balet Opery Bałtyckiej / Bałtycki Teatr Tańca
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Prawda, były czasy, kiedy najlepsi absolwenci sb jechali do Gdańska tańczyc. Teraz zatrudniają tam ludzi bez szkoły, a najlepsi absolwenci jeżdżą tańczyc w Warszawie, w Lodzi itd. Szkoda trochę dobrej, gdańskiej szkoły i uczniów, którzy sa skazani na wyjazd z Gdańska. Ja zespół z Gdańska widziałam chyba z 4 czy 6 lat temu i było to coś tak koszmarnego, ze generalnie postanowiłąm nigdy więcej nie pójśc na to. Teraz jednak chętnie bym ich zobaczyła z ciekawości, zeby wyrobic sobie zdanie jakies.
Co do reklamy: Katju, to Ty nie widziałaś tekstów o kierownik łódzkiego baletu. Kazała o sobie napisac tekst na stronę.... Niektórzy, jak Niemcy, umieją robic coś z niczego...
PS przepraszam za ten żart na końcu ;)
Co do reklamy: Katju, to Ty nie widziałaś tekstów o kierownik łódzkiego baletu. Kazała o sobie napisac tekst na stronę.... Niektórzy, jak Niemcy, umieją robic coś z niczego...
PS przepraszam za ten żart na końcu ;)
o wczorajszym spektaklu pewien czytelnik bloga Doroty Szwarcman napisał tak:
Święto Wiosny i po wiośnie!
Niestety, tak pełnego wszelakich klisz, stereotypów spektaklu „baletowego” (a może tylko tańca / nie-tańca) dawno nie widziałem. Wychodzi tylko na to, że mężczyźni to be, uciemiężący strasznie i brutalnie niewinne kobiety. Tylko gdzie w tym wszystkim ta pierwotna myśl praslłwiańskich obrzędów – niestety sprowadzona do .postaci lolity ze współczesnego tingel-tanglu (czyli bionda na rurze)/
Oprócz kuglarstwa i akrobacji (choć w cyrku wygląda i robione jest to lepiej, jak mawia moja Vecchia) niewiele było w tym artyzmu.
Początkowo skromny aplauz przerodził się – jak to zwykle bywa pod wpływem popiskiwań i okrzyków wznoszonych przez znajomych Królika – w pełne wigoru klaskanie.
Szkoda wysiłku tancerzy, w końcu nie tak często mamy okazję zobaczyć to dzieło, ale wszystko było podporządkowane nadrzędnej myśli choreografki.
Przypomina mi to casus Warlikowskiego z jego Rogerem w Bastille.
od siebie dodam, ze mimo iż na scenie było mnóstwo nieustannej pzemocy - znęcania sie i naigrywania męzczyzn z kobiet to zupełnie mnie to nieruszyło, moze dlatego ze było to non stop ogrywane, moze dlatego ze nie miało kulminacji, moze dlatego ze po trzecim gwałcie mozna zobojetniec na obrazy przemocy. Miało być o tym ze kobiety nie powinny się zgadzac na ich poniżanie, lekceważenie i przemoc, a było o gołej, brutalnej i miałkiej, bezsensownej przemocy. Kilka pomysłów choreograficzno-inscenizacyjnych uznałabym za ciekawe ale nie do konca albo wcale nie wykorzystane, albo źle rozwiniete. Szkoda
Święto Wiosny i po wiośnie!
Niestety, tak pełnego wszelakich klisz, stereotypów spektaklu „baletowego” (a może tylko tańca / nie-tańca) dawno nie widziałem. Wychodzi tylko na to, że mężczyźni to be, uciemiężący strasznie i brutalnie niewinne kobiety. Tylko gdzie w tym wszystkim ta pierwotna myśl praslłwiańskich obrzędów – niestety sprowadzona do .postaci lolity ze współczesnego tingel-tanglu (czyli bionda na rurze)/
Oprócz kuglarstwa i akrobacji (choć w cyrku wygląda i robione jest to lepiej, jak mawia moja Vecchia) niewiele było w tym artyzmu.
Początkowo skromny aplauz przerodził się – jak to zwykle bywa pod wpływem popiskiwań i okrzyków wznoszonych przez znajomych Królika – w pełne wigoru klaskanie.
Szkoda wysiłku tancerzy, w końcu nie tak często mamy okazję zobaczyć to dzieło, ale wszystko było podporządkowane nadrzędnej myśli choreografki.
Przypomina mi to casus Warlikowskiego z jego Rogerem w Bastille.
od siebie dodam, ze mimo iż na scenie było mnóstwo nieustannej pzemocy - znęcania sie i naigrywania męzczyzn z kobiet to zupełnie mnie to nieruszyło, moze dlatego ze było to non stop ogrywane, moze dlatego ze nie miało kulminacji, moze dlatego ze po trzecim gwałcie mozna zobojetniec na obrazy przemocy. Miało być o tym ze kobiety nie powinny się zgadzac na ich poniżanie, lekceważenie i przemoc, a było o gołej, brutalnej i miałkiej, bezsensownej przemocy. Kilka pomysłów choreograficzno-inscenizacyjnych uznałabym za ciekawe ale nie do konca albo wcale nie wykorzystane, albo źle rozwiniete. Szkoda
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:117779894d="Kasia G"]Oprócz kuglarstwa i akrobacji (choć w cyrku wygląda i robione jest to lepiej, jak mawia moja Vecchia) niewiele było w tym artyzmu. [/quote:117779894d]
A tancerze jak wypadli? Jak technicznie? Czemu akrobacji, były takie dynamiczne/akrobatyczne wręcz momenty???
I dwa: moja Vecchia????? Z kimśmi sie kojarzy to określenie... ale mniejsza o to.
A tancerze jak wypadli? Jak technicznie? Czemu akrobacji, były takie dynamiczne/akrobatyczne wręcz momenty???
I dwa: moja Vecchia????? Z kimśmi sie kojarzy to określenie... ale mniejsza o to.
akrobacje... no cóż - nic szczególnego - dużo bardziej widowiskowych elementów tańca współczesnego, rózne podnoszenia tancerki przez 3-4 tancerzy z podrzucaniem, przerzucaniem sobie w powietrzu, wymykami i odmykami jesli tak to mozna nazwać, skakaniem po ramionach, torsach, etc, było tez przeskakiwanie nad krzesłami, biegi po nich, paru panów popisywało się też przewrotami na 1 ręce oraz elementami tańca hiphop - "bączkami" kręconymi na plecach, rekach itp. O technicznym wykonaniu trudno cos powiedziec konkretnego i o konkretnych tancerzach bo wykonywali role zbiorowa - kobiet i męzczyzn. Wprawdzie panie miały pare zindywidualizowanych "akcji" scenicznych are bardziej w tych momentach nalezało docenic aktorstwo zwłaszcza ze wtedy ich twarze były filmowane przez chodzącego wokół seny filmowca i rzucane na duży ekran w tle - strach, łzy, przerażenie, wyrzut...
PS. Vecchia to tyle co Stara, Staruszka, my mamy (mieliśmy?) kiedyś na forum pewnego starszego baletomana podpisujacego się takim pseudo
PS. Vecchia to tyle co Stara, Staruszka, my mamy (mieliśmy?) kiedyś na forum pewnego starszego baletomana podpisujacego się takim pseudo
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am