sezon 2010-11 TW-ON i Polski Balet Narodowy
Tak sobie czytam o Kopciszkach i nie mam nieco inne wrażenia.
Byłem przed paroma godzinami / w czwartek 23. 12 / w innej obsadzie.
Kopciszka zatanczyła Miranella Nunez, absolutna perfekcja, wszystko zdefiniowane absolutnie, każdy ruch , kazdy gest, warto zobaczyc gwiazdę , ktora tanczy w Covent Garden, jej partner, atletyczny, poprawny, silny, ale widzę go o klase nizej, aczkolwiek z zacięciem na gwiazdę.
Zachwycacie sie Fernandez - pewno poprawna, tanczyła Jesien , a nie wiosne, ta byla Agnieszka Pietyra, uwazam, ze najlepiej prezentowala sie z wrózek sezonowych Magda Ciechowicz - dostala extra kwiaty. Super poszlo Annie Lorenz, przecieralem oczy , czy to napewno ten chudzielec, ktory byl niedawno w och teatrze, absolutnie milo sie ja ogladało, absolutnie predystynowana do tej roli - szybko pójdzie do góry jak sygnalizowano na warsztacie
Jakie porownanie Fernandez do Nunez, nie ta aparycja, nie ta klasa - musze być szczery i piszę to co mysle.
Rozumiem osobiste sympatie, ale zachowajmy trzeźwośc w ocenie.
Mam pozytywny stosunek do Fernandez, miło opowiadała w Dance Europe o audycji do PNB i satysfsakcji z przyjęcia do zespolu.
Generalnie wspaniały spektakl, scenografia!
Niby bajka, ale sam uległem, gdy Kopciuszek znika na koniec II aktu. Takiego widowiska mągą pozazdrościć i inne sceny baletowe także zagraniczne.
Byłem przed paroma godzinami / w czwartek 23. 12 / w innej obsadzie.
Kopciszka zatanczyła Miranella Nunez, absolutna perfekcja, wszystko zdefiniowane absolutnie, każdy ruch , kazdy gest, warto zobaczyc gwiazdę , ktora tanczy w Covent Garden, jej partner, atletyczny, poprawny, silny, ale widzę go o klase nizej, aczkolwiek z zacięciem na gwiazdę.
Zachwycacie sie Fernandez - pewno poprawna, tanczyła Jesien , a nie wiosne, ta byla Agnieszka Pietyra, uwazam, ze najlepiej prezentowala sie z wrózek sezonowych Magda Ciechowicz - dostala extra kwiaty. Super poszlo Annie Lorenz, przecieralem oczy , czy to napewno ten chudzielec, ktory byl niedawno w och teatrze, absolutnie milo sie ja ogladało, absolutnie predystynowana do tej roli - szybko pójdzie do góry jak sygnalizowano na warsztacie
Jakie porownanie Fernandez do Nunez, nie ta aparycja, nie ta klasa - musze być szczery i piszę to co mysle.
Rozumiem osobiste sympatie, ale zachowajmy trzeźwośc w ocenie.
Mam pozytywny stosunek do Fernandez, miło opowiadała w Dance Europe o audycji do PNB i satysfsakcji z przyjęcia do zespolu.
Generalnie wspaniały spektakl, scenografia!
Niby bajka, ale sam uległem, gdy Kopciuszek znika na koniec II aktu. Takiego widowiska mągą pozazdrościć i inne sceny baletowe także zagraniczne.
Przedstawienie 23.12 było fantastyczne. M. Nunez technicznie perfekcyjna, T. Soares dla mnie ciut przy ciężki w ruchu, ale i tak bardzo dobry. Warszawski zespół w bardzo międzynarodowym składzie tańczył nadzwyczaj zmobilizowany. Najbardziej podobali mi się A. Lorenc i S. Basałajew.
Świetnie Kopciuszka prowadzi T. Kozłowski: tanecznie, ale i z potrzebnym idiomem muzyki Prokofiewa.
Wczorajsze przedstawienie było, moim zdaniem, pięknym prezentem na Święta. Entuzjastyczne przyjęcie jak najbardziej zasłużone.
