Finał mnie się bardzo podobał - jest prosty, powtarzalny, popisowy i bezpretensjonalny - chyba własnie oddaje nasze czasy, swobode, luz, brak nadmiernej emfazy i patosu. Cały jest tanczony przez niewielką grupe solistów w wiekszości anczących symultanicznie solo lub w parach, okcentującyc muzyke gestami, ale tez dwukrotnie pozwala na solowe popisy "wesołych współczesnych młodych ludzi" i tam młodzi tancerze BN mogą oskakać, pokręcic etc. A wszystko do muzyki Alleluja - uznałam ze to bardzo "wielkanocny" finał i jakby tak wygladało w kościele Alleluja (zresztą oznazajace przeciez wielka radosć) to ja bym była ZA
I przejdą deszcze.. prapremiera
co do obsady przecieków nie mam, drugi raz to obejrze chetnie nawet i bez Pronka bo jako Tchnienie narodu Popov może ise sprawdzić - oczywiście nie ma takich naturalnych warunków (rozciagnięcie, elastyczność) to ładnie się będzie prezentował jako blond ozywczy duch niosący pocieszenie i nadzieje
))
Finał mnie się bardzo podobał - jest prosty, powtarzalny, popisowy i bezpretensjonalny - chyba własnie oddaje nasze czasy, swobode, luz, brak nadmiernej emfazy i patosu. Cały jest tanczony przez niewielką grupe solistów w wiekszości anczących symultanicznie solo lub w parach, okcentującyc muzyke gestami, ale tez dwukrotnie pozwala na solowe popisy "wesołych współczesnych młodych ludzi" i tam młodzi tancerze BN mogą oskakać, pokręcic etc. A wszystko do muzyki Alleluja - uznałam ze to bardzo "wielkanocny" finał i jakby tak wygladało w kościele Alleluja (zresztą oznazajace przeciez wielka radosć) to ja bym była ZA
Finał po prostu jest "odcięciem" sie od duchów przeszłości i czystą radością z faktu ze istniejemy, ze nie zagraża nam wojna, cierpienie, i brak samostanowienia, ze mozemy po prostu szczesliwie zyć
Finał mnie się bardzo podobał - jest prosty, powtarzalny, popisowy i bezpretensjonalny - chyba własnie oddaje nasze czasy, swobode, luz, brak nadmiernej emfazy i patosu. Cały jest tanczony przez niewielką grupe solistów w wiekszości anczących symultanicznie solo lub w parach, okcentującyc muzyke gestami, ale tez dwukrotnie pozwala na solowe popisy "wesołych współczesnych młodych ludzi" i tam młodzi tancerze BN mogą oskakać, pokręcic etc. A wszystko do muzyki Alleluja - uznałam ze to bardzo "wielkanocny" finał i jakby tak wygladało w kościele Alleluja (zresztą oznazajace przeciez wielka radosć) to ja bym była ZA
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote64="Sagittaire"]A i dwa - zasieję nutkę niepokoju. Zmienili chyba obsadę i jeden raz, jakoś w tygodniu, zamiast Rubiego zatańczy Seriej Popov... [/quote64]
Ee, jak Popow, to ja nie będę aż tak płakać
Ale po tym, co przeczytałam, nie mogę się doczekać sto tysięcy razy bardziej. Chyba tylko przed Weillem byłam bardziej podekscytowana, a Weill pozostał jak dotąd moim ulubionym baletem - nie mam nic przeciwko temu, żeby został zdetronizowany
Ee, jak Popow, to ja nie będę aż tak płakać
Ale po tym, co przeczytałam, nie mogę się doczekać sto tysięcy razy bardziej. Chyba tylko przed Weillem byłam bardziej podekscytowana, a Weill pozostał jak dotąd moim ulubionym baletem - nie mam nic przeciwko temu, żeby został zdetronizowany
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Jej Venus - jakże mi miło - wszystkie osoby, z którymi rozmawiałam do tej pory wyznawały prymat Tristana nad Weillem... Miło, że ktoś myśli jak ja:).
