Anoreksja i bulimia
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
Estelle, w tym wątku i pewnie w paru innych poruszana była kwestia, że anorektyczką nie musi być osoba, która przeraźliwie mało waży - jest to osoba, która ma trochę poprzekładane w głowie, ma nieprawdziwy obraz samej siebie i potrzebuje pomocy. Nieważne jest, czy ta osoba waży 30 czy 90 kilogramów; ważne jest to, co dzieje się w głowie chorego.
Moim zdaniem ważysz zdecydowanie za mało. Kościotrupki to nie szczyt moich wyobrażeń estetycznych, jeśli mam być szczera, wydaje mi się również, że nie tylko moich.
Głodówka, jak sama to określiłaś, może być wyrazem sprzeciwu przeciw czemu tam - wtedy możemy mówić o strajku głodowym. Ale głodówka jako rodzaj diety to najgorsze, co może być. Głodująca osoba przeżywa prawdziwy koszmar, a zwłaszcza, jeśli jest to tancerka - rzeczywiście mamy obsesję na punkcie naszego ciała (nie mam na myśli tego, że chcemy być jak najchudsze - choć i to w pewnym stopniu - lecz nasze zaangażowanie w dążeniu do zdobycia określonej techniki i umiejętności) i jesteśmy ogromnie obciążone fizycznie (taniec wymaga bardzo dużego wysiłku), a także psychicznie (występy, stres, egzamin, oceny, bla, bla, bla), a już najgorzej jest, kiedy nasz nauczciel oczekuje od nas stracenia na wadze. Osoby ambitne, chorbliwie ambitne, będą dążyły do celu, będą się odchudzać, będą się głodzić, po to tylko, żeby w końcu wszystko było doskonałe. Idealne. Takie, jak powinno.
Głodząc się jednak dziewczyny robią sobie ogromną krzywdę. Ich ideały wyglądają zupełnie inaczej niż ich koleżanek i nauczyciele, a zwłaszcza ludzi normalnych, niezarażonych miłością do tańce. Wielu filozofów takich jak Kartezjusz czy Kant twierdziło, że mamy wrodzony obraz i jakby formę istoty doskonałej (mówili o Bogu, ale posłużę się tym do czegoś innego). Głodujące adeptki baletu mają ten obraz skrzywiony, zakłocony, jest zupełnie inny, niż nasz. I będą dążyć do tego swojego ideału.
Nie wiem dlaczego, ale mam dziwne wrażenie, że anoreksja staje się być modna. Modne jest odchudzanie się, modne jest i posiadanie jakiejś pasji i oddawanie się czemuś całkowicie, a więc modne jest popadanie w anoreksję. Może takie "próby anoreksyjne" mają na celu zwrócenie na daną osobę uwagi, może ktoś chce być zauważony. Może ktoś widzi, że wszystkim podobają się patyczaki paradujące po wybiegach mody i ukazujące swe wdzięki na okładkach pięknych, kolorowych wyroczni, magazynów, więc chce być też podobającym się patyczakiem. Może ktoś czuje, że tylko stanie się kimś takim pozwoli mu na wejście do grona pięknych, kolorowych ludzi.
Ale co to ma wspólnego z pokazywaniem, jakimi to jesteśmy anorktykami? To jest powód do leczenia psychicznego. To nie jest powód do chwalenia się wszem i wobec, że blisko jest się godnego, chwalebnego tytułu anorektyczki - tak upragnionego przez wiele moich rówieśniczek (i nie tylko). Coś się poprzekładało i w naszych mózgach - dlaczego myślimy, że anoreksja jest modna? Czy zbyt kojarzymy ją z bardzo niziutką wagą i "cudowną" sylwetką - co stało się jedyną ambicją, jaką posiadają nastolatki? Czy postawiliśmy znak równości między anorektyczką a odchudzaniem i jednoznacznym pięknem? Co tak bardzo podoba się współczesnym dziewczynom w imagu anorektyczki? Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego marzymy o szczupłej sylwetce i wagi nie przekraczajęcej naszego wzrostu - 120. Ale absolutnie nie rozumiem, jak można chcieć być anorektyczką, jak można chcieć być traktowaną jako anorektyczka! Czy nikt nie rozumie, jak bardzo cierpią osoby chore na anoreksję? Czy nikt nie rozumiemie, że w byciu anorektyczką nie ma żadnego prestiżu, żadnej radości, żadnej popularności, nie ma niczego przyjemnego, nie ma nawet niczego znośnego. Jest tylko bardzo powolne i bardzo bolesne dążenie do śmierci. Wydaje mi się absurdem dążenie do dążenia do śmierci bądź dążenie do bycia postrzeganą jako dącącą do śmierci.
