Jak was postrzegają ludzie nietańczący :)) ??
Ja wczoraj cwiczylam sobie w ogrodzie. Robilam developpe,nawet cale adagio, skakalam grand pas de chat i cwiczylam wariacje bialego labedzia:)
Noi stanelam sobie w pewnym momencie, zeby troszke odpoczac i rozgladnelam sie po okolicy....i tak patrze, noi widze ze jedna Pani sie mi przyglada z drzwi swojego domu:)
Ale jak zobaczyla, ze sie popatrzylam w jej strone, to poszla.
:wink:
Noi stanelam sobie w pewnym momencie, zeby troszke odpoczac i rozgladnelam sie po okolicy....i tak patrze, noi widze ze jedna Pani sie mi przyglada z drzwi swojego domu:)
Ale jak zobaczyla, ze sie popatrzylam w jej strone, to poszla.
:wink:
A ja zostałam bardzo mile zaskoczona. :lol: Jako że wróciłam do mojej starej szkoły po roku w baletówce, wszystkie moje kolezanki były baaardzo zaciekawione baletem. :) Trzy z nich strasznie mnie prosiły, żebym je nauczyła czegoś "baletowego". Więc otworzyłyśmy Małą Szkółkę Baletową, jak to one nazywają. :lol: Dwie z nich umieją już piknie żabkę,a jedna prawie, prawie, Natasza opanowała prawie że developpe ( ścigają się, która lepsza, jak tylko jedna przejdzie do trudniejszych ćwiczeń.) :wink: Było mi bardzo miło, ponieważ za nim odeszłam do OSB, raczej nie interesowały się tym. :wink:
-
makova_panienka
- Posty: 1073
- Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm
ja lubię jak mnie 'baletowi' uczą. ale wracając do tematu: wśród moich kolegów zrozumienia dla baletu nie ma (o chłopcach tu mówię).
Siędzę sobie kiedyś(rok temu :) )z kolegą i opowiadam mu jaki balet jest wspaniały, przykłady przytaczam itp.W odpowiedzi słyszę:"no może dziewczyny w balecie to jeszcze, ale zniewieściali faceci w rajstopach z saczkami to przecież okropne".ja się nie zrażam i dalej tłumaczę, że to o gibkość ruchów i technikę chodzi, a stroje bywają różne.Niestety rozmowa zakończyła się stwierdzeniem kolegi:"Tobie po prostu faceta w życiu brakuje" :shock: Od tej pory przy niektórych osobach tematu baletu nie poruszam-miłe to nie było :(
I drugi przykład(jak już się rozpisałam :) )koleżanka na wieść o moich zajęciach z tańca(modern i czasem trochę klasyki) zdziwiła się, że taki nieżyciowy styl wybrałam i do dzisiaj mnie namawia żebym się na towarzyski przeniosła
Siędzę sobie kiedyś(rok temu :) )z kolegą i opowiadam mu jaki balet jest wspaniały, przykłady przytaczam itp.W odpowiedzi słyszę:"no może dziewczyny w balecie to jeszcze, ale zniewieściali faceci w rajstopach z saczkami to przecież okropne".ja się nie zrażam i dalej tłumaczę, że to o gibkość ruchów i technikę chodzi, a stroje bywają różne.Niestety rozmowa zakończyła się stwierdzeniem kolegi:"Tobie po prostu faceta w życiu brakuje" :shock: Od tej pory przy niektórych osobach tematu baletu nie poruszam-miłe to nie było :(
I drugi przykład(jak już się rozpisałam :) )koleżanka na wieść o moich zajęciach z tańca(modern i czasem trochę klasyki) zdziwiła się, że taki nieżyciowy styl wybrałam i do dzisiaj mnie namawia żebym się na towarzyski przeniosła
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm