Strona 3 z 9
: śr sty 25, 2006 9:08 pm
autor: makova_panienka
ja mam listę [i:f6d5d783c3]rzeczy które mam ze sobą[/i:f6d5d783c3], bo potem to już naprawdę trudno rozeznać co moje a co nie. inna sprawa, że pierwsze co gubię, to tą listę... :P
: śr sty 25, 2006 9:10 pm
autor: aankaa_baletnica=)
Ja zawsze mam chos (wstyd się pubicznie przyznac, ale cóż... :D ) i na występach sie to nie zmienia...
A do toalety to się zachciewa... nie wiem... chyba ze stresu... bo tak naprawde jak się już pójdzie to sie nic nie robi...
Z tą lista to makova panienko dobry pomysł :D
Ja ostatnio po wystepach wziełam dziewczynie ze starszej grupy bluze... przypadkowo... :)
: śr sty 25, 2006 9:12 pm
autor: Piotr Malaga
Ja uważam się za specjalistę robienia sobie garderoby w nietypowych miejscach. Czasami w teatrze jest po prostu tłok, nie ma dostatecznej ilości garderób. Zamiast dzielić toaletkę z 2 innymi osobami wolę iść na korytarz, na zaplecze albo w inne ustronne miejce, byle niedostępne publiczności.
Czasami to wynika po prostu z warunków - w knajpie, markecie czy w plenerze organizatorzy płacą, ale zupełnie nie wiedzą co jest grane:
-"a Wy jesteście profesjonalnymi tancerzami? No wiecie, żeby jakieś jezioro łabędzie zatańczyć albo coś, żeby szpagaty były"
Nie mają pojęcia co jest potrzebne gdy tancerze się przygotowują, warunki uzgadnia się z kimś innym a na miejscu jest ktoś, kto o niczym nie wie ;) A czasami z góry mówią - mamy tylko taką klitkę, musicie sobie poradzić.
Czasem więc garderobę mam w kuchni, w krzakach, w toalecie... Niekedy rozbieramy się w jednym pomieszczeniu do rosołu - chłopcy/dziewczyny, ale nikogo to nie gorszy, nikt nie patrzy bo jest zajęty występem.
: śr sty 25, 2006 9:17 pm
autor: aankaa_baletnica=)
my raz miałysmy garderobe w.... jakimś takim biurze... był małe a nasza klasa liczyła wtedy chyba prawie 20 osób... ciężko było się pomieścic, no i jeszcze brak lustra :evil:
A na jednym grupowym konkursie dostałysmy garderope najpierw w jakimś takim zimnm holu w którym było kilka krzeseł... a potem przenieśli nas do jakiegoś małego omieszczenia ze stołami i szafami...
: śr sty 25, 2006 9:18 pm
autor: makova_panienka
to jest wszystko nic w porównaniu z warunkami na pierwszej próbie scenicznej przed galą. co roku każą nam przebierać się [b:195adbe081]na widowni[/b:195adbe081]. a my się co roku tak samo dziwimy... :wink:
: śr sty 25, 2006 9:20 pm
autor: Joanna
[quote:a5bd04d0d6="Piotr Malaga"]Ja uważam się za specjalistę robienia sobie garderoby w nietypowych miejscach. Czasami w teatrze jest po prostu tłok, nie ma dostatecznej ilości garderób. Zamiast dzielić toaletkę z 2 innymi osobami wolę iść na korytarz, na zaplecze albo w inne ustronne miejce, byle niedostępne publiczności.
Czasami to wynika po prostu z warunków - w knajpie, markecie czy w plenerze organizatorzy płacą, ale zupełnie nie wiedzą co jest grane:
-"a Wy jesteście profesjonalnymi tancerzami? No wiecie, żeby jakieś jezioro łabędzie zatańczyć albo coś, żeby szpagaty były"
Nie mają pojęcia co jest potrzebne gdy tancerze się przygotowują, warunki uzgadnia się z kimś innym a na miejscu jest ktoś, kto o niczym nie wie ;) A czasami z góry mówią - mamy tylko taką klitkę, musicie sobie poradzić.
Czasem więc garderobę mam w kuchni, w krzakach, w toalecie... Niekedy rozbieramy się w jednym pomieszczeniu do rosołu - chłopcy/dziewczyny, ale nikogo to nie gorszy, nikt nie patrzy bo jest zajęty występem.[/quote:a5bd04d0d6]
Znam trochę z tego co opisałeś - przebieranie się w małych klitkach, czy gdzieś w jakimś kąciku za kulisami, za jakimś pianinem, etc.
Tak samo jak przebieranie się 'koedykacyjne' - kwestia przyzwyczajenia, w tej chwili dla mnie to no problem, zwłaszcza że parę razy zdarzyło mi sie grać w niepełnej odzieży (tudzież wiecej odkrywającej niż zakrywającej :twisted: ).
Ale generalnie nie narzekam na garderoby i 'garderoby', bo jakie by one nie były, zawsze spotykałam sie z życzliwoscią organizatorów, którzy dawali to, co mieli. Chociaż czasem fajnie się przebrać się w normalnej garderobie, dostać specjalnie przyniesione kanapki i napoje, i usiąść przed normalnej wielkosci lustrem i sie umalować :)
: śr sty 25, 2006 9:26 pm
autor: aankaa_baletnica=)
[quote:036fb31fc8="makova_panienka"]to jest wszystko nic w porównaniu z warunkami na pierwszej próbie scenicznej przed galą. co roku każą nam przebierać się [b:036fb31fc8]na widowni[/b:036fb31fc8]. a my się co roku tak samo dziwimy... :wink:[/quote:036fb31fc8]
u nas tez tak jest na pierwszej próbie przed wystepami (nie w dzień występu). Czyżby to było w NCK makova??
Bardzo lubię jak dostakemy za garderoby takie dużo sale (na nich mozna spooookooooooojnie cwiczyc, tylko są panele). Jest na nich duzo krzeseł, lustra w prawdze nie ma ale chodzimy sie malowac gdzieindziej.
: śr sty 25, 2006 9:27 pm
autor: makova_panienka
nie, teatr ludowy. w NCK przebieramy się w bufecie :wink:
: śr sty 25, 2006 9:34 pm
autor: Gość
Dla mnie jak na razie najbardziej ekstremalna przebieralnia to namiot wojskowy - tym bardziej ekstremalna, ze występowałysmy w II połowie października ubrane w leciutkie sukieneczki
A co myslicie o [url=http://www.discountdance.com/dancewear/product_1995.html?pid=1995&Shop=Style&TopCat=GIFTACC&cat=GIFT&SID=16504594]przenośnej garderobie[/url]??
: śr sty 25, 2006 9:35 pm
autor: aankaa_baletnica=)
w bufecie... to my sie tam często malujemy (duże lustro :D ), no i tam miałyśmy pare razy garderobe.