Moim zdaniem ważysz zdecydowanie za mało. Kościotrupki to nie szczyt moich wyobrażeń estetycznych, jeśli mam być szczera, wydaje mi się również, że nie tylko moich.
Głodówka, jak sama to określiłaś, może być wyrazem sprzeciwu przeciw czemu tam - wtedy możemy mówić o strajku głodowym. Ale głodówka jako rodzaj diety to najgorsze, co może być. Głodująca osoba przeżywa prawdziwy koszmar, a zwłaszcza, jeśli jest to tancerka - rzeczywiście mamy obsesję na punkcie naszego ciała (nie mam na myśli tego, że chcemy być jak najchudsze - choć i to w pewnym stopniu - lecz nasze zaangażowanie w dążeniu do zdobycia określonej techniki i umiejętności) i jesteśmy ogromnie obciążone fizycznie (taniec wymaga bardzo dużego wysiłku), a także psychicznie (występy, stres, egzamin, oceny, bla, bla, bla), a już najgorzej jest, kiedy nasz nauczciel oczekuje od nas stracenia na wadze. Osoby ambitne, chorbliwie ambitne, będą dążyły do celu, będą się odchudzać, będą się głodzić, po to tylko, żeby w końcu wszystko było doskonałe. Idealne. Takie, jak powinno.
Głodząc się jednak dziewczyny robią sobie ogromną krzywdę. Ich ideały wyglądają zupełnie inaczej niż ich koleżanek i nauczyciele, a zwłaszcza ludzi normalnych, niezarażonych miłością do tańce. Wielu filozofów takich jak Kartezjusz czy Kant twierdziło, że mamy wrodzony obraz i jakby formę istoty doskonałej (mówili o Bogu, ale posłużę się tym do czegoś innego). Głodujące adeptki baletu mają ten obraz skrzywiony, zakłocony, jest zupełnie inny, niż nasz. I będą dążyć do tego swojego ideału.
Nie wiem dlaczego, ale mam dziwne wrażenie, że anoreksja staje się być modna. Modne jest odchudzanie się, modne jest i posiadanie jakiejś pasji i oddawanie się czemuś całkowicie, a więc modne jest popadanie w anoreksję. Może takie "próby anoreksyjne" mają na celu zwrócenie na daną osobę uwagi, może ktoś chce być zauważony. Może ktoś widzi, że wszystkim podobają się patyczaki paradujące po wybiegach mody i ukazujące swe wdzięki na okładkach pięknych, kolorowych wyroczni, magazynów, więc chce być też podobającym się patyczakiem. Może ktoś czuje, że tylko stanie się kimś takim pozwoli mu na wejście do grona pięknych, kolorowych ludzi.
Ale co to ma wspólnego z pokazywaniem, jakimi to jesteśmy anorktykami? To jest powód do leczenia psychicznego. To nie jest powód do chwalenia się wszem i wobec, że blisko jest się godnego, chwalebnego tytułu anorektyczki - tak upragnionego przez wiele moich rówieśniczek (i nie tylko). Coś się poprzekładało i w naszych mózgach - dlaczego myślimy, że anoreksja jest modna? Czy zbyt kojarzymy ją z bardzo niziutką wagą i "cudowną" sylwetką - co stało się jedyną ambicją, jaką posiadają nastolatki? Czy postawiliśmy znak równości między anorektyczką a odchudzaniem i jednoznacznym pięknem? Co tak bardzo podoba się współczesnym dziewczynom w imagu anorektyczki? Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego marzymy o szczupłej sylwetce i wagi nie przekraczajęcej naszego wzrostu - 120. Ale absolutnie nie rozumiem, jak można chcieć być anorektyczką, jak można chcieć być traktowaną jako anorektyczka! Czy nikt nie rozumie, jak bardzo cierpią osoby chore na anoreksję? Czy nikt nie rozumiemie, że w byciu anorektyczką nie ma żadnego prestiżu, żadnej radości, żadnej popularności, nie ma niczego przyjemnego, nie ma nawet niczego znośnego. Jest tylko bardzo powolne i bardzo bolesne dążenie do śmierci. Wydaje mi się absurdem dążenie do dążenia do śmierci bądź dążenie do bycia postrzeganą jako dącącą do śmierci.
