Seria La Scala-najpiekniejsze balety
[quote:f47e0d26fb="Kasia G"]
Grazie tante, mam nadzieję, zę nie była to li tylko wazelina (małym drukiem) ;) Gdybym miała opisac ewolucje nie tylko libretta ale i całego baletu Korsarz to musiałabym jakis doktorat za jednym zamachem zrobic z tego albo cóś... ;)[/quote:f47e0d26fb]
Nie nie, wazelina to nie jest. Naprawdę lubię czytać Twoje teksty :) Taka fajna piguła informacji.
A słówko jeszcze na temat korsarza, realizacja super. Ale widać rękę amerykańców. Dość duży dystans do tematu, czasem miałem wrażenie że bardziej sie tym bawią niż widzowie. Ale to zaleta nie wada :)
Najlepszy drugi akt, ale to chyba z definicji - najwięcej "popisów". A Ali rulez można by rzec.
Teraz totalny offffff tttttooooppp :D
Zupełnie nie rozumiem czemu te balety to som takie mało popularne.
Stary obleśny facet ma sen o całym mnóstwie przecudnych hurys i innych nałożnic (w tym co najmniej z 10 mocno nieletnich), główny bohater zdobywa serce swojej wybranki między innymi przy pomocy kasy, mordując konkurentów i przyjaciół. Generalnie wszyscy głowni bohaterowie giną (no bo bądźmy poważni, ile można wyżyć na samotnej skale gdzieś na oceanie - tydzień !? No nawet uwzględniając konsumpcję wybranki to dwa tygodnie :))
Całkiem jak w starych dobrych filmach akcji ;)
No dobra obiecuję, że nic więcej dziś już pił nie będę :)
[size=7:f47e0d26fb]No może tylko herbatkę :)[/size:f47e0d26fb]
Torin
Grazie tante, mam nadzieję, zę nie była to li tylko wazelina (małym drukiem) ;) Gdybym miała opisac ewolucje nie tylko libretta ale i całego baletu Korsarz to musiałabym jakis doktorat za jednym zamachem zrobic z tego albo cóś... ;)[/quote:f47e0d26fb]
Nie nie, wazelina to nie jest. Naprawdę lubię czytać Twoje teksty :) Taka fajna piguła informacji.
A słówko jeszcze na temat korsarza, realizacja super. Ale widać rękę amerykańców. Dość duży dystans do tematu, czasem miałem wrażenie że bardziej sie tym bawią niż widzowie. Ale to zaleta nie wada :)
Najlepszy drugi akt, ale to chyba z definicji - najwięcej "popisów". A Ali rulez można by rzec.
Teraz totalny offffff tttttooooppp :D
Zupełnie nie rozumiem czemu te balety to som takie mało popularne.
Stary obleśny facet ma sen o całym mnóstwie przecudnych hurys i innych nałożnic (w tym co najmniej z 10 mocno nieletnich), główny bohater zdobywa serce swojej wybranki między innymi przy pomocy kasy, mordując konkurentów i przyjaciół. Generalnie wszyscy głowni bohaterowie giną (no bo bądźmy poważni, ile można wyżyć na samotnej skale gdzieś na oceanie - tydzień !? No nawet uwzględniając konsumpcję wybranki to dwa tygodnie :))
Całkiem jak w starych dobrych filmach akcji ;)
No dobra obiecuję, że nic więcej dziś już pił nie będę :)
[size=7:f47e0d26fb]No może tylko herbatkę :)[/size:f47e0d26fb]
Torin
-
Książe Benno
- Posty: 333
- Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
A ja wrócę do Korsarza z American Ballet Theatre.
Cieszyło mnie to, że występowały w nim gwiazdy, które moim zdaniem pokazały duże umiejetności techniczne jak i zarazem artystyczne (mam tu na myśli wyraz, ale też przekazanie widzowi fabuły. Choć wiadomo, że tancerze nie dokońca byli przekonani o czym mówi balet, bo jest bardzo zagmatwatym baletem pod względem libretta).Co do tancerzy:
Tancerki:
1. Julie Kent - bardzo ładna Medora. Tańczyła również bardzo ładnie. Czyli dla niej duży +.
2.Paloma Herrera - ... Gulnara. Być może pod względem techniki była dobra, ale mi się zupełnie nie spodobała. Jestem rozczarowana. Coś wydawało mi się że jej ręce są jakoś nie tak. No ale to może tylko moje zdanie. No i postawię jej małego -.
