Otwarcie Bolshoy po remoncie i gala
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
obejrzałam, średnie, przyciężkie, trącące myszką, zwłaszcza arie na tle malowanym w wykonaniu gwiazd opery w nie najlepszej formie. Błysnęły głównie zespoły i panie od kwiatów, animacje zdecydowanie najlepsze. Nie wiem co robiła w tle niektórych fragmentów stara kurtyna z sierpem i młotem i gwiazdą - rozumiem ze nie zapominamy o przeszłosci ale to chyba przesada... Wybór fragmentów monotonny i kilku mało wartosciowych (polonez z Iwana Susanina - nic nie szkodzi ze opera anty-polska ale fragment słaby), podobnie jak scena zbiorowa z Zaręczyn w klasztorze. Bardzo podobało mi sie, ze tam jednak najważniejszymi gwiazdami sa tancerze (w finale pojawiają się ostatni), dobór fragmentów baletów tez taki sobie bo banalne białe pas de deux z Jeziora wyprane z wszelkich emocji, najlepszy Płomień Paryża ale tez mógłby być ciekawszy wykonawczo i choreograficznie fragment że o pas de deux nie wspomnę 
[quote02="Kasia G"] Nie wiem co robiła w tle niektórych fragmentów stara kurtyna z sierpem i młotem i gwiazdą - rozumiem ze nie zapominamy o przeszłosci ale to chyba przesada... [/quote02]
Mało tego! Carski orzeł (i ogólnie ten orzeł, teraz też jest godłem)też był! I to na tej samej kurtynie
Jaki to miało związek z całością nie wiem..
Ogólnie mówiąc: spodziewałam się czegoś naprawdę..imponującego.A tak średnio wypadło.Po jakimś czasie czułam się skołowana tą przeplatanką baletu i opery,odniosłam wrażenie "odgrzewania".
Mało tego! Carski orzeł (i ogólnie ten orzeł, teraz też jest godłem)też był! I to na tej samej kurtynie
Ogólnie mówiąc: spodziewałam się czegoś naprawdę..imponującego.A tak średnio wypadło.Po jakimś czasie czułam się skołowana tą przeplatanką baletu i opery,odniosłam wrażenie "odgrzewania".
nie no, rozumiem przeplatanie opery i baletu, taka okolicznościowa składanka z ważnych dla tej sceny inscenizacji i tytułów, i oczywiście, ze odgrzewane bo inscenizacje stare u nich chodza nie latami ale dziesięcioleciami, tak jak jeszcze nie tak dawno i u nas (wartościowe), no ale nie było to wszystko jakoś specjalnie imponujące.
[quotefc="Blanche"]Jak dla mnie niektóre wybrane fragmenty wypadły tu słabo, jak Don Kichot, Jezioro (też się zgadzam, że lepsze byłoby czarne pas de deux, poza tym miałam wrażenie, że zostało to dodane tylko po to, żeby Zakharova mogła się pokazać), co do Płomienia Paryża to wolałabym imponujące pas de deux. Też liczyłam na jakąś zapowiedź nadchodzącej nowej Śpiącej Królewny.[/quotefc]
Grzeszycie takimi ocenami. Że "słabo"? Co Ci daje prawo do tak arbitralnych ocen. Oglądam te baletowe fragmenty gali wciąż na nowo i śnią mi się one po nocach. Cóż Wy opowiadacie, może popatrzcie na to wszystko raz jeszcze, świeżym okiem. Że Zakharovą dodano aby mogła się pokazać? A jakże by inaczej, przecież to ich gwiazda nad gwiazdami. Popatrzcie na to jej Adagio, jest idealna, stylowa, pozbawiona tandetnego rosyjskiego "pierieżiwania", wzorcowa, niezrównana dla mnie jak dotąd w XXI wieku. A że nie było w gali zapowiedzi "Śpiącej królewny"? Wszak cała "Śpiąca" była w dzień później - w nowej scenografii (skopiowanej zresztą z naszej warszawskiej) i znów z rewelacyjną Zakharovą (i nie tylko). Oj Dziewczyny, Dziewczyny...
Grzeszycie takimi ocenami. Że "słabo"? Co Ci daje prawo do tak arbitralnych ocen. Oglądam te baletowe fragmenty gali wciąż na nowo i śnią mi się one po nocach. Cóż Wy opowiadacie, może popatrzcie na to wszystko raz jeszcze, świeżym okiem. Że Zakharovą dodano aby mogła się pokazać? A jakże by inaczej, przecież to ich gwiazda nad gwiazdami. Popatrzcie na to jej Adagio, jest idealna, stylowa, pozbawiona tandetnego rosyjskiego "pierieżiwania", wzorcowa, niezrównana dla mnie jak dotąd w XXI wieku. A że nie było w gali zapowiedzi "Śpiącej królewny"? Wszak cała "Śpiąca" była w dzień później - w nowej scenografii (skopiowanej zresztą z naszej warszawskiej) i znów z rewelacyjną Zakharovą (i nie tylko). Oj Dziewczyny, Dziewczyny...
