[quotebe="Torin"]A to ja tutaj pozwolę się z Tobą nie zgodzić - ci faceci wcale nie sprawiają wrażenia jakby tańczyli dla jakiejś kobiety. Raczej tańczą hmm dla siebie. Jest w tym jakieś skupienie jakiś wewnętrzna emanacja.[/quotebe]
No właśnie, dlaczego mieliby w ogóle tańczyć dla jakiejś kobiety? Tak samo jak kobieta, która tańczy, niekoniecznie musi to robić od razu dla faceta

To jest scena, i ten taniec ma przekazywać całe spektrum rzeczy, emocji, stanów, itp., a nie tylko zawężać się do relacji damsko - męskich.
To jest tak samo jak na co dzień chodzimy, oddychamy, mówimy. Przecież nie każdy jeden gest i czynność, jakie wykonujemy w życiu jest od razu dedykowane komuś innemu. W tańcu/ teatrze tak samo, jeśli jest on jakiś obrazem życia, a nie tylko uproszczoną bajką.
[size=9be]I już tak na totalnym marginesie - i proszę to traktować jako luźne skojarzenie w rozmowie, nikomu z wam nie insynuuje podobnego ograniczenia w postrzeganiu tańca - mam wrażenie, że wiele osób zapomina, że nasze ciała służą nie tylko do używania w relacjach damsko - męskich, ale w ogóle do życia. A później ciało jest tak zaprzeczone i naznaczone kulturowym tabu, że jakikolwiek inny ruch od codziennego chodzenia/siadania/ pisania na komputerze, a już w ogóle taniec, kojarzy się jedynie z tańcem godowym. A mało kto sobie przypomni, że tak jak wyrażamy się przez słowo, tak i przez ciało, właściwie nawet bardziej pozawerbalnie 'mówimy', niż werbalnie.[/sizebe]
A i Torinie cieszę się, że Ci się podoba

Ale ludów pierwotnych bym w to chyba jednak nie mieszała
