: sob kwie 12, 2014 10:02 pm
[quote18="Ali"][quote18="Idris"]... skromność.[/quote18]
Wracam do niej raz jeszcze, bo zdarzyło się, że wzbudziła też ona moje mieszane odczucia. Myślę o udziale Vladimira Yaroshenki w scence „Arctic” podczas ostatniej edycji „Kreacji”, gdzie dołączył do grupki kolegów z corps de ballet, aby tupać buciorami
w banalnej dla mnie animacji warsztatowiczki Anny Hop. Wiem, że wykonawcy warsztatów uczestniczą w nich społecznie, z własnej woli, oddając przysługę debiutującym kolegom-choreografom. I oczywiście miło było ponownie zobaczyć go na scenie, jak zawsze. W moim odczuciu istnieje jednak cienka granica między koleżeńską przysługą a propozycją niegodną pozycji artystycznej tancerza. No, chyba że koleżanka ma do zaproponowania zadanie na miarę talentu takiego artysty. Nie dziwię się więc p. Hop, jako początkująca choreografka nie ma pewnie jeszcze takiego wyczucia, a udział gwiazdy był z pewnością wartością dodaną do jej obrazka warsztatowego. Dziwię się natomiast naszemu idolowi, który nie powinien się chyba tak rozdrabniać, zawodząc swoich fanów.
Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym niefortunnym epizodzie w karierze Vladimira. I nawet wiem kiedy mi się to uda.
Wkrótce wybieram się ponownie na „Święto wiosny” Bejarta z jego udziałem, jak tylko poznam dzienne obsady.[/quote18]
Ali, a kiedy byłeś na Kreacjach?
Hmm.. muszę przyznać, że wyszłam stamtąd z uczuciem, że deser, na który czekałam (od chwili, gdy poznalam kolejność i obsadę) nie był moim ulubionym deserem, zdecydowanie lepiej smakowało mi pewne danie główne, ale nie byłam też jakoś strasznie zawiedziona.
Uznałam, że było to dla mnie coś innego, nowego i z pewnym ładunkiem emocji, które jednak były właściwie pozytywne...
Nie umiem powiedzieć jednoznacznie.. nie do końca moja bajka a jednak jakieś dobre odczucia miałam podczas Arctic..
Na koniec promienny uśmiech Vladimira do publiczności, taki szczery, który właśnie przywołał w mojej pamięci rozmowę naszą na temat skromności VY.. ten finalowy uśmiech zrekompensował mi to, co nie do końca smakowało mi w tym deserze...
Ali, nie śmiem się porównywać, ale mam wrażenie, że wiele rzeczy podobnie widzimy a może nawet czujemy... nawet jeśli ja nie mam odwagi się tak kwieciście i pięĸnie wypowiadać w temacie..
))
Chyba wolę tę skromność i szczerość naszego artysty niż gdyby "były to już za niskie progi na jego lotne nogi." i nie wziąłby w tym udziału..
Myślę, że potraktował to jako coś nowego, coś, co przyniosło mu dużo radości. Swego rodzaju zabawę.
A emocje w tym warsztacie były i nawet cieszę się, że nie siedziałam w pierwszym rzędzie, bo chyba moje lekko chorujące ostatnio serce, nie wytrzymałoby takich wrażeń.
Wracam do niej raz jeszcze, bo zdarzyło się, że wzbudziła też ona moje mieszane odczucia. Myślę o udziale Vladimira Yaroshenki w scence „Arctic” podczas ostatniej edycji „Kreacji”, gdzie dołączył do grupki kolegów z corps de ballet, aby tupać buciorami
Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym niefortunnym epizodzie w karierze Vladimira. I nawet wiem kiedy mi się to uda.
Ali, a kiedy byłeś na Kreacjach?
Hmm.. muszę przyznać, że wyszłam stamtąd z uczuciem, że deser, na który czekałam (od chwili, gdy poznalam kolejność i obsadę) nie był moim ulubionym deserem, zdecydowanie lepiej smakowało mi pewne danie główne, ale nie byłam też jakoś strasznie zawiedziona.
Uznałam, że było to dla mnie coś innego, nowego i z pewnym ładunkiem emocji, które jednak były właściwie pozytywne...
Nie umiem powiedzieć jednoznacznie.. nie do końca moja bajka a jednak jakieś dobre odczucia miałam podczas Arctic..
Na koniec promienny uśmiech Vladimira do publiczności, taki szczery, który właśnie przywołał w mojej pamięci rozmowę naszą na temat skromności VY.. ten finalowy uśmiech zrekompensował mi to, co nie do końca smakowało mi w tym deserze...
Ali, nie śmiem się porównywać, ale mam wrażenie, że wiele rzeczy podobnie widzimy a może nawet czujemy... nawet jeśli ja nie mam odwagi się tak kwieciście i pięĸnie wypowiadać w temacie..
Chyba wolę tę skromność i szczerość naszego artysty niż gdyby "były to już za niskie progi na jego lotne nogi." i nie wziąłby w tym udziału..
A emocje w tym warsztacie były i nawet cieszę się, że nie siedziałam w pierwszym rzędzie, bo chyba moje lekko chorujące ostatnio serce, nie wytrzymałoby takich wrażeń.