Zarobki tancerzy

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Ayaka
Posty: 368
Rejestracja: pt sie 26, 2005 3:35 pm

Post autor: Ayaka »

Ja mam znajome które występują w rewiach i przedstawieniach typu Koty czy Opentaniec i twierdzą że z tańca da się wyżyć. Może jest to kwestia techniki którą się tańczy wiadomo że klasyka jest zbyt... hym ambitna, teraz hip hop i tym podobny areobic (patrz Mandaryna) są powszechnie popularne.
.:Agga:.
Posty: 1165
Rejestracja: wt cze 28, 2005 6:52 pm

Post autor: .:Agga:. »

Moim zdaniem klasyka jest jak najbardziej ambitna i to znacznie berdziej niz inne techniki tanca.. Nie wiem czemu masz takie zdanie na temat tej techniki. Uwazam ze klasyka zawsze znajdzie i zawsze bedzie miala swoich sympatykow.
Orientujecie sie moze mniej wiecej ilu tancerzy po ukonczeniu kariery scenicznej zaczyna uczyc w szkolach. Czy jest to jakas duza ilosc? Jesli nie to co pozniej robia?
tenebra
Posty: 100
Rejestracja: wt gru 13, 2005 12:19 am

Post autor: tenebra »

[quote:7923ec7497="Ayaka"] wiadomo że [b:7923ec7497]klasyka jest zbyt... hym ambitna[/b:7923ec7497], teraz hip hop i tym podobny areobic (patrz Mandaryna) są powszechnie popularne.[/quote:7923ec7497]

Jeżeli dobrze zrozumiałam to Ayaka wcale nie twierdzi że klasyka nie jest ambitna... czytaj uważniej...
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

nawiazujac do zarobkow tancerzy pojawil sie pewnien artykul:
http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4976041.html
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Czy moglby ktos przekopiowac tresc tego artykulu na forum?
(mam baaardzo slaby internet i nie laduje mi sie tamta strona)
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Proszę Joanno! dla Ciebie wszystko.

Czy naprawdę można zarobić na tańcu?
Agnieszka Andrzejczak2008-02-29, ostatnia aktualizacja 2008-03-03 11:34
Programy telewizyjne wykreowały tancerzy na prawdziwe sławy. Czy poszły za tym również pieniądze? Jak to jest mówią nam uczestnicy programu "Taniec z gwiazdami" - Marcin Hakiel oraz Kinga Jurecka i Marek Fiksa.

Fot. Renata Dąbrowska / AG
Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel
ZOBACZ TAKŻE
Fundraiserzy - profesjonalni pośrednicy dobra (03-03-08, 16:25)
Praca dzięki Euro 2012 - póki co jest marnie (28-02-08, 10:22)
To tylko obietnice - gorące podwyżki w policji (28-02-08, 08:50)
Więcej pracy dla na niepełnosprawnych (27-02-08, 21:49)
Informatycy wracają z zagranicy (27-02-08, 20:40)
Rzemieślnicy chcą sami kształcić kadry (27-02-08, 19:41)
W Polsce brakuje ok. 40 tys. marynarzy (27-02-08, 14:40)
Rekord zatrudnienia - pracę w Polsce ma 15,6 mln osób (27-02-08, 09:59)
Pracownicy urzędów skarbowych grożą strajkiem (27-02-08, 07:28)
SERWISY
Kariera
Praca za granicą
Po sukcesie takich programów jak "Taniec z gwiazdami" i "You Can Dance - po prostu tańcz!" Polacy zainteresowali się tańcem i ruszyli na podbój szkół tańca, które zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Dla wielu młodych tancerzy popularne programy stały się przepustką do dalszej kariery. Taniec kojarzy się z elegancją, szykiem, pięknymi strojami i wielkim światem. Ale wbrew pozorom, tak naprawdę zarobić porządnie mogą na nim tylko nieliczni, a żeby dotrzeć na sam szczyt, trzeba zainwestować bardzo poważne kwoty. Dlatego, zanim rzucisz szkołę i zainwestujesz w intensywny kurs tańca, zastanów się, czy taka decyzja naprawdę się opłaca? Bo taniec to przede wszystkim naprawdę ciężka praca.

Czym skorupka za młodu...

