Strona 13 z 13

: pn kwie 18, 2011 7:39 am
autor: Blanche
Z Portman też chodzi trochę o to, że przedoskarowa reklama polegała między innymi na promowaniu Natalie jako tej, co tak niesłychanie dużo pracowała do roli i tyle poświęciła. Niektórzy zakładają, że gdyby od początku głośno mówiono o tym, że większość jej tańca to nie była ona, ale dublerka, to jej szanse by spadły. Więc ta cała afera z jej dublerką to trochę takie "Dostałaś Oscara moim kosztem". Nie mówiąc już o tym, że teraz wielu osobom się wydaje, że nauczenie się baletu to kwestia kilku miesięcy, więc to wcale nie jest aż tak trudne - słyszałam takie głosy wśród znajomych ;).
(Dodam, że dla mnie osobiście fakt, czy Portman tańczyła sama czy nie, nie powinno mieć najmniejszego związku z nagrodą - w końcu to nie taniec miał być oceniany przez Akademię, ale jej gra aktorska).

: czw kwie 21, 2011 3:09 pm
autor: gonia
Dla mnie jest dziwne, że owa tancerka "obudziła się" dopiero po tym, jak Portman dostała Oscara. W sensie, że mogła już wcześniej rozpętać burzę, że film jest kłamliwie promowany etc. etc. i wydaje mi się, że chodzi (oczywiście) o pieniądze. Może stwierdziła, że ją naciągnęli albo po prostu próbuje przebojem wedrzeć się "na salony". Wiadomo, że "nieważne, jak o tobie mówią grunt, żeby mówili".

: pt kwie 22, 2011 9:58 am
autor: Nataszaa
No właśnie, też czytałam o tym, że "wytańczyła" 80% scen tanecznych, ale moim zdaniem ten zabieg ma na celu docenienie Portman. Chodzi mi o to, że wszyscy wiedzą, że ciężko trenowała kilka miesięcy, dla roli schudła, a ponieważ mimo to nie opanowała techniki by zatańczyć wszystko sama, mówi się (a właściwie nagina prawdę) ile scen tak naprawdę zatańczyła, by wyolbrzymić jej zasługi. Nie umiem tego do końca wyjaśnić, ale chyba wiecie o co mi chodzi ;)

: pt kwie 22, 2011 1:01 pm
autor: Blanche
[quote:e6d821bce9="gonia"]Może stwierdziła, że ją naciągnęli albo po prostu próbuje przebojem wedrzeć się "na salony". Wiadomo, że "nieważne, jak o tobie mówią grunt, żeby mówili".[/quote:e6d821bce9]
A może to chwyt producentów - żeby właśnie nie przestano mówić o filmie ;).