Strona 30 z 43

: sob cze 28, 2014 10:32 pm
autor: Ali
Wspaniały kawałek, jak i ten - finałowy: https://www.youtube.com/watch?v=8OtO8yf_IhU
Ale bez choreografii Pastora i Vladimira w tym diabolicznym jakbytangu - czegoś brakuje. Oj, brakuje. Jednak po wakacjach znów dają Obsesje, a jeszcze wcześniej Romea. Jest na co czekać...

: sob cze 28, 2014 10:51 pm
autor: Idris
[quote5d="Ali"]Wspaniały kawałek, jak i ten - finałowy: https://www.youtube.com/watch?v=8OtO8yf_IhU
Ale bez choreografii Pastora i Vladimira w tym diabolicznym jakbytangu - czegoś brakuje. Oj, brakuje. Ale po wakacjach znów dają Obsesje, a jeszcze wcześniej Romea. Jest na co czekać...[/quote5d]

No to z odrobinką choreografii i odrobinką Vladimira mamy [URL=https://www.youtube.com/watch?v=qvWqemG4E1g]to.[/URL]
Dobranoc.
Dla mnie to był wspaniały "yaroshenkowy" sezon.

: sob cze 28, 2014 10:53 pm
autor: Ali
[quote73="Idris"]...A co do drinka z naszym idolem, wydaje mi się tak normalną osobą, że podejrzewam, iż jest to możliwe[/quote73]
Też tak myślę, ale jak to zaaranżować? Mogłaby to zrobić dla nas Kasia G. (chyba była też na ostatnich Obsesjach) zapraszając Vladimira Yaroshenkę na jedno ze swoich spotkań z publicznością, ale ona ma chyba zupełnie innych idoli i upodobania. Jej prawo. Może kiedyś do tego dojrzeje, bo na razie ma jakieś zahamowania. Bardzo to dziwne.

PS. Ja już jestem przy koniaku :wink:, Twoje zdrowie Idris i oczywiście Vladimira!

: ndz cze 29, 2014 7:40 am
autor: Kasia G
Ali, skąd takie przypuszczenia wielce krzywdzące? ;)Nie każdy tancerz musi byc moim jak to ująłeś "idolem" aby go zaprosic na spotkanie, zreszta nie musi byc oficjalne i chetnie je zaaranżuję specjalnie dla Was ;) Zreszta trudno już w moim przypadku mówic o "idolach" - wszyscy sa mimo swego artyzmu i mistrzostwa za młodzi bym mogła , nawet poza swoim zawodowym podejsciem do baletu traktowac jako "idoli". Wracając do bohatera tego watku - to jak- po wakacjach herbatka z Wołodią?

: ndz cze 29, 2014 9:31 am
autor: Ali
[quote9a="Kasia G"]...trudno już w moim przypadku mówic o "idolach" - wszyscy sa mimo swego artyzmu i mistrzostwa za młodzi bym mogła , nawet poza swoim zawodowym podejsciem do baletu traktowac jako "idoli". Wracając do bohatera tego watku - to jak- po wakacjach herbatka z Wołodią?[/quote9a]
Ejże Kasiu, a cóż ma :wink: wiek do (artystycznej rzecz jasna) idolatrii, w balecie zwłaszcza, młodością uwarunkowanym? Mamy, oj :smile: mamy wszyscy swoich idoli, niezależnie od wieku – ich i naszego, i nie widzę w tym nic zdrożnego. Jednak zbytnie zbliżanie się do idoli nie wydaje mi się :? bezpieczne, zawsze pozostaje ryzyko jakiegoś rozczarowania. Myślę także, że zarówno Idris, a mnie zdecydowanie, wystarczy ów iluzoryczny kontakt z Volodią, via rampa sceny. Mój pomysł na drinka z nim po spektaklu był :wink: wyłącznie zwrotem retorycznym, a nie realnym pragnieniem. Co innego publiczne spotkanie z Vladimirem Yaroshenką, takie miałoby zdecydowanie inny charakter – całkowicie bezpieczny i wielce już pożądany. Myślę, że nadejdzie kiedyś, tam lub gdzie indziej, wcześniej niż później – może też ze wspólnym drinkiem w uznaniu jego :smile: pięknych, poruszających kreacji scenicznych.