3. Gillian Murphy - boska odaliska. Jej wariacja moim zdaniem była cudowna, dlatego też oglądałam ją parę razy. Zrobiła na mnie bardzo dobre wrazenie. Ooo i tu ogromnie ogromny +.
Tancerze: Nie będę osobno mówić bo wydaję mi się, że było rownie idealnie. Więc też +.
Za całokształt daję ogromny plus.
Czyli ogólnie balet mi się bardzo, podobał i mam nadzieję aby było ich więcej.
Balet bardzo dobry. :D
Cieszyło mnie to, że występowały w nim gwiazdy, które moim zdaniem pokazały duże umiejetności techniczne jak i zarazem artystyczne (mam tu na myśli wyraz, ale też przekazanie widzowi fabuły. Choć wiadomo, że tancerze nie dokońca byli przekonani o czym mówi balet, bo jest bardzo zagmatwatym baletem pod względem libretta).Co do tancerzy:
Tancerki:
1. Julie Kent - bardzo ładna Medora. Tańczyła również bardzo ładnie. Czyli dla niej duży +.
2.Paloma Herrera - ... Gulnara. Być może pod względem techniki była dobra, ale mi się zupełnie nie spodobała. Jestem rozczarowana. Coś wydawało mi się że jej ręce są jakoś nie tak. No ale to może tylko moje zdanie. No i postawię jej małego -.
3. Gillian Murphy - boska odaliska. Jej wariacja moim zdaniem była cudowna, dlatego też oglądałam ją parę razy. Zrobiła na mnie bardzo dobre wrazenie. Ooo i tu ogromnie ogromny +.
Tancerze: Nie będę osobno mówić bo wydaję mi się, że było rownie idealnie. Więc też +.
Za całokształt daję ogromny plus.
Czyli ogólnie balet mi się bardzo, podobał i mam nadzieję aby było ich więcej.
Balet bardzo dobry. :D
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Witam,
Dziś mija dokładnie rok od wydania pierwszego baletu z serii La Scala.Pamiętam jak bardzo się ucieszyłam,bo już wcześniej widziałam opery z tej serii i wprost wymarzyłam sobie taką baletową serię, nawet zadzwoniłam kiedyś do Amercomu z prośbą o edycję baletów.I oto,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,moje marzenie stało się faktem.
I jakże tu się nie cieszyć,skoro jest to lepsze niż Złota Dwunastka Baletów (chociaż Pan Kaczyński potrafił przepięknie o nich mówić), bo jest film nagrany na DVD,jest gazetka,jest niska cena,ale przede wszystkim jest przemiła perspektywa,że tych baletów będzie tak wiele.
Minął rok,dwanaście spektakli już za nami,pomyślałam sobie,że oto nadszedł dobry moment,aby spróbować chociaż częściowo podsumować
tę piękną kolekcję.
Sam pomysł utworzenia serii najpiękniejszych baletów,choć w pewnym stopniu ryzykowny (adresowany bowiem do nas,a my - miłośnicy tej pięknej formy tańca stanowimy niestety marginalną część społeczeństwa),w mojej opinii jest jednak udanym pomysłem,bo pozwalającym na skompletowanie przepięknych spektakli w stosunkowo niskiej cenie,a dodatkowo dostarcza wielu ciekawych informacji n/t samego wydania czy kompozytora muzyki do danego baletu.
Wybór spektakli do tej serii,w mojej opinii jest udany,zazwyczaj są to nowe balety i bardzo drogie na rynku muzycznym,np.Śpiącą Królewnę czy Klejnoty osobiście widziałam w niebotycznych cenach.Moimi ulubionymi baletami z tej serii są: Jezioro Łabędzie,Coppelia,Manon,Córka żle strzeżona,Dziadek do orzechów czy też wspomniana Śpiąca Królewna.
