Anoreksja i bulimia
Jurecqu, sam piszesz, że w tańcu i podobnych dziedzinach sa inne normy szczuplosci sylwetki, itp. I wlasnie o tym tu mowimy! Nie o 'normalnych' zawodach, prywatnym wydawaniu sie sobie szczupla, itp. Nie zamieniajmy tego forum w jakas Kafeterie.pl!!
To taka uwaga do paru osob i paru postow. Trzymajmy sie tanca, i tancerzy (tancerek). Bo naprawde rozmawianie o szczuplosci jako takiej, oprocz znamion typowej 'babskiej' rozmowy, specjalnie interesujace nie jest, bo to wie akurat kazdy, bo ma to na co dzien wokol siebie.
Stad tez powtorze. W tancu jest jednak znacznie wiekszy nacisk na szczuplosc, i mowienie w tym watku w stylu, ze 'kobiety przesadzaja, bo wygladaja dobrze, itp.), tez jest nie na miejscu, bo co z tego, ze przechodniowi/ widzowi to bedzie ok, jak wg klasycznych norm tancerka bedzie za gruba (i po prostu bedzie jej znacznie trudniej w szkole, pracy).
Opinie ogolne co do kobiet jako takich prosze sobie zachowac na inne tematyczne fora, tu starajmy sie rozmawiac o tancerkach.
To taka uwaga do paru osob i paru postow. Trzymajmy sie tanca, i tancerzy (tancerek). Bo naprawde rozmawianie o szczuplosci jako takiej, oprocz znamion typowej 'babskiej' rozmowy, specjalnie interesujace nie jest, bo to wie akurat kazdy, bo ma to na co dzien wokol siebie.
Stad tez powtorze. W tancu jest jednak znacznie wiekszy nacisk na szczuplosc, i mowienie w tym watku w stylu, ze 'kobiety przesadzaja, bo wygladaja dobrze, itp.), tez jest nie na miejscu, bo co z tego, ze przechodniowi/ widzowi to bedzie ok, jak wg klasycznych norm tancerka bedzie za gruba (i po prostu bedzie jej znacznie trudniej w szkole, pracy).
Opinie ogolne co do kobiet jako takich prosze sobie zachowac na inne tematyczne fora, tu starajmy sie rozmawiac o tancerkach.
Moja znajoma uczęszczała do Niemieckiej szkoły baletowej 6 lat, po czym wróciła do Polski. Opowiadała mi, że mieli taką nauczycielkę, która wbijała im do głowy te wszystkie reguły, że baletnica musi być piękna, nie zważać na ból i przede wszystkim kontrolować wagę.
Z czasem ta chęć bycia lekką i piękną przeistoczyła się w grę. No i znajoma odchudzała się spory kawałek czasu... ponad dwa lata. Ścisłe diety, niejedzenie. Później wróciła do Polski.
Żeby nie przeciągać dłużej, powiem tyle, że w wieku 15 lat przy wzroście 160 ważyła 35 kg. To chyba nie za dobrze. W końcu zaczęły się dziać problemy z nerkami.
Całe szczęście, że matka zapisała nią do psychologa, bo nie wiem jakby to teraz było.
Teraz ona bardzo szybko tyje. Ale grunt, że przyjaciele i psycholog wybili jej to z głowy... Chociaż czasem wracają do niej te wspomnienia "Motyli" I nazwa Pro-Ana.
Myślę, że w Polskich szkołach baletowych nie ma takiego rygoru i tego nacisku takie rzeczy. Dokładnie nie wiem, bo do żadnej nie uczęszczam, ale z tego co mi właśnie ta znajoma opowiadała... W Niemczech jest dość duża obsesja na tym punkcie.
Z czasem ta chęć bycia lekką i piękną przeistoczyła się w grę. No i znajoma odchudzała się spory kawałek czasu... ponad dwa lata. Ścisłe diety, niejedzenie. Później wróciła do Polski.
