Zrobię jeszcze mały "skok w bok" od właściwego tematu, ale mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone, ponieważ kolekcja przestała już wychodzić i na dalsze żarliwe dyskusje chyba się już tutaj nie zanosi
A chciałam dodać coś jeszcze a propos Peer Gynta, a raczej odtwórcy jego roli, czyli Marijna Rademakera. Piszę zainspirowana po lekturze październikowego Dance Europe - od czasu do czasu w końcu można sobie pozwolić na luksus kupienia tej drogiej gazety - jest tam właśnie wywiad z Rademakerem. Nie wiedziałam, gdzie o tym pisać, osobnego tematu nie warto raczej tworzyć, a wątku o tancerzach baletu ze Stuttgartu też tutaj nie mamy.
Od jakiegoś czasu nie mogę się uwolnić od tego nagrania z nim:
http://www.youtube.com/watch?v=FTvN5kVRYy0
I przyznam, że jestem ciekawa zdania innych

Affi zostało stworzone przez Marco Goecke specjalnie dla Marijna, który w 2006 odebrał nagrodę Fausta za najlepszą męską kreację w Niemczech w tej właśnie choreografii. Ale ja najpierw zachwyciłam się tą interpetacją, dopiero potem dowiedziałam się szczegółów;)
Co do wywiadu, to chociaż przedstawia tylko ogólny zarys kariery Marijna to można wywnioskować z niego, że to naprawdę inteligentny młody człowiek, poza tym, czytając między słowami, można dojść do wniosku, że jest wręcz męskim ideałem, jeśli wziąć pod uwagę cechy charakteru. Ale autor materiału zwraca też uwagę na ciekawy kontrast między niemal anielską urodą Marijna (został nazwany dosłownie "aniołem"), a nieraz bardzo mocnymi rolami, w które ostatnio z powodzeniem się wciela. Najbardziej znaczącym przykładem jest chyba Jago z "Otella" Neumeiera. To już nie słodki łobuz, jak Peer, co prawda trochę bezduszny, ale nadal uroczy, tylko prawdziwy brutal z krwi i kości. Próbkę można zobaczyć w tym wywiadzie: http://www.youtube.com/watch?v=v8PbcXaVKzg
Rademaker jest bardzo wysoko ceniony za umiejętności aktorskie i muszę przyznać, że chociaż to tylko urywki, robią na mnie duże wrażenie, wydaje się być bardzo przekonujący jako bezlitosny i bezwzględny tyran.
To może teraz wyjaśnię przyczynę tych wynurzeń - chodzi o to, że ten wywiad zburzył w pewien sposób teorię, którą miałam do tej pory ułożoną na temat zależności między charakterem tancerza, a kreowanymi przez niego rolami. Zawsze wydawało mi się, że tancerz, chociaż jest też aktorem, to jednak na zupełnie innych zasadach. Myślałam, że doskonale i wybitnie może zinterpretować tylko taką rolę, która ma jakieś mianowniki wspólne z jego rzeczywistym charakterem, a wytłumaczenie jest proste; taniec zawsze wydawał mi się czymś o wiele bardziej osobistym i prawdziwym, niż wypowiadane słowo, którym głównie operuje film. Łatwiej skłamać w języku werbalnym, ale mowa ciała zaraz skoryguje wszystkie nieprawidłowości zawarte w słowach.. Poprzez taniec, w mniejszym lub większym stopniu, chcąc nie chcąc,artyści oprócz kreowanej postaci oddają też jakąś cząstkę siebie samych, co moim zdaniem dotyczy również aktorów, ale jednak w zdecydowanie mniejszym stopniu. Aha, i żeby nie było niejasności, to ten wspólny mianownik cech charakteru tancerza i odgrywanej przez niego postaci postrzegałam w taki bardzo zgeneralizowany, a nie zbyt dosłowny sposób. Jeśli przyglądam się np. Aurelie Dupont i porównuję z rolami, w jakie się wciela, to zauważam, że cechą wspólną jej i Sylwii jest pewnego rodzaju dystans, jaki obie stwarzają, ale nie próbuję tego przekładać dalej na relacje z mężczyznami. I widzę też, że jeśli ktoś chce obejrzeć księżniczkę Aurorę jako słodką i uroczą nastolatkę, to zdecydowanie lepiej te cechy odda mniej dojrzała, a trochę bardziej "trzpiotowata" tancerka, bo u Aurelie znów ciężar przeniesiony będzie na jakąś szlachetność, zdystansowanie emocjonalnie. Oczywiście bardzo teraz uogólniam, ale to w celu pokazania mojego sposobu myślenia.. do tej pory wszystko mniej więcej mi się zgadzało, ale przykład Marijna zburzył te hipotezy.. Ciekawe, czy ktoś poczuje się zachęcony do dyskusji na ten temat, jeśli tak to chętnie poczytam o obserwacjach innych;)