O swoich doświadczeniach opowiedzieli nam Kinga Jurecka i Marek Fiksa, uczestnicy "Tańca z gwiazdami" - aktualni mistrzowie Polski w tańcach latynoamerykańskich, wielokrotni zdobywcy Mistrzostw Polski i finaliści największych turniejów tanecznych w Europie. A poza tym, po prostu dwudziestolatkowie, którzy muszą dzielić czas między studia, taniec... no i oczywiście życie towarzyskie. Pytani o to, jak wcześnie trzeba zacząć uprawiać ten sport, odpowiadają, że trudno określić w jakim wieku zapisać się na pierwszy kurs. Jak w każdym sporcie - im wcześniej tym lepiej, ale dobry słuch, odrobina talentu i ciężka praca mogą pomóc nadrobić późniejszy start.

Kinga i Marek zaczynali w wieku 7-8 lat i jest to raczej standardowy wiek dla kogoś, kto chce brać udział w rywalizacji na najwyższym poziomie. Kinga: - Zaczynałam wcześnie i faktycznie na taniec poświęcałam bardzo dużo czasu, ale robiłam to z przyjemnością i nikt nie zmuszał mnie nigdy do treningów. Jako dziecko trenowałam 4, 5 razy w tygodniu po dwie godziny na kursie, a dodatkowo miałam też prywatne zajęcia - wspomina. - Oczywiście weekendy są z reguły zajęte, bo wtedy zazwyczaj są turnieje. Często musiałam rezygnować z klasowych wycieczek, a wakacje spędzałam na obozach tanecznych. Trudno było też pogodzić taniec z nauką - zawsze pożyczałam od innych notatki i starałam się nadrobić zaległości - mówi.

Oboje jednak podkreślają, że nie rozważali tego w kategoriach poświęcenia, bo taniec od zawsze sprawiał im przyjemność. Marek: - Ja w ogóle miałem ciekawie, bo taniec łączyłem z treningami pływackimi. Ale powiem szczerze, że nie wytrzymałbym chyba długo. Wstawanie o 5 rano i monotonia tego sportu, jakoś mnie nie pociągały. Jak masz prawdziwą pasję, to możesz padać na twarz, mieć poobcierane stopy, ale nadal się starasz i cieszysz się z tego co robisz.

90 tys. zł rocznie... wydasz na taniec

Ile mogą zarobić na tańcu amatorzy? Nic. Przepisy dotyczące tancerzy zabraniają im pracy zarobkowej, na przykład dawania prywatnych lekcji tańca. Oficjalnie, prawo do szkolenia młodszych zawodników mają tylko tancerze, którzy przeszli na zawodowstwo, czyli ci starsi i bardziej doświadczeni. Ale powszechnie wiadomo, że przeważająca liczba amatorów łamie ten zakaz (nawet w szkołach zakładanych przez znanych działaczy), ponieważ koszty związane z uprawianiem tego sportu są ogromne.

Kinga Jurecka: - Za granicą zawodnicy mają sponsorów, którzy pokrywają koszty ich szkoleń i wyjazdów na turnieje. Również federacje pomagają im w organizacji wyjazdów i partycypują w kosztach. W Polsce za wszystko trzeba płacić z własnej kieszeni. Do niedawna sponsorzy nie byli zainteresowani tańcem, bo nie jest to sport olimpijski, a na zawody przychodziła mała grupa zainteresowanych osób. Teraz powoli się to zmienia - mówi. - Trudno zresztą oficjalnie rozliczać się na przykład z konsultacji u znanych instruktorów. Nie wystawią oni przecież faktury, a zajęcia trudno udokumentować, więc kluby zrzeszające zawodników miałyby problem, żeby się rozliczać z tych pieniędzy.

Marek: - Na taniec można wydać dowolną kwotę pieniędzy, przede wszystkim na stroje, instruktorów i koszty podróży na turnieje. Tak naprawdę to, co jesteśmy w stanie dorobić, na przykład na pokazach, to tak naprawdę połowa tego, co potrzebujemy. Bez wsparcia rodziców byłoby nam bardzo trudno znaleźć potrzebne środki - przyznaje.

