[quote4e="Joanna"] częstym powodem, dla którego wiele osób nie wchodzi w temat tańca współczesnego i tego rodzaju teatru, jest to, że wydaje im się, że muszą najpierw coś wiedzieć, żeby móc to, co zobaczą, od razu sobie do czegoś odnieść, do jakiejś bazy. ... Nie ma tutaj potrzeby jak w balecie znać np. jak się rozkłada partytura, czy które pas mogą wystąpić po takim a nie innym elemencie w t. klasycznym.[/size][/quote4e]
To ja się w cześci przyznaję do takiej własnie postawy

.
z tym, że też nie do końca. Ja to widze tak: na balet klasyczny to ja sobie mogę iść zielona. W takiej np Śpiącej nie chodzi mi o to, żebym przeżywała tragedię Królewny, która miała pecha i się tak ukłuła , że zapadła w sen. I nawet jak do końca sie bym jakoś nie zorientowała o co chodzi w ttym balecie to i tak wyjdę szczęśliwa, bo widziałam jakieś ukłądy, które wystarczają mi same w sobie.
Co do współczesnego, to czasem baza jest mi niezbędna a czasem zbędna:
są choreografie, ktore lepiej mi się odbiera, jeżeli wcześniej choć jedno zdanie sobie przeczytam o co chodzi w choreografii. Nie chodzi o to, żeby potem odszukiwać w tym co widzę w tępy sposób tylko zasłyszanych treści ale o to, żeby miec jedno zdanie, jedną bazę, - jedno hasło, na którym zbuduję sobie potem cały odbiór.
Przykład najlepszy Kolory Kazimira, . sądze ze dopiero wiedzac jedną rzecz tzn - kto byl inspiracją do tej choreografii mozna ja odebrać w szerszy sposób i wyczuc szereg elementow, ktore bez tej wiedzy giną: jak kontrasty, kostiumy tancerzy itd.
Co innego z takimi choreografiami jak np. Petite mort, Sweet Dreams czy inne Kyliana, bo tutaj jakakolwiek wiedza wstępna wg mnie jest chyba zupelnie niepotrzebna...
A swoją drogą taki strach przez pojsciem na wspolczesny jesli jest to wynika z niedojrzalosci do tego tanca. Tzn z tego ze nie przyszedł jeszcze czas, który dla prawdziwego fana baletu klasycznego kiedys z pewnoscia przyjdzie.
Ja przyznaje bez bicia, ze teraz dopiero - po 4 latach klinicznego uzaleznienia od baletu - zaczynam tęsknić za oglądaniem wspolczesnych choreografii. Czyli nie tyle ze strach przed nie zrozumieniem ile jeszcze to ze czas sie nie wypelnil. Bo jak cos się zaczyna czuś, to to się zawsze zrozumie: może inaczej niz w zamysle choreografa ale na tyle, żeby sie podobało.