Anoreksja i bulimia

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Kasia :))
Posty: 2628
Rejestracja: pt gru 16, 2005 8:22 pm

Post autor: Kasia :)) »

No jasne, myśli są piękne. Szkoda tylko, że mało kto potrafi je zrealizować.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

doskonale moge zrozumiec, ze osoba z niską samoocena wpada w takie cos - ostatnio weszlam do domu (jakos tak po tygodniu nieobecności) w krotkiej spódnicy a mój ojciec mówi - ojej, ale ty masz grube nogi... Normalnie, jabym dostala piescią w brzuch. Podkreslam - mam 33 lata i jak mówią koledzy "najlepsze nogi w calej warszawie" wzrost 170 cm, waga 61 kg a jednak się przejęłam i wyłaczyłam słodycze z diety... więc rozumiem, tym bardziej trzeba tlumaczyć, przestrzegac i jeszcze raz tłumaczyc - nigdy za duzo wsparcia dla dziewczyn i kobiet pod presa utrzymania "idealnej sylwetki"
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Pamietam jak kiedys w liceum bylam smutna, bo przegralam z jedna dziewczyna, a moj kochany tato mi na pocieszenie powiedzial "no ale przynajmniej jestes od niej grubsza". No i mowiac to byl rzecz jasna święcie przekonany, ze mnie tym pocieszy jak nic :D

A tak odchodzac od sposobow ojcow na pocieszanie dzieci, to ja powiem szczerze, ze nigdy w zyciu sie nie odchudzalam. Jem tyle, zeby byc zdrowa czyli nie za duzo, nie za malo.

Ogólnie zawsze jakos sluchalam mojego organizmu i go nie katowalam. A ostatnio jeden lekarz mi powiedzial, ze w medycynie jest swierdzone, ze wlasnie sluchanie swojego organizmu , to najlepszy sposob na zdrowie np. masz okropna ochote na rybe- znaczy, ze twojemu organizmowi zaczyna brakowac jakiegos skladnika , ktory w tej rybie jest, masz ochote na banana - organizm przez to mowi, ze chce magnezu, potasu czy czegos tam, masz ochote na mieso itd.

Generalnie moja dewiza odzywieniowa to sluchac swoj organizm a nie go torturowac. Rzecz jasno piszac sluchac mam na mysli sluchac z umiarem: nie jak chce mi sie zjesc 10 czekolad, to jem, wszystko w granicach zdrowego rozsadku
jurecq
Posty: 241
Rejestracja: ndz maja 31, 2009 9:10 am

Post autor: jurecq »

xx
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

bo my to takie delikatne jestesmy z natury :oops:
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

no ale co innego kobiety, których praca nie nakłada na nie obowiązku sprawności, szczupłej sylwetki, itp., a tancerki, dla których jakby nie patrzeć, taka troska o wagę jest ważna. A to duża różnica, bo dla większości kobiet to po prostu kwestia prywatnego samopoczucie, a u tancerek (czy modelek - jeszcze skrajniej) oprócz tego dochodzi poczucie, że jak jest się grubym, to się po prostu słabiej nadaje do zawodu.

Oczywiście, choroby łaknienia to są swojego rodzaju patologię, i skutki mają bardzo szkodliwe na organizm, wyniszczają go. Ale też trzeba zrozumieć, że ich wystąpienie to splot rożnych czynnikow, jak otoczenie (profesja), poczucie wlasnej wartosci (niskie), czy wysokie wymagania (np. stawiane przez rodzicow, ktorym nie sposob spostac), itp. To jest mechanizm pojawiajacy sie najpierw w glowie, pozniej w ciele, dlatego tak trudno to leczyc, i dlatego bardzo krzywdzace jest stwierdznie 'opanuj sie, przeciez jestes chuda, jedz i nie rozczulaj sie nad swoim wygladem', bo to po prostu nie o to chodzi.