O jakich kwotach mówimy? Jurecka i Fiksa wydają około 400 zł za 45 minut zajęć z instruktorem, a potrzebują około 10 do 12 takich zajęć w miesiącu. Czasem latali też na konsultacje w Londynie i tam płacili podobne pieniądze - około 70-80 funtów. Do tego trzeba dodać koszty wynajęcia sali - im udało się wynegocjować około 150 zł miesięcznie, oraz koszty strojów - jedna sukienka kosztuje około 3 tysięcy złotych, a w ciągu sezonu trzeba ich mieć przynajmniej trzy (ale, jak przyznaje Jurecka, wiele tancerek ma nową sukienkę na każdym turnieju). Buty to wydatek od 400 do 500 zł i też trzeba kupić trzy pary rocznie, bo szybko się zużywają. Ale największe wydatki to wyjazdy na turnieje - potrzebne chociażby po to, żeby zaistnieć w światowym rankingu. Kinga: - Żałuję, że mamy tak ograniczone możliwości. Teraz wyjeżdżamy tylko na większe imprezy do Europy, np. na Blackpool, bo na dalsze podróże po prostu nas nie stać. Szkoda, bo fantastyczne turnieje organizowane są w Azji i w Stanach. Federacja pokrywa tylko koszty udziału w mistrzostwach świata i Europy, ale dlatego, że jesteśmy mistrzami kraju - dodaje. Ale tak naprawdę potrzeby tancerzy są nieograniczone - dużo wydaje się na kosmetyki, odnowę biologiczną, czasem na konsultacje lekarskie. Podliczając, rocznie na taniec (zakładając wyjazd na 5 turniejów zagranicznych, z przelotem tanimi liniami) trzeba wydać co najmniej 90 tys. zł, czyli 7,5-8 tys. zł miesięcznie...

Magda i jej taniec brzucha

Magdalena Sienkiewicz studiuje na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Dodatkowo, podyplomowo, również prawo pracy. Ale Magdę równie często jak na uczelni, można spotkać na parkiecie, gdzie już nie jest studentką, ale instruktorką tańca brzucha...

- Tańcem zainteresowałam się na początku studiów, gdy wraz z grupą taneczną występowałam na różnego rodzaju imprezach firmowych - mówi Magda. - Były to pierwsze pieniądze, jakie na tym zarobiła. Potem została instruktorką tańca brzucha i dziś sama prowadzę zajęcia.

Czy na tańcu można zarobić? - Są na to dwa sposoby: prowadzenie zajęć i kursów, albo występowanie na wspomnianych imprezach firmowych, pokazach okolicznościowych itd. Podczas jednej takiej imprezy można zainkasować od 300 do 1000 zł - dodaje Magda, która w swoją przyszłą karierę zawodową nie łączy jednak z tańcem. - Tańczyć oczywiście nie przestanę, bo bardzo to lubię, ale po studiach poszukam raczej pracy w instytucjach i organizacjach pozarządowych. Zobaczymy, jak to będzie - uśmiecha się.

Zobacz, jak tańczy Magda:



Jak zostać tańczącym magistrem?

Zarówno Kinga, jak i Marek są nadal studentami. Ona jest na ostatnim roku psychologii na UW, on na pedagogice na Wyższej Szkole Społeczno - Ekonomicznej, ale ma kilka lat poślizgu po tym, jak się przeprowadził do Warszawy i powoli przymierza się do zrobienia licencjatu. - Zawsze chciałem skończyć studia, ale wychodzę z założenia, że uczelnia nie zając, nie ucieknie - żartuje. - Kierunek, który wybrałem, podoba mi się i na pewno pomoże w przyszłości, bo bardzo lubię trenować młodych tancerzy i chciałbym być instruktorem.

Natomiast Kinga tłumaczy, że czuje się bardziej studiującą tancerką, niż tańczącą studentką: - Edukacja była dla mnie bardzo ważna, po części dlatego, że tak wychowali mnie rodzice. Ale pogodzić te dwie rzeczy jest bardzo ciężko - przede wszystkim wtedy, kiedy sesja i ważne zaliczenia pokrywają się z ważnymi wyjazdami. Udało mi się ułożyć zajęcia, żeby być na uczelni tylko od 16 do 19, ale i tak mam duży kłopot. Wielu moich znajomych musiało zarzucić studia, albo przenieść się na zaoczne, bo przez kolidujące godziny musieli rezygnować z prowadzenia zajęć w szkołach, a wtedy nie było ich stać, żeby samemu trenować. Z drugiej strony mam wrażenie, że jestem na tyle dobrze zorganizowana, że radzę sobie z różnymi obowiązkami. Nie zauważyłam, żeby mój taniec poprawiał się jakoś specjalnie kiedy mam więcej wolnego.

