Vladimir Malakhov (w Polsce i nie tyko)
[quote:28f1487013]Odnośnie Sylwii, to ciekawa jestem tego fragmentu, gdy V.M. mówił o tym chyba jak poznał Siemionovą. nic z tego nie zrozumiałam, możliwe że chodziło o coś innego. Jeśli ktoś z Was to zrozumiał, to błagam o przetłumaczenie. [/quote:28f1487013]
Mówi, że odwiedził szkołę Bolshoi w dniu urodzin Poliny. Poprzednia dyrektor szkoły zaprosiła go, żeby pokazać mu klasę dziewcząt, którą prowadziła. Gdy siedział, zwrócił uwagę na młodą dziewczynę, dyrektor mu mówiła "Nie, spójrz tam", ale on cały czas odwracał wzrok i patrzył na Polinę. Na końcu chyba też mówi, że Polina miała propozycje z Maryjskiego i Bolshoi, ale wybrała Berlin (tego jednak nie jestem pewna, bo to nie zgadzałoby się z tym, co czytałam w wywiadzie z Poliną, gdzie powiedziała, że w zasadzie nie otrzymała żadnej oferty z teatru, więc gdy Malakhov chciał ją wziąć do Berlina od razu jako pierwszą solistkę, to nie mogła odmówić).
Mówi, że odwiedził szkołę Bolshoi w dniu urodzin Poliny. Poprzednia dyrektor szkoły zaprosiła go, żeby pokazać mu klasę dziewcząt, którą prowadziła. Gdy siedział, zwrócił uwagę na młodą dziewczynę, dyrektor mu mówiła "Nie, spójrz tam", ale on cały czas odwracał wzrok i patrzył na Polinę. Na końcu chyba też mówi, że Polina miała propozycje z Maryjskiego i Bolshoi, ale wybrała Berlin (tego jednak nie jestem pewna, bo to nie zgadzałoby się z tym, co czytałam w wywiadzie z Poliną, gdzie powiedziała, że w zasadzie nie otrzymała żadnej oferty z teatru, więc gdy Malakhov chciał ją wziąć do Berlina od razu jako pierwszą solistkę, to nie mogła odmówić).
[quote:3eca81b54f="ag111111"]Co do tego linku maestro.hb.pl..... to mi się nie wyświetla ta strona, tzn wyświtla się ale pusta.[/quote:3eca81b54f]
To może teraz się uda ;) http://209.85.229.132/search?q=cache:WFk3BFZ64RgJ:www.maestro.hb.pl/mambo/document/Kurier_Malakhov.pdf+Kurier+Malakhov&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&lr=lang_pl&client=firefox-a
Ale w takim wypadku nie będziesz mogła niestety podziwiać kilku zdjęć z "Czajkowskiego" i makatki wyhaftowanej własnoręcznie przez Vladimira ;)
[quote:3eca81b54f="ag111111"]Ja też coraz częściej myślę, żeby zrobić sobie taką baletową wycieczkę do Berlina ale na nieszczęście najbliższy rok to dla mnie decydujący rok katorżniczej pracy od 4 rano do nocy z ewentualną przerwą na jakieś przedstawienie w Łodzi czy DVD, czy forum i mocno okrojone zycie prywatne.[/quote:3eca81b54f]
Ja w styczniu tego roku też już raczej nie pojadę, a tuż tuż, za kilka dni bo 5, a później 18 będzie można zobaczyć "Czajkowskiego". A pod koniec lutego premiera
"La Péri" w jego choreografii, będzie Diana Vishneva.. tylko właśnie, teraz najgorszym wrogiem jest czas. Z bólem serca muszę przyznać, że tańczy teraz mniej
niż w ubiegłym roku, a kiedy pomyślę, że to już naprawdę ostatnie lata, że nie wiadomo, kiedy będzie koniec, to aż mnie coś szarpie w środku.. najchętniej rzuciłabym wszystko w diabły, jak to ja mam w zwyczaju, ale że i tak jestem już oskarżana o mało odpowiedzialną postawę ostatnimi czasy, to będę musiała w końcu zainteresować się własną maturą. Ale strasznie się zaczęłam bać, że mogę nie zdążyć zobaczyć wszystkiego, w czym teraz jeszcze występuje, a później... wszystko się skończy.