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
estelle, też kiedyś próbowałam głodówki i moim zdaniem na krótką metę to nie jest zły pomysł...jechałam na 1/2 papryki 2 brukselkach i 1/2 jabłka dziennie i w 2 tyg schudłam ok. 7,5 kg... może niezbyt mądre to było, ale to była sytuacja alarmowa (po wakacjach przytyłam 5kg, a niedługo miałam miec konkurs taneczny, no to nie chciałam się "toczyc" po tej scenie)
-
*Black Swan*
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 25, 2011 7:53 am
Moja historia...
bylam bulimiczka(balam sie spoirzec w lustro,balam sie zobaczyc kosciotrupa,nie chcialam byc potworem,ale sie tak czulam,bo to ja bylam potworem,ja bylam choroba.),zaczelo sie to bo po normalnej diecie wydawalomisie ze to za malo,myslalam ze raz spròbuje i skoncze,ale kontynuowalam,ja mialam swiadomosc,nie spalam bo noc spedzalam placzac,czulam ze sobie nie dam rady,ja chcialam z tego wyjsc ale to bylo silniejsze ode mnie,mòwilam sobie ze to jest walka przeciwko soba,powiedzialam to mamie,chciala mnie wziasc do psychologa,dla mnie bylo okropne...ona plakala,mòwila: Boze,czemu ty to zrobilas?panikowala,chciala dzwonic do babci,nie wiedziala co robic,obiecalam jej ze przestane,nie poszlysmy do psychologa,ale ja po kryjomu wymiotowalam,ktòregos dnia,przegladalam ksiazke z przyrody,trafilam na anoreksje i bulimie,i sie poplakalam,po chwili zaczelam myslec o moim zyciu,marzeniach,ok....moja mysl trafila na balet....ja mialam bòle wszedzie,nie dawalam rady tanczyc,i jakos tak....umylam sobie buzie po placzu,i powiedzialam sobie: nie,ja nie bede taka glupia,ja nie zrezygnuje z moich marzen,nie skoncze w glupim szpitalu.Niektòrzy ludzie choruja dla tanca,ale tak naprawde to nie robia tego dla tanca,bo anoreksja czy bulimia to sie chudnie ale bez sil,cialo jest chude ale nawet nie mozesz chodic,a jak nie mozesz chodzic,to uwazacie ze masz sile zeby tanczyc?Ja wyzdrowialam dla baletu,ja kocham zycie,kocham go bo w nim jest balet i muzyka,i uwazam ze balet to moje zycie,i to nie jest tylko takie powiedzenie,balet daje mi sile,jest powodem dla ktòrego moje serce bije,i jesli kochasz cos tak bardzo jak ja kocham balet,to nie umierasz przez taka chorobe,bo w takich sytuacjach to zaden psycholog ci nie pomoze,sile musisz znalesc w czyms...musisz znalesc powòd zeby zyc..musisz ja znalesc w twoich marzeniach...w tobie.
-
*Black Swan*
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 25, 2011 7:53 am
[quote:e2467e6f26="nin(j)a"]jejku w barzdo młodym wieku zachorowałaś,ale cieszę się,że znalazłaś siłę żeby walczyć z chorobą... Moja siostra lekko zakrawała o anoreksję, już jej przeszło(jakoś w 95%),ale hormony łyka do dziś :sad:[/quote:e2467e6f26]
no to mam nadzieje ze calkiem z tego wyjdzie,widzac reakcje mojej mamy,wiem ze sie bardzo cierpi gdy ktos kogo kochasz jest w takiej sytuacj.
no to mam nadzieje ze calkiem z tego wyjdzie,widzac reakcje mojej mamy,wiem ze sie bardzo cierpi gdy ktos kogo kochasz jest w takiej sytuacj.
