Ksiazki, czyli co czytacie
[quote:2462b56658="sari"]"Dzikie orchidee" Bogusław Kaczyński- ktoś wie coś na temat tej pozycji?[/quote:2462b56658]
a co chesz wiedzieć?
To zbiór szkiców o wybitnych artystach sceny operowej i baletowej: bohaterami sa Jan Kiepura, Maria Callas, Rosetta Pampanini, Fiorenza Cossotto, Enrico Caruso, Leon Wójcikowski, Ryszard Wagner, Ada Sari i inni przedwojenni polscy spiewacy
a co chesz wiedzieć?
To zbiór szkiców o wybitnych artystach sceny operowej i baletowej: bohaterami sa Jan Kiepura, Maria Callas, Rosetta Pampanini, Fiorenza Cossotto, Enrico Caruso, Leon Wójcikowski, Ryszard Wagner, Ada Sari i inni przedwojenni polscy spiewacy
[quote:ece615f8a4="Nefretete"]a ta druga pozycja?? Nasierowskiego?[/quote:ece615f8a4]
to psychologiczno-psychiatryczny wywód na temat Wacława Niżyńskiego i jego choroby psychicznej dokonany przez lekarza-psychiatre na podstawie Dziennika Niżyńskiego, jego rysunków i choreografii. Hmmm, troche "sliski" temat i takiż wywód - dla amatorów. No bo ostatecznie nie bardzo mnie to obchodzi czy to była schizofremia czy coś innego, i czy jego genialne choreografie były wytworem chorego umysłu, przypadkiem czy czyms tam jeszcze innym... :roll:
to psychologiczno-psychiatryczny wywód na temat Wacława Niżyńskiego i jego choroby psychicznej dokonany przez lekarza-psychiatre na podstawie Dziennika Niżyńskiego, jego rysunków i choreografii. Hmmm, troche "sliski" temat i takiż wywód - dla amatorów. No bo ostatecznie nie bardzo mnie to obchodzi czy to była schizofremia czy coś innego, i czy jego genialne choreografie były wytworem chorego umysłu, przypadkiem czy czyms tam jeszcze innym... :roll:
Jedna z moich ulubionych książek to - co prawda nie z dzieciństwa, ale czytałam ją już x razy - to "Osobowy do Mediolanu" Lisy St. Aubin de Terran.
Pamiętam, że jako dziecko zaczytywałam się w różnych baśniach, klechdach, podaniach: polskich, łużyckich, indyjskich, chińskich... Do tej pory bardzo je lubię :) Jedna z moich ulubionych to była o Majce, autorstwa bodajże Leśmiana. Te wszystkie dusiołki, mary, itp. - to było coś ;)
A, i bardzo lubiłam jeszcze klechdę o bazyliszku i o takiej królwnie, która była zła, bo nikogo nie chciała, a na koniec tak płakała, że powstało miasto Iłża (Jej Łza).
O, i pamiętam jeszcze - to chyba była jakaś baśń - o takim magnacie, i o dziewczynie, która zamieszkała w jego pałacu. Któregoś razu on wyjechał, zostawiając jej pęk kluczy, z których tylko jednego nie mogła używać. Ale jak wiadomo ciekawość ludzka nie zna granic, otworzyła więc te 'zakazane' drzwi, gdzie okazało się, że znajdują się tam ciała innych martwych dziewcząt...
I przypomniała mi się jeszcze indyjska baśń, też jedna z moich ulubionych - o tym jak kobieta mieszkające w lecie znalazła ciało jakiegoś mężczyzny, i dzień po dniu zrywała z niego kępek trawy (a po zerwaniu ostaniej mężczyzna ożył). :)
Bardzo lubiłam też książki Astrid Lindgren, jedną z moich ulubionych była o takiej dziewczynce mieszkającej w lesie, nazywała się chyba Rojka, czy jakoś tak.
Pamiętam, że jako dziecko zaczytywałam się w różnych baśniach, klechdach, podaniach: polskich, łużyckich, indyjskich, chińskich... Do tej pory bardzo je lubię :) Jedna z moich ulubionych to była o Majce, autorstwa bodajże Leśmiana. Te wszystkie dusiołki, mary, itp. - to było coś ;)
A, i bardzo lubiłam jeszcze klechdę o bazyliszku i o takiej królwnie, która była zła, bo nikogo nie chciała, a na koniec tak płakała, że powstało miasto Iłża (Jej Łza).
