Seria La Scala-najpiekniejsze balety
-
edysia baletnica
- Posty: 88
- Rejestracja: śr mar 07, 2007 7:38 pm
Co to tego Kopciuszka to bardzo mi sie nie podobał :cry: Niecierpię kukiełek mam jakąś fobie na ich punkcie i złe wspomnienia z wczesnego dziecinstwa jesli o nie chodzi. Miałam tej nocy jakieś koszmary naprawde.Już tego wykonania nigdy nie obejrzę. Takie jest moje zdanie , ale to też zależy od gustu ja jestem zwolenniczką typowo klasycznych inscenizacji.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
ja Kopciuszka jeszcze nie kupiłam (może dziś) ale chciałabym na chwilkę wrócić jeszcze do Korsarza.
Przyznam szczerze, że jak dla mnie jest to jedno z kilku nagrań, za które jestem najbardziej wdzięczna, że ukazały się w La scali w atrakcyjnej cenie, bo szczerze mówiąc gdyby nie to wydawnictwo najpewniej nigdy bym Korsarza nie zakupiła.
Na początku nie powaliło mnie to nagranie ale po X razy obejrzeniu zaczęłam Korsarza Amerykańskiego uwielbiać. Rzecz bardzo Amerykańska bo wszystko dobrze się kończy. Taniec też bardzo Amerykański zwłaszcza Medory- technicznie bardzo dobry i z lekka sportowy ( w tym znaczeniu że pozbawiony jakiejś melancholi uduchowienia a pełny optymizmu i szczęścia). Jak dla mnie żadne nagranie baletu klasycznego nie było tak amerykańskie jak to.
Oprócz tego coraz bardziej podoba mi się muzyka do tego baletu.
Jednym słowem świetna rzecz (choć doszłam do tego wniosku po 5 obejrzeniu dopiero...)
Przyznam szczerze, że jak dla mnie jest to jedno z kilku nagrań, za które jestem najbardziej wdzięczna, że ukazały się w La scali w atrakcyjnej cenie, bo szczerze mówiąc gdyby nie to wydawnictwo najpewniej nigdy bym Korsarza nie zakupiła.
Na początku nie powaliło mnie to nagranie ale po X razy obejrzeniu zaczęłam Korsarza Amerykańskiego uwielbiać. Rzecz bardzo Amerykańska bo wszystko dobrze się kończy. Taniec też bardzo Amerykański zwłaszcza Medory- technicznie bardzo dobry i z lekka sportowy ( w tym znaczeniu że pozbawiony jakiejś melancholi uduchowienia a pełny optymizmu i szczęścia). Jak dla mnie żadne nagranie baletu klasycznego nie było tak amerykańskie jak to.
Oprócz tego coraz bardziej podoba mi się muzyka do tego baletu.
Jednym słowem świetna rzecz (choć doszłam do tego wniosku po 5 obejrzeniu dopiero...)
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Zgodzę się z moją Poprzedniczką,że dany balet można pokochać bardziej lub mniej,w zależności od inscenizacji i wykonania,czy wreszcie samej muzyki, która może nam bardziej lub mniej odpowiadać.Znam to z własnego doświadczenia.W balecie zakochana byłam odkąd pamiętam, tj.mniej więcej od siódmego roku życia (czyli od bardzo dawna), i widziałam wiele spektakli baletowych "na żywo" i niewiele transmitowanych w telewizji, bo - jak pamiętam - nie puszczano w latach 80-tych czy 90-tych zbyt wielu baletów.Z kolei trochę póżniej, gdy magnetowid stał się ogólnodostępny, nigdy nie natrafiałam na jakiekolwiek balety nagrane na VHS.Pamiętam,jak w 1997r. TVP transmitowała "Jezioro Łabędzie" tańczone na scenie bezpośrednio nad jeziorem, w którego wodzie odbijały się stroje tancerek, było to podczas festiwalu Wratislavia Cantans.Widziałam też jeden raz "Giselle"(w TV) i bardzo mi się w owym czasie nie spodobała (głównie muzyka i stroje tancerzy).Z upływem lat powoli poznawałam najznakomitsze balety, jedne podobały mi się bardziej, inne mniej. Przez kilka lat wybitnym muzycznie i choreograficznie baletem było dla mnie właśnie "Jezioro..."Aż zdarzyło się tak, że w 2004r. wygrałam w radio bilety na "Romeo i Julię" właśnie w wykonaniu MCB i pamiętam,że wtedy bardzo, ale to bardzo nie lubiłam muzyki Prokofiewa (nie tylko tej baletowej, ale ogólnie). Byłam wówczas na tym balecie, i nawet mi się spodobał (mam tutaj na myśli wyłącznie młody zespół,ich choreografię, stroje), ale muzyka była dla moich uszu prawdziwą męką, w dodatku była puszczona z taśmy na rosyjskim sprzęcie.Po tym spektaklu postanowiłam, że raczej nie kupię "Romea i Julii" na DVD do mojej kolekcji baletów wyłącznie