Czy nie jest za późno by zacząć tańczyć?
sądzę, że inaenka mogła mieć na myśli studia w Łodzi ale mogę się mylić, w każdym bądź razie radzę zajrzeć tu:
http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=7345
nie wiem w jakim mieście studiujesz ale połączenie studiów tanecznych dziennych i studiów dziennych innych jest moim zdaniem trudne ale może nie niemożliwe, chociaż skoro kończysz studia to możesz zacząć coś nowego, tylko na te studia też się trzeba dostać a to nie wszędzie jest łatwe (pewnie studenci tych uczelni by napisali, że wszędzie jest trudne :) )
http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=7345
nie wiem w jakim mieście studiujesz ale połączenie studiów tanecznych dziennych i studiów dziennych innych jest moim zdaniem trudne ale może nie niemożliwe, chociaż skoro kończysz studia to możesz zacząć coś nowego, tylko na te studia też się trzeba dostać a to nie wszędzie jest łatwe (pewnie studenci tych uczelni by napisali, że wszędzie jest trudne :) )
ja chcę tylko zaznaczyć, że nie podcinam nikomu skrzydeł choć może zostało tak odebrane, ale zrozumiałam, że Ani jasno chodzi o tańczenie zawodowe na scenie, więc osobiście uważam, że jest to bardzo bardzo trudne a dla wielu niewykonalne, zwłaszcza, że do uczelni tanecznych dostają się ludzi po latach treningów. Tańczenie dla własnej przyjemności także głośno popieram ale Ania wydała mi się trochę innym przypadkiem.
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
[quote:0ff8b835cb="inaenka"]Nie podcinajmy ludziom skrzydeł :D[/quote:0ff8b835cb]
Ale nie róbmy też ogromnj nadziei!
Ustalmy, że zaczynnając w wieku lat dwudziestu nie da się nagle wskozyć na czołową pozycję w balecie! To nie tak działa. Nie zawsze wystarczy to, że mamy ogromne chęci, jest pewna granica, gdzie to już nie ma tak naprawdę znaczenia.Taniec klasyczny wymaga nie tylko ogromnej pracy, ale też tego, aby praca zaczęła się wystarczająco wcześnie. Nie wydaje mi się inaenko, że zaczynamy tak wcześnie po to, aby w przyszłosci były z tego pieniądze. Raczej dlatego, że kariera tancerza szybko się kończy, więc trzeba ją szybko zacząć oraz dlatego, że potrzeba czasu, czasu, czasu! Bardzo wielu lat, aby stać profesjonalnym i świadomym tancerzem na prawdziwym poziomie. Nie każdy dwudziestolatek podniesie nogę na sto osiemdziesiąt w adagiu (rozciąganie powinno się raczej zacząć wcześniej, chociaż, oczywiście, [b:0ff8b835cb]bywają od tego wyjątki[/b:0ff8b835cb]), nie zakręci siedmiu czystych piruetów (rozwijanie się świadomości u tancerza to proces długotrawały, nie da się jej wyrobić u siebie ot tak) i nie skoczy gran jete na dwa metry wysokości (skok też nie jest taki łatwiutki do wyrobienia). Jasne, że chęci są ważne, że to świetnie jak się ma taką pasję; ale nasze ciało nie pozwoli nam na wszystko. Tak to już jest, tak już zostaliśmy wymyśleni i zbudowani, i tego już, niestety, nie zmienimy.
Gdyby Ani miało się udać, musiałaby mieć naprawde przeogromne predyspozycje, warunki i talent. Bez tego ani rusz, przynajmniej w Jej położeniu. I jest jeszcze jedna ważna sprawa: czy aby jest zapał nie jest słomiany? Wybacz mi, Aniu, ale w każdej chwili może Ci się odwidzieć - i nic dziwnego, bo byłaś niewyobrażalnie zawalona pracą, co nie kazdego cieszy czy zachęca.
Podkreślam, że cały czas mówię o tańcu klasycznym. Natomiast we współczesnym może nie byłoby tak ciężko, ale podobnie.
Aniu, proszę, pamiętaj - tańczenie dla samej siebie to najlepsza rzecz jaka może Cię spotkać. Nie rezygnuj z tej wspaniłej sztuki tylko dlatego, że możliwe, że nie Tobie będzie dane zatańczyć Odettę.
Ale nie róbmy też ogromnj nadziei!