Żeby nie przeciągać dłużej, powiem tyle, że w wieku 15 lat przy wzroście 160 ważyła 35 kg. To chyba nie za dobrze. W końcu zaczęły się dziać problemy z nerkami.
Całe szczęście, że matka zapisała nią do psychologa, bo nie wiem jakby to teraz było.
Teraz ona bardzo szybko tyje. Ale grunt, że przyjaciele i psycholog wybili jej to z głowy... Chociaż czasem wracają do niej te wspomnienia "Motyli" I nazwa Pro-Ana.
Myślę, że w Polskich szkołach baletowych nie ma takiego rygoru i tego nacisku takie rzeczy. Dokładnie nie wiem, bo do żadnej nie uczęszczam, ale z tego co mi właśnie ta znajoma opowiadała... W Niemczech jest dość duża obsesja na tym punkcie.
Uważam, ze w tym zawodzie należy odżywiać sie swiadomie - to jest warunek absolutny dla 90 i kilku procent, bo nieliczni są tak genetycznie uwarunkowani, ze moga jeść ile chca i kiedy mają ochotę i na co mają apetyt.
Wazne jest umiarkowanie - jak we wszystkim - nie dac się zwieśc obsesji.
Aby bylo łatwiej konieczne jest jednak nastawienie psychiczne i do tego zmierzała pedagog w Niemczech, nie lubić słodyczy, soli, potraw napychających węglowodanami, za to więcej i z zadowoleniem przyjmować pokarmy wysokobiałkowe i wbrew panującym przekonaniom nie unikać tłuszczów - szczególnie wielonienasyconych - lubic np. tłuste ryby.
A więc nie potępiałbym tak w czambuł tej niemieckiej pedagog.
Wazne jest umiarkowanie - jak we wszystkim - nie dac się zwieśc obsesji.
Aby bylo łatwiej konieczne jest jednak nastawienie psychiczne i do tego zmierzała pedagog w Niemczech, nie lubić słodyczy, soli, potraw napychających węglowodanami, za to więcej i z zadowoleniem przyjmować pokarmy wysokobiałkowe i wbrew panującym przekonaniom nie unikać tłuszczów - szczególnie wielonienasyconych - lubic np. tłuste ryby.
A więc nie potępiałbym tak w czambuł tej niemieckiej pedagog.
Jaromir, zgadzam się z Tobą. Uważam, że nauczyciel powinien uświadamiać uczniom do czego mają dążyć. Oczywiście w delikatny sposób, bo wiadomo, ze wyzywanie, obrażanie i poniżanie mogą przynieść nieporządane efekty. Zazwyczaj osoby, które mają problem z utrzymaniem właściwej wagi zdają sobie z tego sprawę, ale są też takie, które nie zwracają na to uwagi i uważają, ze wszystko jest w porządku. W takim wypadku można upomnieć się o zmianę nawyków żywieniowych, diety. Poza tym sądzę, ze większość (wiadomo, są wyjątki) tancerzy nie musi stosować restrukcyjnych diet i głodówek. Wystarczy po prostu zdrowa dieta, jedzenie w rozsądnych ilościach. Od czasu do czasu można sobie pozwolić nawet na jakieś odstępstwa. Chodzi o to, że większość posiada złe przekonanie o odżywianiu, w otoczeniu krąży wiele mitów na jego temat, które przyczyniają się do tego, ze tyjemy lub nie tracimy na wadze.
