Czy mam jeszcze szansę dostać się do szkoły baletowej?
Bandzi, na Twoim miejscu zorientowałabym się w sytuacji w szkole baletowej w Gdańsku. Dużo się tam zmienia obecnie, poza tym jesteś facetem, a w przypadku OSB to duży bonus od życia :D Może akurat Ty spodobasz się na tyle i masz tak dobre warunki, że zostaniesz potraktowany inaczej (czyli pozytywnie).
Radziłabym jednak poczekać do poniedziałku, bo w tym tygodniu panuje chaos totalny związany z egzaminami końcowymi i konkursem dla młodych tancerzy i nikt w szkole nie zwróci uwagi na to, że dzwoniłeś.
Radziłabym jednak poczekać do poniedziałku, bo w tym tygodniu panuje chaos totalny związany z egzaminami końcowymi i konkursem dla młodych tancerzy i nikt w szkole nie zwróci uwagi na to, że dzwoniłeś.
Rozmawialem wstepnie z mama... jest straaasznie negatywnie nastawiona do mojego wyboru... byla przekonana dotad ze pojde na bio-chem do naszego miejskiego ogolniaka a potem na studia chemiczne... gdy powiedzialem jej ze planuje zwiazac zycie z tancem byla wsciekla i od razy zaczela zadawac mase pytan... o ile zdolalem odpowiedziec na pytania typu "po co?, dlaczego na ostatni rok gimnazjum?, dlaczego warszawa?" to na argument mamy o tym ze tancerz jest stracony bo po takiej szkole nie bede mial zawodu i to ze to kocham nic nie znaczy nie wiedzialem jak odpowiedziec... musze jakos 'odbic pileczke'. Jak to wyglada w przypadku OSB? Czy zajecia z przedmiotow szkolnych prowadzone sa na normalnym poziomie, czy zanizone ze wzgeldu na zajecia praktyczne? I jak to jest ze znalezieniem pracy po ukonczeniu OSB?
Przedmioty ogolnoksztalcace prowadzone sa na normalnym poziomie, tzn jest to poziom podstawowy, nie ma klasy profilowanych tak jak w LO.
Po szkole mozesz pracowac jako tancerz - jesli bedziesz spelnial wymagania stawiane przez dany tatr/opere. Mozesz wybrac sie na Pedagogike Baletu na AM w Warszawie, studia trwaja 5 lat a po nich mozesz pracowac jako pegagog. Oprocz tego mozesz jednoczesnie pracowac w teatrze i np studiowac wieczorowo lub zaocznie dowolny kierunek, nawet chemie po ktorej ciezko jest znalezc prace ;). Szkola daje mozliowsc dalszej nauki na dowolnie wybranych przez ciebie studiach. Pedagogika Baletu tez jest zaoczna. Sa jeszcze studia choreograficzne w Łodzi i Bytomiu, mozesz szkolic sie zagranica. Mozesz robic wszystko tylko jesli nie pojdziesz do OSB bedziesz mogl robic wszystko ale nie tanczyc zawodowo.
Stereotyp, ze tancerz jest zle wyksztalcony jest zupelnie bledny, kazdy tancerz ma teraz naprawde duzo mozliwosci rozwoju i nauki.
Czajori ja jednak odradzam OSB w Gdansku tzn, jesli chcesz mozesz sprobowac ale nie obiecuj sobie za wiele. Z poczatku moze ci sie wydawac ze cie przyjma a pozniej okaze sie ze nie. Musisz sie na to nastawic.
Radze odrazu kierowac sie do warszawskiej szkoly.
Po szkole mozesz pracowac jako tancerz - jesli bedziesz spelnial wymagania stawiane przez dany tatr/opere. Mozesz wybrac sie na Pedagogike Baletu na AM w Warszawie, studia trwaja 5 lat a po nich mozesz pracowac jako pegagog. Oprocz tego mozesz jednoczesnie pracowac w teatrze i np studiowac wieczorowo lub zaocznie dowolny kierunek, nawet chemie po ktorej ciezko jest znalezc prace ;). Szkola daje mozliowsc dalszej nauki na dowolnie wybranych przez ciebie studiach. Pedagogika Baletu tez jest zaoczna. Sa jeszcze studia choreograficzne w Łodzi i Bytomiu, mozesz szkolic sie zagranica. Mozesz robic wszystko tylko jesli nie pojdziesz do OSB bedziesz mogl robic wszystko ale nie tanczyc zawodowo.