ze względu na "pokręconą" w moim odczuciu muzykę.Ja po prostu nie byłam w stanie oglądać tego baletu z tą muzyką. Aż pewnego dnia mój ukochany Mąż kupił mi w sekrecie "Romeo i Julię" na DVD, było to ok.1,5 roku temu.Przyniósł ten balet do domu z wielką radością, a ja bez większych emocji wzięłam pudełko do ręki i czytam: Alessandra Ferri i Angel Corella (znałam już wcześniej tych tancerzy, wiedziałam, jak dobrzy są), uśmiechnęłam się lekko i czytam dalej: choreografia - również mi znany - Kenneth MacMillan...i Kochani uwierzcie mi, że w tamtym momencie, jeszcze przed obejrzeniem tego baletu, po prostu wiedziałam już, że oto trzymam w dłoni najpiękniejszą (pod wieloma względami) inscenizację tego dzieła.Bo dla mnie ten balet to prawdziwe, taneczne dzieło sztuki. Zakochałam się w tym balecie i do dzisiaj uwielbiam go ponad wszystko, bo wspomniana wersja jest dokładnie taka, jaki sam balet być powinien: z tancerzami-aktorami, z niepowtarzalną i po mistrzowsku wykonaną choreografią, z całym pięknem i dramatyzmem muzyki, do której nie tylko się przekonałam, ale którą szczerze pokochałam i dziś nie wyobrażam sobie innej muzyki do tego baletu.Myślę, że po prostu dojrzałam do twórczości Prokofiewa.Jego muzyka do "Kopciuszka" jest również rewelacyjna.
Podobnie było z "Giselle"- od bardzo nielubianego baletu do uwielbianego.
"Korsarza" z La Scali jeszcze nie miałam okazji obejrzeć, ale pewnie jest świetny!
Natomiast w mojej kolekcji wciąż są mniej lubiane przeze mnie balety, do których jakoś nie mogę się przekonać, ale o nich napiszę innym razem.
Pozdrawiam,Beata.
Podobnie było z "Giselle"- od bardzo nielubianego baletu do uwielbianego.
"Korsarza" z La Scali jeszcze nie miałam okazji obejrzeć, ale pewnie jest świetny!
Natomiast w mojej kolekcji wciąż są mniej lubiane przeze mnie balety, do których jakoś nie mogę się przekonać, ale o nich napiszę innym razem.
Pozdrawiam,Beata.
[quote:041458e8c2="Beata-wielbicielka baletu"]Aż zdarzyło się tak, że w 2004r. wygrałam w radio bilety na "Romeo i Julię" właśnie w wykonaniu MCB i pamiętam,że wtedy bardzo, ale to bardzo nie lubiłam muzyki Prokofiewa (nie tylko tej baletowej, ale ogólnie). Byłam wówczas na tym balecie, i nawet mi się spodobał (mam tutaj na myśli wyłącznie młody zespół,ich choreografię, stroje), ale muzyka była dla moich uszu prawdziwą męką, w dodatku była puszczona z taśmy na rosyjskim sprzęcie.Po tym spektaklu postanowiłam, że raczej nie kupię "Romea i Julii" na DVD do mojej kolekcji baletów wyłącznie ze względu na "pokręconą" w moim odczuciu muzykę.Ja po prostu nie byłam w stanie oglądać tego baletu z tą muzyką. [/quote:041458e8c2]
Ja mam tak do dzisiaj, to samo jest z "Kopciuszkiem". Strasznie chce sie przekonac do tych baletow, ale muzyka po prostu mnie odrzuca.
Moze kiedy obejrze ta inscenizacje z Ferri, to tak jak Tobie Beato, uda mi sie pokochac ten balet.
Ja mam tak do dzisiaj, to samo jest z "Kopciuszkiem". Strasznie chce sie przekonac do tych baletow, ale muzyka po prostu mnie odrzuca.
Moze kiedy obejrze ta inscenizacje z Ferri, to tak jak Tobie Beato, uda mi sie pokochac ten balet.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:1b42926ea0="Beata-wielbicielka baletu"]niewiele transmitowanych w telewizji, bo - jak pamiętam - nie puszczano w latach 80-tych czy 90-tych zbyt wielu baletów.[/quote:1b42926ea0]
Beato chyba nieuważnie przeglądałaś program TVP w tych dekadach :wink: :)
a przynajmniej ja pamiętam iż w porównaniu z obecną sytuacją w TV publicznej było całkiem sporo programów i spektakli baletowych. Przede wszystkim na przełomie lat 80/90 mielismy podpisaną umowę i pakiet zakupów z francuska stacją La Sept -do dzis mam wiele dokumentów o tańcu i ludziach baletu z tego okresu nagranych z TVP. W 89 niezapomniany moment kiedy odwiedził nas Barysznikow, Bogusław Kaczyński poświecił temu wydarzeniu cały wieczór nie mówiąc o prowadzonym przez niego cyklu baletowo- operowym "Rewelacja miesiąca" . Jeszcze filmy o tańcu Grzegorza Lasoty choć te są głównie z lat 70 tych.