[quote:3eca81b54f="ag111111"]To jak: kto jutro wstaje o 5 rano???? żeby obejrzeć? :D :D :D :D Ja wstaję o 4 jak co dzień prawie ale niestety nie mam tego programu w domu. Ale jakby ktoś z Was chciał pobudki, to służę pomocą :)[/quote:3eca81b54f]
No wiadomo, że ja, chociaż nastawienie budzika na 5 rano wzbudzi zapewne duże kontrowersje i protest u mnie w domu.. ale trudno ;) I jestem mądra swoją drogą, jak przeglądałam program arte jakiś czas temu to mignął mi przed oczami tytuł tego dokumentu, ale później oczywiście musiałam zapomnieć.
[quote:3eca81b54f="ag111111"]i na koniec jeszcze jedno odnośnie tego sklwepu w Tokyo: co stamtąd stanowi dla Was najbardziej pożądany produkt? a co tam, pomarzyć dobra rzecz....[/quote:3eca81b54f]
Dla mnie przede wszystkim te dwa filmy dokumentalne, o których wspominałam, bo chociaż oba powstały w Europie - jeden w 1991r. dla telewizji rosyjskiej (Brawo, Malakhov!), a drugi w 1992r. w Niemczech (Narcyz - tancerz Vladimir Malakhov), to niestety jak widać w Europie wcale dostępne nie są i nigdzie nie można ich dostać.
To może teraz się uda ;) http://209.85.229.132/search?q=cache:WFk3BFZ64RgJ:www.maestro.hb.pl/mambo/document/Kurier_Malakhov.pdf+Kurier+Malakhov&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&lr=lang_pl&client=firefox-a
Ale w takim wypadku nie będziesz mogła niestety podziwiać kilku zdjęć z "Czajkowskiego" i makatki wyhaftowanej własnoręcznie przez Vladimira ;)
[quote:3eca81b54f="ag111111"]Ja też coraz częściej myślę, żeby zrobić sobie taką baletową wycieczkę do Berlina ale na nieszczęście najbliższy rok to dla mnie decydujący rok katorżniczej pracy od 4 rano do nocy z ewentualną przerwą na jakieś przedstawienie w Łodzi czy DVD, czy forum i mocno okrojone zycie prywatne.[/quote:3eca81b54f]
Ja w styczniu tego roku też już raczej nie pojadę, a tuż tuż, za kilka dni bo 5, a później 18 będzie można zobaczyć "Czajkowskiego". A pod koniec lutego premiera
"La Péri" w jego choreografii, będzie Diana Vishneva.. tylko właśnie, teraz najgorszym wrogiem jest czas. Z bólem serca muszę przyznać, że tańczy teraz mniej
niż w ubiegłym roku, a kiedy pomyślę, że to już naprawdę ostatnie lata, że nie wiadomo, kiedy będzie koniec, to aż mnie coś szarpie w środku.. najchętniej rzuciłabym wszystko w diabły, jak to ja mam w zwyczaju, ale że i tak jestem już oskarżana o mało odpowiedzialną postawę ostatnimi czasy, to będę musiała w końcu zainteresować się własną maturą. Ale strasznie się zaczęłam bać, że mogę nie zdążyć zobaczyć wszystkiego, w czym teraz jeszcze występuje, a później... wszystko się skończy.
[quote:3eca81b54f="ag111111"]To jak: kto jutro wstaje o 5 rano???? żeby obejrzeć? :D :D :D :D Ja wstaję o 4 jak co dzień prawie ale niestety nie mam tego programu w domu. Ale jakby ktoś z Was chciał pobudki, to służę pomocą :)[/quote:3eca81b54f]
No wiadomo, że ja, chociaż nastawienie budzika na 5 rano wzbudzi zapewne duże kontrowersje i protest u mnie w domu.. ale trudno ;) I jestem mądra swoją drogą, jak przeglądałam program arte jakiś czas temu to mignął mi przed oczami tytuł tego dokumentu, ale później oczywiście musiałam zapomnieć.