Świetnie Kopciuszka prowadzi T. Kozłowski: tanecznie, ale i z potrzebnym idiomem muzyki Prokofiewa.
Wczorajsze przedstawienie było, moim zdaniem, pięknym prezentem na Święta. Entuzjastyczne przyjęcie jak najbardziej zasłużone.
Ja widziałam przedstawienie 22go, do tej pory nie zdążyłam nic naisac bo ogląałam spektakl między kucharzeniem a przedswiątecznym sprzataniem. Więc teraz tylko kilka słów: Nunez perfekcyjna, wdzieczna, lekka, po prostu idalna - nie wiem jak opisać jak znakomita była, moze przywołam moje stwierdzenie w przerwie spektaklu ze jej ręce podobają mi się jeszcze bardziej niż nogi a nogi ma genialne
Urocza była, wszystko en pointe znakomite, niesamowicie lekko i płynnie. Jej partner jak na moje oko moge ocenić przjechał do warszawy chory i mocno niedysponowany. 22go na spektaklu nie wyszła mu wariacja, wogóle walczył ze sobą i bez przerwy ocierał nos, zebrał się dopiero w III akcie, partnerował za to bardzo dobrze. Moze i jest skoczny i swietny technicznie, ale dla mnie niestety - zupełny brak odpowiedniej aparycji do roli ksiecia - nic mnie w nim nie "bierze". Ale tego wieczoru wyraznie był nastawiony na partneowanie unez i przetrwanie do końca spektaklu więc tez na nim sie nie skupiałam. Dwie siostry - Popov i Tyski - stanowczo bardziej podobał mi sie ten drugi: prawdziwa płaczliwa i budząca współczucie i sympatie siostra, żadnych wygłupów a mimo to smieszna -.. przede wszystkim kobieca! To nie był przebrany facet - tylko młodsza sostra. Popov był za to przebierańcem - zbyt sztywnym i za malo dowcipnym, a przy tym nie dośc precyzyjnym w tańcu. Wróżką była Dominika Krysztoforska - klasa, podobała by mi się jeszcze bardziej gdyby nie ta koszmarna sukienczyna w któej musi wystepowac
Wrózki - Fernandez była energiczną wiosną, Jupowicz dojrzałym latem, swoim znakomicie dopasowonym do roli wygląem zwracała uwage Wojciehowska (zima). Podtrzymuje stwierdzenie z premiery: kostiumy pór roku z I aktu sa karygodne, każda z pan wygląda mniej wiecej 2 razy grubiej niz jest w rzeczywistości. Klasą sama dla siebie był Wojtiul w roli błazna - prawdziwy koncert tanezno-aktorski. tego błazna było cały czas widac, cały czas rzeczywiście rządził scena a przy tym grał "zmęczonego zciem żartownisia" co tłumacze sobie tym ze poprzedniego dnia tez tańczył, a tego samego dnia o godz. 12 tańczył partię ksiecia! i mimo to był świetny!
Orkiestra duzo lepiej niz na premierze - tym razem było wystarczajaco lekko dla baletu i wystarczajaco stylowo dla Prokofiewa. To była duża przyjemnosć!
PS. Nie pamietam zeby ktos porównywał Fernandez do Nunez - to by była kolosalna przesada - a moze nie przeczytałam calego wątku?
Orkiestra duzo lepiej niz na premierze - tym razem było wystarczajaco lekko dla baletu i wystarczajaco stylowo dla Prokofiewa. To była duża przyjemnosć!
PS. Nie pamietam zeby ktos porównywał Fernandez do Nunez - to by była kolosalna przesada - a moze nie przeczytałam calego wątku?
[quotec9="Sagittaire"]Godzinę temu wróciłam z Kopciuszka. ....
[bc9]Nathalie Fernandez[/bc9], moim zdaniem, zjawiskowa. W moim odczuciu przyćmiła wszystkie tancerki na scenie łącznie z tytułowym Kopciuszkiem (niestety). Moim zdaniem jedyny minus dzisiejszej obsady to to, że Nathalie nie była Kopciuszkiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
[/quotec9]
To dla mnie zabrzmiało jak porównanie .
