Sezon 2009/2010
recenzja z Kreacji
Trzeba tańczyć, by wyrobić sobie nazwisko
Balet. Na najważniejsze sceny w Polsce nareszcie mają prawo wstępu młodzi twórcy. Warto obserwować, co robią
Premierę "Kreacje 2" w Operze Narodowej przygotowała siódemka choreografów bez wielkiego doświadczenia. Pomagali im koledzy z Polskiego Baletu Narodowego, przejmując różne zadania: od projektowania kostiumów do obowiązków inspicjenta. W rodzimy balet – nie tylko w Warszawie – wstąpił nowy duch, młodym ludziom chce się coś robić, a szefowie zespołów starają się ich w tym wspierać.
Od życzliwości i zapału ważniejszy jest jednak osiągnięty efekt artystyczny. Co młodzi stażem, bo nie zawsze wiekiem, polscy choreografowie potrafią? Z pewnością – uważnie podpatrywać innych. W ich baletach można znaleźć widoczne źródła inspiracji światowymi sławami: Hiszpanem Nacho Duato, Rosjaninem Borisem Ejfmanem, francuskim tańcem nowoczesnym, wreszcie przybyłym rok temu z Holandii szefem warszawskiego zespołu Krzysztofem Pastorem.
Od kogo jednak mają się uczyć, jeśli nie od najlepszych na świecie. W kraju ostatnie ćwierćwiecze było okresem stagnacji, a nawet uwiądu polskiej choreografii. Teraz przy Operze Narodowej powstaje coś na kształt szkoły mistrzostwa sportowego. Najważniejszy nasz teatr postanowił dać szansę rodzimym talentom.
Efekty już widać. Obecne "Kreacje", oznaczone numerem dwa, są ciekawsze od pierwszych z poprzedniego sezonu. Przybyło młodych choreografów, a ci, którzy prezentowali się już na tej scenie wcześniej, stają się coraz odważniejsi. Zadebiutowała więc 20-latka (!) Karolina Hop i w bezpretensjonalnej próbce baletowej "W malinowym chruśniaku" pokazała, że już umie pomysłowo i plastycznie ożywiać ciało tancerzy. A z kolei Karol Urbański, od prawie 20 lat związany z zespołem Opery Narodowej, porzucił dostojną neoklasykę, której dotąd hołdował, i rozbawił widzów komediowym baletem "Exeut omnes".
Odkryciem "Kreacji" jest jednak niespełna 30-letni Robert Bondara, najsilniej związany z tańcem współczesnym, a przede wszystkim potrafiący kreować sugestywne obrazy sceniczne ("The Garden's Gates").
Jacek Tyski swym kolejnym baletem "For a While" udowodnił zaś, że osiągnął artystyczną dojrzałość. Prace tych dwóch choreografów znajdą się w stałym repertuarze Polskiego Baletu Narodowego. Na scenę zaczyna wchodzić nowa generacja, nie tylko w Warszawie. W poznańskim Teatrze Wielkim choreograf Jacek Przybyłowicz też rozpoczął odnowę zespołu, a balet opery w Gdańsku został przemianowany na Bałtycki Teatr Tańca pod dyrekcją Izadory Weiss.
Jacek Marczyński
Rzeczpospolita
Zdjęcia tu: http://www.rp.pl/galeria/9131,9,451225.html
Trzeba tańczyć, by wyrobić sobie nazwisko
Balet. Na najważniejsze sceny w Polsce nareszcie mają prawo wstępu młodzi twórcy. Warto obserwować, co robią
Premierę "Kreacje 2" w Operze Narodowej przygotowała siódemka choreografów bez wielkiego doświadczenia. Pomagali im koledzy z Polskiego Baletu Narodowego, przejmując różne zadania: od projektowania kostiumów do obowiązków inspicjenta. W rodzimy balet – nie tylko w Warszawie – wstąpił nowy duch, młodym ludziom chce się coś robić, a szefowie zespołów starają się ich w tym wspierać.
Od życzliwości i zapału ważniejszy jest jednak osiągnięty efekt artystyczny. Co młodzi stażem, bo nie zawsze wiekiem, polscy choreografowie potrafią? Z pewnością – uważnie podpatrywać innych. W ich baletach można znaleźć widoczne źródła inspiracji światowymi sławami: Hiszpanem Nacho Duato, Rosjaninem Borisem Ejfmanem, francuskim tańcem nowoczesnym, wreszcie przybyłym rok temu z Holandii szefem warszawskiego zespołu Krzysztofem Pastorem.
