Czy rosyjskie szkoły baletowe działają na korzyść baletu?
Tylko ile jeszcze talentów się zmarnuje, zanim 'stare' metody zostaną wymienione na 'nowe'? :roll:
Niestety, ja już nic zmienić nie mogę, ponieważ ze szkoły baletowej odeszłam (przede wszystkim dlatego, że nie dawałam rady, ale poniekąd również przez nauczycieli, którzy nie wspierali mnie, a tylko mówili że jestem beznadziejna i się nie nadaję, a jak postanowiłam odejść to odrazu "o jaka szkoda!" :evil: )
Niestety, ja już nic zmienić nie mogę, ponieważ ze szkoły baletowej odeszłam (przede wszystkim dlatego, że nie dawałam rady, ale poniekąd również przez nauczycieli, którzy nie wspierali mnie, a tylko mówili że jestem beznadziejna i się nie nadaję, a jak postanowiłam odejść to odrazu "o jaka szkoda!" :evil: )
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
No ale tak niestety jest. Ciezko jest zachecic kogos do bardziej efektywnej pracy przy pomocy metod, o ktorych wczesniej juz pisalismy no a tym bardziej kiedy sie wykrzykuje "ty słonico, ruszaj tymi swoimi raciczkami/paróweczkami". Wtedy to juz naprawde sie odechciewa wszystkiego.
Oczywiscie trzeba dodac i podkreslic, ze to zalezy tez od nauczyciela, bo nie kazdy jest taki.
Oczywiscie trzeba dodac i podkreslic, ze to zalezy tez od nauczyciela, bo nie kazdy jest taki.
Pisałem swój post 2 dni temat ale przez przypadek się skasował tekst który pisałem godzinę. Trudno....ale nie jestem w stanie jednak patrzeć na to.......
Scarpia, bez urazy, ale ty pojęcia nie masz o czym piszesz i żyjesz w świecie jakiś fantazji. To jest kompletnie nierealne co piszesz......wypadek który Olimpia napisał to przypadek, który jednak niewiele zmienia (dziewczyna bez warunków jednak kariery by nie zrobiła, i może lepiej że przerwała naukę, boże w czymś innym się zrealizuję). W ogóle Scarpia to, co pisałeś w niektórych fragmentach jest bardzo bardzo obraźliwe. Nie masz prawa oceniać, że ktoś zniszczył innemu życie, bo najczęściej taka osoba odbiera to zupełnie inaczej (vide Carewna). To że się ingeruje w ciało....normalne, cała klasyka jest niefizjologiczna i ciało się DEFORMUJE żeby dostosować do wymogów klasyki.Więc z punktu widzenia nauki nie istniej ktoś taki jak ZDROWY TANCERZ. Trudno...kto kocha musi cierpieć. Nie da się inaczej pewnych rzeczy osiągnąć jak przez ból, krew pot i łzy. Tak jest specyfika tego zawodu, który jak nie jest pasją, to się nie wytrzyma.
Piszecie o tym jak nauczyciel traktuje....Olimpio jeżeli ktoś tak przyżywa tak teksty o rękach jak parówki czy raciczki, to się po prostu nie nadaje do tego zawodu. To jest nic, w porównaniu z tym co je w życiu czeka. I musi się zahartować fizycznie i psychicznie zawczasu. Bo naprawdę lepiej odejść wcześniej niż potem zostać na lodzie...bez wykształcenia wyższego za to z nienawiścią i żalem do tańca. Balet nie jest dla wszystkich. To jest coś elitarnego ale równocześnie niestety bardzo brutalnego. Ale takie pozostanie na wieku, bo nie da się osiągnąć odpowiedniego efektu scenicznego bez tego. A na Nauczyciel nie jest od głaskania po głowie, chwalenia, pocieszania i zachęcania. Nasza miłość i chęć do baletu musi wypływać z nas samych a nie od nauczyciela. On ma być mistrzem, autorytet, wzorem.
Scarpia, tego ze sceny nie widać ale takie jest życie. Niestety albo stety.
I na koniec. Bardzo nieprawdziwe jest to co napisałeś 2 strony wcześniej.
Taniec jest dla nas a nie my dla tańca.
Pisząc to widać że nie czujesz, nie rozumiesz i być może dlatego nie akceptujesz tego że można się całkowicie poświecić dla baletu. Tak jest w przypadku niektórych osób. Otóż jest odwrotnie właśnie
My poświęcamy nasze życie dla baletu, ponieważ bardzo to kochamy.
Scarpia, bez urazy, ale ty pojęcia nie masz o czym piszesz i żyjesz w świecie jakiś fantazji. To jest kompletnie nierealne co piszesz......wypadek który Olimpia napisał to przypadek, który jednak niewiele zmienia (dziewczyna bez warunków jednak kariery by nie zrobiła, i może lepiej że przerwała naukę, boże w czymś innym się zrealizuję). W ogóle Scarpia to, co pisałeś w niektórych fragmentach jest bardzo bardzo obraźliwe. Nie masz prawa oceniać, że ktoś zniszczył innemu życie, bo najczęściej taka osoba odbiera to zupełnie inaczej (vide Carewna). To że się ingeruje w ciało....normalne, cała klasyka jest niefizjologiczna i ciało się DEFORMUJE żeby dostosować do wymogów klasyki.Więc z punktu widzenia nauki nie istniej ktoś taki jak ZDROWY TANCERZ. Trudno...kto kocha musi cierpieć. Nie da się inaczej pewnych rzeczy osiągnąć jak przez ból, krew pot i łzy. Tak jest specyfika tego zawodu, który jak nie jest pasją, to się nie wytrzyma.