[bc9]Nathalie Fernandez[/bc9], moim zdaniem, zjawiskowa. W moim odczuciu przyćmiła wszystkie tancerki na scenie łącznie z tytułowym Kopciuszkiem (niestety). Moim zdaniem jedyny minus dzisiejszej obsady to to, że Nathalie nie była Kopciuszkiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
[/quotec9]
To dla mnie zabrzmiało jak porównanie .
Ale Sagittaire widziała przecież w roli Kopciuszka Marię Żuk, nie Marianelę Nunez co zresztą łatwo można wywnioskować po dacie jej posta (19 grudnia) - zagraniczni artyści w tym dniu pewnie jeszcze nawet nie byli w Warszawie.
Podpisuję się pod wszystkimi wcześniejszymi zachwytami nad Marianelą Nunez, od początku wiedziałam, że właśnie ze względu na jej występ to będzie na pewno wyjątkowy wieczór i się nie pomyliłam
Ale Marianelę lubiłam od dawna - dlatego zależało mi tak bardzo na tej gościnnej obsadzie, za to Soaresa wręcz nie cierpiałam, szczególnie od kiedy zobaczyłam go jako Zygfryda w "Jeziorze..". Było więc dla mnie dużym zaskoczeniem, że teraz nie wzbudził we mnie negatywnych odczuć, nie przeszkadzało mi w "Kopciuszku", że nie ma typowej aparycji amanta, ale nie da się ukryć; w spektaklach gdzie książę powinien być całkiem na serio, takich jak "Jezioro.." właśnie, czy "Śpiąca królewna" to może być drażniące. Tym razem jego rola była czasem przedłużeniem komicznych wyczynów sióstr, wystarczy, że sobie przypomnę z jaką miną podawał jednej z nich pomarańczę
Ale jeśli ktoś oczekiwał tutaj typowego i wymuskanego księcia to rzeczywiście Soares mógł tylko rozczarować, a on choćby nie wiadomo jak się starał amantem nigdy, niestety, nie będzie.
Kostiumy i scenografia podobały mi się bardzo, z projektami van Schayka zetknęłam się pierwszy raz przy okazji "Giselle" i były nie mniej zachwycające.
Co do choreografii, pierwszy raz widziałam wersję Ashtona i najsłabiej według mnie wypadły sceny w domu Kopciuszka w I akcie, za to polubiłam divertissement pór roku, do którego jakoś nigdy nie byłam przekonana. Najbardziej podobała mi się Karolina Jupowicz jako Wróżka lata i Natalia Wojciechowska w wariacji Zimy, energiczna i filigranowa Nathalie Fernandez w tańcu była również wspaniała, ale ze wszystkich czterech wariacji choreograficznie akurat ta najmniej przypadła mi do gustu.
A o tym, że Maks był świetny w roli błazna już chyba nikogo nie trzeba przekonywać, właściwie cieszę się, że pierwszy raz widziałam go właśnie w tej roli, a nie jako księcia.
Słowem - kto nie był niech żałuje, bo chyba pierwszych tancerzy Royal Ballet (przynajmniej w najbliższym czasie) na naszej scenie w tym spektaklu już nie zobaczymy.
Podpisuję się pod wszystkimi wcześniejszymi zachwytami nad Marianelą Nunez, od początku wiedziałam, że właśnie ze względu na jej występ to będzie na pewno wyjątkowy wieczór i się nie pomyliłam
Kostiumy i scenografia podobały mi się bardzo, z projektami van Schayka zetknęłam się pierwszy raz przy okazji "Giselle" i były nie mniej zachwycające.
Co do choreografii, pierwszy raz widziałam wersję Ashtona i najsłabiej według mnie wypadły sceny w domu Kopciuszka w I akcie, za to polubiłam divertissement pór roku, do którego jakoś nigdy nie byłam przekonana. Najbardziej podobała mi się Karolina Jupowicz jako Wróżka lata i Natalia Wojciechowska w wariacji Zimy, energiczna i filigranowa Nathalie Fernandez w tańcu była również wspaniała, ale ze wszystkich czterech wariacji choreograficznie akurat ta najmniej przypadła mi do gustu.