Przeczytałam pobieżnie cały wątek i jestem przerażona, nie tylko ilością stereotypów na temat anoreksji i bulimii, jaka się tu pojawiła, lecz także brakiem wiedzy na temat prawidłowego odżywiania i wagi.
Cóż to bowiem za metody obliczania prawidłowej masy ciała "odejmij 115 od wzrostu"? Czy naprawdę nikt z wypowiadających się w tym wątku nie zaważył(a), że taka metoda obliczania nijak się nie ma do proporcji ludzkiego ciała?
W całym wątku tylko raz pojawia się pojęcie BMI i to, o ironio, w wypowiedzi Stokrotki, czyli osoby dumnej ze swej anoreksji (takie odniosłam wrażenie). Otóż, prawidłowe BMI [i:bf1bc033d0]dla dorosłej kobiety[/i:bf1bc033d0] wynosi 18-25. W przypadku osoby tańczącej zawodowo ta górna granica będzie wyglądać oczywiście inaczej, ale nie sądzę, by dolna się zmieniała (szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę obciążenia wynikające z zawodu).
Porównajmy to teraz z "odejmij 115". Jeśli ktoś ma 170cm wzrostu, to powinien ważyć minimum 52 kg. Według waszych norm, oznaczałoby to, że można odjąć nawet więcej niż 115 i zachować zdrowie. Ale jak wyglądałaby wtedy tancerka o wzroście Obraztsovej, czyli 152cm? Musiałaby się katować głodówką, aż osiągnie 37kg? To dawałoby jej BMI 16, czyli dużo poniżej normy i niewiele powyżej progu, przy którym powinno się taką delikwentkę odwieźć do szpitala i włączyć przymusowe karmienie pod sondą.
Jeszcze raz powtarzam: jest to norma dla dorosłych kobiet, dla dziewczynek minimum wagi może być mniejsze (bo mogą mieć mniej-więcej tę samą zdrową figurę poza biustem i zaokrągleniami na biodrach). Ale na pewno nie będzie dużo mniejsze, zresztą te normy waga/wiek na pewno są gdzieś w sieci.
Artykuły o anoreksji:
http://skuteczna-psychoterapia.pl/a_anoreksja-w-posagu.php
http://skuteczna-psychoterapia.pl/a_anoreksja-co-moze-rodzina.php
http://skuteczna-psychoterapia.pl/janus_zwyciestwo-ducha-nad-cialem-czyli-o-anoreksji.php
Cytat z ostatniego z podlinkowanych artykułów:
[i:bf1bc033d0]Często słyszę w mediach, że za przyczyny anoreksji uznaje się „wizerunek modelki", lalkę Barbie itp.(...)Czy ktoś doprowadzi się do nieodwracalnego wyniszczenia, a nawet śmierci, przechodząc poprzez stadium powleczonego skórą szkieletu o matowej i szorstkiej skórze oraz zniszczonych zębach, ponieważ heroicznie dąży ku ideałowi urody?! Nie ma takiej możliwości. Motywacja musi być o wiele bardziej potężna.(...)Anorektyczka poprzez swoje „odchudzanie" doprowadza do zatrzymania miesiączki, oraz rozwoju trzeciorzędnych cech płciowych (piersi, biodra itp.). Staje się istotą niejako a-płciową. Odczuwa ona bowiem, że z dojrzewaniem, wchodzeniem w dorosłe życie jako kobieta wiąże się wiele problemów. (...)anorektyczki blokują swoje życie emocjonalne, wiele z nich jest przeracjonalizowanych, stają się sztywnymi perfekcjonistkami (...). W ten sposób chcą uzyskać poczucie kontroli nad własnym życiem, drażni je wszystko nad czym nie panują.(...)Anorektyczka często w głębi siebie boi się swojej matki. Niekiedy ma z nią pozornie idealny kontakt(...) Kobiecość wiąże się z macierzyństwem, macierzyństwo z karmieniem. Te czynniki są powiązane. I dlatego w anoreksji wszystkie one grają rolę: ucieczka od kobiecości, odmowa pokarmów, a nawet lęk przed nimi.[/i:bf1bc033d0]
Cóż to bowiem za metody obliczania prawidłowej masy ciała "odejmij 115 od wzrostu"? Czy naprawdę nikt z wypowiadających się w tym wątku nie zaważył(a), że taka metoda obliczania nijak się nie ma do proporcji ludzkiego ciała?
