd ta wiedza, że ja to ja.
Edit: A co do zasad i przekraczania cienkiej granicy..
Jeśli będę miała okazję porozmawiać z VY i powiedzieć mu jak bardzo cieszę się, że tańczy na deskach Teatru Wielkiego i dzięki temu mogę podziwiać jego talent i że swoim tańcem sprawia mi wiele radości, że taka możliwość pójścia do Teatru i oglądania go w akcji powoduje, że życie jest lepsze.. to przekroczę granicę i to zrobię. Dlaczego? Bo uważam, że warto mówić takie rzeczy. Jeśli ktoś robi coś pięknego, co wpływa na mnie i moje życie, to myślę, że chcę to tej osobie powiedzieć(o ile to w ogóle możliwe, zapewniam, że nie ścigam idoli po świecie

) i z autopsji wiem, że dla takiej osoby (o ile nie jest zarozumiałym bufonem, a takiego przypadku tu nie omawiamy

) to też jest ważne. Ja robię w życiu pewnie niewiele ale zajmuję się też czymś (szczególnie dwie takie działalności), co powoduje, że czasami ktoś przyjdzie i mówi mi np. że dziekuje mi za to, co robię albo podoba mu się to i to, co zrobiłam

Każda taka pozytywna informacja jest bardzo cenna i motywująca. I wzruszająca.
I wracając do sedna, na pewno nie zrobiłabym tego na spotkaniu oficjalnym, publicznie, podnosząc rękę i wstając ...z racji swojej beznadziejnej nieśmiałości-nie nadaję się do publicznych wystąpień. Gdybym miała okazję bardziej prywatnie, choćby na herbacie po publicznym spotkaniu, zrobiłabym to.
Przepraszam, teraz czuję się jak podlotek bez zasad..
