Strona 26 z 45

: sob sty 06, 2007 1:17 pm
autor: Nena
Fantastyczne!
Szkoda, że u mnie w szkole tylko disco od biedy... :?

Ale przynajmniej się rozciągamy, no i tutaj jestem chwalona.

: sob sty 06, 2007 4:11 pm
autor: Kasia :))
[quote:08d502a039]ciekawa jestem czy rumba też tam jest [/quote:08d502a039]

skoro tance latynoamerykanskie to pewnie tak ;)

[quote:08d502a039]tylko ta cholerna siatkówka... [/quote:08d502a039]

masz cos do siatkowki, kochanie? :mrgreen: ja najabardziej lubie wlasnie ta gre zespolowa.

[quote:08d502a039]Niby dobrze, ale kroki sa prymitywne... [/quote:08d502a039]

a czego ty bys oczekiwala w zwyklych ogolnoksztalcacych szkolach ;)

ja tez mam w szkole towarzyski, ale nieobowiazkowy.
jednakze uczeszczam :mrgreen:

neno, my tez mamy gimnastyke, ale o ile na samym poczatku robilam sobie nadzieje, ze beda szpagaty iiitttddd to skonczylo sie na przewrotach, jaskolkach, gwiazdach, skoku przez skrzynie i innych tympodobnych zabkach, czy kladzeniu sie na nogach.

: ndz sty 07, 2007 8:26 pm
autor: Marysia W
OOOOCHHH, rozciąganie jest super. (jako jedyna w klasie je lubię :wink: ).
Ja chodzę do klasy tzw. "twórczej", to której były wybierane tylko kreatywne, zdolne dzieci :wink: i właśnie dlatego robimy dużo ciekawych rzeczy. Np. chodzimy na różne, przeróżne zajęcia, i w zeszłym roku moja klasa była na zajęciach tańca towarzyskiego. Teraz dużo osób chodzi;).
Ja osobiście wolałabym, żeby w ogóle nie było tańca, niż to, co jest teraz- durnowaty nowoczesny... :x :x
[size=7:39d79d5379]przy okazji- siatkówka rządzi[/size:39d79d5379] :D

: pn sty 08, 2007 11:07 am
autor: Nulka
Oczywiście rozumiem, że bywają ludzie, którzy lubią siatkówkę', jednak nie jest to zwykle100% klasy i w tej sytuacji granie w nią na każdych zajęciach może zniechęcić skutecznie do wf np. mnie :? Nauczycielki(zarówno w gimnazjum jak i liceum) wszelkie propozycje zmian ignorowały lub, co więcej, reagowały kpiną (m.in. kiedy chciałyśmy pograć w piłkę nożną :D ), a przecież wszystkiego warto spróbować ( w każdym razie w dziedzinach sportowych :twisted: ). Dobre rozwiązanie wprowadzono na studiach gdzie można wybrać typ zajęc z WFu np. joga, łyżwiarstwo , taniec towarzyski itd. o ile a)nie ma się w czasie zajęć wybranej grupy ważnego wykładu b) są jeszcze miejsca i tu kłopot , bo dla spóźnialskich zostaje tylko...siatkówka :wink: !!!
A wracając do tematu: cieszę się bardzo, że istnieją szkoły gdzie dostrzeżono potrzebę tańca

: pn sty 08, 2007 1:53 pm
autor: .:Agga:.
Taniec towarzyski na studiach? Dobrze ze jest cos takiego - u mnie do wyboru byl basen, wf ogolny i silownia. Nic ciekawszego niestety nie wymyslili - szkoda, uwzam ze na studiach czlowiek rowniez powinien sie tworczo rozwijac.

: pn sty 08, 2007 7:14 pm
autor: Gość
[quote:e465491e5e=".:Agga:."]Taniec towarzyski na studiach?[/quote:e465491e5e]nie tylko towarzyski. wiele szkół tańca wydaje "dokument", który można przedstawić na uczelni i mieć zaliczony "WF". a sądzę, że jeżeli przy uczelni działają jakieś zespoły tańca to tam też zaliczają (chociaż tutaj nie mam pewności)...

: pn sty 08, 2007 7:51 pm
autor: .:Agga:.
No właśnie nie wszędzie zaliczają w ten sposób. Często nie ma wogóle takiej opcji.

: pn sty 08, 2007 9:12 pm
autor: Kasia :))
[quote:6e3a66056d]Oczywiście rozumiem, że bywają ludzie, którzy lubią siatkówkę', jednak nie jest to zwykle100% klasy i w tej sytuacji granie w nią na każdych zajęciach może zniechęcić skutecznie do wf np. mnie [/quote:6e3a66056d]

u mnie wlasnie na ogol to wszyscy w siatke chca grac :D nawet ci nienajlepsi :D

[quote:6e3a66056d]m.in. kiedy chciałyśmy pograć w piłkę nożną [/quote:6e3a66056d]

najwieksza katorga dla czesci zenskiej mojej klasy :shock:

u mnie w szkole jest towarzyski, ale nieobowiazkowy, po lekcjach, z astry :) no i corocznie orgazniwazny jest konkurs tanca :D

: wt sty 09, 2007 11:18 am
autor: oneira
Oj, z tym szpagatem to zupełna prawda... Nie tańczę baletu, ale troszkę klasyki uczyłam się w zespole, w którym tańczyłam, więc umiejetności mi pozostały. Jak byłam w podstawówce i przychodziłąm do mojej przyjaciółki to jej starszy brat zawsze mnie prosił:"zrób szpagat, zrób szpagat!", a jak byli u niego koledzy, to było tak za każdym razem. Oczywiście z chęcią pokazywałam swoje umiejętności, bo byłam mała i też miałam z tego radochę.
Ale ostatnio, gdy poprosiła mnie o to koleżanka (mam dziś 23 lata) to mnie to nieco piorytowało.
To jest tak trochę, jakby się było małpką na sznureczku, która umie robić sztuczki na zawołanie, niestety...

: sob sty 13, 2007 4:45 pm
autor: Nati
no u mnie różnie bywa. Często ludzie gdy sie dowiadują charakteryzują mnie jedynie z tym ("to ta co tańczy"), cą ciekawi, wypytująm, chcą bym coś pokazała. Nie ukrywam ze uwielbiam odpowiadac na pytania i widziec ze podziwiające miny :P:P