oceny widza czy krytyka zawsze są "arbitralne" bo odnoszą sie do jego wrażenia, odczucia, porównań do tego co juz widział, co lubi, czego oczekiwał... Ba, oceny widza nawet nie muszą być sprawiedliwe (choc miło by było gdyby były i były logicznie argumentowane) - po prostu nie podobało mu sie i już. W mojej ocenie kawałek Don Kichota rzeczywiście jakoś mnie nie powalił. Pewnie ze cieszyłabym się gdybym mogła oglądac takie wykonanie na kilku polskich scenach, ale zabrakło mi teo czegoś, czego oczekiwałam od Bolszoj. Jakiegos błysku. Duzo bardziej podobał mi sie fragment z Płomienia Paryża - barwny, wesoły i taki "ich własny", podobnie jak Tańce połowieckie, choć stanowczo brakowało im oprawy scenograficznej. Ale generalnie ledwie dotrwałam do konca całej gali - jakos tak snuła sie bez wdzieku i to zaważyło o całości wrażenia. Co do Śpiącej to nie brakowało mi jej, jest wiele wspaniałych pas de deux które mogły sie tam znaleść: grand pas, albo z Raymondy... (dla porządku to chyba jednak Śpiaca w tej scenografii była najpierw wystawiona w Moskwie a potem w Warszawie, ale każda z tych inscenizacji nieco sie rózni, trzecia jest czy była w Paryżu, a pewnie jeszcze gdzieś). No a Zakharowa, której gwiazdorstwa i mistrzostwa nie odmawiam, po prostu w tym fragmencie Jeziora w tym wkonanu zupełnie mnie nie poruszyła, i co ja poradzę? Nie moge napisac ze coś robiła źle, po prostu zero wzruszenia w moim sercu
[quote49="Kasia G"](dla porządku to chyba jednak Śpiaca w tej scenografii była najpierw wystawiona w Moskwie a potem w Warszawie, ale każda z tych inscenizacji nieco sie rózni, trzecia jest czy była w Paryżu, a pewnie jeszcze gdzieś)[/quote49]
Bądźmy precyzyjni Kasiu G., bo według mojej wiedzy znakomici włoscy scenografowie Ezio Frigerio (dekoracje) i Franca Squarciapino (kostiumy) zaprojektowali tę oprawę plastyczną „Śpiącej królewny” na zaproszenie naszego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej dla warszawskiego przedstawienia Jurija Grigorowicza. Przy czym (z małymi zmianami) miała się także ukazać niemal równocześnie w Operze Bastille, odświeżając w Paryżu wznowienie wczesniejszej inscenizacji Rudolfa Nuriejewa. Tyle tylko, że premiera tej scenografii odbyła się 17 grudnia 1996 w podczas gościnnego przedstawienia baletu warszawskiego w Genui, a krótko potem 5 stycznia 1997 została pokazana w warszawskim Teatrze Wielkim. Na scenie paryskiej zaistniała także w styczniu 1997, ale już po premierze warszawskiej.
Spektakl moskiewski Grigorowicza został wystawiony w tej scenografii dopiero (!) 18 listopada 2011 roku z okazji otwarcia Teatru Bolszoj po remoncie, a wcześniej był tam pokazywany przez całe lata w scenografii Simona Wirsaładze. Takie są fakty. Dlatego moja uwaga, że „Śpiąca” w Moskwie grana jest teraz w scenografii skopiowanej z warszawskiej ma swoje uzasadnienie. Jeśli się mylę, proszę mnie sprostować.
Bądźmy precyzyjni Kasiu G., bo według mojej wiedzy znakomici włoscy scenografowie Ezio Frigerio (dekoracje) i Franca Squarciapino (kostiumy) zaprojektowali tę oprawę plastyczną „Śpiącej królewny” na zaproszenie naszego Teatru Wielkiego – Opery Narodowej dla warszawskiego przedstawienia Jurija Grigorowicza. Przy czym (z małymi zmianami) miała się także ukazać niemal równocześnie w Operze Bastille, odświeżając w Paryżu wznowienie wczesniejszej inscenizacji Rudolfa Nuriejewa. Tyle tylko, że premiera tej scenografii odbyła się 17 grudnia 1996 w podczas gościnnego przedstawienia baletu warszawskiego w Genui, a krótko potem 5 stycznia 1997 została pokazana w warszawskim Teatrze Wielkim. Na scenie paryskiej zaistniała także w styczniu 1997, ale już po premierze warszawskiej.
Spektakl moskiewski Grigorowicza został wystawiony w tej scenografii dopiero (!) 18 listopada 2011 roku z okazji otwarcia Teatru Bolszoj po remoncie, a wcześniej był tam pokazywany przez całe lata w scenografii Simona Wirsaładze. Takie są fakty. Dlatego moja uwaga, że „Śpiąca” w Moskwie grana jest teraz w scenografii skopiowanej z warszawskiej ma swoje uzasadnienie. Jeśli się mylę, proszę mnie sprostować.
Ali, bardzo mozliwe, nie badałam tej spraw tak głęboko jak Ty, zwracam honor. Zresztą jakos niespecjalnie mną "wstrząsa" czy było najpierw u nas czy gdzie indziej, skoro scenografie sa niemal lub zupełnie takie same - pamiętam tylko z nagrania paryskiego, ze kostiumy tam maja brzydsze ale to juz offtop
nie należący do wątku o gali Bolszoj