Anoreksja i bulimia

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

sa ludzie, ktorzy maja w sobie-mimo nalogu- duzo sily. I tacy fakt dokonuja rzeczy ciezkich samemu ale z zasady my ludzie jestesmy raczej słabi.

Inna sprawa, ze wychodzenie z nalogow i innych jakis zaburzen psychicznych nie jest latwe.
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Z całym szacunkiem, ale wasze wnioski są chyba zbyt pochopne. Gdyby wyjście z narkomanii, alkoholizmu czy zaburzeń żywienia było tak proste, że "potrafiłoby się samemu przestać", nie byłoby tylu dramatycznych sytuacji...

Vickop, rozumiem, że miałeś na myśli to, że chory musi sam podjąć decyzję o zaprzestaniu i leczeniu, uświadomić sobie swój problem - ale uwierz, to nie zakończy jego problemów. Wyjście z jakiegokolwiek nałogu to lata pracy nad sobą. LATA.

A swoją drogą dosyć rozczarowujące jest to, że Ty - zawodowy tancerz - twierdzisz, że anoreksja to choroba z próżności.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

ja osobiscie nie odczulam, zeby Vickop mial na mysli to, ze anoreksja jest chorobą z próżności ale to, ze wyjście z niej zależy głównie od chorego... :) - i co do tego miał - w mojej ocenie - zupełną rację.

Oprócz tego, to czytając wszystkie posty Vickopa mam taki obraz go jako chłopaka, ktory mysli tj typowy (w dobrym a nie w zlym znaczeniu) chlopak czyli: proste, jasne mysli i nie dzielenie wlosa na 4. My dziewczyny sluchajac facetow mamy czasem taka trudnosc, ze probujemy ich pojmowac wg naszej kobiecej psychiki zamiast według ich meskiej psychiki- i stad sie biora nieporozumienia.
(moi znajomi chyba maja racje jak mi wiecznie mowia, ze minęlam sie powolaniem przez to ze nie zostalam adwokatem ;) - jakos lubie bronic ludzi :) )

Wypowiedz Czajori co do trudnosci w wychodzeniu z uzaleznien ogolnie mnie osobiscie bardzo zainspirowala i zmobilizowała do większej precyzji :) .
Pisząc o ludziach, ktorzy wychodza sami z nalogów miałam na mysli tych, ktorych uzaleznienie na to pozwala.
Trzeba nam bowiem istotnie - jak wynika troche z postu Czajori - rozroznic rozne etapy uzależnień.

Zawodowo sporo mam do czynienia z uzaleznieniami (zwlaszcza narkotyki i alkoholizm) i to jest tak, ze np test psychologiczny na temat: czy jestes alkoholikiem jest taki, ze około 90 -ciu procentom dorosłych mężczyzn w Polce wyjdzie, ze albo sa alkoholikami albo sa do tego bardzo predyponowani i juz za chwile będą jak tak bedzie dalej.

Jesli zatem facet pije codziennie na noc kieliszek koniaku i od czasu do czasu butelkę koniaku do dna to juz jest po jakims czasie alkoholizm. I to alkoholizm, z ktorego wyjscie już na tym etapie jest baaaaaaaaaaaaaaardzo trudne. Ale na tym etapie jeszcze mozna -jesli ma sie dosc sily- wyjsc samemu z nalogu. Z tym, ze nigdy nie przestanie juz byc alkoholikiem, zacznie conajwyzej byc trzeźwy, ale do konca zycia jeden kieliszek i wraca do punktu wyjścia.

Ale jak facet rzucil prace, pije tzw. ciągami i np co kilka dni widzi diabla, na ktorego widok wybija okno w domu i gna po ulicach (na marginesie czesto widza wlasnie diabla...) to juz taki sam nie wyjdzie z nalogu i musi trafic do szpitala psychitrycznego na odwyk. Inna sprawa, ze taki nawet jak trafi, to rzadko to cos da, bo zmuszanie kogokolwiek do leczenia nic kompletnie nie da a ci zmuszani na sile to tylko wyrzucanie pieniedzy Skarbu Panstwa bo oni koncza tak że po tym przymusowym odwyku, to dopierto sie rozpijajają na calego...w stopniu w jakim nigdy wczesniej.

