Nie wiem czemu ale jakoś mi się bardziej podoba patrzenie na niego w dzisiejszym wieku..., mimo, że ten numer jest rzeczywiście popisowy, forsujący, trudny i świetnie wykonany
Vladimir Malakhov (w Polsce i nie tyko)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Agnieszko, to chyba dlatego, że teraz wykształciło się w nim coś, co ja przywykłam nazywać dojrzałością artystyczną (chociaż nie wiem, czy to właściwe określenie),
ale myślę, że ta właśnie dojrzałość determinuje w dużym stopniu jego "niezwykłość", również znacznie bardziej lubię oglądać go teraz
A ja już widziałam to nagranie dużo wcześniej, jest na którejś płycie "Gwiazd rosyjskiego baletu", tak samo jak to (zresztą z tego samego dvd, o ile dobrze pamiętam, zdaje się, że 4 część):
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=dVXogoox1MU]Grand Pas Classique - Vladimir Malakhov i Tatiana Paliy[/URL]
I jeszcze rozbawiło mnie to nagranie:
http://www.youtube.com/watch?v=gbdXOiKPG0Y
W opisie jest: Vladimir Malakhov - Romeo i w tytule również, a tymczasem tyle go tam widać, co kot napłakał. Za to bardzo silnie eksponowana jest postać Merkucja,
a kiedy wczoraj w komentarzach ośmieliłam się napisać, że mimo wszystko to Romeo, nie Merkucjo jest główną rolą w tym balecie, nie wspominając o tym, że nazwisko Malakhova figuruje w tytule video, a wcale jego tańca nie widać, to wygląda na to, że autorowi nie spodobała się ta uwaga.. bo dziś już nie ma śladu po moim wpisie.
Ale, jak ja bym chciała go zobaczyć jako Romea!
ale myślę, że ta właśnie dojrzałość determinuje w dużym stopniu jego "niezwykłość", również znacznie bardziej lubię oglądać go teraz
A ja już widziałam to nagranie dużo wcześniej, jest na którejś płycie "Gwiazd rosyjskiego baletu", tak samo jak to (zresztą z tego samego dvd, o ile dobrze pamiętam, zdaje się, że 4 część):
[URL=http://www.youtube.com/watch?v=dVXogoox1MU]Grand Pas Classique - Vladimir Malakhov i Tatiana Paliy[/URL]
I jeszcze rozbawiło mnie to nagranie:
http://www.youtube.com/watch?v=gbdXOiKPG0Y
W opisie jest: Vladimir Malakhov - Romeo i w tytule również, a tymczasem tyle go tam widać, co kot napłakał. Za to bardzo silnie eksponowana jest postać Merkucja,
a kiedy wczoraj w komentarzach ośmieliłam się napisać, że mimo wszystko to Romeo, nie Merkucjo jest główną rolą w tym balecie, nie wspominając o tym, że nazwisko Malakhova figuruje w tytule video, a wcale jego tańca nie widać, to wygląda na to, że autorowi nie spodobała się ta uwaga.. bo dziś już nie ma śladu po moim wpisie.
Ale, jak ja bym chciała go zobaczyć jako Romea!
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
co do Grand Pas Classique - Vladimir Malakhov and Tatiana Paliy, to mimo młodego wieku V.M. coś jest w tym nagraniu... No i Tatiana jaka cudowna...
A co do drugiego z tematów, to z drugiej strony patrząc , to ten Merkucjo całkiem jest do rzeczy
A tak poważnie, to ja Romea nie żałuję, bo jakoś tak nigdy nie lubiłam tego baletu w żadnym wykonaniu. Muzycznie mi nigdy nie odpowiada i ogólnie nigdy mnie jeszcze zadne wykonanie Romea i Julii nie powaliło z uwagi na choreografię głównie.