A o tym, że Maks był świetny w roli błazna już chyba nikogo nie trzeba przekonywać, właściwie cieszę się, że pierwszy raz widziałam go właśnie w tej roli, a nie jako księcia.
Słowem - kto nie był niech żałuje, bo chyba pierwszych tancerzy Royal Ballet (przynajmniej w najbliższym czasie) na naszej scenie w tym spektaklu już nie zobaczymy.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote48="Kasia G"]Dwie siostry - Popov i Tyski - stanowczo bardziej podobał mi sie ten drugi: prawdziwa płaczliwa i budząca współczucie i sympatie siostra, żadnych wygłupów a mimo to smieszna -.. przede wszystkim kobieca! To nie był przebrany facet - tylko młodsza sostra. Popov był za to przebierańcem - zbyt sztywnym i za malo dowcipnym, a przy tym nie dośc precyzyjnym w tańcu. [/quote48]
hmm no patrz, zastanowiło mnie to co napisałaś, przemyślałam ale mi sie jednak bardziej podobał Popov. Tyski mnie-mowiąc szczerze - znudził, był jednostajny i mało wyrazisty. Ta siostra jego nie wzbudzila we mnie ani wspolczucia ani sympatii i nie wygladala na kobietę. Wyglądała dla mnie na przebierańca, tyle że mniej śmiesznego niz ta Popova.
Ogólnie nie wiem co się ze mną dzieje ale postanowiłam przyjrzeć sie bardziej Popovovi, bo do tej pory nie mialam okazji. Szkoda, ze Chopina juz nie bedzie w sezonie ale w przyszlym pojade specjalnie, zeby sie dobrze przypatrzec Sergeyowi. Ostatnio mnie zaintrygował, co prawda nie tą Petronelą, bo to żadna rola, ale zaintrygował. Ale wypowiem się, jak się bardziej w niego wpatrze na żywo.
hmm no patrz, zastanowiło mnie to co napisałaś, przemyślałam ale mi sie jednak bardziej podobał Popov. Tyski mnie-mowiąc szczerze - znudził, był jednostajny i mało wyrazisty. Ta siostra jego nie wzbudzila we mnie ani wspolczucia ani sympatii i nie wygladala na kobietę. Wyglądała dla mnie na przebierańca, tyle że mniej śmiesznego niz ta Popova.
Ogólnie nie wiem co się ze mną dzieje ale postanowiłam przyjrzeć sie bardziej Popovovi, bo do tej pory nie mialam okazji. Szkoda, ze Chopina juz nie bedzie w sezonie ale w przyszlym pojade specjalnie, zeby sie dobrze przypatrzec Sergeyowi. Ostatnio mnie zaintrygował, co prawda nie tą Petronelą, bo to żadna rola, ale zaintrygował. Ale wypowiem się, jak się bardziej w niego wpatrze na żywo.
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
Chopinem jest pięknym, świetnie się na niego patrzy tak po prostu. Przymykając oczy na - dosłownie i w przenośni - potknięcia.
Byłam na Chopinie dwa razy, i przede wszystkim warta porównania wydaje mi się scena śmierci. W wykonaniu Władimira Jaroszenki była naprawdę przejmująca, w wykonaniu Popowa to było kompletnie co innego. Jakby w pośpiechu.
Podczas spektaklu z Popowem siedziała za mną kilkuletnia dziewczynka i w momencie śmierci spytała "mamo, co on robi?" i nie można powiedzieć, żeby to było nietrafione pytanie. Szkoda.
Byłam na Chopinie dwa razy, i przede wszystkim warta porównania wydaje mi się scena śmierci. W wykonaniu Władimira Jaroszenki była naprawdę przejmująca, w wykonaniu Popowa to było kompletnie co innego. Jakby w pośpiechu.
Podczas spektaklu z Popowem siedziała za mną kilkuletnia dziewczynka i w momencie śmierci spytała "mamo, co on robi?" i nie można powiedzieć, żeby to było nietrafione pytanie. Szkoda.