Ustalmy, że zaczynnając w wieku lat dwudziestu nie da się nagle wskozyć na czołową pozycję w balecie! To nie tak działa. Nie zawsze wystarczy to, że mamy ogromne chęci, jest pewna granica, gdzie to już nie ma tak naprawdę znaczenia.Taniec klasyczny wymaga nie tylko ogromnej pracy, ale też tego, aby praca zaczęła się wystarczająco wcześnie. Nie wydaje mi się inaenko, że zaczynamy tak wcześnie po to, aby w przyszłosci były z tego pieniądze. Raczej dlatego, że kariera tancerza szybko się kończy, więc trzeba ją szybko zacząć oraz dlatego, że potrzeba czasu, czasu, czasu! Bardzo wielu lat, aby stać profesjonalnym i świadomym tancerzem na prawdziwym poziomie. Nie każdy dwudziestolatek podniesie nogę na sto osiemdziesiąt w adagiu (rozciąganie powinno się raczej zacząć wcześniej, chociaż, oczywiście, [b:0ff8b835cb]bywają od tego wyjątki[/b:0ff8b835cb]), nie zakręci siedmiu czystych piruetów (rozwijanie się świadomości u tancerza to proces długotrawały, nie da się jej wyrobić u siebie ot tak) i nie skoczy gran jete na dwa metry wysokości (skok też nie jest taki łatwiutki do wyrobienia). Jasne, że chęci są ważne, że to świetnie jak się ma taką pasję; ale nasze ciało nie pozwoli nam na wszystko. Tak to już jest, tak już zostaliśmy wymyśleni i zbudowani, i tego już, niestety, nie zmienimy.
Gdyby Ani miało się udać, musiałaby mieć naprawde przeogromne predyspozycje, warunki i talent. Bez tego ani rusz, przynajmniej w Jej położeniu. I jest jeszcze jedna ważna sprawa: czy aby jest zapał nie jest słomiany? Wybacz mi, Aniu, ale w każdej chwili może Ci się odwidzieć - i nic dziwnego, bo byłaś niewyobrażalnie zawalona pracą, co nie kazdego cieszy czy zachęca.
Podkreślam, że cały czas mówię o tańcu klasycznym. Natomiast we współczesnym może nie byłoby tak ciężko, ale podobnie.
Aniu, proszę, pamiętaj - tańczenie dla samej siebie to najlepsza rzecz jaka może Cię spotkać. Nie rezygnuj z tej wspaniłej sztuki tylko dlatego, że możliwe, że nie Tobie będzie dane zatańczyć Odettę.
Powiedziałam tak zadziornie ;)
Kiedy się okazuje ile trzeba poświęcić i że wszystko, absolutnie wszystko, musiałoby podporządkowane tańcowi, zapał sam może minąć.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że nauka klasyki tak późno nie daje praktycznie żadnych szans na zostanie zawodowym tancerzem klasycznym . Nie śmiałabym tego nawet sugerować.
[u:7700168fbd]Ten wątek jest dla osób , które w ogóle późno zaczęły tańczyć i zastanawiają się czy to ma sens i jaki, albo chcą się podzielić tym, co taka późna decyzja zmieniła w ich życiu.[/u:7700168fbd] Istnieją na tym portalu tematy dotyczące tego czy zaczynając późno ma się szanse na zawodowstwo lub profesjonalne występy, o egzaminach eksternistycznych, itd., tam w zasadzie powinno roztrząsać się takie dylematy. [b:7700168fbd]Aniu[/b:7700168fbd] kierowałbym Cię tam przede wszystkim
Wy 'dzieciaki' macie swoje tematy o szkołach baletowych, a my - 'staruszki' nasz pozytywny wątek o tańczeniu mimo wszystko i będę go bronić, choćby nie wiem co!
Howg!
;)
Kiedy się okazuje ile trzeba poświęcić i że wszystko, absolutnie wszystko, musiałoby podporządkowane tańcowi, zapał sam może minąć.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że nauka klasyki tak późno nie daje praktycznie żadnych szans na zostanie zawodowym tancerzem klasycznym . Nie śmiałabym tego nawet sugerować.
