Łódzka OSB

Wszelkie sprawy szkolne, np. jak dostać się do szkoły baletowej, wiek, wymagania, adresy nowych szkół, sukcesy, zmartwienia, egzaminy, codzienna szkolna rutyna, edukacja małych dzieci, balet dla dorosłych, studia wyzsze;
balletlover
Posty: 127
Rejestracja: ndz cze 23, 2013 7:59 pm

Post autor: balletlover »

Hej, mam pytanie czy rekrutacja do starszej klasy wygląda tak, że bierze się udział w lekcji z klasą do ktorej się zdaje? Jeżeli nie, to jak?
Bławatek
Posty: 13
Rejestracja: sob mar 24, 2012 2:45 pm

Post autor: Bławatek »

10 marca 2015 roku jest kolejna Gala Baletowa .Występować będą ponoć wszystkie dzieci .Od paru lat uczestniczę w Galach Baletowych i stwierdzam że co roku gale są słabe nie dopracowane niski poziom dzieci . Takie opinie wypowiadają już nie tylko rodzice ale i tancerze Teatru Wielkiego- gale są monotonne że co roku powtarza się repertuar, zmieniają się tylko osoby tańczące .Prym wiodą dziewczynki uzdolnione z klasy jednej z pań nauczycielek. Przestały się liczyć głosy naprawdę dobrych nauczycieli od tańca klasycznego . Układy pań są na bardzo niskim poziomie to nie od dzieci zależy co tańczą .Przykładem jest recenzja Gazety Wyborczej http://m.lodz.gazeta.pl/lodz/1,106512,17129376,Aleko__Lodzka_premiera_Akademii_Muzycznej__RECENZJA_.html
Georgia~
Posty: 494
Rejestracja: ndz cze 06, 2010 10:16 am

Post autor: Georgia~ »

Szkoda, że wygląda to tak, jak opisujesz...
Znam świetne tancerki z łódzkiej OSB, nie sądziłam, że tak naprawdę mogą być w ogóle niedoceniane w szkole.... :?
Bławatek
Posty: 13
Rejestracja: sob mar 24, 2012 2:45 pm

Post autor: Bławatek »

Przykre ale prawdziwe dużo uczennic nie ma możliwości pokazania się są stłamszone w zarodku .Uważam że kolesiostwo w tej szkole przekracza wszelkie już normy . :( Przykre że nikt tego nie chce widzieć lub widzą ale nie mogą nic zrobić na takie układy :(
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Nie jestem w stanie przeczytać tej recenzji. Czy można poprosić kogoś kto ma dostęp o skopiowanie tekstu do postu?
martini_rosso
Posty: 236
Rejestracja: pt mar 04, 2011 8:14 pm

Post autor: martini_rosso »

Aleko. Łódzka premiera Akademii Muzycznej

Izabella Adamczewska
2014-12-14


Studenci łódzkiej Akademii Muzycznej i uczniowie Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella świetnie sprawdzili się w operowym spektaklu "Aleko". Należy im się piątka z plusem. Za reżyserię i ruch sceniczny ich pedagogom - zaledwie trójka.

Wybór "Aleko", jednoaktowej opery Siergieja Rachmaninowa, na tegoroczny spektakl studencki był dobrym posunięciem marketingowym (dzieła nie realizowano dotąd w Łodzi) i dydaktycznym. Pierwsza opera Rachmaninowa nie wymaga wielkich głosów, pozwala się wykazać chórowi oraz orkiestrze, jest krótka. Nieskomplikowana fabuła nie zakłada rozbudowanych umiejętności aktorskich (postaci są raczej statyczne, nie rozwijają się w toku opowieści).

Libretto Włodzimierza Niemirowicza-Danczenki powstało na podstawie "Cyganów" Aleksandra Puszkina (co ciekawe, to najbardziej inspirujący operę tekst tego autora; po jego lekturze i tłumaczeniu na francuski Prosper Merimee napisał "Carmen" - podstawę do libretta dzieła Bizeta). Tytułowy bohater, gadzio, dołącza do obozu cygańskiego i zostaje mężem pięknej Zamfiry. Ta, nie potrafiąc oszukać natury, zdradza go z młodym, jurnym Cyganem. Po podwójnym morderstwie Aleko zostaje wypędzony z grupy.