W całym wątku tylko raz pojawia się pojęcie BMI i to, o ironio, w wypowiedzi Stokrotki, czyli osoby dumnej ze swej anoreksji (takie odniosłam wrażenie). Otóż, prawidłowe BMI [i:bf1bc033d0]dla dorosłej kobiety[/i:bf1bc033d0] wynosi 18-25. W przypadku osoby tańczącej zawodowo ta górna granica będzie wyglądać oczywiście inaczej, ale nie sądzę, by dolna się zmieniała (szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę obciążenia wynikające z zawodu).
Porównajmy to teraz z "odejmij 115". Jeśli ktoś ma 170cm wzrostu, to powinien ważyć minimum 52 kg. Według waszych norm, oznaczałoby to, że można odjąć nawet więcej niż 115 i zachować zdrowie. Ale jak wyglądałaby wtedy tancerka o wzroście Obraztsovej, czyli 152cm? Musiałaby się katować głodówką, aż osiągnie 37kg? To dawałoby jej BMI 16, czyli dużo poniżej normy i niewiele powyżej progu, przy którym powinno się taką delikwentkę odwieźć do szpitala i włączyć przymusowe karmienie pod sondą.
Jeszcze raz powtarzam: jest to norma dla dorosłych kobiet, dla dziewczynek minimum wagi może być mniejsze (bo mogą mieć mniej-więcej tę samą zdrową figurę poza biustem i zaokrągleniami na biodrach). Ale na pewno nie będzie dużo mniejsze, zresztą te normy waga/wiek na pewno są gdzieś w sieci.
Artykuły o anoreksji:
http://skuteczna-psychoterapia.pl/a_anoreksja-w-posagu.php
http://skuteczna-psychoterapia.pl/a_anoreksja-co-moze-rodzina.php
http://skuteczna-psychoterapia.pl/janus_zwyciestwo-ducha-nad-cialem-czyli-o-anoreksji.php
Cytat z ostatniego z podlinkowanych artykułów:
[i:bf1bc033d0]Często słyszę w mediach, że za przyczyny anoreksji uznaje się „wizerunek modelki", lalkę Barbie itp.(...)Czy ktoś doprowadzi się do nieodwracalnego wyniszczenia, a nawet śmierci, przechodząc poprzez stadium powleczonego skórą szkieletu o matowej i szorstkiej skórze oraz zniszczonych zębach, ponieważ heroicznie dąży ku ideałowi urody?! Nie ma takiej możliwości. Motywacja musi być o wiele bardziej potężna.(...)Anorektyczka poprzez swoje „odchudzanie" doprowadza do zatrzymania miesiączki, oraz rozwoju trzeciorzędnych cech płciowych (piersi, biodra itp.). Staje się istotą niejako a-płciową. Odczuwa ona bowiem, że z dojrzewaniem, wchodzeniem w dorosłe życie jako kobieta wiąże się wiele problemów. (...)anorektyczki blokują swoje życie emocjonalne, wiele z nich jest przeracjonalizowanych, stają się sztywnymi perfekcjonistkami (...). W ten sposób chcą uzyskać poczucie kontroli nad własnym życiem, drażni je wszystko nad czym nie panują.(...)Anorektyczka często w głębi siebie boi się swojej matki. Niekiedy ma z nią pozornie idealny kontakt(...) Kobiecość wiąże się z macierzyństwem, macierzyństwo z karmieniem. Te czynniki są powiązane. I dlatego w anoreksji wszystkie one grają rolę: ucieczka od kobiecości, odmowa pokarmów, a nawet lęk przed nimi.[/i:bf1bc033d0]
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am