Wielu tancerzy ma za to problem z ułożeniem sobie życia osobistego, szczególnie z osobą spoza środowiska tanecznego. Marek: - U nas nie było tego problemu, bo w życiu również jesteśmy parą i spędzamy ze sobą całe dnie. Ale środowisko tancerzy jest dość hermetyczne, i trudno znaleźć sobie partnera z zewnątrz. Nawet nie chodzi o zazdrość, bo jednak taniec to też dotyk i bliskość, ale przede wszystkim czas. Ciągłe wyjazdy, treningi, turnieje to ciężka próba dla takiego związku - dodaje.


1 2 następne »


Szukaj pracyKarieraPraca za granicąStaże i praktykiKomunaMoje kontoDla pracodawcówGazeta.pl > Gazeta Praca > Kariera > Wiadomości z rynku pracy
A A A
Czy naprawdę można zarobić na tańcu?
Agnieszka Andrzejczak2008-02-29, ostatnia aktualizacja 2008-03-03 11:34

Fot. Renata Dąbrowska / AG
Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel
ZOBACZ TAKŻE
Fundraiserzy - profesjonalni pośrednicy dobra (03-03-08, 16:25)
Praca dzięki Euro 2012 - póki co jest marnie (28-02-08, 10:22)
To tylko obietnice - gorące podwyżki w policji (28-02-08, 08:50)
Więcej pracy dla na niepełnosprawnych (27-02-08, 21:49)
Informatycy wracają z zagranicy (27-02-08, 20:40)
Rzemieślnicy chcą sami kształcić kadry (27-02-08, 19:41)
W Polsce brakuje ok. 40 tys. marynarzy (27-02-08, 14:40)
Rekord zatrudnienia - pracę w Polsce ma 15,6 mln osób (27-02-08, 09:59)
Pracownicy urzędów skarbowych grożą strajkiem (27-02-08, 07:28)
SERWISY
Kariera
Praca za granicą
Taniec z gwiazdami? Raz wystarczy

Marek i Kinga wystąpili w piątej edycji popularnego "Tańca z gwiazdami". Ona z Bartoszem Obuchowiczem, a on z Ewą Wachowicz. Mimo, że występ w programie zdecydowanie podreperował ich budżet, to nie zgodzili się na udział w kolejnej edycji. Kinga tłumaczy tę decyzję: - Na pół roku musiałam wziąć urlop dziekański i muszę nadal nadrabiać zaległości. W czasie przygotowań do programu trenowaliśmy tylko na tyle, żeby nie stracić formy, ale nie rozwijaliśmy się w ogóle. Nie startowaliśmy w turniejach, więc wypadliśmy ze światowego rankingu, a dotąd dobra pozycja pozwalała nam na starty z pominięciem rundy wstępnej. Prawda jest taka, że zrezygnowaliśmy z kolejnej edycji, bo nie pozwalała nam skupić się na treningach - mówi Kinga. Warto dodać, że tancerze, którzy brali udział w programie, albo już zrezygnowali z rywalizacji, albo wyraźnie pogorszyły się ich wyniki, bo po prostu nie mogli trenować. Przykre jest to, że część z nich nie miała wyboru - wzięli udział w programie po to, żeby zarobić na rozwój kariery. Marek dodaje: - Wiele gwiazd z programu skarży się, że sędziowie na turniejach są wobec nich dużo bardziej surowi niż wobec innych zawodników i stąd gorsze wyniki. Ale to trudno udowodnić. Niestety tancerz popularny, to nie zawsze automatycznie mistrz w swojej dziedzinie. Jest wielu znakomitych tancerzy, którzy nie mogą pozwolić sobie na udział w takim przedsięwzięciu jak "Taniec z gwiazdami". Ale przynajmniej dzięki niemu tancerze mają dużo lepszą opinię niż kiedyś, a sponsorzy docenili atrakcyjność tego sportu - podsumowuje.

Kinga Jurecka i Marek Fiksa należą do grupy tanecznej Showdance (www.showdance.pl ).

Marcin Hakiel o tańcu

O tańcu postanowiliśmy porozmawiać chyba z najlepiej rozpoznawalnym tancerzem w Polsce, zwycięzcą drugiej edycji "Tańca z gwiazdami" - Marcinem Hakielem. Program otworzył mu drogę do kariery, ale przede wszystkim pozwolił na otworzenie własnej szkoły i wydania płyt z kursem tańca, o przeróżnych propozycjach pokazów nie wspominając. Mimo tego, że osiągnął szczyt popularności, podjął wysiłek i skończył studia na Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego i uważa, że była to bardzo dobra i przemyślana decyzja.