Od kogo jednak mają się uczyć, jeśli nie od najlepszych na świecie. W kraju ostatnie ćwierćwiecze było okresem stagnacji, a nawet uwiądu polskiej choreografii. Teraz przy Operze Narodowej powstaje coś na kształt szkoły mistrzostwa sportowego. Najważniejszy nasz teatr postanowił dać szansę rodzimym talentom.
Efekty już widać. Obecne "Kreacje", oznaczone numerem dwa, są ciekawsze od pierwszych z poprzedniego sezonu. Przybyło młodych choreografów, a ci, którzy prezentowali się już na tej scenie wcześniej, stają się coraz odważniejsi. Zadebiutowała więc 20-latka (!) Karolina Hop i w bezpretensjonalnej próbce baletowej "W malinowym chruśniaku" pokazała, że już umie pomysłowo i plastycznie ożywiać ciało tancerzy. A z kolei Karol Urbański, od prawie 20 lat związany z zespołem Opery Narodowej, porzucił dostojną neoklasykę, której dotąd hołdował, i rozbawił widzów komediowym baletem "Exeut omnes".
Odkryciem "Kreacji" jest jednak niespełna 30-letni Robert Bondara, najsilniej związany z tańcem współczesnym, a przede wszystkim potrafiący kreować sugestywne obrazy sceniczne ("The Garden's Gates").
Jacek Tyski swym kolejnym baletem "For a While" udowodnił zaś, że osiągnął artystyczną dojrzałość. Prace tych dwóch choreografów znajdą się w stałym repertuarze Polskiego Baletu Narodowego. Na scenę zaczyna wchodzić nowa generacja, nie tylko w Warszawie. W poznańskim Teatrze Wielkim choreograf Jacek Przybyłowicz też rozpoczął odnowę zespołu, a balet opery w Gdańsku został przemianowany na Bałtycki Teatr Tańca pod dyrekcją Izadory Weiss.
Jacek Marczyński
Rzeczpospolita
Zdjęcia tu: http://www.rp.pl/galeria/9131,9,451225.html
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
do Pani Kasi G. administrator. Pani Kasiu dlaczego moje posty nie pokazują się na stronie dyskusyjnej o aktualnych wydarzeniach baletowych. Ostatnie, które napisałem dotyczyły "kreacji 2". wszystkie czynności wykonuję zgodnie z zasadami obsługi komputera. Czyżby przechodziły przez gęste sito? Pozdrawiam. Vecchia.
[color=blue:b27b8f4f76]Nie wiem co się stało, ja żadnego post nie kasowałam ale tez żadnego w sprawie kreacji nie widziałam... Moze to wina systemu. Prosze o zamieszczenie postu jeszcze raz.
PS. Na przyszłośc prosze o takie zapytania przez Prywatną Wiadomość
moderator Kasia G[/color:b27b8f4f76]
[color=blue:b27b8f4f76]Nie wiem co się stało, ja żadnego post nie kasowałam ale tez żadnego w sprawie kreacji nie widziałam... Moze to wina systemu. Prosze o zamieszczenie postu jeszcze raz.
PS. Na przyszłośc prosze o takie zapytania przez Prywatną Wiadomość
moderator Kasia G[/color:b27b8f4f76]
Chiaranzano, dużo na temat przemian w balecie Opery Bałtyckiej mówilismy w watku http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=4324&postdays=0&postorder=asc&start=150 i tam Cie odsyłam ze wszelkimi watpliwościami. Warto tez zaglądać na blog dyrektora Opery Bałtyckiej umieszczony na stronie internetowej opery
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
Droga Vecchio, wiele jest rzeczy ktore mnie zaskakuja, niestety. Co do czytania calego forum, nie mam czasu, mimo to przejrzalam i nadal nie znajduje odpowiedzi na te pytania i nie porownywalam bym Piny Bausch ani jej dyrekcji do dzialanosci Isadory Weiss bo to chyba nie na miejscu.
Dziekuje za wszytskie wskazowki.
