: pt cze 16, 2006 8:06 am
Dobra... teraz mam dużo czasu to może też powymieniam odchyły... :D
-tak samo jak wiele osób na tym forum potrafię nawijac o balecie bardzo długo...
-na sali baletowej mogłabym spędzac całe życie. Po prostu uwielbiam wielogodzinne próby. Nawet jeśli nie cwicze cały czas to uwielbiam sobie nawet siedziec i patrzec na koleżanki. Nawet jak siedzie z koleżankami na sali i nikt nei cwiczy to i tak jest super.
-zdaza mi się że nieświadomie zaczynam cwiczyc na ulicy (np. robie jete, fondu...). Czasami cwicze też świadomie :D
-codziennie zasypiam w żabie... Jakoś tak sie nawet dziwnie czuje jak sie inaczej ułoże... mam wyrzuty sumienia...
-mam jakieś dziwne uwielbienie do bałaganu (moja mama tłumi je jak sie tylko da...). Kiedy mam w pokoju porządek to jakoś tak dziwnie sie czuje... Nie moge sie skupic. Na biórku muszą leżec jakieś rzeczy, na łóżku też... a szafa zawsze jest otwarta... Ale nie może byc brudno... Nie może byc nigdzie kurzu i piasku, albo ziemii. Z powodu tego uwielbienia do bałaganu np. bardzo lubie naszą baletową sztnie, w której nie ma półek i wszędzie leży pełno porozrzucanych rzeczy :D
-nienawidze piasku i ziemi... Nienawidze jak np. w moim pokoju rozsypie zie jakaś ziemia z kwiatka, albo jak na wakacjach wniesie sie do pokoju piasek... Na plaży co chwile zsypuje z koca (leżaka, ręcznika czy na czym tam leże) piasek.
-nie moge się uczyc w totalnej ciszy... Musi chociaż grac muzya... albo... muszę słyszec rozmowy... Czy jakieś głosy życia... Jak jest cisza to wyłanczam się i siedze gapiac sie bezmyślnie w jakis punkt. A jak jest głośno to potrafię się wszystkiego momentalnie nauczyc (dlatego uczenie sie np. polskiego na matematyce i odwrotnie nie zbrawia mi problemu).
-uwielbiam uczyc się w nocy... (to się sprzecza z tym że wole sie uczyc jak jest głośno niż jak jest cisza, no ,ale takie to są właśnie moje odchyły :D ).
-mam bardzo podzielną uwage. Czasami gadam na gg, albo jestem na forum i robie zadania. Ostatnio czytałam lekture na polski na przyrodzie, matematyce i angielskim. Wiedziałam co sie na tych lekcjach dzieje i wiedziałam o co chodzi w lekturze.
-kiedy w zimie jestem na polu i wszystkim jest zimno to mnie jest gorąco. A jak wejde do pomieszczenia to wszystkim się robi ciepło, a mnie zimno...
-niekiedy jestem co chwilke głodna... a niekiedy mogłabym cały dzień nic nie jeśc...
-uwielbiam ogladac ten sam film kilka razy...
-nienawidze jak na talerzu wszystko pływa mi w sosie. Nieważne jaki to sos... czy z mięsa, czy jakaś śmietana... Nienawidze!
-jak mnie coś interesuje, albo jak mam coś zrobi co chce zrobic to moge o tym długo nawijac i moge sie tym długo zajmowac.
-nieznosze owadów... (chyba, ze biedronki i motylki... :) )
-uwielbiam kupowac ubrania, szczególnie bluzki. Po centrum handlowym moge chodzic bardzo długo...
-zdaza mi się że nieświadomie zaczynam cwiczyc na ulicy (no robie jete, fondu...). Czasami cwicze też śwwiadomie :D
Powiedzmy, ze narazie tyle... :D
-tak samo jak wiele osób na tym forum potrafię nawijac o balecie bardzo długo...
-na sali baletowej mogłabym spędzac całe życie. Po prostu uwielbiam wielogodzinne próby. Nawet jeśli nie cwicze cały czas to uwielbiam sobie nawet siedziec i patrzec na koleżanki. Nawet jak siedzie z koleżankami na sali i nikt nei cwiczy to i tak jest super.
-zdaza mi się że nieświadomie zaczynam cwiczyc na ulicy (np. robie jete, fondu...). Czasami cwicze też świadomie :D
-codziennie zasypiam w żabie... Jakoś tak sie nawet dziwnie czuje jak sie inaczej ułoże... mam wyrzuty sumienia...
-mam jakieś dziwne uwielbienie do bałaganu (moja mama tłumi je jak sie tylko da...). Kiedy mam w pokoju porządek to jakoś tak dziwnie sie czuje... Nie moge sie skupic. Na biórku muszą leżec jakieś rzeczy, na łóżku też... a szafa zawsze jest otwarta... Ale nie może byc brudno... Nie może byc nigdzie kurzu i piasku, albo ziemii. Z powodu tego uwielbienia do bałaganu np. bardzo lubie naszą baletową sztnie, w której nie ma półek i wszędzie leży pełno porozrzucanych rzeczy :D
-nienawidze piasku i ziemi... Nienawidze jak np. w moim pokoju rozsypie zie jakaś ziemia z kwiatka, albo jak na wakacjach wniesie sie do pokoju piasek... Na plaży co chwile zsypuje z koca (leżaka, ręcznika czy na czym tam leże) piasek.
-nie moge się uczyc w totalnej ciszy... Musi chociaż grac muzya... albo... muszę słyszec rozmowy... Czy jakieś głosy życia... Jak jest cisza to wyłanczam się i siedze gapiac sie bezmyślnie w jakis punkt. A jak jest głośno to potrafię się wszystkiego momentalnie nauczyc (dlatego uczenie sie np. polskiego na matematyce i odwrotnie nie zbrawia mi problemu).
-uwielbiam uczyc się w nocy... (to się sprzecza z tym że wole sie uczyc jak jest głośno niż jak jest cisza, no ,ale takie to są właśnie moje odchyły :D ).
-mam bardzo podzielną uwage. Czasami gadam na gg, albo jestem na forum i robie zadania. Ostatnio czytałam lekture na polski na przyrodzie, matematyce i angielskim. Wiedziałam co sie na tych lekcjach dzieje i wiedziałam o co chodzi w lekturze.
-kiedy w zimie jestem na polu i wszystkim jest zimno to mnie jest gorąco. A jak wejde do pomieszczenia to wszystkim się robi ciepło, a mnie zimno...
-niekiedy jestem co chwilke głodna... a niekiedy mogłabym cały dzień nic nie jeśc...
-uwielbiam ogladac ten sam film kilka razy...
-nienawidze jak na talerzu wszystko pływa mi w sosie. Nieważne jaki to sos... czy z mięsa, czy jakaś śmietana... Nienawidze!
-jak mnie coś interesuje, albo jak mam coś zrobi co chce zrobic to moge o tym długo nawijac i moge sie tym długo zajmowac.
-nieznosze owadów... (chyba, ze biedronki i motylki... :) )
-uwielbiam kupowac ubrania, szczególnie bluzki. Po centrum handlowym moge chodzic bardzo długo...
-zdaza mi się że nieświadomie zaczynam cwiczyc na ulicy (no robie jete, fondu...). Czasami cwicze też śwwiadomie :D
Powiedzmy, ze narazie tyle... :D