Czy taniec to ciężka praca?

Taniec to przede wszystkim życiowa pasja - większość osób, tak jak ja, zaczyna trenować już w szkole podstawowej. Tak naprawdę taniec amatorski to przede wszystkim hobby, a nie sposób na zarabianie. Ja zacząłem tak naprawdę zarabiać na tańcu na poważnie po udziale w "Tańcu z gwiazdami" i kiedy założyłem własną szkołę tańca - no i oczywiście wcześniej jako instruktor. Oczywiście talent jest w tym sporcie potrzebny, ale regularne treningi i poświęcenie mogą przynieść duże efekty.

Jakie są koszty nauki?

Przede wszystkim trzeba pokryć takie wydatki jak kurs tańca, prywatne zajęcia z trenerem, koszt strojów, butów itp. Tak naprawdę na taniec można wydać każdą kwotę, zależnie od możliwości. Pary, które chcą sięgać po tytuły mistrzowskie, muszą zainwestować w swój rozwój i naprawdę poświęcić się temu, co robią. Warto zadbać też o zdrowie i dostosować trening do możliwość organizmu - przede wszystkim rozkładać wysiłek systematycznie i potraktować go tak samo, jak każdy inny trening sportowy, żeby nie nabawić się potem kontuzji.

Mimo, że zajmujesz się tańcem, zrobiłeś niedawno magistra z bankowości i finansów...

Tak, skończenie studiów było dla mnie bardzo ważne, ale trudno było je pogodzić z tańcem - szczególnie, kiedy wziąłem udział w programie. W końcu zrobiłem magistra tylko z kilkoma miesiącami poślizgu więc i tak uważam, że nie było tak źle. Studia były dla mnie priorytetem, bo dają mi większe szanse rozwoju zawodowego w przyszłości - mam nadzieję, że boom na taniec będzie trwał nadal, ale przecież kiedyś może się skończyć. Zresztą, znam wielu tancerzy, którzy nie dbają o wykształcenie i niestety wpadają potem w pułapkę, kiedy ich kariera się kończy i pojawia się szara rzeczywistość. Dlatego warto zainwestować, nawet dużym wysiłkiem, w zapewnienie sobie solidnego wykształcenia.

Czy na tańcu można tak naprawdę zarobić?

Oczywiście najlepszą metodą jest założenie własnej szkoły tańca. Ale zazwyczaj większość osób zaczyna od pracy instruktora. Tak naprawdę można zrobić uprawnienia, ale nie to jest najważniejsze. W swojej szkole przede wszystkim obserwuję, jak dany kandydat prowadzi zajęcia, jakie ma umiejętności i czy jest lubiany. Muszę dbać o poziom zajęć, bo w końcu firmuję szkołę własnym nazwiskiem. Na początku pieniądze nie są największe - to jest około 30-40 zł na rękę za godzinę dla instruktora. Ważne jest podejście, no i oczywiście umiejętności taneczne. Najlepszą metodą szukania pracy jest po prostu zgłoszenie się do jednego z wielu klubów tańca. Dobrzy instruktorzy nie mają zazwyczaj problemu ze znalezieniem pracy.

Jak zakłada się szkołę tańca?

Tak samo jak każdą działalność gospodarczą, trzeba złożyć odpowiednie dokumenty, pozwolenia itp. Obecnie bardzo ważna jest lokalizacja - wiele osób traktuje szkołę tańca jak fryzjera, czy kosmetyczkę - musi być blisko ich domu, albo ulokowana w miejscu z dobrym dojazdem. Jej podstawą są jednak ludzie, czy odpowiednio dobrani instruktorzy. Wiele osób zazwyczaj zakłada szkoły, gdzie samemu prowadzą zajęcia, ale prawda jest taka, że wtedy jest bardzo ciężko. Prowadzenie własnej działalności powoduje, że dużo czasu trzeba poświęcić na załatwianie bieżących spraw, a to trudne, jeżeli cały dzień wypełniony jest kursami. Obecnie taniec stał się bardzo popularny i na kursy zgłasza się wielu chętnych - ale ludzie oczekują już dobrego standardu - łazienek, przebieralni, dużych, ładnych sal, klimatyzacji. Ale jak przy zakładaniu każdego innego biznesu - ryzyko jest zawsze, więc powinna być do dobrze przemyślana decyzja.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

będę nietaktowna ale co tam, glowy mi nie urwiecie :) . Najwyżej się wkurzycie- ale to przynajmniej przeżyję.

