sezon 2010-11 TW-ON i Polski Balet Narodowy

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

no, przeciez u nas nikt nie wie kto to był Ashton, a już napewno nie realizatorzy programu-filmiku.... jak twórca nie żyje i nie moze ise wypowiedziec do kamery to po co o nim wspominac, to nudne i nie mozna zilustrować... (a na serio to fakt - skadal i poruta). Realizatorka, owszem, bardzo wazna bo ona fizycznie jest przekaźnikiem między niezyjacym twórcą a współczsnymi wykonawcami ale to nie ma nic do rzeczy.

Coś więcej?
I akt w fajnej, cięzkiej scenografii prezentującej angielski podniszczony ale bogaty (moze kiedyś) dom. Tradycja z odrobina sylizacji. Aha, po odsłonięciu kurtyny malowana kurtyna-kotara (tak jak było i w Córce źle strzeżonej) prezentujaca gigantyczny kominek na którym stoją namalowane portreciki "przodków" - Prokofiewa i Ashtona, stosownie podpisane.
I akt o w głowniej mierze popis "złych sióstr" czyli Petroneli i Urszuli. Basałajew i Perez byli kapitalni, obaj w dobrym guście, bez nadmiernego przerysowania co trudne do wyważenia w tak farsowych rolach. Nie potrzebne były tylko przyprawiane nosy w stylu angielskich komików - sami panowie w perulach, keckach i pantalonach byli wystarczajaco komiczni i bez watpienia mogli uchodzić za "brzydkie siostry" :) W małej roli nauczyciela tańca napastowanego przez Petronele świetnie sprawdził się Adam Kozal. Oczwiście nie musze dodawac że sasza Liaszenko była uroczą, delikatną ale i czasami całkiem stanowcza i sprytną "Kopciuszką". Dobra wróżka - Anna Lorenc ponad wszelki podziw, królewska, precyzyjna, elegancka i nad podziw zywiołowa jednoczesnie. Szkoda tylko ze jej kostium zbyt welu osobom przypominał stroje ABBY a nie ubiór wróżki i choć ładnie pasował do dekoracji (zimowa noc, piekne granatowe paczki "gwiazd"), to nie podkreślał ani ruchu, ani sylwetki artystki. Bez sensu - powinna to być paczka, moze nawet romantyczna.
Jak pisałam - brzydkie, a przede wszystkim niepasujace do całości stroje 4 pór roku, do tego sielskie kostiumy dzieci-alegorii które im towrzyszyły ale zbyt chyba brytyjskie w wyrazie, a same dzieci stały przy swoich "wróżkach" bez sensu i wdzieku. Wykonania wszytskich wariacji dobre i odpowiednio dobrane pod względem temperamentu: Pietyra jako wiosna była wesoła i energiczna, Kipchidze jako Lato dostojna i opanowana, ładnie pokazywała "zmęczenie i rozleniwienie", Fernandez jako Jesień rozbuchana, szybka, rozrzucajaca liście - bardzo mi sie podobała, równiez wizualnie, Ciechowicz jako zima - chłodna i spokojna, mrozaca krew w żyłach, moze nieco zbyt schematyczna w ruchach.

akt II antastyczny malowany pałac, kolorowi i niezbyt liczni dworzanie i dwórki w stylowych kostiumach (peruczki, pióra). Błazen-Paweł Koncewoj - moim zdaniem świetny, choc jakby nieco "zmęczony"? Potrafi dac z siebie wecej ale to partia mordercza - niemal same skoki i w dodatku nie zawsze doceniane przez publicznosc bo "on skacze a wokól tancza inni". Myslę, ze jeszcze do dopracowania od strony aktorskiej bo mógły być bardziej zauważalny i być bardziej "wodzirejem" balu, tak zresztą jest to pomyslane. Brytyjska groteska - postaci Napoleona i Welingtona jako partnerów balowych złych sióstr moze nie dośc czytelna dla polskiej publicznosci ale zabawna i dobrze zrealizowana. Siostry na balu kapitalne nie tylko w "duecie z pomarańczami". Wejście Kopciuszka oszałamiajace (kareta zaprzezona w myszy ujęła moje dziecięce serce). Książę (Maks) i Kopciuszek - urzekajacy, rewelacyjne wariacje, wdzięk i urok, co tu dodawać.

