Strona 15 z 16
: pt mar 09, 2012 11:02 am
autor: Sagittaire
[quote74="Kasia G"]fajnie, ze go zobaczymy, ale dla mnie .... nie ma tego wdzieku i walorów co inne prace choreografów dla Ballet Russes z tego okresu (oczywiście moim zdaniem).[/quote74]
Uważam dokładnie tak samo. Z prac Balanchine wiele rzeczy bym chętniej obejrzała. Zawsze fajnie jak są premiery, tancerze tańczą, przyjeżdżają dobrzy choreografowie (tu z NYCB!!!!!), ale żebym tak przeżywała tę premierę (jak nadchodzącą w Łodzi....) to nie mogę powiedzieć z czystym sercem.
: pt mar 09, 2012 10:07 pm
autor: Ali
[quoted3="Kasia G"]akurat "Syn marnotrawny" średnio mnie podnieca - fajnie, ze go zobaczymy, ale dla mnie to troszkę obiekt muzealny, który warto znać, ale może nie oglądać raz po raz. Nie ma tego wdzięku i walorów co inne prace choreografów dla Ballet Russes z tego okresu...[/quoted3]
Muzealny? Podobnie jak "La Sylphide", "Giselle", "Bajadera", "Śpiąca królewna", "Les Syphides" i im podobnie. Muzea są jednak nieocenioną wartością, opoką kultury. Mnie więc "podnieca" zapowiedź tej premiery i będę wracał na ten spektakl, aby studiować arcydzieło Balanchine'e w najdrobniejszych szczegółach i obserwować jak sobie radzą z tą wielką rolą tytułową nasi tancerze - po Lifarze, Nuriejewie, Barysznikowie..., słowem po najsłynniejszych tancerzach XX wieku.
A co do wdzięku? On, zwłaszcza XIX-wiecznym balecie , to pewien walor (do dziś dla wielu), wyprany jednak na ogół z głębszej myśli. W repertuarze zespołu Diagilewa chodziło jednak o coś więcej. Na scenę baletową wkraczały nowe idee, silniejsze emocje, uniwersalne problemy, eksperymenty formalne, rozmaite próby teatru tanecznego... A wszystko to legło później u podstaw baletu współczesnego. "Syn marnotrawny" jest właśnie jednym z pierwszych i wybitnych tego rodzaju osiągnięć, obfitujących na przyszłość w znaczące następstwa w światowej choreografii. To jeden z korzeni współczesnego teatru baletowego, a balet polski - oderwany od tych korzeni - błąkał się przez lata po bezdrożach...
Więc rzeczywiście, "fajnie, że go zobaczymy" i będziemy mogli jednak na niego wracać.
: sob mar 10, 2012 8:56 am
autor: Kasia G
nie no, jasne, "muzealny" było tu pewnym skrótem myslowym - nie odbiera mu to wartości, ale po prostu nie porusza mnie emocjonalnie (a przecież Tobie Ali o te emocje i wzruszenia, czucie i wiare, przeciez chodzi). No więc nie znajduje tego w Synu marnotrawnym - przynajmniej gdy go oglądam na V, tak jak np. nie odnajduje tego w Legendzie o Józefie - z tego samego okresu. Oczywiście też w tym kontekscie nie chodziło mi o "wdzięk" baletowy - klasyczny czyli elegancje, lekośc ruchu, urok i powiewnośc, tulko o "wdzięk" czyli to co porusza. Tak rozumiany wdziek ma Święto wiosny, Popołudnie Fauna, Pietruszka, czy Trójkątny kapelusz... ale Syn marnotrawny nie. Co nie zmienia faktu że ciesze się, ze i z tym dziełem warszawska publiczność ma okazje poznac się na zywo, warszawscy tancerze zatańczyć, acz wieksze oczekiwania wiążę z nieznanymi bo dopiero tworzącymi sie baletami polskich choreografów w tym samym wieczorze
: sob mar 10, 2012 7:02 pm
autor: Ali
[quoteec]...po prostu nie porusza mnie emocjonalnie (a przecież Tobie Ali o te emocje i wzruszenia, czucie i wiare, przeciez chodzi). No więc nie znajduje tego w Synu marnotrawnym...[/quoteec]
Jak to? Jest tam nieodpowiedzialna ucieczka z domu rodzinnego, poszukiwanie banalnych wrażeń, skręt na tzw. złą drogę, pochopne zaufanie przypadkowym kolesiom spod budki z piwem, bezmyślne poddanie się bezdusznej i wyrachowanej bogini seksu, zdrada przyjaciół, zatracenie się w pijaństwie i zabawie, utrata wszelkiego dobytku, a wreszcie samotność, opamiętanie, skrucha i... powrót do domu, a tam - ojcowskie miłosierdzie i wybaczenie. Ileż w tym wszystkim wzruszeń, emocji, "czucia i wiary" właśnie!
[quoteec]...acz wieksze oczekiwania wiążę z nieznanymi bo dopiero tworzącymi sie baletami polskich choreografów w tym samym wieczorze.[/quoteec]
A tu racja, to zawsze godne uwagi i życzliwego zainteresowania. Też tak mam.
: ndz mar 11, 2012 6:10 pm
autor: Kasia G
Ali, ale właśnie mnie nie porusza przypowieść, bo nie porusza tez - o dziwo - muzyka mojego ulubionego Prokofiewa, i taneczny język, którym jest to opowiedziane - nie wiem dlaczego, jakies wydaje mi sie to płaskie i nie-moje, jak oleodruk. No taka stylistyka. To troche tak, jakbym usiłowała Ci wytłumaczyć dlaczego mnie nie porusza symfonia Beethovena - choc "tyle tam emocji i uczucia" - a na mnie nie działa

: śr mar 14, 2012 6:14 pm
autor: Ali
[quote22="Kasia G"]...mnie nie porusza symfonia Beethovena - choc "tyle tam emocji i uczucia" - a na mnie nie działa

[/quote22]
Hmmm... Rozumiem, że nie Beethoven, pewnie bardziej Czajkowski. Ja chyba też tak wolę. Ale na tego nietypowego Balanchine'a popatrz jednak na żywo i świeżym okiem. Ileż tam prostych, a doskonałych pomysłów tanecznych i inscenizacyjnych, jakież oryginalne, przemyślne (przewrotne rzekłbym) wykorzystanie techniki klasycznej w tym jego typowo ekspresjonistycznym balecie. Myślę, że w teatrze - wypełniony żywą ekspresją tancerzy - robi on jednak większe wrażenie niż na szklanym ekranie. Poczekajmy więc, może się przekonasz...
: wt maja 29, 2012 2:52 pm
autor: venus-in-furs
Jest już repertuar na przyszły sezon. Dużo Dziadków do orzechów, że tak powiem

Nie mogę się doczekać na Sen nocy letniej.
I jeszcze...
http://www.teatrwielki.pl/repertuar/balet/kalendarium/echa_czasu.html?year=2012&month=11&kid=995
: wt maja 29, 2012 7:57 pm
autor: Kasia G
i jeszcze plany na kolejne sezony: Zielony stół, Jezioro łabędzie, Don Kichot (!!!), nowy Romeo i Julia.... hura, hura, hura
: śr maja 30, 2012 7:21 pm
autor: venus-in-furs
Kurta Weilla już chyba nigdy nie zobaczę

: czw maja 31, 2012 5:57 am
autor: Kasia G
ma byc coś w rodzaju suity tańców z Wailla włączone w wieczór kameralny na małej scenie