suma sumarum nie było tak źle
choć dzis mozemy cieszyć się wydawnictwem La scala :smile:
jestem ciekawa pozostałych opini o kopciuszku - może komuś spodoba się tak jak mnie? czyli bardzo
Beato chyba nieuważnie przeglądałaś program TVP w tych dekadach :wink: :)
a przynajmniej ja pamiętam iż w porównaniu z obecną sytuacją w TV publicznej było całkiem sporo programów i spektakli baletowych. Przede wszystkim na przełomie lat 80/90 mielismy podpisaną umowę i pakiet zakupów z francuska stacją La Sept -do dzis mam wiele dokumentów o tańcu i ludziach baletu z tego okresu nagranych z TVP. W 89 niezapomniany moment kiedy odwiedził nas Barysznikow, Bogusław Kaczyński poświecił temu wydarzeniu cały wieczór nie mówiąc o prowadzonym przez niego cyklu baletowo- operowym "Rewelacja miesiąca" . Jeszcze filmy o tańcu Grzegorza Lasoty choć te są głównie z lat 70 tych.
suma sumarum nie było tak źle
choć dzis mozemy cieszyć się wydawnictwem La scala :smile:
jestem ciekawa pozostałych opini o kopciuszku - może komuś spodoba się tak jak mnie? czyli bardzo
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
We wspomnianych dekadach pamiętam poniedziałkowe cykle "Teatr Telewizji" emitowane zawsze o godz. 20-tej. Z kolei tytuł "Rewelacja miesiąca" coś mi mówi, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć zbyt wiele, za to pamiętam cykliczny program Bogusława Kaczyńskiego pt.: "Życie na pointach", ale to już chyba była pierwsza połowa lat 90-tych, a może trochę póżniej, bo nagrywałam ten program na video.
Jeśli chodzi o wizytę Barysznikowa w Polsce, to faktycznie, że miała ona miejsce, aż wstyd zapomnieć czy pominąć.
Olimpio, zapewniam Cię, że pewnego dnia sama dostrzeżesz piękno baletów Prokofiewa, daj sobie tylko trochę czasu.
Pa,pa!
Jeśli chodzi o wizytę Barysznikowa w Polsce, to faktycznie, że miała ona miejsce, aż wstyd zapomnieć czy pominąć.
Olimpio, zapewniam Cię, że pewnego dnia sama dostrzeżesz piękno baletów Prokofiewa, daj sobie tylko trochę czasu.
Pa,pa!
przywołuje dyskutantki do porządku, bo jakkolwiek Wasze wynurzenia o lubianych, nielubianych i "polubionych" baletach oraz o ofercie TVP w latach ubiegłych w tym zakresie sa bardzo ciekawe, to ten wątek traktuje o serii La Scala więc zakończmy ten (ciekawy) offtop ;)
PS. "Życie na pointach" było programem cyklicznym o wydarzeniach baletowych w Polsce, ale tworzył go nie B. Kaczyński ale Bogumiła Wander
PS. "Życie na pointach" było programem cyklicznym o wydarzeniach baletowych w Polsce, ale tworzył go nie B. Kaczyński ale Bogumiła Wander
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:cb4ef3e67f="Beata-wielbicielka baletu"]: Alessandra Ferri i Angel Corella (znałam już wcześniej tych tancerzy, wiedziałam, jak dobrzy są), uśmiechnęłam się lekko i czytam dalej: choreografia - również mi znany - Kenneth MacMillan...
.[/quote:cb4ef3e67f]
Beatko chyba mnie zachęciłaś do teo nagrania. Chętnie bym zobaczyła A. Corella w bardziej lirycznej roli. Podejrzewam, że taki kochany, miły człowiek pasowałby mi bardziej do zakochanego Romea niż drapieżnego niewolnika. Ale najbardziej pasowałby mi chyba do Coppelii.. -a to dlatego że emanuje z niego jakaś naturalna radość. Jest taka Coppelia??? Ale to takie moje abstrakcyjne myśli- mogłyby się wcale nie sprawdzić.
PS a może by wydzielić wątek balet w TVP w PRL? Nie wiem -być może wszystko co chcieliście o tym napisać już napisaliście ale może któś by coś dodał?
.[/quote:cb4ef3e67f]
Beatko chyba mnie zachęciłaś do teo nagrania. Chętnie bym zobaczyła A. Corella w bardziej lirycznej roli. Podejrzewam, że taki kochany, miły człowiek pasowałby mi bardziej do zakochanego Romea niż drapieżnego niewolnika. Ale najbardziej pasowałby mi chyba do Coppelii.. -a to dlatego że emanuje z niego jakaś naturalna radość. Jest taka Coppelia??? Ale to takie moje abstrakcyjne myśli- mogłyby się wcale nie sprawdzić.
PS a może by wydzielić wątek balet w TVP w PRL? Nie wiem -być może wszystko co chcieliście o tym napisać już napisaliście ale może któś by coś dodał?