wszystko o szpagatach

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Nefre mozna sie przyzwyczaic - ja kiedys tak czytalam ksiazki, i po jakims czasie moglam lezec tak nawet po kilka godzin. Co jakis czas tylko przekladajac ksiazke z lewej lub prawej strony (maly skret w kregoslupie ;) ), bo faktycznie jakby non stop trzymac ja nad glowa to troche niewygodnie ;) wygodnie tez sobie polozyc jakies poduszki pod glowe, a przy dluzszym lezeniu pod uda (wystarczy jedna mala poduszka, chodzi tylko o to, aby przy maksymalnym rozciagnieciu nogi mialy jakies oparcie, a nie tylko zdane na wlasny ciezar i grawitacje), bo po kilku godzinach nogi faktycznie troche bola.
Nemo
Posty: 254
Rejestracja: ndz cze 25, 2006 7:02 pm

Post autor: Nemo »

Poduszka pod głowę jak najbardziej. A dodatkowo może być jeszcze duuża poducha na nogi: fajnie grzeje i delikatnie dociąża.
Nefretete
Posty: 1308
Rejestracja: śr kwie 07, 2004 3:10 pm

Post autor: Nefretete »

[quote:ac02141c29="Joanna"]Nefre mozna sie przyzwyczaic - ja kiedys tak czytalam ksiazki, i po jakims czasie moglam lezec tak nawet po kilka godzin. Co jakis czas tylko przekladajac ksiazke z lewej lub prawej strony (maly skret w kregoslupie ;) ), bo faktycznie jakby non stop trzymac ja nad glowa to troche niewygodnie ;) wygodnie tez sobie polozyc jakies poduszki pod glowe, a przy dluzszym lezeniu pod uda (wystarczy jedna mala poduszka, chodzi tylko o to, aby przy maksymalnym rozciagnieciu nogi mialy jakies oparcie, a nie tylko zdane na wlasny ciezar i grawitacje), bo po kilku godzinach nogi faktycznie troche bola.[/quote:ac02141c29]

to ja nie rozumiem... leżysz sobie na plecach, nogi swoją tylną cześcią przylegają do ściany, a kręgosłup masz skecony i ksiązkę trzymasz na podłodze z prawej lub lewej strony??

co do poduszek pod nogami... no cóż to chyba rada dla tych, ktorzy już prawie mają turecki szpagat. Bo ja chyba musialabym stos poduszek położyć ;)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Ja poduszke klade pod uda, czy wlasciwie pod kolana, bo to mniej wiecej na tej dlugosci nogi, dopiero po dluzszym czasie lezenia - kiedy to co sie tam rozciaga zaczyna troche bolec, i jest to ten moment maksimum, wtedy gwaltowny ruch jest bardzo nieprzyjemny i wydaje mi sie, ze troche niebezpieczny (a jak sie tak polezy np. z godzine, to rozluznione nogi zaczynaja opadac w strone podloza tak stopniami, 'schodkowo', co przy dojsciu do swojego ektremum nie jest zbyt przyjemne - wlasnie w tym momencie lubie podluzyc jakiegos malego jaska, zeby nadal mi sie rozciagalo, ale tez miec jakas kontrole, niz pozwolic samej grawitacji).

Moim zdaniem tutaj nie ma co dociazac nog, bo jak sie odpowiednio dlugo lezy, to sie zaczna rozluzniac i wlasnie o to chodzi, zeby nie dociskac ich na sile, tylko pozwolic rozciagac sie pod swoim wlasnym ciezarem :)

A plecow nie mam jakos mocno skreconych, chyba glowa jest bardziej zwrocona w bok nie plecy, generalnie tylko na tyle, aby w miare wygodnie czytac ksiazke (jeszcze nie wynalazlam urzadzenia, ktore by trzymalo ja nad glowa lezac prosto ;) ).
Nemo
Posty: 254
Rejestracja: ndz cze 25, 2006 7:02 pm

Post autor: Nemo »

Trzeba jeszcze dodać, że tego ćwiczenia nie należy wykonywać będąc samemu w domu :) Ja zawsze potrzebuje pomocy, przy złożeniu nóg, a potem kilkuminutowej rehabilitacji, bo mi mrówki chodzą.

A poduszka [b:1afc28e376]na[/b:1afc28e376] nogach, to bardziej docieplenie, niż obciążenie. Może być kocyk.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

O tak, koc zdecydowanie :)

Ja sobie ze wstawaniem radze tak, ze najpierw zginam jedna noge i tak sobie leze, pozniej druga, albo od razu dwie (taka niby zabka wychodzi), i tak sobie leze, leze leze, i wszystko powoli, najpierw jedna noge klade gdzie na bok, pozniej druga, itd. Czasem po takiej zabce znowu wracam do szpagatu. I tak mozna w kolko ;)
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

a ja mam pewien problem z biodrami. otóż nie mogę ich tak "rozciągnąć" i położyć na ziemi, ciągle zostaje jakaś przerwa. ogólnie rozciągnięcie mięśni/ścięgien mam całkiem niezłe i z takim rozciągnięciem mogłabym zrobić nawet ponadszpagaty, tylko co z tego jeżeli biodra wszystko blokują :/ problem dotyczy szczególnie nogi tylniej we francuskim i przeszkadza to ogólnie w pozycjach gdzie nogi są skierowane do tyłu - głęboki mostek, biellmann [gdzie wszystko muszę nadrabiać kręgosłupem], o arabesque już nie wspomne... jest jakiś sposób na skuteczne rozciągnięcie bioder i generalnie tych miejsc gdzie się zazwyczaj kończy body i gdzie są kieszenie w spodniach [patrząc od przodu - noga "wchodzi" w miednicę]? jakieś ćwiczenia?
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

to sa kosci, a moze poprostu masz male rozwarcie a na anatomie niewiele poradzisz
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

swego czasu wykręcenie mi się znacznie polepszyło, w sumie te wygięcie/rozwarcie/rozciągnięcie w biodrach również, ale i tak ciężko to idzie :roll:
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

to mysle ze bardzo powoli ale bedzie szlo, tylko musisz sie rozciagac systematyczie a nie raz od wielkiego dzwonu duzo :D
ODPOWIEDZ