A co do drugiego z tematów, to z drugiej strony patrząc , to ten Merkucjo całkiem jest do rzeczy
No, trudno, żeby w nim "czegoś" nie było, w jakimkolwiek by wieku nie występował
Nawet już w 17 letnim Vladimirze widać ogromny potencjał, który jak nam wiadomo w ciągu przyszłych kilkunastu lat miał się rozwinąć w ogromy talent. Według mnie to widać tak naprawdę już od samych początków kariery tancerza, czy osiągnie najwyższy poziom, czy też nie - a już w przypadku Malakhova takie nagrania jak chociażby "Leda i łabądź", albo "Pocałunek wieszczki" dobitnie tą tezę potwierdzają 
A "Romea i Julię" lubię ogromnie, ale pod warunkiem, że jest w wersji choreograficznej McMillana, która jest według mnie fenomenalna, co do muzyki Prokofiewa to też ją wprost uwielbiam i często słucham nie tylko jako "podkładu" do tańca, ale również samodzielnie, więc jak widać - wszystko zależy od gustu
A "Romea i Julię" lubię ogromnie, ale pod warunkiem, że jest w wersji choreograficznej McMillana, która jest według mnie fenomenalna, co do muzyki Prokofiewa to też ją wprost uwielbiam i często słucham nie tylko jako "podkładu" do tańca, ale również samodzielnie, więc jak widać - wszystko zależy od gustu
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Właśnie sobie przejrzałam ten temat od początku i gryzie mnie kilka kwestii co do Czajkowskiego (o którym mowa na pierwszej stronie).
Po obejrzeniu zaledwie 4 marnych fragmentów Czajkowskiego ze staatsballett Berlin mam takie wrażenie, że zgranie pomiędzy Czajkowskim a Alter Ego to niemal kluczowa rzecz w tym spektaklu. Musiało to wkurzać, jeżeli podczas tego Warszawskiego spektaklu, takiego zgrania nie było.
Obecnie w Berlinie - z tego co wiem - jak V.Malakhov tańczy Czajkowskiego, to [bb1]ZAWSZE , tylko i wyłącznie w roli alter ego [/bb1]tańczy mój ukochany W.Dudek. W krótkich fragmentach ( które zamieściłam w temacie Opera Warszawska-Opera Berlińska, w zbiorze Teoria) widać między tymi moimi dwoma idolami niesamowite zgranie partnerowania, którego zabrakło warszawskiemu spektaklowi...
Ubolewam od kilku dni, że mam tylko te nędzne strzępy nagrania dwóch wspaniałych i to jeszcze w takiej koszmarnej jakości. Gdyby Berlin wydał jakies nagranie, to jakos by łatwiej bylo przeżyć. Ale z tego co szukałąm, to nie widzę, żeby cos takiego się ukazało... Niestety
Po obejrzeniu zaledwie 4 marnych fragmentów Czajkowskiego ze staatsballett Berlin mam takie wrażenie, że zgranie pomiędzy Czajkowskim a Alter Ego to niemal kluczowa rzecz w tym spektaklu. Musiało to wkurzać, jeżeli podczas tego Warszawskiego spektaklu, takiego zgrania nie było.
Obecnie w Berlinie - z tego co wiem - jak V.Malakhov tańczy Czajkowskiego, to [bb1]ZAWSZE , tylko i wyłącznie w roli alter ego [/bb1]tańczy mój ukochany W.Dudek. W krótkich fragmentach ( które zamieściłam w temacie Opera Warszawska-Opera Berlińska, w zbiorze Teoria) widać między tymi moimi dwoma idolami niesamowite zgranie partnerowania, którego zabrakło warszawskiemu spektaklowi...
Ubolewam od kilku dni, że mam tylko te nędzne strzępy nagrania dwóch wspaniałych i to jeszcze w takiej koszmarnej jakości. Gdyby Berlin wydał jakies nagranie, to jakos by łatwiej bylo przeżyć. Ale z tego co szukałąm, to nie widzę, żeby cos takiego się ukazało... Niestety
[quote51="ag111111"]
A co do książek i DVD, to z tego co pamiętam na stronie Staatsballett Berlin jest sklep i dużo rzeczy do zakupienia. Biorąc pod uwagę mniejszą odległość i niemiecką precyzję i rzeczowość być może to będzie bardziej realne wyjscie niż Tokyo...