A że do dzisiaj nie mieliśmy takiego spotkania? No cóż, :smile: „niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita”.

: ndz cze 29, 2014 3:31 pm
autor: Kasia G
OK, zatem publiczne spotkanie - ja po prostu tak wyrażone pragnienia potraktowałam zadaniowo ;) Co tu kryć - ja po to m.in. zostałam dziennikarzem, zeby móc być bliżej i poznac swoich idoli.

PS. Dla mnie idol - idolka - to ktos kogo traktuje pod każdym względem jako wzór, a mój zachwyt zabarwiony jest wówczas także poza-artystycznym zachwytem (coś jak "zakochanie" w aktorze) - ale widac tak mam - nie mogę się "kochać" w ludziach - choćby i artystach - młodszych ode mnie - tych mogę wspierać. Zresztą obecni artyści baletu czasem niechcący swoim szacunkiem itd. daja mi do zrozumienia, ze traktują mnie raczej jak mentorkę, więc jakże bym mogła być ich "wielbicielką"

: ndz cze 29, 2014 3:35 pm
autor: Idris
[quote8e="Ali"][quote8e="Kasia G"]...trudno już w moim przypadku mówic o "idolach" - wszyscy sa mimo swego artyzmu i mistrzostwa za młodzi bym mogła , nawet poza swoim zawodowym podejsciem do baletu traktowac jako "idoli". Wracając do bohatera tego watku - to jak- po wakacjach herbatka z Wołodią?[/quote8e]
Ejże Kasiu, a cóż ma :wink: wiek do (artystycznej rzecz jasna) idolatrii, w balecie zwłaszcza, młodością uwarunkowanym? Mamy, oj :smile: mamy wszyscy swoich idoli, niezależnie od wieku – ich i naszego, i nie widzę w tym nic zdrożnego. Jednak zbytnie zbliżanie się do idoli nie wydaje mi się :? bezpieczne, zawsze pozostaje ryzyko jakiegoś rozczarowania. Myślę także, że zarówno Idris, a mnie zdecydowanie, wystarczy ów iluzoryczny kontakt z Volodią, via rampa sceny. Mój pomysł na drinka z nim po spektaklu był :wink: wyłącznie zwrotem retorycznym, a nie realnym pragnieniem. Co innego publiczne spotkanie z Vladimirem Yaroshenką, takie miałoby zdecydowanie inny charakter – całkowicie bezpieczny i wielce już pożądany. Myślę, że nadejdzie kiedyś, tam lub gdzie indziej, wcześniej niż później – może też ze wspólnym drinkiem w uznaniu jego :smile: pięknych, poruszających kreacji scenicznych.

A że do dzisiaj nie mieliśmy takiego spotkania? No cóż, :smile: „niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita”.[/quote8e]

Trochę się ubawiłam czytając Was a jednocześnie pomyślałam sobie, że dziecinna strasznie jestem, bo lat mam tyle, ile mam i swoich idoli w różnym wieku mam. I między innymi takim idolem moim jest Vladimir Yaroshenko. Jestem tak zachwycona jego tańcem, że śmiem nazywać się jego fanką. Podstarzałą. :) Trudno.

Na dodatek nie bałabym się drinka herbacianego :wink: z wyżej wymienionym, nawet gdyby był w realu. Zdecydowanie nie bałabym się podjęcia "ryzyka rozczarowania".

Oczywiście spotkanie z artystą VY na zasadzie publicznej rozmowy z tancerzem PBN jest jak najbardziej pożądane.. tylko błagam w terminie, w którym będę mogła dotrzeć.:)

Bardzo miło mi się tu z Wami rozmawia.