O, i pamiętam jeszcze - to chyba była jakaś baśń - o takim magnacie, i o dziewczynie, która zamieszkała w jego pałacu. Któregoś razu on wyjechał, zostawiając jej pęk kluczy, z których tylko jednego nie mogła używać. Ale jak wiadomo ciekawość ludzka nie zna granic, otworzyła więc te 'zakazane' drzwi, gdzie okazało się, że znajdują się tam ciała innych martwych dziewcząt...
I przypomniała mi się jeszcze indyjska baśń, też jedna z moich ulubionych - o tym jak kobieta mieszkające w lecie znalazła ciało jakiegoś mężczyzny, i dzień po dniu zrywała z niego kępek trawy (a po zerwaniu ostaniej mężczyzna ożył). :)
Bardzo lubiłam też książki Astrid Lindgren, jedną z moich ulubionych była o takiej dziewczynce mieszkającej w lesie, nazywała się chyba Rojka, czy jakoś tak.
[quote:3674dd9d04="Joanna"]O, i pamiętam jeszcze - to chyba była jakaś baśń - o takim magnacie, i o dziewczynie, która zamieszkała w jego pałacu. Któregoś razu on wyjechał, zostawiając jej pęk kluczy, z których tylko jednego nie mogła używać. Ale jak wiadomo ciekawość ludzka nie zna granic, otworzyła więc te 'zakazane' drzwi, gdzie okazało się, że znajdują się tam ciała innych martwych dziewcząt...[/quote:3674dd9d04]
To legenda o Sinobrodym, ktora zreszta dosc czesto trafia do librett operowych i nawet baletowych. Najslynniejsza jest krotka opera Bartoka "Zamek Sinobrodego", ale jest tez balet w choreografii Fokina, z muzyka Offenbacha, oparty na operze Offenbacha "Barbe-bleu" z 1866 roku (moj slownik podaje tez kilka innych przykladow baletow opartych na tej legendzie, miedzy innymi w choreografii Petipy, ale nie wiem, czy w ogole sa dzis w repertuarze).
To legenda o Sinobrodym, ktora zreszta dosc czesto trafia do librett operowych i nawet baletowych. Najslynniejsza jest krotka opera Bartoka "Zamek Sinobrodego", ale jest tez balet w choreografii Fokina, z muzyka Offenbacha, oparty na operze Offenbacha "Barbe-bleu" z 1866 roku (moj slownik podaje tez kilka innych przykladow baletow opartych na tej legendzie, miedzy innymi w choreografii Petipy, ale nie wiem, czy w ogole sa dzis w repertuarze).
[quote:b1422371ef="Ariodante"]
To legenda o Sinobrodym, ktora zreszta dosc czesto trafia do librett operowych i nawet baletowych. Najslynniejsza jest krotka opera Bartoka "Zamek Sinobrodego", ale jest tez balet w choreografii Fokina, z muzyka Offenbacha, oparty na operze Offenbacha "Barbe-bleu" z 1866 roku (moj slownik podaje tez kilka innych przykladow baletow opartych na tej legendzie, miedzy innymi w choreografii Petipy, ale nie wiem, czy w ogole sa dzis w repertuarze).[/quote:b1422371ef]
O, dzięki :)
Bo ja się właśnie zastanawiałam, co to dokładniej jest, bo samą fabułę pamiętam z dzieciństwa. Nie sądziłam, że ta legenda jest aż tak znana. Zawsze silnie pobudzała moją wyobraźnię ;)
To legenda o Sinobrodym, ktora zreszta dosc czesto trafia do librett operowych i nawet baletowych. Najslynniejsza jest krotka opera Bartoka "Zamek Sinobrodego", ale jest tez balet w choreografii Fokina, z muzyka Offenbacha, oparty na operze Offenbacha "Barbe-bleu" z 1866 roku (moj slownik podaje tez kilka innych przykladow baletow opartych na tej legendzie, miedzy innymi w choreografii Petipy, ale nie wiem, czy w ogole sa dzis w repertuarze).[/quote:b1422371ef]
O, dzięki :)
Bo ja się właśnie zastanawiałam, co to dokładniej jest, bo samą fabułę pamiętam z dzieciństwa. Nie sądziłam, że ta legenda jest aż tak znana. Zawsze silnie pobudzała moją wyobraźnię ;)
Robiac porzadki trafilam na wierszyki, ktore zdecydowanie nadaja sie do tematu o lekturach z dziecinstwa, choc pewnie nie ulubionych - mam nadzieje, ze nikt z Was sie na nich nie wychowal ;-)! Ja trafilam na nie szukajac polskich tlumaczen niemieckich wierszykow moralizatorskich znanym pod tytulem "Struvvelpeter", ktore na angielski tlumaczyl swego czasu sam Mark Twain (Slovenly Peter). Oto probka humoru moralizatorskiego:
O Juleczku, co mial zwyczaj ssac palec
- "Ja wychodze po ciasteczka"
Rzekla mama do Juleczka.