http://www.staatsballett-berlin.de/service/ballettshop.php?id_page=&id=&id_language=2&id_page=&id_event_cluster=&id_event_date=&user=&spielzeit=
Swoją drogą ciekawe czy książki mają tylko w wersji niemieckiej czy też angielskiej? Ale to trzeba by było do nich napisać z zapytaniem - ja jakoś od 3 dni próbuję i nie mogę, bo wyświetla mi się komunikat, żebym poprawiła mój e-mail. Tyle, że sprawdziłam i do innego teatru na świecie mi poszło jak trzeba, nie wiem już sama, czy się im coś zablokowało.[/quote51]
Przepraszam za offtof: czy ktoś robił zakupy w tym sklepie? Jeśli tak, to bardzo prosze o informację na PW
A co do książek i DVD, to z tego co pamiętam na stronie Staatsballett Berlin jest sklep i dużo rzeczy do zakupienia. Biorąc pod uwagę mniejszą odległość i niemiecką precyzję i rzeczowość być może to będzie bardziej realne wyjscie niż Tokyo...
http://www.staatsballett-berlin.de/service/ballettshop.php?id_page=&id=&id_language=2&id_page=&id_event_cluster=&id_event_date=&user=&spielzeit=
Swoją drogą ciekawe czy książki mają tylko w wersji niemieckiej czy też angielskiej? Ale to trzeba by było do nich napisać z zapytaniem - ja jakoś od 3 dni próbuję i nie mogę, bo wyświetla mi się komunikat, żebym poprawiła mój e-mail. Tyle, że sprawdziłam i do innego teatru na świecie mi poszło jak trzeba, nie wiem już sama, czy się im coś zablokowało.[/quote51]
Przepraszam za offtof: czy ktoś robił zakupy w tym sklepie? Jeśli tak, to bardzo prosze o informację na PW
"Nowości" z youtube (ostatnio nawet często się pojawiają):
http://www.youtube.com/watch?v=W89oOyGwK7I&feature=related - "Kazimir's colours", co prawda Blanche już dawała jakiś czas temu link z yahoo, ale tutaj inne nagranie, chyba również w lepszej jakości.
http://www.youtube.com/watch?v=gcICXbkSgls - a tutaj taki "unikat", film z kategorii tych, gdzie możemy zobaczyć Vladimira w możliwie najmłodszym wieku - według mnie ma tutaj jakieś 17, 18 lat, ale mogę się mylić. W każdym razie sam fakt, że zdecydowali się sfilmować tak młodego tancerza i to jeszcze w tamtych czasach mówi sam za siebie, a jego piękne linie - już są widoczne
http://www.youtube.com/watch?v=W89oOyGwK7I&feature=related - "Kazimir's colours", co prawda Blanche już dawała jakiś czas temu link z yahoo, ale tutaj inne nagranie, chyba również w lepszej jakości.
http://www.youtube.com/watch?v=gcICXbkSgls - a tutaj taki "unikat", film z kategorii tych, gdzie możemy zobaczyć Vladimira w możliwie najmłodszym wieku - według mnie ma tutaj jakieś 17, 18 lat, ale mogę się mylić. W każdym razie sam fakt, że zdecydowali się sfilmować tak młodego tancerza i to jeszcze w tamtych czasach mówi sam za siebie, a jego piękne linie - już są widoczne
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
obydwie rzeczy rewelacyjne.
co do duetu to jest to zawsze niesamowite, patrzec jak para najlepszych tancerzy świata (moim skromnym zdaniem
) tanczy razem. Wszystko idealne i wykonanie i oddanie ducha tej choreografii m. Bigonzettiego swoja droga ciekawej , inspirowanej tworczoscia rosyjskiego malarza Kazimira Malevic`a.
Jakie to uroczo harmonijne wykonanie harmonijnej choreografii, w ktorej przeplatają się radośc, światło, kolor, mozność -siła i współgrają z muzyką. Niczego w wykonaniu nie zabrakło, nic nie przeszkadzało a wrecz przeciwnie .