Piszecie o tym jak nauczyciel traktuje....Olimpio jeżeli ktoś tak przyżywa tak teksty o rękach jak parówki czy raciczki, to się po prostu nie nadaje do tego zawodu. To jest nic, w porównaniu z tym co je w życiu czeka. I musi się zahartować fizycznie i psychicznie zawczasu. Bo naprawdę lepiej odejść wcześniej niż potem zostać na lodzie...bez wykształcenia wyższego za to z nienawiścią i żalem do tańca. Balet nie jest dla wszystkich. To jest coś elitarnego ale równocześnie niestety bardzo brutalnego. Ale takie pozostanie na wieku, bo nie da się osiągnąć odpowiedniego efektu scenicznego bez tego. A na Nauczyciel nie jest od głaskania po głowie, chwalenia, pocieszania i zachęcania. Nasza miłość i chęć do baletu musi wypływać z nas samych a nie od nauczyciela. On ma być mistrzem, autorytet, wzorem.
Scarpia, tego ze sceny nie widać ale takie jest życie. Niestety albo stety.
I na koniec. Bardzo nieprawdziwe jest to co napisałeś 2 strony wcześniej.
Taniec jest dla nas a nie my dla tańca.
Pisząc to widać że nie czujesz, nie rozumiesz i być może dlatego nie akceptujesz tego że można się całkowicie poświecić dla baletu. Tak jest w przypadku niektórych osób. Otóż jest odwrotnie właśnie
My poświęcamy nasze życie dla baletu, ponieważ bardzo to kochamy.
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
[quote:13b852f2d9="milton"]Olimpio jeżeli ktoś tak przyżywa tak teksty o rękach jak parówki czy raciczki, to się po prostu nie nadaje do tego zawodu. To jest nic, w porównaniu z tym co je w życiu czeka. I musi się zahartować fizycznie i psychicznie zawczasu.[/quote:13b852f2d9]
milton zgadzam sie ze wszystkim co napisales oprocz tego fragmentu. Mozna bardzo bardzo przezywac teksty o parowkach i raciczkach (i nie chodzi tu o rece, ale o nogi) i to wcale nie oznacza, ze sie ktos taki nie nadaje do tego zawodu. Mozna takie cos powiedziec jeden raz, dwa, trzy. Ale bez przesady jesli nauczyciel nie zwraca sie do ucznia po imieniu przez caly rok tylko mowi mu per słoniu. I wcale ta osoba nie wyglada jak ciężarowiec. Mozna w pewnym momencie juz nie wytrzymac... Kazdy z nas jest czlowiekiem, nauczyciel i uczen tez. Kazdy ma swoja godnosc i nalezy mu sie szacunek. Bo skoro ten nauczyciel ma byc wzorem, autorytetem i mistrzem to niech sie tak zachowuje.
milton zgadzam sie ze wszystkim co napisales oprocz tego fragmentu. Mozna bardzo bardzo przezywac teksty o parowkach i raciczkach (i nie chodzi tu o rece, ale o nogi) i to wcale nie oznacza, ze sie ktos taki nie nadaje do tego zawodu. Mozna takie cos powiedziec jeden raz, dwa, trzy. Ale bez przesady jesli nauczyciel nie zwraca sie do ucznia po imieniu przez caly rok tylko mowi mu per słoniu. I wcale ta osoba nie wyglada jak ciężarowiec. Mozna w pewnym momencie juz nie wytrzymac... Kazdy z nas jest czlowiekiem, nauczyciel i uczen tez. Kazdy ma swoja godnosc i nalezy mu sie szacunek. Bo skoro ten nauczyciel ma byc wzorem, autorytetem i mistrzem to niech sie tak zachowuje.
[quote:27134f4ba3="Cheryl"]Anno-Mario ale wiesz jednak zdażają się uczniowe, którzy w OSB ogólnie nie powinni być. Taki nauczyciel nie może robić złudzeń. Mówi i już.[/quote:27134f4ba3]
Masz rację, Cheryl. Ale np. w moim przypadku moja profesor bardzo się zasmuciła, że odchodzę, że byłam dobra, mało tego, na początku roku mówili mi, że zostanę primabaleriną. :roll: Po jakimś czasie zupełnie się pogubiłam, i sama już nie wiedziałam jak jest.
Masz rację, Cheryl. Ale np. w moim przypadku moja profesor bardzo się zasmuciła, że odchodzę, że byłam dobra, mało tego, na początku roku mówili mi, że zostanę primabaleriną. :roll: Po jakimś czasie zupełnie się pogubiłam, i sama już nie wiedziałam jak jest.