Wykonawcy głównych ról - studenci i absolwenci uczelni - zostali wybrani w castingu. Ich występ dowodzi, że Akademia Muzyczna dobrze kształci śpiewaków. Jako Aleko wystąpił Arkadiusz Anyszka, o którym na pewno jeszcze usłyszymy. Ma świetne warunki głosowe (ciepły, głęboki baryton) i umiejętność interpretacji - dbał o oddanie dramatyzmu prezentowanej historii. Bardzo dobrze sprawdzili się również Urszula Cichocka jako Zemfira, z ładnym, bogatym sopranem i tenor Dawid Kwieciński (Młody Cygan). W mniejszych rolach nie zawiedli Krzysztof Cygan (Stary Cygan) i Anna Lach (Stara Cyganka). Dawid Ber przygotował chór, zjawiskowy zwłaszcza w ostatniej scenie. Śpiewaków i orkiestrę dynamicznie poprowadził Marcin Wolniewski. Czytelnie, z dbałością o niuanse i płynność muzyki.

Scenografię i kostiumy zaprojektowały Paulina Wojnar i Aurelia Fąfara - studentki łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Stroje to kompilacja wyobrażeń na temat ubiorów cygańskich i rosyjskich. Z ich pstrokacizną kontrastowały czarne, ascetyczne ubrania chóru (to zróżnicowanie powstało zapewne w powodów finansowych, ale z korzyścią dla spektaklu). Scenografia jest bardzo oszczędna, ale pomysłowa. Na ekranie wyświetlono gwiaździste niebo z księżycem (leitmotiv puszkinowskiego poematu), cygański obóz zredukowany został do abstrakcyjnej formy namiotu i ogniska. Szkicowość rekompensuje wizualnie wykorzystanie świec i gra światłem (Jerzy Stachowiak).

Niestety, spektakl psują reżyseria i ruch sceniczny. Piotr Miciński, reżyser, zrealizował pomysły inscenizacyjne Andrzeja Żarneckiego. W dużej mierze chybione. Po pierwsze - wykorzystanie fragmentów poematu Puszkina (tak rozpoczyna się też sowiecki film operowy z 1953 roku) jest pomysłem może ciekawym, ale czytający monotonnym głosem lektor rozbija dynamikę przedstawienia. W dodatku brakuje konsekwencji, bo w połowie spektaklu Puszkin zostaje porzucony. Ostatni fragment zamyka spektakl klamrą, a tekst dla odmiany wyświetlony jest na ekranie - spisany komiksowym krojem pisma... Tekst "Cyganów" w tłumaczeniu Ficowskiego wprowadza też językowe zamieszanie - pieśni śpiewane są oczywiście po rosyjsku. Brak napisów negatywnie wpływa na odbiór - jeśli ktoś nie zna języka oryginału, umknie mu narzekanie Zemfiry, że jej matka opuściła ojca. Nieczytelne jest również nagłe zauroczenie Cyganki kochankiem. Mam wrażenie, że zupełnie inny, niż zamierzony przez Rachmaninowa, jest wydźwięk spektaklu. W oryginale to Aleko jest ofiarą, Innym, który nie potrafił się zasymilować. Zgromadzeni w sali koncertowej Akademii Muzycznej widzowie współczują Zemfirze i jej kochankowi.

Niedosyt pozostawia choreografia i ruch sceniczny (Aleksandra Stanisławska). Niektóre sceny wypadają wręcz nieudolnie: drobiąca w podskokach Zemfira, dialog postaci ustawionych pomnikowo na postumentach... Aleko zabijający kochanka i Zemfirę z drugiego końca sceny - kompletnie nie rozumiem tego pomysłu. Nawet fragmenty taneczne (z udziałem uczniów Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Feliksa Parnella) trochę rozczarowują - bywają monotonne, gołym okiem widać, że poziom ruchowych umiejętności tancerzy jest różny, przez co układy nie są do końca zgrane.

Jeśli Akademia Muzyczna stawia sobie poprzeczkę tak wysoko i decyduje się na przygotowanie nie koncertu, tylko spektaklu operowego, należałoby lepiej przemyśleć kwestie reżyserskie. Studencka jest kompozycja (dyplom Rachmaninowa w moskiewskim konserwatorium muzycznym), wykonanie, scenografia i kostiumy. Można zastanowić się nad współpracą ze Szkołą Filmową.

Oczywiście "Aleko" to przede wszystkim śpiew i muzyka. Warto posłuchać opery Rachmaninowa w udanej realizacji studenckiej. W planach jeszcze tylko trzy spektakle - 15, 16 i 17 grudnia.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[quote67="martini_rosso"]Niedosyt pozostawia choreografia i ruch sceniczny (Aleksandra Stanisławska)[/quote67]
A to trochę tłumaczy rozczarowanie. W swoim czasie, kiedy chodziłam na wszystkie występy łódzkiej OSB choreografie tej pani były najmniej ciekawe. Z tego co pamiętam, to uczniowie też nie byli zadowoleni z lekcji z nią. w samej szkole, wśród nauczycieli są sporo lepsi choreografowie. Były tez kiedyś dość ciekawe współprace z osobami spoza szkoły, ale były też możliwości współpracy z choreografami, których nie wykorzystywano.
Problemem jest to, że czasem trudno przyznać, że ktoś za nas zrobiłby coś duzo lepiej.