Ogólnie odbieranie V. Malakhova i Diany we współczesnych choreografiach wprawia mnie w coraz wiekszy zachwyt. Zwłaszcza wtedy, gdy akurat się wcześniej wczytałam w tę choreografię i znam zamysł choreografa, bo taniec Malakhova nigdy nie zawodzi.
Żeby to lepiej nazwać: jak się czyta książkę i potem ogląda film na jej podstawie zrobiony, to z zasady film zawodzi, jeśli nie grają w nim rewelacyjni aktorzy, którzy uchwyca głębię i tak przekażą, że to nie gryzie sie z wczesniejszymi wyobrazeniami czytelnika. T
ak samo jak sie wczytalo w choreograficzny zamysł, to ma sie jakies wyobrazenia i czasem tancerz moze to popsuc ale jak tanczy Malakhov to all wykonanie wykracza poza moje wczesniejsze wyobrazenia, a wręcz je ubogaca.
Dziękuje za przypomnienie tego fragmentu.
PS na post w temacie Poliny Semionowej odpowiem potem, bo (na szczeście jest tam wiele ciekawych wątków i potrzebuję czasu
) ale co do offtopu tam zawartego tzn min Malakhova to już teraz tu piszę: widzieliście wyraz twarzy Malakhova w powyższym fragmencie Kolorów Kazimira? idealny: nic dodać nic ująć. A teraz odtwórzmy sobie w wyobraźni chociazby, wszystkim najbardziej znanego na pamięć, Korsarza i wyraz twarzy Malakhova. Ja czuję różnicę... Nie zeby Malakhov jakos źle odtworzyl handlarza niewolników ale kurczę to nie było tego kalibru mistrzostwo jak obecnie . Teraz Malakhov jest ideałem we wszystkim od Jeziora przez chor. współczesne, po satyrycznego Kopciuszka i w tancu i co do zachowania na scenie itd. A w Korsarzu cóż, świetny taniec ale tej wielkości jakos brak (ale to moze jego problemy osobiste w tamtym okresie jakos tak sie odzwierciedlily na jego twarzy. nie ma co do tego wracać).
co do duetu to jest to zawsze niesamowite, patrzec jak para najlepszych tancerzy świata (moim skromnym zdaniem
Jakie to uroczo harmonijne wykonanie harmonijnej choreografii, w ktorej przeplatają się radośc, światło, kolor, mozność -siła i współgrają z muzyką. Niczego w wykonaniu nie zabrakło, nic nie przeszkadzało a wrecz przeciwnie .
Ogólnie odbieranie V. Malakhova i Diany we współczesnych choreografiach wprawia mnie w coraz wiekszy zachwyt. Zwłaszcza wtedy, gdy akurat się wcześniej wczytałam w tę choreografię i znam zamysł choreografa, bo taniec Malakhova nigdy nie zawodzi.
Żeby to lepiej nazwać: jak się czyta książkę i potem ogląda film na jej podstawie zrobiony, to z zasady film zawodzi, jeśli nie grają w nim rewelacyjni aktorzy, którzy uchwyca głębię i tak przekażą, że to nie gryzie sie z wczesniejszymi wyobrazeniami czytelnika. T
ak samo jak sie wczytalo w choreograficzny zamysł, to ma sie jakies wyobrazenia i czasem tancerz moze to popsuc ale jak tanczy Malakhov to all wykonanie wykracza poza moje wczesniejsze wyobrazenia, a wręcz je ubogaca.
Dziękuje za przypomnienie tego fragmentu.
PS na post w temacie Poliny Semionowej odpowiem potem, bo (na szczeście jest tam wiele ciekawych wątków i potrzebuję czasu
Co do "Korsarza" to może się będę powtarzać, ale po pierwsze, to moim zdaniem z partii Lankedama nic więcej się nie da wycisnąć ponad to, co on tam zrobił i pokazał. No bo co to w końcu jest za postać? To ma być trochę zabawna, to groteskowa, ale gdyby się ktokolwiek nie wiem jak nad nią wysilał, męczył i siódme poty z siebie wyciskał, to naprawdę, ani źdźbła czegokolwiek artystycznego w tej roli nie znajdzie.. po prostu nie da się doszukać czegoś, co nie istnieje. Poza tym mniej więcej z tego samego okresu jest chociażby jego występ w "Remanso", który jednak cechuje już bardzo duża dojrzałość artystyczna.
