wszystko o szpagatach
Nefre mozna sie przyzwyczaic - ja kiedys tak czytalam ksiazki, i po jakims czasie moglam lezec tak nawet po kilka godzin. Co jakis czas tylko przekladajac ksiazke z lewej lub prawej strony (maly skret w kregoslupie ;) ), bo faktycznie jakby non stop trzymac ja nad glowa to troche niewygodnie ;) wygodnie tez sobie polozyc jakies poduszki pod glowe, a przy dluzszym lezeniu pod uda (wystarczy jedna mala poduszka, chodzi tylko o to, aby przy maksymalnym rozciagnieciu nogi mialy jakies oparcie, a nie tylko zdane na wlasny ciezar i grawitacje), bo po kilku godzinach nogi faktycznie troche bola.
[quote:ac02141c29="Joanna"]Nefre mozna sie przyzwyczaic - ja kiedys tak czytalam ksiazki, i po jakims czasie moglam lezec tak nawet po kilka godzin. Co jakis czas tylko przekladajac ksiazke z lewej lub prawej strony (maly skret w kregoslupie ;) ), bo faktycznie jakby non stop trzymac ja nad glowa to troche niewygodnie ;) wygodnie tez sobie polozyc jakies poduszki pod glowe, a przy dluzszym lezeniu pod uda (wystarczy jedna mala poduszka, chodzi tylko o to, aby przy maksymalnym rozciagnieciu nogi mialy jakies oparcie, a nie tylko zdane na wlasny ciezar i grawitacje), bo po kilku godzinach nogi faktycznie troche bola.[/quote:ac02141c29]
to ja nie rozumiem... leżysz sobie na plecach, nogi swoją tylną cześcią przylegają do ściany, a kręgosłup masz skecony i ksiązkę trzymasz na podłodze z prawej lub lewej strony??
co do poduszek pod nogami... no cóż to chyba rada dla tych, ktorzy już prawie mają turecki szpagat. Bo ja chyba musialabym stos poduszek położyć ;)
to ja nie rozumiem... leżysz sobie na plecach, nogi swoją tylną cześcią przylegają do ściany, a kręgosłup masz skecony i ksiązkę trzymasz na podłodze z prawej lub lewej strony??
co do poduszek pod nogami... no cóż to chyba rada dla tych, ktorzy już prawie mają turecki szpagat. Bo ja chyba musialabym stos poduszek położyć ;)
Ja poduszke klade pod uda, czy wlasciwie pod kolana, bo to mniej wiecej na tej dlugosci nogi, dopiero po dluzszym czasie lezenia - kiedy to co sie tam rozciaga zaczyna troche bolec, i jest to ten moment maksimum, wtedy gwaltowny ruch jest bardzo nieprzyjemny i wydaje mi sie, ze troche niebezpieczny (a jak sie tak polezy np. z godzine, to rozluznione nogi zaczynaja opadac w strone podloza tak stopniami, 'schodkowo', co przy dojsciu do swojego ektremum nie jest zbyt przyjemne - wlasnie w tym momencie lubie podluzyc jakiegos malego jaska, zeby nadal mi sie rozciagalo, ale tez miec jakas kontrole, niz pozwolic samej grawitacji).
Moim zdaniem tutaj nie ma co dociazac nog, bo jak sie odpowiednio dlugo lezy, to sie zaczna rozluzniac i wlasnie o to chodzi, zeby nie dociskac ich na sile, tylko pozwolic rozciagac sie pod swoim wlasnym ciezarem :)
A plecow nie mam jakos mocno skreconych, chyba glowa jest bardziej zwrocona w bok nie plecy, generalnie tylko na tyle, aby w miare wygodnie czytac ksiazke (jeszcze nie wynalazlam urzadzenia, ktore by trzymalo ja nad glowa lezac prosto ;) ).
Moim zdaniem tutaj nie ma co dociazac nog, bo jak sie odpowiednio dlugo lezy, to sie zaczna rozluzniac i wlasnie o to chodzi, zeby nie dociskac ich na sile, tylko pozwolic rozciagac sie pod swoim wlasnym ciezarem :)
A plecow nie mam jakos mocno skreconych, chyba glowa jest bardziej zwrocona w bok nie plecy, generalnie tylko na tyle, aby w miare wygodnie czytac ksiazke (jeszcze nie wynalazlam urzadzenia, ktore by trzymalo ja nad glowa lezac prosto ;) ).
O tak, koc zdecydowanie :)
Ja sobie ze wstawaniem radze tak, ze najpierw zginam jedna noge i tak sobie leze, pozniej druga, albo od razu dwie (taka niby zabka wychodzi), i tak sobie leze, leze leze, i wszystko powoli, najpierw jedna noge klade gdzie na bok, pozniej druga, itd. Czasem po takiej zabce znowu wracam do szpagatu. I tak mozna w kolko ;)
Ja sobie ze wstawaniem radze tak, ze najpierw zginam jedna noge i tak sobie leze, pozniej druga, albo od razu dwie (taka niby zabka wychodzi), i tak sobie leze, leze leze, i wszystko powoli, najpierw jedna noge klade gdzie na bok, pozniej druga, itd. Czasem po takiej zabce znowu wracam do szpagatu. I tak mozna w kolko ;)
a ja mam pewien problem z biodrami. otóż nie mogę ich tak "rozciągnąć" i położyć na ziemi, ciągle zostaje jakaś przerwa. ogólnie rozciągnięcie mięśni/ścięgien mam całkiem niezłe i z takim rozciągnięciem mogłabym zrobić nawet ponadszpagaty, tylko co z tego jeżeli biodra wszystko blokują :/ problem dotyczy szczególnie nogi tylniej we francuskim i przeszkadza to ogólnie w pozycjach gdzie nogi są skierowane do tyłu - głęboki mostek, biellmann [gdzie wszystko muszę nadrabiać kręgosłupem], o arabesque już nie wspomne... jest jakiś sposób na skuteczne rozciągnięcie bioder i generalnie tych miejsc gdzie się zazwyczaj kończy body i gdzie są kieszenie w spodniach [patrząc od przodu - noga "wchodzi" w miednicę]? jakieś ćwiczenia?