Ciekawe i sluszne jest tez to co Czajori napisala o kluczowym momencie dla leczenia czyli o tym, kiedy czlowiek uswiadamia sobie ze jest uzalezniony: ale to juz nie na temat troche

Mam nadzieje, ze teraz troszke rozjasnilam moje spojrzenie, ktore we wczesniejszych postach przedstawilam jedynie haslowo i nie rozwijalam :)
vickop
Posty: 75
Rejestracja: śr sty 27, 2010 9:19 pm

Post autor: vickop »

"Ale jak facet rzucil prace, pije tzw. ciągami i np co kilka dni widzi diabla, na ktorego widok wybija okno w domu i gna po ulicach (na marginesie czesto widza wlasnie diabla...) to juz taki sam nie wyjdzie z nalogu i musi trafic do szpitala psychitrycznego na odwyk."

Nie do końca się z tym zgadzam, ponieważ znam kogoś kto był w podobnym stanie (każdy przypadek jest inny), i pod wpływem "szoku" przestał. Sam, parę lat już minęło i prowadzi normalne życie.

Wiem że to jest wyjątkowy przypadek, ale możliwe to jest nawet w takim "etapie".
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

niestety takie przypdki zdarzają sie niezmiernie rzadko.
choc tez znam taką osobe, która przez wiele lat piła i stoczyła sie kompletnie na dno. ta osoba przestała po narodzinach swoich wnuków, bez zadnej terapii, choc napewno ze wsparciem ze strony rodziny.

tylko osoba pijąca raczej nie myśli, ze piciem zmieni swój swiat na lepsze (no, chyba ze na chwile) , a anorektyczki tak. dlatego z anoreksjii moim zdaniem ciężej wyjsc.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

czasem rzeczywiscie sa przypadki, gdy w czlowieku jest taka sila, ktora mnie zadziwia. To w mysl zasady, ze co do zachowan ludzkich nie ma zasad...

Tyle, z e jak jest w czlowieku taka sila to do mnie on nie trafia.... wiec ja patrze na calosc nieco z innej perspektywy.
ale zgadzam sie ze czasem taki cud sie zdarza (glownie jesli ma sie kogos, kto ciagnie do gory..)
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

ludzie ciągle zaskakują. niedawno natknęłam sie na artykuł o mnichu , czy tez joginie, który został włożony do trumny (z własnej woli), zamurowany. potem w tej trumnie wycieto otwór i wlano wode. po 7 godzinach (jesli sie nie mylę) dalej żył...
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

o tak, zaskakują i to bardzo.
a przyklad , ktory podalas byl chm... ekstremalny :D

A tak powracajac do tematu (od ktorego sama odeszlam :) ) to jak sie zachowac jak sie widzi osobe umierajaca z glodu? nic nie mowic czy reagowac? bo ja ostanio jak sie zetknelam niespodziewanie to mialam wlasnie takie rozterki
vickop
Posty: 75
Rejestracja: śr sty 27, 2010 9:19 pm

Post autor: vickop »

Nic nie mówić? - będzie jeszcze gorzej...
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

nie wiem czy gadanie coś tu by pomogło...
skoro tyle sie poświęca, by byc chudszym, to jak nawet 100 osób ci powie zebys tego nie robiła to raczej nie pomoze.
[size=9:724fd88132]sory za porównanie ale przypomina mi to troche mój wegetarianizm.. ;)
1000 osób mi powtarzało ze to nie zdrowe, ze musze itd, ale ja sie uparłam i zostałam przy swoim. sama po jakims czasie zaczełam jesc troszke mięsa :D [/size:724fd88132]
ODPOWIEDZ