[quote:3eca81b54f="ag111111"]i na koniec jeszcze jedno odnośnie tego sklwepu w Tokyo: co stamtąd stanowi dla Was najbardziej pożądany produkt? a co tam, pomarzyć dobra rzecz....[/quote:3eca81b54f]
Dla mnie przede wszystkim te dwa filmy dokumentalne, o których wspominałam, bo chociaż oba powstały w Europie - jeden w 1991r. dla telewizji rosyjskiej (Brawo, Malakhov!), a drugi w 1992r. w Niemczech (Narcyz - tancerz Vladimir Malakhov), to niestety jak widać w Europie wcale dostępne nie są i nigdzie nie można ich dostać.
[quote:fe3c04f36d="Ewa J."]
to jeszcze kostiumy kojarzyły mi się bardzo z Węgrami - jak widać oglądanie w dzieciństwie filmów o Sissi nie poszło na marne ;) .[/quote:fe3c04f36d]
Ewo! jak już to prawidłowo powinno być: z Austro-Wegrami, bo to jednak jest różnica tym bardziej, że Sissi była Austryjaczką.
to jeszcze kostiumy kojarzyły mi się bardzo z Węgrami - jak widać oglądanie w dzieciństwie filmów o Sissi nie poszło na marne ;) .[/quote:fe3c04f36d]
Ewo! jak już to prawidłowo powinno być: z Austro-Wegrami, bo to jednak jest różnica tym bardziej, że Sissi była Austryjaczką.
No tak, Father, owszem, zgadza się, ale weź poprawkę na to, że jakkolwiek państwa te były ze sobą połączone politycznie, to zachowały jednak odrębność kulturową
(co za tym idzie także stroje) i co więcej ludność węgierska wcale nie była aż tak entuzjastycznie nastawiona do połączenia z Austrią, przeciwnie, ani do pary cesarskiej, jak to jest pokazane na filmie (szczególnie podczas sceny koronacji Franciszka Józefa i Elżbiety na króla i królową Węgier, ale prawdą jest, że cesarzowa bardzo lubiła Węgrów, z Rudolfem np. rozmawiała i korespondowała tylko po węgiersku). Poza tym nie miałam na myśli strojów otoczenia dworskiego, które w większości składało się oczywiście z Austriaków, ale bohaterów pochodzenia węgierskiego - np. hrabiego Andrássy.
Spójrz i porównaj kostium z tymi, które są wykorzystane w omawianym Koncercie Noworocznym, nawet nie trzeba kadru z filmu, skoro jest oryginał:
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Benczur-andrassy_gyula.jpg&filetimestamp=20050903172656
I czy nie podobne? To miałam na myśli ;)
(co za tym idzie także stroje) i co więcej ludność węgierska wcale nie była aż tak entuzjastycznie nastawiona do połączenia z Austrią, przeciwnie, ani do pary cesarskiej, jak to jest pokazane na filmie (szczególnie podczas sceny koronacji Franciszka Józefa i Elżbiety na króla i królową Węgier, ale prawdą jest, że cesarzowa bardzo lubiła Węgrów, z Rudolfem np. rozmawiała i korespondowała tylko po węgiersku). Poza tym nie miałam na myśli strojów otoczenia dworskiego, które w większości składało się oczywiście z Austriaków, ale bohaterów pochodzenia węgierskiego - np. hrabiego Andrássy.
Spójrz i porównaj kostium z tymi, które są wykorzystane w omawianym Koncercie Noworocznym, nawet nie trzeba kadru z filmu, skoro jest oryginał:
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Benczur-andrassy_gyula.jpg&filetimestamp=20050903172656
I czy nie podobne? To miałam na myśli ;)
Oczywiście, że podobne. Czyżby kultura wegierska odcisnęła tak wyrażne pietno na Austrii , Polsce, Słowacji i Czechach? Strój Benczura jest bardzo podobny do strojów dragonów np wiśniowieckich a parzenica na spodniach jako żywo przypomina podhalańską. Zresztą komtusz, nasz narodowy strój szlachecki jest strojem węgierskim.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Na wstępie podziękowania dla Blanche za tłumaczenie :)
Co do tego listu od konsula, to z którego on był roku? mniej więcej. Chodzi mi o to, żeby się upewnić, że zapowiadana w nim wizyta w Polsce to już przeszłość. Bo z tego co kojarzę, to V.M. już był we Wrocławiu chyba z jakieś 2 lata temu czy jakoś tak.