Dziekuje za wszytskie wskazowki.
nie chcę po prostu w tym wątku omawiać teraz wszystkiego co na przestrzeni ostatnich dwóch lat dzieje się w balecie Opery Bałtyckiej, jak się zmienia i w jakim kierunku zmierza. A jakie sa załozenia i cele jego dyrekcji o tym sie moze wyrażac tylko ona sama i zapewne gdzies w mediach, wywiadach itp. mozna takie wyjasnienie znaleść. Wolałabym tu nie popełnić żadnego nadużycia ani tym bardziej nie osądzać czy ta przemiana jest dobra czy zła i dla kogo, co daje a co odbiera, w jakim kierunku zmierza. Fakt, ze porównanie do Piny B. jest nie na miejscu bo teatr w Wuppertalu nie był pańtwowym teatrem opery i baletu, natomiast fakt ze rozsławił małe miasto Wuppertal. Moze T.T. Izadory Weiss tez rozsławi jeszcze bardziej miasto Gdańsk? (czego sobie i Gdańskowi zyczymy)....
Pozwolę sobie z grubsza wyjaśnić, ponieważ jestem blisko wydarzeń, o których piszecie (może nie w centrum, ale obok :) )
Jak już słusznie zauważyła Kasia, zmiana profilu zespołu baletowego Opery Bałtyckiej wywołała mnóstwo kontrowersji. Nie da się jednak nie zauważyć, że zmiany nastąpiły - w Operze Bałtyckiej właściwie nie wystawia się już klasyki w tradycyjnej formie. Stąd też zmiana nazwy zespołu baletowego POB na "Bałtycki Teatr Tańca", gdyż nazwa ta (ponoć) lepiej oddaje charakter uprawianej przez ów zespół sztuki. Nie jest to bynajmniej odcięcie od przeszłości ale raczej krok do przodu - zmiana formy wyrazu zgodna (ponoć) z gustami i wymaganiami publiczności, jak i światowymi tendencjami.
W zmianie tej nie podoba mi się jedna rzecz: teraz, gdy balet będzie uczestniczył w spektaklach operowych, we wszystkich opisach będzie funkcjonował zapis "występują soliści, chór i orkiestra Opery Bałtyckiej oraz Bałtycki Teatr Tańca". Będzie to wyglądać, jak gdyby tancerze Opery Bałtyckiej reprezentowali odrębną instytucję.
Porównanie do Piny Bausch jest przedziwne i nietrafione. Bałtycki Teatr Tańca [b:cad969c2b6]nie jest [/b:cad969c2b6]autorskim zespołem Izadory Weiss!
Izadora Weiss nie jest (i nigdy nie była) dyrektorem baletu Opery Bałtyckiej. Kierownikiem baletu jest obecnie Roman Komassa.
Jak już słusznie zauważyła Kasia, zmiana profilu zespołu baletowego Opery Bałtyckiej wywołała mnóstwo kontrowersji. Nie da się jednak nie zauważyć, że zmiany nastąpiły - w Operze Bałtyckiej właściwie nie wystawia się już klasyki w tradycyjnej formie. Stąd też zmiana nazwy zespołu baletowego POB na "Bałtycki Teatr Tańca", gdyż nazwa ta (ponoć) lepiej oddaje charakter uprawianej przez ów zespół sztuki. Nie jest to bynajmniej odcięcie od przeszłości ale raczej krok do przodu - zmiana formy wyrazu zgodna (ponoć) z gustami i wymaganiami publiczności, jak i światowymi tendencjami.
W zmianie tej nie podoba mi się jedna rzecz: teraz, gdy balet będzie uczestniczył w spektaklach operowych, we wszystkich opisach będzie funkcjonował zapis "występują soliści, chór i orkiestra Opery Bałtyckiej oraz Bałtycki Teatr Tańca". Będzie to wyglądać, jak gdyby tancerze Opery Bałtyckiej reprezentowali odrębną instytucję.
Porównanie do Piny Bausch jest przedziwne i nietrafione. Bałtycki Teatr Tańca [b:cad969c2b6]nie jest [/b:cad969c2b6]autorskim zespołem Izadory Weiss!
Izadora Weiss nie jest (i nigdy nie była) dyrektorem baletu Opery Bałtyckiej. Kierownikiem baletu jest obecnie Roman Komassa.