: ndz cze 29, 2014 6:01 pm
autor: Ali
[quote93="Kasia G"]... Dla mnie idol - idolka - to ktos kogo traktuje pod każdym względem jako wzór, a mój zachwyt zabarwiony jest wówczas także poza-artystycznym zachwytem (coś jak "zakochanie" w aktorze) - ale widac tak mam - nie mogę się "kochać" w ludziach - choćby i artystach - młodszych ode mnie - tych mogę wspierać. Zresztą obecni artyści baletu czasem niechcący swoim szacunkiem itd. daja mi do zrozumienia, ze traktują mnie raczej jak mentorkę, więc jakże bym mogła być ich "wielbicielką".[/quote93]
Idol (słownikowo) = osoba ciesząca się szczególną popularnością, bezkrytycznie uwielbiana i naśladowana; bożyszcze.

Jasne więc, że jest on także do owego :smile: "zakochania". Nie widzę nic zdrożnego w "zachwycie zabarwionym także poza-artystycznie" ludźmi młodszymi od nas, a nawet wprost przeciwnie. Wszelako dziennikarz, zwłaszcza krytyk powinien się raczej trzymać jak najdalej od artystów, :? bo takie zbliżenia zawsze rzutują potem na wiarygodność ocen. Nie mówiąc o tym, że dziennikarz nie ma nic do nauczenia artysty (w tym przypadku tancerza), ten zaś nigdy raczej nie zdobędzie się na szczerość postawy w osobistym zetknięciu z krytykiem. Zatem do tego "mentorowania" i "niechcącego szacunku itd." :wink: miałbym jednak spory dystans. Zdecydowanie bezpieczniej dla dziennikarza czy baletomana "wielbić" swoich idoli z daleka.

[quote93="Idris"]... takim idolem moim jest Vladimir Yaroshenko. Jestem tak zachwycona jego tańcem, że śmiem nazywać się jego fanką. Podstarzałą. Trudno. Na dodatek nie bałabym się drinka herbacianego :wink: z wyżej wymienionym, nawet gdyby był w realu. Zdecydowanie nie bałabym się podjęcia "ryzyka rozczarowania". [/quote93]
A ja zdecydowanie prostuję przeciw określeniu "podstarzała". Bez kokieterii Idris :smile: - nie ma ono nic wspólnego z prawdą, a piękno z wiekiem. Jeśli zaś osobiste przymioty Vladimira (o których pisaliśmy kilka stron wcześniej) są prawdziwe i trwałe to rzeczywiście nie byłoby żadnego "ryzyka" z tym drinkiem w realu. Ja jednak nie będę przekraczał cienkiej granicy między nawą teatru a prezbiterium sztuki - nie z lęku, ale dla zasady.

: ndz cze 29, 2014 6:36 pm
autor: Idris
[quote47="Ali"]

[quote47="Idris"]... takim idolem moim jest Vladimir Yaroshenko. Jestem tak zachwycona jego tańcem, że śmiem nazywać się jego fanką. Podstarzałą. Trudno. Na dodatek nie bałabym się drinka herbacianego :wink: z wyżej wymienionym, nawet gdyby był w realu. Zdecydowanie nie bałabym się podjęcia "ryzyka rozczarowania". [/quote47]
A ja zdecydowanie prostuję przeciw określeniu "podstarzała". Bez kokieterii Idris :smile: - nie ma ono nic wspólnego z prawdą, a piękno z wiekiem. Jeśli zaś osobiste przymioty Vladimira (o których pisaliśmy kilka stron wcześniej) są prawdziwe i trwałe to rzeczywiście nie byłoby żadnego "ryzyka" z tym drinkiem w realu. Ja jednak nie będę przekraczał cienkiej granicy między nawą teatru a prezbiterium sztuki - nie z lęku, ale dla zasady.[/quote47]

Ali, nie było w tym kokieterii, raczej żartobliwość :P napisałam tak, po przeczytaniu Waszej z Kasią dyskusji. W sumie mam świadomość swojego wieku (A to, że nie wyglądam na swoje lata :P to juz insza inszość...) i tego, że idol z tego wątku jest dla mnie młodzieńcem..:P Swoją drogą, tym bardziej chylę czoła przed nim, jest jednym z naprawdę nielicznych "młodzieńców" pośród moich idoli. (Od razu zaznaczam, że używam tego słowa "młodzieniec" dla podkreślenia wieku, a nie do okazania jakiegokolwiek braku szacunku do tego człowieka, już to przerabialiśmy przy okazji określenia lotniczego i mam nadzieję, że to jest jasne)..

