SEN NOCY LETNIEJ Johna Neumeiera w PBN

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
venus-in-furs
Posty: 660
Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am

Post autor: venus-in-furs »

Jeśli chodzi o mnie, to cały zespół jest mi bliski jako widzowi, zespół baletowy nie jest tylko tłem, każdego z osobna potrafię wymienić z imienia i nazwiska (jeśli to jakiś wskaźnik mojego zauważenia ich pracy), pamiętam ich role w poszczególnych spektaklach. Nie można jednak omówić wszystkich bez wyjątku, kiedy podczas jednego spektaklu na scenie pojawia się czasem nawet kilkadziesiąt osób. Taki los zespołu baletowego, że o ich pracy po prostu trudniej jest się wypowiadać, gdyż ich partie nie są tak zróżnicowane, jak partie solowe, jednak nie ulega wątpliwości, że gdyby zespół baletowy nie był na najwyższym poziomie, spektakl nie byłby udany, choćby nie wiadomo jak wspaniali byli soliści.
Poza tym - sądzę, że osoby regularnie wypowiadający się w tym temacie na pewno mają wzgląd na każdego tancerza z osobna, bez względu na pozycję, jaką tancerz X zajmuje w oficjalnej hierarchii :)
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote2f="Emma"]...zauważacie tylko znane nazwiska, a cała reszta jest dla większości bez znaczenia... Pomyślcie czasami oglądając tych wszystkich tancerzy, że oni mają równie wielki wkład w to co my oglądamy i wspomnijmy też czasami o nich w naszych opiniach.[/quote2f]
Ale oczywiście Emmo, że widzimy także ich wszystkich. Ma jednak rację Venus, że nie sposób zachwycać się każdym z osobna. Tym bardziej, że nie wszystkich znamy nawet z nazwiska. Jakże jednak nie dostrzec np. Anny Lorenc (pamiętnej z Bejarta) z jej piękną trykotową sylwetką; Anety Wiry z jej promiennym zawsze uśmiechem i pełną wdzięku reakcją kiedy w II akcie „Snu” przechodzi jedynie obok niej Lizander Yaroshenko z Hermią Stachurską; Tomasza Fabiańskiego i Kennetha Dwigansa jako precyzyjnie roztańczonych pomocników ogrodnika; filigranowej Anny Hop – zawsze głęboko artystycznej w każdej partii; Simona Yoshidę bodaj, gdy broni się tak namiętnie przed czarodziejską mocą kwiatu Oberona itd., itp. Można by ich wymieniać jeszcze długo. Bo cały ten zespół rośnie wciąż i w każdym miejscu na scenie, choć trudno dostrzegać tu każdego z osobna. Oklaski są dla wszystkich bez wyjątku (no, prawie dla wszystkich), ale wybacz Emmo, od naszych zachwytów (a też czasem rozmaitych ans) są tzw. gwiazdy – to ich wyłączny przywilej. Tak już chyba jest w balecie.

PS. A tu już popremierowa opinia red. Jacka Marczyńskiego:
http://www.rp.pl/artykul/9131,990968-Taniec--o-trzech-smakach.html
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote24]ale wybacz Emmo, od naszych zachwytów (a też czasem rozmaitych ans) są tzw. gwiazdy – to ich wyłączny przywilej. Tak już chyba jest w balecie.[/quote24]
Po pierwsze liczy się talent, ja jestem otwarta i skłonna szukać ich wszędzie, nawet wśród uczniów szkół baletowych, nie tylko w zespole (Patryka Walczaka dostrzegałam i wychwalałam od dawna, kiedy był jeszcze członkiem corps, a nie od czasu jego awansu na koryfeja). Jednak faktem jest, że zazwyczaj miejsce w hierarchii decyduje o tym, kogo wieńczą laury i kto dostaje największe oklaski. Spektakl prędzej poradzi sobie bez dobrego zespołu, ale nie zniesie już braku indywiduów. Przykład? Balety Diagilewa do dziś słynne, jeśli chodzi o ich dorobek reformatorski i wspaniałych tancerzy, owszem, mogły się takowymi poszczycić, ale tylko jeśli chodzi o solistów, corps de ballet było podobno na wyjątkowo niskim poziomie technicznym. Tancerze zespołu, o ile nie pną się do góry i nie wyróżniają, muszą liczyć się z tym, że zawsze będą oceniani jako część całości, rzadko osobno - może to okrutne, ale taki jest ten fach.
Emma
Posty: 3
Rejestracja: ndz mar 17, 2013 8:36 pm