Jeśli zaś mówimy o "Kazimir's colours" to również jest dla mnie rozkoszą oglądanie ich razem, po prostu miód na serce - dwoje najbardziej uwielbianych przeze mnie tancerzy i to jeszcze w choreografii Bigonzettiego, czegóż można chcieć więcej? I również zastanawia mnie to, że Bigonzetti ma skłonność nawiązywania do twórczości różnych malarzy.. to już drugi znany mi przykład. Chociaż tutaj nie ma tak idealnego operowania światłem, jak w "Caravaggiu", a z tego co sugeruje sam tytuł i co czytałam na stronie choreografa ma to duże znaczenie, to i tak wykonanie rekompensuje wszystkie inne ewentualne braki jeśli chodzi o stronę aranżacji.
PS. Ale skoro już tak żarliwie zaczęłyśmy się rozwodzić nad tą mimiką, to rzeczywiście muszę dodać jeszcze jedną rzecz - to prawda, że im jest starszy, tym bardziej panuje nad wyrazem swojej twarzy, nad emocjami i uczuciami, które chce przekazać. Doszedł w tym do takiej perfekcji, jakiej nie widziałam u żadnego innego tancerza. Są takie momenty, że - nawet pomijając sam ruch - wystarczy dostrzec jego spojrzenie, które dosłownie przeszywa i przyprawia, przynajmniej mnie - o dreszcze.
Nawet Witkiewicz niby się z tego śmiał, bo w rozmowie z nim starał się go przekonać, że przecież to nie jest wcale ważne, czy w danym momencie spojrzy tak, czy inaczej, bo publiczność i tak z daleka nie dostrzeże. A on i tak się upierał, że jest to niezwykle ważne w kreowaniu postaci, jak spojrzy, nawet gdyby publiczność tego miała nie widzieć - dla niego samego jest to niezwykle istotne. I czyż nie miał racji? Geniusz, kochany geniusz i perfekcjonista
Jeśli zaś mówimy o "Kazimir's colours" to również jest dla mnie rozkoszą oglądanie ich razem, po prostu miód na serce - dwoje najbardziej uwielbianych przeze mnie tancerzy i to jeszcze w choreografii Bigonzettiego, czegóż można chcieć więcej? I również zastanawia mnie to, że Bigonzetti ma skłonność nawiązywania do twórczości różnych malarzy.. to już drugi znany mi przykład. Chociaż tutaj nie ma tak idealnego operowania światłem, jak w "Caravaggiu", a z tego co sugeruje sam tytuł i co czytałam na stronie choreografa ma to duże znaczenie, to i tak wykonanie rekompensuje wszystkie inne ewentualne braki jeśli chodzi o stronę aranżacji.
PS. Ale skoro już tak żarliwie zaczęłyśmy się rozwodzić nad tą mimiką, to rzeczywiście muszę dodać jeszcze jedną rzecz - to prawda, że im jest starszy, tym bardziej panuje nad wyrazem swojej twarzy, nad emocjami i uczuciami, które chce przekazać. Doszedł w tym do takiej perfekcji, jakiej nie widziałam u żadnego innego tancerza. Są takie momenty, że - nawet pomijając sam ruch - wystarczy dostrzec jego spojrzenie, które dosłownie przeszywa i przyprawia, przynajmniej mnie - o dreszcze.
Nawet Witkiewicz niby się z tego śmiał, bo w rozmowie z nim starał się go przekonać, że przecież to nie jest wcale ważne, czy w danym momencie spojrzy tak, czy inaczej, bo publiczność i tak z daleka nie dostrzeże. A on i tak się upierał, że jest to niezwykle ważne w kreowaniu postaci, jak spojrzy, nawet gdyby publiczność tego miała nie widzieć - dla niego samego jest to niezwykle istotne. I czyż nie miał racji? Geniusz, kochany geniusz i perfekcjonista
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am