A Sergiej Popov? Jeżeli bym mieszkała w Warszawie i miałabym możliwość pójścia raz na taką obsadę, raz na inną, to by mi było wszystko jedno. Ale jak przyjadę z Łodzi i tak bardzo, bardzo, bardzo chcę zobaczyc Pronka, który podobno wczoraj zatańczył tak dobrze jak nigdy wczęsniej jeszcze na warszawskiej scenie i był geniuszem, to w przypadku zmiany obsady bym się mocno zawiodła.
A na marginesie uwielbiam ruch Pronka. Jego słabszą kopią jest w Polsce -moim skromnym zdaniem - chyba tylko ruch Nazara (wiem, zaraz się połowa to czytających roześmieje do łez). Jest coś magicznego i hipnotyzującego u tancerza,który mając takie możliwości techniczne tańczy jakby wyzwolony z klasycznych ograniczeń. To mnie niesamowicie jakoś wzrusza...
A Sergiej Popov? Jeżeli bym mieszkała w Warszawie i miałabym możliwość pójścia raz na taką obsadę, raz na inną, to by mi było wszystko jedno. Ale jak przyjadę z Łodzi i tak bardzo, bardzo, bardzo chcę zobaczyc Pronka, który podobno wczoraj zatańczył tak dobrze jak nigdy wczęsniej jeszcze na warszawskiej scenie i był geniuszem, to w przypadku zmiany obsady bym się mocno zawiodła.
A na marginesie uwielbiam ruch Pronka. Jego słabszą kopią jest w Polsce -moim skromnym zdaniem - chyba tylko ruch Nazara (wiem, zaraz się połowa to czytających roześmieje do łez). Jest coś magicznego i hipnotyzującego u tancerza,który mając takie możliwości techniczne tańczy jakby wyzwolony z klasycznych ograniczeń. To mnie niesamowicie jakoś wzrusza...
W "Wybieram dwójka" w jedynym znanym mi przyzwoitym radiu, była właśnie wyczekiwana przeze mnie audycja z "I przejdą deszcze...". Będąc generalnie za spektaklem Anna Królica, krakowski krytyk, odebrała to jako przełom w polskim balecie na drodze w stronę baletu wrażliwego na społeczne tematy (w teatrze dramatycznym funkcjonuje pojęcie 'zaangażowania', ale mnie ono nie przekonuje). Między wierszami można było odczytać małe pragnienie polityki w balecie (wzbudzające moją trwogę), z jednoczesnym zastrzeżeniem, że to nie gatunek na takie tematy. Jak to odbieracie Wy, którzyście "I przejdą deszcze..." widzieli?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Nie widziałam ale słysząc i czytając Pastora oraz słysząc relacje tych, którzy mieli przyjemność z nim rozmawiać o jego zamyśle, śmiem twierdzić, ze takie określenie, że balet I przejdą jest dobry, bo jest zaangażowany, by go mogło nieco wkurzyć. To miało być poetyckie, piękne przypomnienie, że były powstania, w nich ludzie,którzy ginęli i się kochali, były deszcze i pożary ale teraz jest radość i nowość. Końcówka jest skrajnie niezaangażowana: są młodzi ludzie, jest śmiech, jest przebijanie piątek.
Pastor sięgnął po ten temat przypuszczam między innymi dlatego, ze żyjąc wiele lat poza Polską rodziły się w nim piękne tęsknoty. To tak jak Muniek Staszczyk mieszkał w Londynie i napisał o Warszawie, gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje a teraz jesienią zaczyna się picie i siedzi sie w knajpach i czeka godzinę na kelnera.
W żadnym razie nie doszukiwałabym się tu zaangażowania; bardziej wygrania na baletowych nutach pięknej tęsknoty do tego, co każdemu Polakowi jest drogie, bez wzgledu na wszystkie poglądy.
Pastor sięgnął po ten temat przypuszczam między innymi dlatego, ze żyjąc wiele lat poza Polską rodziły się w nim piękne tęsknoty. To tak jak Muniek Staszczyk mieszkał w Londynie i napisał o Warszawie, gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje a teraz jesienią zaczyna się picie i siedzi sie w knajpach i czeka godzinę na kelnera.
W żadnym razie nie doszukiwałabym się tu zaangażowania; bardziej wygrania na baletowych nutach pięknej tęsknoty do tego, co każdemu Polakowi jest drogie, bez wzgledu na wszystkie poglądy.