Film... czyli to, co oglądacie...
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
W piątek byłam z narzeczonym na "Jestem Legendą" - film bardzo mi się podobał i wielkie brawa dla Will'a, bo sztuką jest zagrać postać, która przez większość filmu jest samotna. Łezka mi prawie poleciała jak Sam umierała, a Smith jej śpiewał Boba Marley'a.
Generalnie świetnie ukazana strona emocjonalna i psychologiczna postaci.
No i oczywiście początek filmu - mistrzostwo!
Generalnie świetnie ukazana strona emocjonalna i psychologiczna postaci.
No i oczywiście początek filmu - mistrzostwo!
-
martusiaa4u
- Posty: 500
- Rejestracja: ndz gru 11, 2005 6:24 pm
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
A a propos piły, to ja właśnie się bardziej boję The ring. Oglądałam go już kilka lat temu, a do dziś się czasem budze w nocy i myślę 'samara samara, ona tu jest'(wiem, głupie, ale co poradzę). A piła, to po prostu krwawe zabijanie a ja takiego czegoś strasznie nie lubię. Owsze, to co napisałaś, ze chory psychicznie czlowiek moze isniec jest trochę 'przerazające', ale z drugiej strony, nie możesz się znaleźć nagle w jakimś pomieszczeniu przywiązana łańcuchami do rury.
Trzymając się horrorów, to kto oglądał 'witch blair project'??? Wg mnie film świetny, choć mało straszny;)
Trzymając się horrorów, to kto oglądał 'witch blair project'??? Wg mnie film świetny, choć mało straszny;)
Ja oglądałam 'Blair Witch Project' - straszny. Serio. Wtedy akurat byłam chora i nie wiem od czego mi się zrobiło niedobrze - ze strachu, czy od nadmiaru apapów [i innych świństw]. Film jest według mnie przerażający... Raz obejrzałam i mi starczy.
Ring - na niektórych scenach musiałam się chować pod koc. Więc mam podobną opinię o filmie jak ty Moniko.
Ring - na niektórych scenach musiałam się chować pod koc. Więc mam podobną opinię o filmie jak ty Moniko.
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
Ja najbardziej lałam sama z siebie kiedy się dowiedziałam, że ten film to jedna wielka fikcja. xD
Sam film w sobie nie jest straszny, tylko sceneria, dialogi i to "COŚ" czego nie widać, a co zostawia znaki po sobie, itd.
Przeraża nas w tym filmie ta niewiedza i strach człowieka w obliczu czegoś, czego nie zna, nie widzi, nie słyszy, ale wie, że to jest. Taka bezbronność i bezsilność.
Bo tak naprawdę, na tym filmie nic nie jest pokazane.
Jednie tak jak napisałam muzyka, sceneria, etc. robią swoje i takie właśnie filmy są bardziej przerażające niż jakieś Freddy Krugery czy Samary.
Sam film w sobie nie jest straszny, tylko sceneria, dialogi i to "COŚ" czego nie widać, a co zostawia znaki po sobie, itd.
Przeraża nas w tym filmie ta niewiedza i strach człowieka w obliczu czegoś, czego nie zna, nie widzi, nie słyszy, ale wie, że to jest. Taka bezbronność i bezsilność.
Bo tak naprawdę, na tym filmie nic nie jest pokazane.
Jednie tak jak napisałam muzyka, sceneria, etc. robią swoje i takie właśnie filmy są bardziej przerażające niż jakieś Freddy Krugery czy Samary.