Natomiast z wielką niecierpliwością czekałam na moje ukochane balety tj. Giselle i na Romeo i Julię i tu trochę się zawiodłam.W przypadku Giselle największą wadą jest kiepskiej jakości nagranie (słaba ostrość i słabe nasycenie barw),a i samo wykonanie też nie zachwyca,uważam,że Corps de Ballet zatańczył poprawnie, a soliści nie pokazali niczego nadzwyczajnego i bynajmniej nie mam na myśli tutaj choreografii,(bo ta jest raczej niezmienna w Giselle),bardziej chodzi mi o samą technikę tańca,uważam,że solistka nie była zbyt dobrze rozciągnięta,przez co niektóre figury baletowe są jakby "nie dociągnięte" i tracą na swojej atrakcyjności.Od razu powiem,że w przypadku Giselle nie oczekuję akrobacji cyrkowych,bo na to nie pozwala choreografia tego baletu,ale odniosłam wrażenie,że soliści zatańczyli swoje partie co najwyżej poprawnie i tak jakby "bez polotu",bez cienia zaangażowania w kreowaną przez siebie rolę, bez żadnych emocji.Mi po prostu czegoś w tym balecie zabrakło,czegoś nieuchwytnego i trudnego do zdefiniowania,trochę więcej gry aktorskiej,trochę więcej włożonego w ten taniec serca,nie wiem,może zbyt często oglądam Giselle z Ferri i z Zakharovą i po prostu wymagam od tej roli czegoś więcej niż tylko poprawnego zatańczenia.
Drugi balet,który nie spodobał mi się to Romeo i Julia.Jest to specyficzna interpretacja tego dzieła,interpretacja,która może nie każdemu się spodobać.Teatr Balszoj ma bardzo dużą scenę i ta scena daje olbrzymie pole manewru dla ciekawej i bogatej scenografii.Rozumiem,że można tę scenografię czy też rekwizyty ograniczyć do minimum,wszystko zależy od "spojrzenia" na dany balet,od tego, co się chce przede wszystkim pokazać w balecie, jednak pomysł na wystawienie Romea i Julii całkowicie bez scenografii, moim zdaniem jest kontrowersyjny.Scena balkonowa nie bez powodu nazywa się balkonową, a i przydałoby się na scenie jakieś łoże dla kochanków z Werony,bowiem jest to najważniejszy rekwizyt w tym balecie,a nie jakiś zbędny i nie potrzebny.
Widziałam wiele baletów z Teatru Balszoj,ich cechą charakterystyczną jest właśnie nie przeładowanie sceny zbytnią scenografią i chyba tylko w Romeo i Julii i w Kamiennym Kwiecie tej scenografii nie ma wcale.
Ale, wracając do omawianego przeze mnie baletu,stroje Corps de Ballet były ładne,ale strój Julii już mi się nie spodobał, nie pasował do tego baletu.W ogóle soliści byli aż nazbyt dojrzali,jak na kreowane przez siebie role,wprost nie do pomyślenia,żeby matka Julii była (przynajmniej z twarzy) młodsza niż sama Julia (czternastolatka w oryginale Szekspira).
Zauważyłam,że w baletach z Teatru Balszoj nagrywanych w latach 80-tych lub 90-tych wiele głównych ról jest tańczonych własnie przez Natalię Bessmertnovą,która już wtedy była dojrzałą kobietą i np.w roli Giselle
wypadła - z racji swojego wieku -niekorzystnie, tam również tancerka grająca matkę Giselle,jest młodsza od samej Giselle.Poza tym obecnie nie nazwałabym pani Natalii wielką primabaleriną,była nią może w swoich czasach,ale nie obecnie.Wymagania wobec tancerzy baletowych systemtycznie rosną,dzisiaj taka Svetlana Zakharova albo Angel Corella są tancerzami godnymi podziwu.
Oświetlenie sceny też jest kiepskie,ledwo widać sylwetki Corps de Ballet,a szkoda,bo dla mnie osobiście wielką przyjemnością jest oglądanie całego zespołu,tym bardziej,że stroje były ładne.Ale co z tego,skoro na scenie było ciemno?
Ogólnie podsumowałabym ten spektakl raczej przeciętnie,duży plus dla Corps de Ballet,duży minus za nieumiejętne obsadzenie ról tytułowych (z całym szacunkiem,ale powinni tańczyć młodzi tancerze - tych w zespole nie brakuje),minus za brak scenografii i za fatalne oświetlenie.
Jeśli chodzi o choreografię to jest ona po prostu dobra,chociaż zdecydowanie bardziej wolę w tym balecie choreografię Kennetha Macmillana.
Słowem - obejrzałam ten balet bez szczególnego wzruszenia i bez emocji (bo i główni bohaterowie ich nie mieli).
Niemniej bardzo się cieszę,że jest seria La Scala i zawsze z wielką niecierpliwością czekam na każdy kolejny balet.
Pozdrawiam,Beata.