Akt. III Popis wszystkich głównych postaci - sióstr w scenie mierzenia pantofelka, ksiecia i Kopciuszka w nastrojowym adagio na koniec. No i efekt koncowy - przejście z mrocznego domu do pieknego ale pogrąznego w mroku ogrodu, który w finale rozświetla się kolorami a na zakochanych pada złoty deszcz - bajkowy efekt.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

recenzja w Rzepie:

Cukierkowa bajka również dla dużych
Jacek Marczyński
„Kopciuszek” w Operze Narodowej pokazuje, że prawdziwie wielka sztuka nie musi gonić za modą. Już jest ciężko o bilety na grudniowe spektakle

Można by łatwo skrytykować ten spektakl, że staroświecki, ociera się o kicz, tak bardzo nie przystaje do bajek, jakie serwują kino i telewizja. Czasami jednak warto pokazać dziecku inny świat: bez walk robotów i stworów z obcych galaktyk, bez pogoni i bijatyk. Tu jet harmonia, ład, elegancja i dobre maniery, a w tle muzyka Prokofiewa o wyrafinowanych harmoniach.

O czym jest „Kopciuszek”, nie trzeba tłumaczyć. Na scenie Frederick Ashton wiernie opowiada zdarzenia, tak jak wszyscy je znamy. Jego choreografia, przekazana warszawskiemu zespołowi przez Wendy Ellis Some, spadkobierczynię praw Brytyjczyka, liczy ponad 60 lat, a mimo to zachowała świeżość.

Ten „Kopciuszek” to również spektakl dla dorosłych, którzy mogą się na niego wybrać nie tylko z rodzicielskiego obowiązku. To, co oglądamy w Operze Narodowej, należy bowiem do arcydzieł klasyki XX wieku.

Widowisko przetrwało próbę czasu, dorównuje temu co najlepsze w dziejach baletu. Ashton twórczo rozwinął klasyczne kanony lub przemienił je, by dopasować do opowiadanej historii. Dlatego corps de ballet towarzyszący Kopciuszkowi na balu nie jest tylko grupą tancerek. Ashton chciał, by było ich 12, tyle ile godzin na zegarze, który – jak wiadomo – odgrywa ważną rolę w akcji...

W jego choreografii nie ma cyrkowych wyczynów, czysty popis pozostawił jedynie bajkowym wróżkom, postaci realne mają ludzki wymiar. Kopciuszek w pierwszym akcie swój taniec wykonuje nie z atrakcyjnym partnerem, lecz z miotłą. A jego przyrodnie siostry są paskudne, niezdarne i śmieszne, bo te role Ashton powierzył mężczyznom.

W tle mamy malowane pałace, karocę ciągniętą przez myszy oraz landrynkowe kolory ze smakiem dobrane w kostiumach. W Warszawie zaprojektował je Toer van Schayk. Zespół Polskiego Baletu Narodowego sprostał wymaganiom, jakie stawia trudna choreografia Ashtona, a wykonawcom dobrze towarzyszy orkiestra, którą dyryguje Tadeusz Kozłowski.

Bohaterką stała się Aleksandra Liaszenko – delikatna, subtelna, ale obdarzona osobowością i dysponująca perfekcyjną techniką. Przy takim Kopciuszku musiał pozostać w cieniu Książę (dobry Maksim Wojtiul). Świetnie bawili widzów Siergiej Basałajew (Petronela) i Carlos Martin Perez (Urszula), zresztą generalnie mężczyźni wypadli lepiej, bo jest jeszcze Paweł Koncewoj (Błazen) czy Adam Kozal (Mistrz tańca). Z wróżek podobać się mogła głównie Nathalie Fernandez (Jesień).

Klasyczny balet jest jak musical. Widz musi zaakceptować specyficzną konwencję. Kto to uczyni na „Kopciuszku”, będzie usatysfakcjonowany. Chętnych nie brakuje, na cykl grudniowych przedstawień już bardzo trudno o bilety.