Post autor: Emma »

Witam ponownie,
Cieszę się, że ich wszystkich doceniacie i macie tak ogromną wiedzę.
Wiemy wszyscy, że talentów nie brakuje w PBN, jedynie nie zgadzam się z wypowiedzią na temat Patryka Walczaka. Uważam, że to tancerz obdarowany wspaniałymi warunkami fizycznymi, ale bez miłości do tańca, może to tak widzę bo znam go osobiście i wiem, że taniec dla niego to tylko praca, ale to wyłącznie moje zdanie. Pewnie wprawne oko potrafi to wyłapać, a ja to poprostu wiem.
jedno jes pewne mamy wiele talentów w PBN tylko czasami nie jest im dane się wybić bo zwyczajnie nie mają szczęścia, albo "wielcy" tego nie chcą, ale to już inny temat.
Często się zdarza,że po odejściu z PBN robią karierę i to mnie martwi, że muszą odejść z PBN żeby się rozwijać, to są oczywiście jednostki, ale są.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quotefc="Emma"]... mamy wiele talentów w PBN tylko czasami nie jest im dane się wybić bo zwyczajnie nie mają szczęścia, albo "wielcy" tego nie chcą, ale to już inny temat. Często się zdarza,że po odejściu z PBN robią karierę i to mnie martwi, że muszą odejść z PBN żeby się rozwijać, to są oczywiście jednostki, ale są.[/quotefc]
"Wielcy" tego nie chcą? Po odejściu z PBN robią karierę? Muszą odejść z PBN żeby się rozwijać"? Jacy, którzy, gdzie się tak rozwijają? Albo czegoś nie wiemy, albo to zwykłe insynuacje - podobnie jak ta dziwna opinia o Patryku Walczaku. Może więc jakieś konkrety...
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Też jestem ciekawa, kto musiał odejść z PBN, żeby zrobić karierę? Choćby nazwiska jednego tancerza, który nie został u nas doceniony i przez to musiał szukać pracy gdzie indziej.

[quotee8="Emma"]jedynie nie zgadzam się z wypowiedzią na temat Patryka Walczaka. Uważam, że to tancerz obdarowany wspaniałymi warunkami fizycznymi, ale bez miłości do tańca, może to tak widzę bo znam go osobiście i wiem, że taniec dla niego to tylko praca, ale to wyłącznie moje zdanie. Pewnie wprawne oko potrafi to wyłapać, a ja to poprostu wiem.[/quotee8]
Wprawne oko wyłapie chyba to, co daje z siebie widzom na scenie, a nie jakie jest jego prywatne podejście do pracy w teatrze i do tańca. To drugie niekoniecznie powinno znajdować się w obrębie zainteresowań publiczności. Ja widzę młodego tancerza pełnego energii i pasji, który przykuwa wzrok nawet jeśli nie występuje w żadnej z wiodących ról. Po prostu wychodzi - i jest. Od razu w skórze postaci, w którą się wciela, co u nas wcale nie jest takie powszechne. Częściej zdarza mi się widzieć niepokój, stres, albo tremę. Również z tej racji mocno się wyróżnia, nawet na tle starszych i bardziej doświadczonych tancerzy. Na scenie wypada b profesjonalnie, co jest ogromnym atutem.
Ale ok, może wystarczy o Patryku Walczaku, nie tylko jego dostrzegamy. Dla mnie innym wielkim i niezwykłym talentem jest Zuzanna Kidziak, ciągle uczennica OSB, obecnie pobiera szlify w Akademii Waganowej :wink:
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

