Strona 3 z 4

: wt lis 08, 2005 2:47 pm
autor: .:Odylia:.
ten-musi.. zdrada to jednak podła zbrodnia ;| Ech,ta Odylia... :twisted:

: sob lis 12, 2005 8:54 am
autor: Lilia
boże ja uwielbiam partie rothbartha,to takie ekscytujące jak on dynda tymi nóżkami przyczepiony do tej kurtny a ja oglądałam jezioro 3 razy i tylko raz całe.... :cry: rothbarth góra(z dyndającymi nóżkami oczywiście)

: sob lis 12, 2005 12:41 pm
autor: Nefretete
[quote:29039cc33a="Lilia"] ja oglądałam jezioro 3 razy i tylko raz całe.... :cry: [/quote:29039cc33a]
a dlaczego tylko raz całe?

: sob lis 12, 2005 3:43 pm
autor: _kitri_
Wszystko mi jedno, tylko zeby było dobrze zatańczone.
Jak jest dobrze zatańczone i w dobrej choreografi to wszysto jest ciekawe i fajnie!

: pn gru 19, 2005 9:01 pm
autor: Maron
nie zależy mi na tym jakie zakończenie tylko na tym by się tego przedstawienia nie zapomniało :P :D

: sob lut 25, 2006 5:38 pm
autor: La Fille aux Yeux d''email
Zawsze kochałam smutne zakończenia...Tak jest i z baletem. Więc tradycyjne ,tragiczne zakonczenie, gdy jezioro porywa Księcia, jest mi najbliższe.

: pn lut 27, 2006 12:57 pm
autor: girl interrupted
Ja również wolę tradycyjne tragiczne zakończenie. Zgodze się , że muzyka wyraża zwyciestwo tyle , że dla mnie jest ono monumentalnie złowrogie i takie właśnie najbardziej mnie prousza.
Co do znajomości dzieła to nie zgodze się, że jest to czynnik nieistotny wobec pojdedyńczego przedstawienia, które tworzy swój własny świat. Zmiana treści spektaklu to zabieg swoistego "dialogu" z wersją oryginalną i jesli ma wywrzeć zamierzone wrażenie to sadzę, że tylko przy założeniu , ze publika oryginalną wersję zna( co nie oznacza, że bez tej znajomości widz nie wyniesie nic z przedstawienia ale moim zdaniem wyniesie realtywnie mniej ). To może nie jest aż tak silnie w balecie ale jestem pewna , że wariacje na temat np "Hamleta" są świadomą dyskusją z wersją oryginalną.

: pn lut 27, 2006 3:21 pm
autor: Maron
ja sądzę że zakończenie "jakie chcemy dziś obejrzeć" zależy od tego jaki mamy humor... bo nie zawsze mamy ochotę zobaczyć film z happy endem. ;)

ja jednak nie widziałam całego "jeziora" z happy endem, tylko krótkie fragmenty... znacie jakieś "jeziora" które kończą sie dobrze? (czyja choreografia, kto, gdzie etc.) ;)

: pn lut 27, 2006 3:31 pm
autor: Ariodante
Happyendnie konczyly sie sowieckie produkcje - jest w obiegu video/dvd z Plisiecka, niestety, bardzo skrocone, ale swietny dokument tamtych czasow. Choreografa niestet nie podano (jedynie: "wg Petipy/Ivanova").

Ostatnio pojawilo sie dvd z Zacharową (Zakharovą - jak wolicie) i Roberto Bolle z La Scali, w choreografii Vladimira Burmeistra. Tutaj na samym poczatku, jeszcze podczas uwertury, widzimy jak Rotbart rzuca czar na Odette, ktora z ksiezniczki zamienia sie w labedzia. Na koncu zas, po pokonaniu Rotbarta przez Zygfryda, Odetta staje sie znow ksiezniczka i pewnie zyje dlugo i szczesliwie :-D.

: pn lut 27, 2006 3:42 pm
autor: Maron
oo.. ciekawa rozbudowana wersja :D ;) dziekuje Ariodante :*