Ali, Ali, teraz to zaczyna mi być przykro, że się widzieliśmy i nie porozmawialiśmy ze sobą. Hmm.
Ciekawe skąd ta wiedza, że ja to ja. :)

Edit: A co do zasad i przekraczania cienkiej granicy..
Jeśli będę miała okazję porozmawiać z VY i powiedzieć mu jak bardzo cieszę się, że tańczy na deskach Teatru Wielkiego i dzięki temu mogę podziwiać jego talent i że swoim tańcem sprawia mi wiele radości, że taka możliwość pójścia do Teatru i oglądania go w akcji powoduje, że życie jest lepsze.. to przekroczę granicę i to zrobię. Dlaczego? Bo uważam, że warto mówić takie rzeczy. Jeśli ktoś robi coś pięknego, co wpływa na mnie i moje życie, to myślę, że chcę to tej osobie powiedzieć(o ile to w ogóle możliwe, zapewniam, że nie ścigam idoli po świecie :lol:) i z autopsji wiem, że dla takiej osoby (o ile nie jest zarozumiałym bufonem, a takiego przypadku tu nie omawiamy :D) to też jest ważne. Ja robię w życiu pewnie niewiele ale zajmuję się też czymś (szczególnie dwie takie działalności), co powoduje, że czasami ktoś przyjdzie i mówi mi np. że dziekuje mi za to, co robię albo podoba mu się to i to, co zrobiłam :) Każda taka pozytywna informacja jest bardzo cenna i motywująca. I wzruszająca.
I wracając do sedna, na pewno nie zrobiłabym tego na spotkaniu oficjalnym, publicznie, podnosząc rękę i wstając ...z racji swojej beznadziejnej nieśmiałości-nie nadaję się do publicznych wystąpień. Gdybym miała okazję bardziej prywatnie, choćby na herbacie po publicznym spotkaniu, zrobiłabym to.
Przepraszam, teraz czuję się jak podlotek bez zasad.. :wink:

: ndz cze 29, 2014 7:51 pm
autor: Ali
[quote00="Idris"]... A co do zasad i przekraczania cienkiej granicy... Jeśli będę miała okazję porozmawiać z VY i powiedzieć mu jak bardzo cieszę się, że tańczy na deskach Teatru Wielkiego i dzięki temu mogę podziwiać jego talent i że swoim tańcem sprawia mi wiele radości, że taka możliwość pójścia do Teatru i oglądania go w akcji powoduje, że życie jest lepsze... to przekroczę granicę i to zrobię. Dlaczego? Bo uważam, że warto mówić takie rzeczy. Jeśli ktoś robi coś pięknego, co wpływa na mnie i moje życie, to myślę, że chcę to tej osobie powiedzieć...[/quote00]
Masz rację Idris, poszukaj okazji, by podejść do Vladimira po występie i powiedzieć mu to wszystko w cztery oczy. Jestem pewien, że będzie przeszczęśliwy. Wiem co mówię, bo mam to za sobą i do dziś pamiętam jego ujmującą skromnością reakcję.

A na koniec sezonu przypomnę Ci jeszcze tego "młodzieńca" (pięknie powiedziane!) w jego uroczej, a dawno nie oglądanej roli książęcej ze "Śpiącej królewny" - na zdjęciu autorstwa p. Ewy Krasuckiej, zaczerpniętym z teatralnej strony Vladimira. Nie fruwa tu jak pod Twoimi adresami, ale z jakąż prezentuje się klasą, jak z bajki:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/beb5de2e86c59c74.html