co do tego 'powtarzania kobietom, ze wygladaja dobrze', itp. - co innego, gdy mowi to mezczyzna, zwlaszcza wlasny, a totalnie co innego jak sie wychodzi na scene czy idzie na audycje. i te prywatne gadki, ze sie przeciez dobrze wyglada, mozna wlozyc w przyslowiowe cztery litery - inni beda oceniali inaczej (w balecie jest dosc duzy nacisk na szczupla sylwetke, ale takze na linie, podbicie, dlugosc nog, itp., - czyli wlasnie wyglad zewnetrzny, i jak ktos nie pasuje do tego kanonu, to jest po prostu odrzucany).
vickop
Posty: 75
Rejestracja: śr sty 27, 2010 9:19 pm

Post autor: vickop »

[quote17="jurecq"]kurcze jakie te kobiety sa - mozna im powtarzac do znudzenia, ze wygladaja dobrze i moze to robic wiele osob, a wystarczy jedna negatywna opinia zeby podwazyc wszystkie pozytywne...

sluchanie organizmu jak najbardziej na tak, ale on niestety nie zawsze potrafi sie upomniec, zazwyczaj jednak mu sie udaje.[/quote17]

Zgadzam się :!: Ale mnie wkurza to :?
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

co figur dziewczyn i ich staran, to jednak rzeczywiscie inna miara dla tancerki, inna dla siebie samej.

Ja tam generalnie z zasady i przekonania sie nie odchudzam- tak jak nie robię wielu innych rzeczy, ktore robia all dziewczyny- ale jakbym byla tancerka i by mnie ktos nie chcial przyjac do pracy z powodu sylwetki, to bym pewnie zaczela :)

No bo jak nie, to bez pracy i tak bym z glodu umarla :) :

No i oprocz tego tancerki i tancerze musza jednak miec piekne ciala, Sztuką w tańu jest i taniec i cialo tancerza. Bolesna to prawda, tak jak i nie latwe jest cale zycie w tym fachu
jurecq
Posty: 241
Rejestracja: ndz maja 31, 2009 9:10 am

Post autor: jurecq »

xx
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

i tak tez zrozumialam Twoj poprzedni post, z ktorym sie w pelni zgadzam , a to co napisalam, to z inspiracji J -ą :)

A co do tego teledysku, to sama nie wiem. Moze jakies pojedyncze wykonanie by mnie przekonalo, jesli by bylo dobre? Bo tak generalnie to mi ciezko takie znalesc, a tego teledysku nie kojarze. Ale skoro w tym cos bylo, to wierze Ci na slowo.

Z zasady (z zasady, a od kazdej zasady jest z zalozenia wyjatek) jednak ja mam takie podejscie, ze jak kobieta to raczej szczuplutka, a tym bardziej kobieta-tancerka. Czasem , czy to na ŁSB, czy ostatnio na konkursie choreograficznym widzialam tancerki, ktore byly jako kobiety OK (powiedzmy sylwetki zblizone waga do mnie), ale jako ze byly tancerkami, to jakos zawsze tak patrzylam z ukosa, bo nie byla to przyslowiowa skora, mięśnie i kości z tym ze i kosci też takie nie za szerokie.... Czyli reasumujac tancerki widze z figura taka jak w łódzkim balecie, a nie moją

(nie chce nikogo urazic :) tym moim wyograzeniem i wywolac skojarzenia, ze sie na tancerke patrzy sie jak na konia na targu, a nie jak na czlowieka zazwyczaj jednak bardzo pieknego. Moje podejscie wynika glownie z naogladania sie doskonalych cial tancerzy i pewnych przyzwyczajen, ktore mi z tego weszly w krew ).

Moze za malo jeszcze we mnie otwartosci na takie inne jeszcze piekno ciala tancerza? nie wiem, mozliwe, ze tak, ale pisze szczerze jak mysle
ODPOWIEDZ