Dziś mija dokładnie rok od wydania pierwszego baletu z serii La Scala.Pamiętam jak bardzo się ucieszyłam,bo już wcześniej widziałam opery z tej serii i wprost wymarzyłam sobie taką baletową serię, nawet zadzwoniłam kiedyś do Amercomu z prośbą o edycję baletów.I oto,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,moje marzenie stało się faktem.
I jakże tu się nie cieszyć,skoro jest to lepsze niż Złota Dwunastka Baletów (chociaż Pan Kaczyński potrafił przepięknie o nich mówić), bo jest film nagrany na DVD,jest gazetka,jest niska cena,ale przede wszystkim jest przemiła perspektywa,że tych baletów będzie tak wiele.
Minął rok,dwanaście spektakli już za nami,pomyślałam sobie,że oto nadszedł dobry moment,aby spróbować chociaż częściowo podsumować
tę piękną kolekcję.
Sam pomysł utworzenia serii najpiękniejszych baletów,choć w pewnym stopniu ryzykowny (adresowany bowiem do nas,a my - miłośnicy tej pięknej formy tańca stanowimy niestety marginalną część społeczeństwa),w mojej opinii jest jednak udanym pomysłem,bo pozwalającym na skompletowanie przepięknych spektakli w stosunkowo niskiej cenie,a dodatkowo dostarcza wielu ciekawych informacji n/t samego wydania czy kompozytora muzyki do danego baletu.
Wybór spektakli do tej serii,w mojej opinii jest udany,zazwyczaj są to nowe balety i bardzo drogie na rynku muzycznym,np.Śpiącą Królewnę czy Klejnoty osobiście widziałam w niebotycznych cenach.Moimi ulubionymi baletami z tej serii są: Jezioro Łabędzie,Coppelia,Manon,Córka żle strzeżona,Dziadek do orzechów czy też wspomniana Śpiąca Królewna.
Natomiast z wielką niecierpliwością czekałam na moje ukochane balety tj. Giselle i na Romeo i Julię i tu trochę się zawiodłam.W przypadku Giselle największą wadą jest kiepskiej jakości nagranie (słaba ostrość i słabe nasycenie barw),a i samo wykonanie też nie zachwyca,uważam,że Corps de Ballet zatańczył poprawnie, a soliści nie pokazali niczego nadzwyczajnego i bynajmniej nie mam na myśli tutaj choreografii,(bo ta jest raczej niezmienna w Giselle),bardziej chodzi mi o samą technikę tańca,uważam,że solistka nie była zbyt dobrze rozciągnięta,przez co niektóre figury baletowe są jakby "nie dociągnięte" i tracą na swojej atrakcyjności.Od razu powiem,że w przypadku Giselle nie oczekuję akrobacji cyrkowych,bo na to nie pozwala choreografia tego baletu,ale odniosłam wrażenie,że soliści zatańczyli swoje partie co najwyżej poprawnie i tak jakby "bez polotu",bez cienia zaangażowania w kreowaną przez siebie rolę, bez żadnych emocji.Mi po prostu czegoś w tym balecie zabrakło,czegoś nieuchwytnego i trudnego do zdefiniowania,trochę więcej gry aktorskiej,trochę więcej włożonego w ten taniec serca,nie wiem,może zbyt często oglądam Giselle z Ferri i z Zakharovą i po prostu wymagam od tej roli czegoś więcej niż tylko poprawnego zatańczenia.
Drugi balet,który nie spodobał mi się to Romeo i Julia.Jest to specyficzna interpretacja tego dzieła,interpretacja,która może nie każdemu się spodobać.Teatr Balszoj ma bardzo dużą scenę i ta scena daje olbrzymie pole manewru dla ciekawej i bogatej scenografii.Rozumiem,że można tę scenografię czy też rekwizyty ograniczyć do minimum,wszystko zależy od "spojrzenia" na dany balet,od tego, co się chce przede wszystkim pokazać w balecie, jednak pomysł na wystawienie Romea i Julii całkowicie bez scenografii, moim zdaniem jest kontrowersyjny.Scena balkonowa nie bez powodu nazywa się balkonową, a i przydałoby się na scenie jakieś łoże dla kochanków z Werony,bowiem jest to najważniejszy rekwizyt w tym balecie,a nie jakiś zbędny i nie potrzebny.
Widziałam wiele baletów z Teatru Balszoj,ich cechą charakterystyczną jest właśnie nie przeładowanie sceny zbytnią scenografią i chyba tylko w Romeo i Julii i w Kamiennym Kwiecie tej scenografii nie ma wcale.
