Oto proszę tylko w zależnosci jaki kto ma szybki net trwa czas ładowania (26MB)
http://www.mediafire.com/myfiles.php
Chciałbym mieć jej występ w rewii z Carmen gdzie jest artystycznie spełniona bo nie zmuszona do sportowej sztuby. Właśnie ta rewia zrobiła na mnie onegdaj takie wrażenie, że zakochalem się w Carmen
Uwielbiam Carmen Katariny Witt. Czasami zastanawiam się, jak by jej program został oceniony dzisiaj, ale pewnie nisko . Jednak tego wyrazu artystycznego nikt chyba nie pobije.
pewnie nisko Co nie zmienia w jakikolwiek sposób tego, że miło sie mi ten występ podoba. Cóż zmieniają się czasy, zmieniają się wymagania ale to co wartościowe nie traci takiego charakteru.
Odnośnie zaś tej mojej wersji , powyzej załączonej, Carmen z Łódzkich Spotkań, to nie jest to może "baletowe" cudo ale to, co mi się w tym podoba to jakaś prawda, jakaś autentyczność i prawdziwa hiszpańska dusza ....
Antonio Gades (tworca choreografii do tej Carmen jak rowniez np Krwawych godów) jest autentycznym fascynatem flamenco. Interesował się tańcem hiszpańskim. Szukał korzeni flamenco, czystej formy tej techniki tańca, badał źródła kultury Andaluzji. to wszystko powoduje, że w tej wersji Carmen jest cos ciekawego, wartego zobaczenia (co swoją droga łodzianie wyczuli, bo bilety rozeszły sie w zawrotnym tempie)
[quote58="Blanche"]Czasami zastanawiam się, jak by jej program został oceniony dzisiaj[/quote58]
Tak jej program pod wzgledem technicznym obecnie bylby oceniony nisko ponieważ nie skoczyla lutza a jedyną udaną kombinacją skoków byl potrójny toeloop z podwójnym, poza tym nieudane wejscie do spirali Bilmana tyłem ale elegancko zatuszowane , tylko podwójny axel, wadliwy wyjazd z potrójnego toeloopa(prawdopodobnie miała być kombinacja), brak efektownych spirali, skok do piruetu siadanego nim nie uwieńczony, w ogóle piruety to nie były jej mocną stroną, brak żaby czyli skoku w szpagacie tureckim. Zauważcie , że jak na łyzwiarkę tej klasy jest stosunkowo mało rozciagnięta( ma lekki niedoprost kolan).
Mocną jej strona sa kroki i ich bogata kombinacja a także wręcz meska dynamika dozowana z kobiecym wdziękiem co właśnie sklada sie na wyraz artystyczny i szczególnie predystynuje do roli Carmen Nie oburzajcie sie na moje krytykanctwo albowiem ja to taki madry jestem teraz jak łyknąlem troche wiedzy dzięki moim hobby jakim jest ł.f. ale kiedyś to ona wlaśnie swoimi występami zauroczyla mnie tym sportem.
to teraz przynajmniej wiem jak nazwać te poszczególne pozycje
A wracajac do tematu, to mi sie ostatnio marzy jeszcze coś a mianowicie Klejnoty w wykonaniu Staatsballet Berlin. To po tym jak Vladimir Malakhov zatanczyl z P Siemionową pdd z Diamentów, to pomyslalam że maja tak świetny zespół, że mogliby dodac do Berlinskiego repertuaru "wszystkie klejnoty" i wystawić całość. Z pewnoscia efekt by był świetny.
czy jest tu ktos , kto tak jak ja marzy sobie o tym, zeby zobaczyc kiedys balet -Chicago?
Przeciez ta historia az sie prosi, zeby ją przerobic na balet.
Początek : scena lozkowa i zabojstwo, potem wiezienie: sam taniec świetnie wszystko wyrazi: słowa są całkowicie zbędne, potem kolejne sceny itd itd, potem sąd ze stepem i kilkoma scenami cyrkowych itd.
Skoro ma byc balet-Contakt, to czemu nie balet Chicago? Dokładnie na tych samych zasadach.
Tylko musialby byc jakis wyrazisty tancerz do roli adwokata.
jesli chodzi o mnie to spokojnie mozna akurat tę scene pominać.
Ale co do trudnosci wyrazenia jej tancem, to to akurat w mojej ocenie by byla nalatwiejsza scena w spektaklu, o czym przekonac sie mozna chociazby raz na jakis czas w łódzkim balecie, ze juz nie wspomnę klasyki jak np Manon.
albo poczatku II lub III aktu (zalezy od inscenizacji) Romea i Julii kiedy to młodzi małzonkowie budzą się jednak po wspólnej nocy a jakoś nigdy żadnego niesmacznego rozwiazania tej sceny nie widziałam