- "Sparwiajze sie to przykladnie,
Nie ssij palcow, bo nieladnie.
Bo kto palec w buzie tloczy,
Zaraz krawiec don wyskoczy
Z nozycami, zly okrutnie,
I paluszki nimi utnie".
Julek przyrzekl sluchac mamy,
lecz nie wyszla jeszcze z bramy,
A juz nieposluszny malec
Myk - do buzi duzy palec!
Wtem ktos z trzskiem drzwi otwiera.
Wpada krawiec jak pantera
I do Julka skoczy zwawo,
Nozycami w lewo, w prawo -
Ucial palec jeden, drugi,
Az krew prysla we dwie strugi!
Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
"Tak z nieposluszenstwa lecze!"
Wraca mama - wielka bieda,
Juleczkowi ciastek nie da.
Bo kto mamy nie uslucha,
Temu dosyc bulka sucha!
Placze Jule w wielkiej trwodze,
A paluszki na podlodze...
Cala ksiazka jest pelna takich wierszykow i ilustrowana rownie makabrycznie. A milosnikom angielskiego czarnego humoru polecam "Cautionary Verses" Hillaire Belloc'a - pyszna poezja z finezyjnym humorem, od ktorego mozna zrywac boki (np. wierszyk o Jimie, ktory uciekl niance i zostal zjedzony przez lwa http://www.cs.rice.edu/~ssiyer/minstrels/poems/809.html ). Wiekszy wybor jest tutaj - po prostu klikajcie na wiersze z wyboru Cautionary Verses http://poetry.nanvaent.org/vl/author.asp?id=20 ) Milej lektury!
O Juleczku, co mial zwyczaj ssac palec
- "Ja wychodze po ciasteczka"
Rzekla mama do Juleczka.
- "Sparwiajze sie to przykladnie,
Nie ssij palcow, bo nieladnie.
Bo kto palec w buzie tloczy,
Zaraz krawiec don wyskoczy
Z nozycami, zly okrutnie,
I paluszki nimi utnie".
Julek przyrzekl sluchac mamy,
lecz nie wyszla jeszcze z bramy,
A juz nieposluszny malec
Myk - do buzi duzy palec!
Wtem ktos z trzskiem drzwi otwiera.
Wpada krawiec jak pantera
I do Julka skoczy zwawo,
Nozycami w lewo, w prawo -
Ucial palec jeden, drugi,
Az krew prysla we dwie strugi!
Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
"Tak z nieposluszenstwa lecze!"
Wraca mama - wielka bieda,
Juleczkowi ciastek nie da.
Bo kto mamy nie uslucha,
Temu dosyc bulka sucha!
Placze Jule w wielkiej trwodze,
A paluszki na podlodze...
Cala ksiazka jest pelna takich wierszykow i ilustrowana rownie makabrycznie. A milosnikom angielskiego czarnego humoru polecam "Cautionary Verses" Hillaire Belloc'a - pyszna poezja z finezyjnym humorem, od ktorego mozna zrywac boki (np. wierszyk o Jimie, ktory uciekl niance i zostal zjedzony przez lwa http://www.cs.rice.edu/~ssiyer/minstrels/poems/809.html ). Wiekszy wybor jest tutaj - po prostu klikajcie na wiersze z wyboru Cautionary Verses http://poetry.nanvaent.org/vl/author.asp?id=20 ) Milej lektury!