Ale, wracając do omawianego przeze mnie baletu,stroje Corps de Ballet były ładne,ale strój Julii już mi się nie spodobał, nie pasował do tego baletu.W ogóle soliści byli aż nazbyt dojrzali,jak na kreowane przez siebie role,wprost nie do pomyślenia,żeby matka Julii była (przynajmniej z twarzy) młodsza niż sama Julia (czternastolatka w oryginale Szekspira).
Zauważyłam,że w baletach z Teatru Balszoj nagrywanych w latach 80-tych lub 90-tych wiele głównych ról jest tańczonych własnie przez Natalię Bessmertnovą,która już wtedy była dojrzałą kobietą i np.w roli Giselle
wypadła - z racji swojego wieku -niekorzystnie, tam również tancerka grająca matkę Giselle,jest młodsza od samej Giselle.Poza tym obecnie nie nazwałabym pani Natalii wielką primabaleriną,była nią może w swoich czasach,ale nie obecnie.Wymagania wobec tancerzy baletowych systemtycznie rosną,dzisiaj taka Svetlana Zakharova albo Angel Corella są tancerzami godnymi podziwu.
Oświetlenie sceny też jest kiepskie,ledwo widać sylwetki Corps de Ballet,a szkoda,bo dla mnie osobiście wielką przyjemnością jest oglądanie całego zespołu,tym bardziej,że stroje były ładne.Ale co z tego,skoro na scenie było ciemno?
Ogólnie podsumowałabym ten spektakl raczej przeciętnie,duży plus dla Corps de Ballet,duży minus za nieumiejętne obsadzenie ról tytułowych (z całym szacunkiem,ale powinni tańczyć młodzi tancerze - tych w zespole nie brakuje),minus za brak scenografii i za fatalne oświetlenie.
Jeśli chodzi o choreografię to jest ona po prostu dobra,chociaż zdecydowanie bardziej wolę w tym balecie choreografię Kennetha Macmillana.
Słowem - obejrzałam ten balet bez szczególnego wzruszenia i bez emocji (bo i główni bohaterowie ich nie mieli).
Niemniej bardzo się cieszę,że jest seria La Scala i zawsze z wielką niecierpliwością czekam na każdy kolejny balet.
Pozdrawiam,Beata.
dzieki Beato za tak wnikliwe przeanalizowanie dotychczasowej serii i cenne uwagi :)
Dwa sprostowania: seria nie jest o ile mi wiadomo adresowana DO NAS - wielbicieli baletu, ale do każdego kto chciałby chocby przez przypadek siegnąc po DVD z baletem (pytałam o to wielokrotnie twórców serii). Oni nawet nie zdaja sobie sprawy z rózniec między wykonaniami i ze my je widzimy - dla nich wszystko jedno niestety czy wydają Giselle w wykonaniu Opery Paryskiej czy Australijskiej... (o wyborze nagran decyduje dostepnośc i cena)
po drugie - Biessmiertnowa niewatpliwie była w swoim czasie wielka pribaleriną teatru Bolszoj podobnie jak np. margot Fonteyn sceny brytyjskiej. Dzis po prostu ich wykonania sie zestarzały bo technika baletowa jednak idzie naprzód, poza tym wykonania obu zostały uwiecznione zbyt późno, kiedy tancerki nie były juz u szczytu swych mozliwośi no i troche własnie wiekiem "odstawały" od swych bohaterek. Trzeba więc spojrzec na te nagrania troche z dystansu, jako na dokument pewnych dokonań. (a prawda jest taka ze mąż Grigorowicz obsadzał zone - Biessmiertnową w swoic baletach jak długo się dało i nie było dyskusji :( )
Dwa sprostowania: seria nie jest o ile mi wiadomo adresowana DO NAS - wielbicieli baletu, ale do każdego kto chciałby chocby przez przypadek siegnąc po DVD z baletem (pytałam o to wielokrotnie twórców serii). Oni nawet nie zdaja sobie sprawy z rózniec między wykonaniami i ze my je widzimy - dla nich wszystko jedno niestety czy wydają Giselle w wykonaniu Opery Paryskiej czy Australijskiej... (o wyborze nagran decyduje dostepnośc i cena)
po drugie - Biessmiertnowa niewatpliwie była w swoim czasie wielka pribaleriną teatru Bolszoj podobnie jak np. margot Fonteyn sceny brytyjskiej. Dzis po prostu ich wykonania sie zestarzały bo technika baletowa jednak idzie naprzód, poza tym wykonania obu zostały uwiecznione zbyt późno, kiedy tancerki nie były juz u szczytu swych mozliwośi no i troche własnie wiekiem "odstawały" od swych bohaterek. Trzeba więc spojrzec na te nagrania troche z dystansu, jako na dokument pewnych dokonań. (a prawda jest taka ze mąż Grigorowicz obsadzał zone - Biessmiertnową w swoic baletach jak długo się dało i nie było dyskusji :( )
A ja dodam do Beaty (dłuuugie przeanalizowanie), że bardzo czekałam na korsarza, gdyż to mój ukochany balet. I nieco jestem zdziwiona niestety w negatywnym kierunku ;( Widziałam tyle Pas de deux z tego baletu, że to zaliczam niestety do najgorszych ;(
Wyraz tej oto tancerki był łagodnie mówiąc 'przesadzony'. Nie była wystarczająco rozciągnięta (przynajmniej tego nie pokazywałą np. w pas de chat nie miała nawet całego szpagatu - w końcu można od niej wymagać, bo jest solistką), wogóle jak już wspominałam jej gra była bardzo przesadzona i nienaturalna.