Co do uczniów. Zawsze raz na 2-3 lata jest jakaś perełka. Są też zawsze jakieś osoby, które może nie mają szans na karierę międzynarodową ale bardzo przyjemnie na nie patrzeć. Ale sa też osoby, które mnie jakoś drażniły, a były wybitnie promowane. Nie rozumiem tego, bo uważam, że póki trwa kształcenie nie jest dobrze promować ucznia ponad miarę, zwłaszcza jeśli jest to promowanie na wyrost.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quotecf="Sagittaire"]...Co do uczniów. Zawsze raz na 2-3 lata jest jakaś perełka. ... Ale sa też osoby, które mnie jakoś drażniły, a były wybitnie promowane. Nie rozumiem tego, bo uważam, że póki trwa kształcenie nie jest dobrze promować ucznia ponad miarę, zwłaszcza jeśli jest to promowanie na wyrost.[/quotecf]
Celna uwaga Sagittaire, :wink: znów się z Tobą zgadzam. Bo taka demoralizacja niektórych uczniów jest dość powszechna niestety w naszych szkołach baletowych. Pereł w nich brak od dawna, więc lansują "ponad miarę" byle perełki, przewracając im w głowach. A skutek jest taki, że na naszych scenach coraz więcej znacznie lepiej wyszkolonych obcokrajowców.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

A żeby nie było dramatycznie smutno przypomnę temat Emilii Sambor - naszej łódzkiej uczennicy. Wklejam artykuł. Swoją drogą to pocieszające jakim wsparciem dla tej obcej dziewczynki okazał się Wiesław Dudek (też absolwent łódzkiej SB) i jego żona. Sam sponsorował jej pewne rzeczy, służył czasem itp. Od osób z Łodzi, które z nim pracowały wiem, ze niemal każdy ocenia go jako niezwykle pomocnego, skromnego człowieka. Mimo swojej dużej kariery (I solista w Berlinie do niedawna) nie przewróciło mu się w głowie. Został pomocny i szlachetny.

http://radomsko.naszemiasto.pl/artykul/swiat-podziwia-talent-emilii-sambor-baletnicy-z-radomska,2249470,artgal,t,id,tm.html

http://www.tvp.pl/polonia/v4tvppolonia/polonia-24/aktualnosci/baletnica-emilia/16353806
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quotebc="Sagittaire"]A żeby nie było dramatycznie smutno przypomnę temat Emilii Sambor - naszej łódzkiej uczennicy. Wklejam artykuł. Swoją drogą to pocieszające jakim wsparciem dla tej obcej dziewczynki okazał się Wiesław Dudek (też absolwent łódzkiej SB) i jego żona. Sam sponsorował jej pewne rzeczy, służył czasem itp. [/quotebc]
Ładna historia, nie znałem... :smile: Dziewczynce trzeba życzyć powodzenia w szkole paryskiej i niech szybko wraca, bliżej Radomska i rodziców, np. do PBN-u. Ale tak na marginesie - popatrz Sagittaire jak te rozmaite :wink: pampersy prasowo-telewizyjne już dostają prowincjonalnej histerii i robią z panny Emilii gwiazdę. Piszą w lokalnej gazecie: "pierwsza Polka w historii uczy się w najlepszej na świecie szkole baletowej w Paryżu" i powtarzają bezmyślnie na portalu TVPolonii: "Emilia będzie jako pierwsza Polka w historii uczyć się w najlepszej na świecie szkole baletowej w Paryżu". Bo i skąd mają wiedzieć, że przez cały bez mała XIX wiek nasze warszawskie tancerki regularnie były wysyłane na wielomiesięczne staże do paryskiej szkoły baletowej (Palczewska, Frejtag, Stefańska, Cholewicka, Gillert, Adler), które kończyły i wracały "ulepszone" na scenę Teatru Wielkiego. Fakt, później zaprzestano tej praktyki, a balet nasz zapatrzył się na wschód. Wypada więc pogratulować Emilii wszystkich jej dotychczasowych osiągnięć, ale też :? zachować umiar w ich interpretacji. I oczekiwać z nadzieją dalszych jej losów artystycznych, daj Bóg w kraju.
ODPOWIEDZ