Sama mam problem aby osiągnąć zadowalającą mnie wagę baletową (według BMI mam niedowagę), ale powoli, małymi krokami zbliżam się do celu. W sumie uświadomiła mi to ostatnio moja nauczycielka, bo ja sama nie zauważałam zmian, natomiast ona powiedziała, ze widzi ogromną poprawę. Nie schudłam szybko, raczej powoli, ale za to na stałe, a nie 3 kg. w tydzień a za dwa 6 kg. w górę. Zajęło mi to jakieś pół roku i nadal kontynuuję, ponieważ bardzo odpowiada mi taki tryb życia i dieta. Nigdy nie wróciłabym do starego:-)
Sama mam problem aby osiągnąć zadowalającą mnie wagę baletową (według BMI mam niedowagę), ale powoli, małymi krokami zbliżam się do celu. W sumie uświadomiła mi to ostatnio moja nauczycielka, bo ja sama nie zauważałam zmian, natomiast ona powiedziała, ze widzi ogromną poprawę. Nie schudłam szybko, raczej powoli, ale za to na stałe, a nie 3 kg. w tydzień a za dwa 6 kg. w górę. Zajęło mi to jakieś pół roku i nadal kontynuuję, ponieważ bardzo odpowiada mi taki tryb życia i dieta. Nigdy nie wróciłabym do starego:-)
[quote:ec71de4118="Lorenzo"]Jaromir, zgadzam się z Tobą. Uważam, że nauczyciel powinien uświadamiać uczniom do czego mają dążyć. Oczywiście w delikatny sposób, ................
Sama mam problem aby osiągnąć zadowalającą mnie wagę baletową (według BMI mam niedowagę), ale powoli, małymi krokami zbliżam się do celu. W sumie uświadomiła mi to ostatnio moja nauczycielka, bo ja sama nie zauważałam zmian, natomiast ona powiedziała, ze widzi ogromną poprawę. Nie schudłam szybko, raczej powoli, ale za to na stałe, a nie 3 kg. w tydzień a za dwa 6 kg. w górę. Zajęło mi to jakieś pół roku i nadal kontynuuję, ponieważ bardzo odpowiada mi taki tryb życia i dieta. Nigdy nie wróciłabym do starego:-)[/quote:ec71de4118]
Super, może napisz coś więcej jak ukierunkowałaś swoją dietę, że w efekcie ją polubiłąs.
Sama mam problem aby osiągnąć zadowalającą mnie wagę baletową (według BMI mam niedowagę), ale powoli, małymi krokami zbliżam się do celu. W sumie uświadomiła mi to ostatnio moja nauczycielka, bo ja sama nie zauważałam zmian, natomiast ona powiedziała, ze widzi ogromną poprawę. Nie schudłam szybko, raczej powoli, ale za to na stałe, a nie 3 kg. w tydzień a za dwa 6 kg. w górę. Zajęło mi to jakieś pół roku i nadal kontynuuję, ponieważ bardzo odpowiada mi taki tryb życia i dieta. Nigdy nie wróciłabym do starego:-)[/quote:ec71de4118]
Super, może napisz coś więcej jak ukierunkowałaś swoją dietę, że w efekcie ją polubiłąs.
Swoją dietę oparłam o metody Montignaca (chodzi o indeks glikemiczny). Można o niej dużo poczytać w Internecie, w Googlach.
Dodatkowo (jako, że ta dieta ma za zadanie odchudzić osoby z nadwagą głównie) postanowiłam jeść mniejsze posiłki, ale częściej i oczywiście nie przesadzać z kaloriami.
Jak ją polubiłam? Po prostu wreszcie zrozumiałam co to znaczy DOBRE, PRAWDZIWE jedzenie a nie jakieś jego namiastki, przetworzone, zakonserwowane stojące na sklepowych półkach.
Z niektórych produktów trzeba zrezygnować, ale jakoś łatwo mi to przyszło:-)
Dodatkowo (jako, że ta dieta ma za zadanie odchudzić osoby z nadwagą głównie) postanowiłam jeść mniejsze posiłki, ale częściej i oczywiście nie przesadzać z kaloriami.
Jak ją polubiłam? Po prostu wreszcie zrozumiałam co to znaczy DOBRE, PRAWDZIWE jedzenie a nie jakieś jego namiastki, przetworzone, zakonserwowane stojące na sklepowych półkach.
Z niektórych produktów trzeba zrezygnować, ale jakoś łatwo mi to przyszło:-)