Dzięki temu dzisiejszemu ogłoszeniu TEATRu BALETU SVETLANY GAIDY przynajmniej po raz pierwszy na tym forum zostały podane konkretne kwoty, co prawda kwoty podstawowe ale zawsze. Do tej pory była zasada: o innych krajach mozna pisac, a o stawkach w Polsce za zadne skarby.

A skoro juz mowa o innych krajach, to dzis po raz pierwszy przeczytalam ten tu temat i stawki z Anglii i jestem lekko zdziwiona ich niskością, bo z rok temu czytalam w angielskiej prasie jakis artykul o pierwszej solistce w Royal w Londynie, ktora niby miala jakies niewyobrazalne wrecz wynagrodzenie i potem chodzilam z przeswiadczeniem , ze wszyscy tancerze z Royal w anglii taplają się w dobrobycie. Niestety jak widać życie az tak nie rozpieszcza tancerzy- nawet w Anglii..
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Agnieszko, myślę, że nasze przekonanie o wielkich pieniądzach zarobionych na tańcu w Europie zachodniej bierze się stąd, że mylimy prestiż z wypłacalnością :) Nigdzie chyba tancerze nie zarabiają jakichś oszałamiających kwot.
jaromir
Posty: 281
Rejestracja: pt lis 21, 2008 9:39 am

Post autor: jaromir »

Ktoś podał zarobki w czolowych zespolach w UK i w Nowym Yorku, zarobki wygladaja bardzo umiarkowanie, chociaż da sie przeżyć i są wyższe od przecietnej, porownywac z ludzmi z agencji marketingowych czy ksiegowosci trudno.
A wynika to z faktu, ze do pewnego stopnia, każdy liczy, ze zostanie gwiazdą, a ksiegowy nie, a wówczas obowiązują kontrakty indywidualne, kontrakty na występ gościnny itd ( czytaj:duże pieniądze )

W Rosji, czolowka ma wielkie gaze, teatry dofinasowuja czeso miliarderzy, jak Abramowicz klub Chelsea. Pisaliscie o Woloczkowej jak wychodzila za maz, a wczesnej prasa rosyjska pisala przy okazji skanbdalu i odejscia z Balszoj, ze remont mieszkania kosztowal ja 60 000 dolarow- wiec zarobki miala w Moskwie wyzsze niz tu podajecie.

Ponadto sa kraje i zespoły ( opera Paryska, Niemcy, Skandynawia ) gdzie wystepuje względnie duza stabilniosc i pewnosc parcy w jakims okresie - to tez wazne.

W USA z kolei poza najlepszymi zespolami, w przerwach w angazach., normą jest dwuzawodowość - mozna być kelnerka, hostesa, stwewrdesa - niekoniecznie jak piszecie pedagogiem, po studiach i fakultetach.
Jest taki "emerytowany" piosenkarz Krawczyk, ktory swego czasu wyladowal w USA, cos nagral, sprzedaz sie slizgała, a jemu proponowano, by w miedzyczasie wział sie za roboty budowlane. To bylo ponizej jego godnosci. Wrocił, i klał na USA, wladze, (chyba stanu wojennego) - chetnie go pokazywaly w tych wypowiedziach, aby dokopac Reganowskiej Ameryce.

Chociaż sa rozne systemy wynagrodzen i motywowania, o placy decyduje rynek.
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Pragnę zauwazyć, że dżentelmeni i artyści nie rozmawiają o pieniądzach. :D
Czy prawdziwy artysta a chyba za takiego chce sie uważac każdy szanujący sie tancerz myśli o pieniądzach? :wink: To pytanie kieruję głównie do Joanny albowiem na jej prośbę onegdaj zamiesciłem powyższy przedruk, chcąc, nie chcąc inicjując tę dyskusję.

P.S. Oni je poprostu mają i nieładnie jest im zaglądać do kieszeni :oops:
Wiem, że to hipokryzja ale ona zawsze występuje na granicy sztuki i realiów życia
ODPOWIEDZ