Natomiast muszę pochwalić całe przygotowanie nagrania. Znalazły się tam opinie wykonawców i twórców. Także podobało mi się szczegółowe wyjaśnianie treści baletu, która jest jedną z najbardziej skomplikowanych fabuł ;) Ogólnie duży plus za przygotowanie.
Bardzo podobała mi się dekoracja i rekwizyty, jak również paczki zespołu. A i o mało bym nie zapomniała o wykonaniu przez Gillian Murphy warciacji odaliski z pas de trois :):):)
Bardzo podobał mi się również Niewolnik - Ali oraz Condrad.
Jednakże ocena całęgo baletu według mnie jest kiepska :( Szkoda...
Pozdrawiam wszystkich gorąco :*:*:*
Wyraz tej oto tancerki był łagodnie mówiąc 'przesadzony'. Nie była wystarczająco rozciągnięta (przynajmniej tego nie pokazywałą np. w pas de chat nie miała nawet całego szpagatu - w końcu można od niej wymagać, bo jest solistką), wogóle jak już wspominałam jej gra była bardzo przesadzona i nienaturalna.
Natomiast muszę pochwalić całe przygotowanie nagrania. Znalazły się tam opinie wykonawców i twórców. Także podobało mi się szczegółowe wyjaśnianie treści baletu, która jest jedną z najbardziej skomplikowanych fabuł ;) Ogólnie duży plus za przygotowanie.
Bardzo podobała mi się dekoracja i rekwizyty, jak również paczki zespołu. A i o mało bym nie zapomniała o wykonaniu przez Gillian Murphy warciacji odaliski z pas de trois :):):)
Bardzo podobał mi się również Niewolnik - Ali oraz Condrad.
Jednakże ocena całęgo baletu według mnie jest kiepska :( Szkoda...
Pozdrawiam wszystkich gorąco :*:*:*
-
Książe Benno
- Posty: 333
- Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm
[b:8f9f0b019e]"Black & White" - Jiri Kylian[/b:8f9f0b019e]
Dźwięk stereo lub DTS
Muzyka: Anton Webern
Balet:
Netherlands Dance Theater
Elke Schepers, Nancy Euverink, Lorraine Blouin, Fiona Lummis, Stefan Zeromski, Patrick Delcroix, Ken Ossola, Paul Lightfoot
Orkiestra: Berliner Philharmoniker
Dyrygent: Herbert von Karajan
To będzie raczej nagranie sprzed 1990r. bo jeszcze dyryguje Karajan...
a w 14 -nastym numerze będzie [b:8f9f0b019e]Kopciuszek - S. Prokofiew[/b:8f9f0b019e]
Dźwięk stereo lub DTS
Muzyka: Anton Webern
Balet:
Netherlands Dance Theater
Elke Schepers, Nancy Euverink, Lorraine Blouin, Fiona Lummis, Stefan Zeromski, Patrick Delcroix, Ken Ossola, Paul Lightfoot
Orkiestra: Berliner Philharmoniker
Dyrygent: Herbert von Karajan
To będzie raczej nagranie sprzed 1990r. bo jeszcze dyryguje Karajan...
a w 14 -nastym numerze będzie [b:8f9f0b019e]Kopciuszek - S. Prokofiew[/b:8f9f0b019e]