Stereotyp, ze tancerz jest zle wyksztalcony jest zupelnie bledny, kazdy tancerz ma teraz naprawde duzo mozliwosci rozwoju i nauki.
Czajori ja jednak odradzam OSB w Gdansku tzn, jesli chcesz mozesz sprobowac ale nie obiecuj sobie za wiele. Z poczatku moze ci sie wydawac ze cie przyjma a pozniej okaze sie ze nie. Musisz sie na to nastawic.
Radze odrazu kierowac sie do warszawskiej szkoly.
[quote:a6f19f5d2e]Mozesz robic wszystko tylko jesli nie pojdziesz do OSB bedziesz mogl robic wszystko ale nie tanczyc zawodowo. [/quote:a6f19f5d2e]nie tańczyć zawodowo jako tancerz klasyczny ale jak wcześniej pisałeś, możesz zawodowo tańczyć jazz albo hh, swoja droga ciekawi mnie dlaczego po jazzie i hh zdecydowałeś sie na klasykę?
-
CzarnoCzarna
- Posty: 42
- Rejestracja: wt cze 24, 2008 6:56 pm
Moja historia?
Bardzo prosta. Aż tak prosta, że wszystko mi teraz splątała. Mam na imię Marta, mam 15 lat. Od najmłodszych lat męczyłam Mamę, chciałam strasznie iśc do Szkoły Baletowej. Ale wszystkim wydawało się, że to tylko kaprys, że zaraz się znudzę...mówili, że mam talent, i powinnam rysować. Więc rysowałam, ale nie sprawiało mi to żadnej przyjemności. Rok temu marzenia obudziły się, i zaczęły domagać się spełnienia-ale jak je mogę spełnić, najbliższa jakakolwiek szkoła tańca jest oddalona o 90 km...więc zaczęłam się uczyć sama. W moim pokoju, w skarpetkach, a moim drążkiem był brzeg stolika.Dwa miesiące później stałam przy tym samym stoliku, ale już w baletkach:) Na razie jestem na etapie rozciągania się, i bardzo prostych figur baletowych. Wiem, że jak na razie jestem przegrana-ale nie chce, nie chce i nie mogę po prostu stłumić w sobie miłości do tańca. Niełatwo jest wykreślić z życia coś, co się kocha. Bo w tańcu mogę być tym kim chce, i to najbardziej w nim kocham.
PS. To forum czytam już bardzo, bardzo długo:) Starałam się czytać na bieżąco każdy wątek, czytałam wasze rozterki, i tak mi..źle że nie mogę odczuwać tego co Wy.
Chociaż tak bardzo się staram.
Bardzo prosta. Aż tak prosta, że wszystko mi teraz splątała. Mam na imię Marta, mam 15 lat. Od najmłodszych lat męczyłam Mamę, chciałam strasznie iśc do Szkoły Baletowej. Ale wszystkim wydawało się, że to tylko kaprys, że zaraz się znudzę...mówili, że mam talent, i powinnam rysować. Więc rysowałam, ale nie sprawiało mi to żadnej przyjemności. Rok temu marzenia obudziły się, i zaczęły domagać się spełnienia-ale jak je mogę spełnić, najbliższa jakakolwiek szkoła tańca jest oddalona o 90 km...więc zaczęłam się uczyć sama. W moim pokoju, w skarpetkach, a moim drążkiem był brzeg stolika.Dwa miesiące później stałam przy tym samym stoliku, ale już w baletkach:) Na razie jestem na etapie rozciągania się, i bardzo prostych figur baletowych. Wiem, że jak na razie jestem przegrana-ale nie chce, nie chce i nie mogę po prostu stłumić w sobie miłości do tańca. Niełatwo jest wykreślić z życia coś, co się kocha. Bo w tańcu mogę być tym kim chce, i to najbardziej w nim kocham.
PS. To forum czytam już bardzo, bardzo długo:) Starałam się czytać na bieżąco każdy wątek, czytałam wasze rozterki, i tak mi..źle że nie mogę odczuwać tego co Wy.
Chociaż tak bardzo się staram.
-
CzarnoCzarna
- Posty: 42
- Rejestracja: wt cze 24, 2008 6:56 pm
-
CzarnoCzarna
- Posty: 42
- Rejestracja: wt cze 24, 2008 6:56 pm