bardzo dobry komentarz Ewo, przeciez nie jest zadaniem widzów, a tym bardziej znajomych artystów rozpisywanie się jacy to oni są prywatnie, o ile to nie rzutuje na ich wystepy, bo publicznośc interesują tylko ich wystepy, a ie czy sa leniwi, czy pracowici i jak traktują balet :) Grunt, aby na scenie prezentowali sie jak najlepiej - czasem nawet leniwy tanerz ma tak ogromny talent, że to nie ma wpływu na jego kreacje. Zresztą nie widze powodu aby "traktowanie baletu jako tylko pracy" miało byc zarzutem czy problemem - znam wielu tancerz z takim nastawieniem i nie ma to wpływu na ich poziom wystepów i artystycznej interpretacji - tylko pozazdrościć takiego daru. Myslę, ze wszędzie a szczególnie w Polsce bywamy obiciążei wizja artysty - posłannika sztki, artysty pełnego po świecenia, artysty zyjącego tylko sztuką. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby życ z baletu tak sao jak z pisania dokumentów, malowania domów, hodowania warzyw etc... Dobrze wykonywana praca to podstawa!
Sądzę więc że słowa Emmy o "znaniu osobiście" były trochej nie na miejscu - pewnie wielu z nas tu zgromadzonych ma szczęscie znać kogos z tancerzy/tancrek osobiście ale na tych artystów nie parzymy przez pryzmat ich walorów lub braków osobistych, tylko pzez pryzmat artyzmu
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

O tym była już chyba mowa kilka razy na forum, ale rzeczywiście warto przypomnieć jeszcze raz w kontekście tej rozmowy. Nie mam takich doświadczeń jak Kasia, nie znam żadnego tancerza osobiście, a rozmawiałam raptem z dwoma - jedno z tych spotkań było całkiem nieoczekiwane, więc w przypływie emocji podzieliłam się wrażeniami tu na forum, drugie mogę podać jako przykład kontrastu między osobą prywatną, a artystą, jaki mnie uderzył. Chodzi o tancerza, którego losy dość dziwnie się potoczyły.. wcześnie go doceniono i to bardzo, ale pewne jego decyzje zawodowe okazały się zaskoczeniem. Ale to nie jest ważne - inaczej nie mogłabym sobie pozwolić na takie uwagi. Od zawsze miałam skłonności do postrzegania roli tancerza w kategoriach, o jakich pisze Kasia, a tamta rozmowa trochę mnie otrzeźwiła. Zobaczyłam, że mimo ciężkiego kalibru repertuarowego, w jakim występuje ten - z wykształcenia tancerz klasyczny, poza sceną zachowuje się ekstrawertycznie, ze swobodą, otwartością i ekspresją, jakiej oczekiwałabym raczej od kuglarza, a nie "poważnego" człowieka teatru :wink: Okazał się bystrym, inteligentnym i ciekawym rozmówcą, ale, jak już wspomniałam - widząc podobne ekspresyjne zachowanie, odczułam duże zaskoczenie. Na koniec zostało okraszone jeszcze zaproszeniem z kulisy, gdzie będzie "sam" i frywolnym śmiechem - całość obrazu prawie jak w Amadeuszu, tyle tylko, że tutaj artysta w sposobie bycia i prowadzenia rozmowy był zdecydowanie kurtuazyjny (poza faktem, że niektórych uczestników rozmowy całkiem lekceważył, tak, że odchodzili).
Zdecydowanie dużo za duże odejście od tematu - ale teraz możemy już chyba liczyć na porozumienie w sprawach rozdzielania życia zawodowego, od prywatnego :wink:
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

To aby powrócić do tematu - moja recenzja
http://www.taniecpolska.pl/tekst/175
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Emma zamilkła - słusznie zawstydzona, ale za to nasza dzielna pani Kasia dwoi się i troi. Są powody:
http://www.naczubkachpalcow.pl/2013/03/18/wiosna-juz-jest/
ODPOWIEDZ