[u:7700168fbd]Ten wątek jest dla osób , które w ogóle późno zaczęły tańczyć i zastanawiają się czy to ma sens i jaki, albo chcą się podzielić tym, co taka późna decyzja zmieniła w ich życiu.[/u:7700168fbd] Istnieją na tym portalu tematy dotyczące tego czy zaczynając późno ma się szanse na zawodowstwo lub profesjonalne występy, o egzaminach eksternistycznych, itd., tam w zasadzie powinno roztrząsać się takie dylematy. [b:7700168fbd]Aniu[/b:7700168fbd] kierowałbym Cię tam przede wszystkim
Wy 'dzieciaki' macie swoje tematy o szkołach baletowych, a my - 'staruszki' nasz pozytywny wątek o tańczeniu mimo wszystko i będę go bronić, choćby nie wiem co!
Howg!
;)
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
[quote:c6121e47df="inaenka"]Wy 'dzieciaki' macie swoje tematy o szkołach baletowych, a my - 'staruszki' nasz pozytywny wątek o tańczeniu mimo wszystko i będę go bronić, choćby nie wiem co! [/quote:c6121e47df]
Dobrze, przepraszam, proszę pani :D ;).
Chciałam tylko, żeby nikt nie liczył na zbyt wiele - chyba lepiej zaoszczędzić sobie zbędnych rozczarowań.
Tak czy inaczej - życzę powodzenia Ani i wszystkim, którzy zaczynają później; duuużo sił i chęci, wyników i efektów w pracy, a przede wszystkim wielkiego szczęścia płynącego z tańczenia - bo to jest tak naprawdę najważniejsze.
:)
Dobrze, przepraszam, proszę pani :D ;).
Chciałam tylko, żeby nikt nie liczył na zbyt wiele - chyba lepiej zaoszczędzić sobie zbędnych rozczarowań.
Tak czy inaczej - życzę powodzenia Ani i wszystkim, którzy zaczynają później; duuużo sił i chęci, wyników i efektów w pracy, a przede wszystkim wielkiego szczęścia płynącego z tańczenia - bo to jest tak naprawdę najważniejsze.
:)
w wypadku Ani ja akurat poczułam wyjątkowe parcie nie tyle na sam taniec co na zawodowstwo. I broń Boże nie jest to masowe wrogie nastawienie do Ani. Myślę tylko że główną rolą tego wątku w jej przypadku było przekonanie jej, że czerpanie przyjemności z tańca dla siebie może być równie przyjemne (lub może nawet bardziej?) niż czerpanie z tego dochodów finansowych.
Ależ ja chce czerpać radość z tańca dla siebie :) to dla mnie jasne. Ciężko robić coś co się nie lubi i nie sprawia przyjemności. Mi się poprostu marzy wielka scena etc jak pisałam wcześniej. Napisałam o swoim problemie na tym forum bo wiem że osoby które się tu wypowiadają znają się na rzeczy dlatego chciałam się dopytać czy jest dla mnie jeszcze jakaś szansa żeby zrobić coś wiecej niż tylko taniec dla własnej przyjemności. Być może źle zostałam zrozumiana
Ja właśnie myslałam nad tym samym co Ania (moja imenniczka zresztą hah)
Nie chcę tańczyc zawodowo ale marzy mi sie aby od czasu do czasu wystąpic w jakims spektaklu, pokazie itp.
Nie mówię że np w Teatrze Wielkim bo tam raz tańczyłam (tlyko nie klasykę)
ale mi chodiz o takie występy i pokazy na scenach ale nie kniecznie tak wysokiej rangi.
Mam na to szanse? Mam 14 lat. Przez 4 lata trenowalam akrobatykę i przez 4 lata towarzyski.
Niestety od ostatniego treningu akrobatycznego minął rok i forma bardzo spadła.
Jednakże od 2 tyg. codziennie wicze intensywnie i już jest w miarę ok.
Jak myslicie jest jakaś szansa żeby mi się udało? :wink:
Nie chcę tańczyc zawodowo ale marzy mi sie aby od czasu do czasu wystąpic w jakims spektaklu, pokazie itp.
Nie mówię że np w Teatrze Wielkim bo tam raz tańczyłam (tlyko nie klasykę)
ale mi chodiz o takie występy i pokazy na scenach ale nie kniecznie tak wysokiej rangi.
Mam na to szanse? Mam 14 lat. Przez 4 lata trenowalam akrobatykę i przez 4 lata towarzyski.
Niestety od ostatniego treningu akrobatycznego minął rok i forma bardzo spadła.
Jednakże od 2 tyg. codziennie wicze intensywnie i już jest w miarę ok.
Jak myslicie jest jakaś szansa żeby mi się udało? :wink: