Jak to jest z tą wagą?!
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Takie anorektyczne baletnice tragicznie wyglądają... ale otyłe tez...
Trzeba byc poprostu w sam raz :D
[color=darkred:552e9e7080]Gratuluję odkrycia Ameryki!!!
Chyba oczywistych opinii nie powinno się wyrażać, jeśli uważa sie forumowiczów za inteligentnych.[/color:552e9e7080]
edit: w takim razie przepraszam :?
Trzeba byc poprostu w sam raz :D
[color=darkred:552e9e7080]Gratuluję odkrycia Ameryki!!!
Chyba oczywistych opinii nie powinno się wyrażać, jeśli uważa sie forumowiczów za inteligentnych.[/color:552e9e7080]
edit: w takim razie przepraszam :?
O mnie nie można powiedzieć, że mam nadwagę, ale figury baletnicy też zdecydowanie nie mam... Ale nie przeszkadza mi to w tańcu. Bo dlaczego? Może nie jestem lekka, ale przecież nie chodzi wyłącznie o to.
A u mnie w ognisku to jest kilka dziewczyn, które figurami baletic pochwalić się nie mogą.
Kilka z nich w tym roku kończy naukę - dotrwały do końca, pomimo swojego niedoskonałego wyglądu.
Więc można sobie z tym poradzić, prawda...? ;)
A u mnie w ognisku to jest kilka dziewczyn, które figurami baletic pochwalić się nie mogą.
Kilka z nich w tym roku kończy naukę - dotrwały do końca, pomimo swojego niedoskonałego wyglądu.
Więc można sobie z tym poradzić, prawda...? ;)
Można, ale jest też kwestia, na ile wtedy jest się postrzeganym jako dobra tancerka, a na ile jako kuriozum pod tytułem "gruba baletnica" ( coś w stylu "kobiety z brodą").
Pozwolę sobie przytoczyć słowa mojej Choreografki, wybitnego fachowca i absolutnego autorytetu dla mnie, jeżeli chodzi o sprawy z tańcem zwązane. Otóż w zeszłym tygodniu w naszej Operze występował amatorski balet ze Stanów. Na pierwszy rzut oka dziewczyny absolutnie nie wyglądały na tancerki i na jedzeniu też nie oszczędzały (cytuję "trzy hamburgery na obiad"). Owe grube baletnice okazały się jednak najbardziej pracowitymi i najlepiej przygotowanymi amatorkami, z jakimi wspomnianej Choreografce zdarzyło się pracować. Mówiła, że z chęcią widziałaby takie zaangażowanie u swoich uczniów w gdańskiej SB.
A morał z tego taki, że nawet nie mając szczupłej sylwetki, ale będąc pracowitym i wytrwałym, można nauczyć się tańca tak, by wzbudzić autentyczny podziw u ludzi znających się na rzeczy (truizm :D) Mimo wszystko wydaje mi się jednak, że będzie się wtedy postrzeganym właśnie przez pryzmat swojej sylwetki ("czyli jednak można być wdzięczną nawet, jak się ma nadwagę!" - to już cytat zaimprowizowany, a nie słowa mojej Nauczycielki).
Pozwolę sobie przytoczyć słowa mojej Choreografki, wybitnego fachowca i absolutnego autorytetu dla mnie, jeżeli chodzi o sprawy z tańcem zwązane. Otóż w zeszłym tygodniu w naszej Operze występował amatorski balet ze Stanów. Na pierwszy rzut oka dziewczyny absolutnie nie wyglądały na tancerki i na jedzeniu też nie oszczędzały (cytuję "trzy hamburgery na obiad"). Owe grube baletnice okazały się jednak najbardziej pracowitymi i najlepiej przygotowanymi amatorkami, z jakimi wspomnianej Choreografce zdarzyło się pracować. Mówiła, że z chęcią widziałaby takie zaangażowanie u swoich uczniów w gdańskiej SB.
A morał z tego taki, że nawet nie mając szczupłej sylwetki, ale będąc pracowitym i wytrwałym, można nauczyć się tańca tak, by wzbudzić autentyczny podziw u ludzi znających się na rzeczy (truizm :D) Mimo wszystko wydaje mi się jednak, że będzie się wtedy postrzeganym właśnie przez pryzmat swojej sylwetki ("czyli jednak można być wdzięczną nawet, jak się ma nadwagę!" - to już cytat zaimprowizowany, a nie słowa mojej Nauczycielki).