Rzeczpospolita
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

"musiał pozostać w cieniu" ? "DOBRY Maksim Wojtiul"???? :evil: NO tak - widac ze pisał męzczyzna :)))
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

zauwazylam, ze jak osoba (kobieta/mezczyzna) nie pasjonuja sie baletem, to widza tylko ksiezniczke/odeete/odylie/glowna bohaterke, a facet ktory tanczy obok moze mnie rozkladac na lopatki, wciskac w fotel i zmuszac do wyskakiwania z teatru pedem po kwiaty w przerwie a pominiety zostanie milczeniam. Czesto sie z takim czyms stykam. nie wiem czemu. moze stereotyp geja w rajstopkach i fajnej , zwiewnej baletnicy?? a moze zapędzam sie za daleko w moich domyslach???
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

Ahhh jakże kocham stereotypy i ich moc kształtowania świata :)
Ale myślę, że z grubsza masz rację. No bo w końcu co - facet w rajtuzach to ino obciach ;)

Torin
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

fakt, nawet rzecz nie w steretypach tylko w tym ze książe generalnie jest zawsze dość podobną postacią w różnych baletach klasycznych i jak się nie zwróci uwagi na niuanse, technike oraz osobowość to "książe" wydaje się być mało interesujacą postacią, poza tym jednak zwykle to tancerka-głowna bohaterka ma dożo więcej do tańczenia, to tez utrwala zachwyt nad nią a nie nad partnerem. W Kopciuszku księcia nie ma na scenie przez cały 1 akt... Pamiętam, jak nawiazałam nerwową dyskusje listowną z panem Jackiem Marczyńskim po jego recenzji z Jeziora łabędziego gdy napisał: (cytuję z pamięci) "Sławomir Woźniak w roli księcia nie zaprezentował nic poza standardowym zestawem skoków i piruetów".....
Generalnie więc uwagę recenzenta ma większe szanse przykuć tancerka w roli głównej, osoba debiutująca bądź nowa w zespole (N. Fernadez - i bardzo słusznie bo i ładna i urocza i dobra technicznie), ew. odtwórcy ról krotkich a wirtuozowskich lub charakterystycznych (błazen, złe siostry).
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

a teraz na stronie teatru zamiast zdjęc z prób mamy juz sceny ze spektaklu w dwóch obsadach :)

http://www.teatrwielki.pl/pl/repertuar/balet/kalendarium/kopciuszek.html
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

A czy ktoś widział "Kopciuszka" w tej drugiej obsadzie? Jeśli tak, jestem ciekawa opinii ;)
venus-in-furs
Posty: 660
Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am

Post autor: venus-in-furs »

http://www.plejada.pl/16,40682,wideo,,219971,kopciuszek-teatralny-prezent-na-swieta,artykul.html :)
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

dla tych wszystkich, ktorzy sa ciekawi opinii o Robercie oswiadczam wszem i wobec, ze bede na Kopciuszku, w ktorym obsada bedzie nastepujaca:
Kopciuszek - Maria Żuk
Książę - Robert Gabdullin
Siostra Przyrodnia Petronela - Sergey Popov
Siostra Przyrodnia Urszula - Jacek Tyski
Ojciec Kopciuszka - Tomasz Prusak
Wróżka Chrzestna - Dominika Krysztoforska
Mistrz Tańca - Sebastian Solecki
Wróżka Wiosny - Nathalie Fernandez
Wróżka Lata - Karolina Jupowicz
Wróżka Jesieni - Marta Fiedler
Wróżka Zimy - Natalia Wojciechowska
Błazen - Maksim Wojtiul
Przyjaciele Księcia - Paweł Koncewoj, Adam Kozal, Egor Menshikov, Vladimir Yaroshenko
Wellington - Sergey Basalaev
Napoleon - Arkadiusz Gołygowski

a zatem cierpliwosci, bo juz wkrotce zamieszcze bardzo szczegolowa relacje:)
PS na stronce TW-ON pojawilo sie to, na co wszyscy czekalismy; notki biograficzne przy zdjęciach niektorych tancerzy1!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 huuuura!!1
ODPOWIEDZ