Co do uciekającego czasu to poruszyłaś Ewo niezwykle istotną i dla mnie rzecz. Ale -jako że z natury zawsze widze fakty w przyjaznym świetle - to popatrzcie:
-) V.M. jest teraz dyrektorem Staatsballett berlin i z pewnością nim pozostanie przez dłuższy czas. Z takiej pozycji zachowa przez długi jeszcze czas możliwosć pojawiania się w choreografiach, które mu technicznie odpowiadają;
-) V.M. wciąż jednak pojawia się w ciężkim repertuarze, więc jeszcze trochę lat myślę, że go pooglądamy, wciąż są premiery itd.
-) już teraz masz satysfakcję Ewo, że go widziałąś na żywo;
-) na szczęście obecnie nie żyjemy w czasach Niżyńskiego i taniec nieaktywnego tancerza -oprócz tego, że pozostaje w e wspomnieniach to jeszcze na płytach;
-) już teraz choreografie V.M mniej go eksploatują niż jeszcze z 10 lat temu- a czy to umniejsza efekt?? Moim zdaniem , i sądzę że Waszym również - nie. Umniejszają się pewne skrajne możliwości organizmu ale z każdym dniem rośnie coś innego - jakaś klasa, współgranie z dźwiękiem i dojrzałość sceniczna. Sądzę, że jeszcze długi czas będziemy oglądać V.M. tyle że z czasem może cześciej we współczesnych rzeczach, co mi osobiście coraz mniej przeszkadza, a nawet momentami cieszy (o ile cieszy to tu właściwe słowo);
-) i po ostatnie jak tancerz zdobędzie to co V.M. to już nie zniknie ze scen - weźmy np. Barysznikowa, który w ubiegłym roku zatańczył na ŁSB :lol: . Fakt -nie zatańczył Zygfryda z Jeziora i nie zrobił kilkudziesięciu piruetów jak w Białych nocach, ale czy kogoś z widowni to zmartwiło? Sądzę, że i V.M będzie długo jeszcze gościł u nas. A i tak mamy szczęście, że teraz związany jest z Berlinem , który jest blisko i sądzę, że coraz częściej może gościć w Polsce.
Co do matury to dobrze, że masz troskliwych rodziców ;) . Ja przyznam szczerze, że jak zdawałam maturę to byłam strasznie wściekła jak mi ktoś o niej mówił, bo w młodym człowieku jest jeszcze taka nieumiejętność zapanowania nad emocjami i sposób reakcji bywa nieadekwatny do bodźca.. I nauka do matury - w porównaniu z obecną nauką była dla mnie czymś strasznie nieprzyjemnym, bo jakoś tak nauka zaczęła mi sprawiać prawdziwą przyjemność dopiero po studiach,
A czy coś jeszcze ztego sklepu - w sensie nagrań - jest unikatowe w Europie? Pytam, bo przypuszczam, że bardziej jesteście chyba obeznane z rynkiem europejskim niż ja????
-)
Co do tego listu od konsula, to z którego on był roku? mniej więcej. Chodzi mi o to, żeby się upewnić, że zapowiadana w nim wizyta w Polsce to już przeszłość. Bo z tego co kojarzę, to V.M. już był we Wrocławiu chyba z jakieś 2 lata temu czy jakoś tak.
Co do uciekającego czasu to poruszyłaś Ewo niezwykle istotną i dla mnie rzecz. Ale -jako że z natury zawsze widze fakty w przyjaznym świetle - to popatrzcie:
-) V.M. jest teraz dyrektorem Staatsballett berlin i z pewnością nim pozostanie przez dłuższy czas. Z takiej pozycji zachowa przez długi jeszcze czas możliwosć pojawiania się w choreografiach, które mu technicznie odpowiadają;
-) V.M. wciąż jednak pojawia się w ciężkim repertuarze, więc jeszcze trochę lat myślę, że go pooglądamy, wciąż są premiery itd.
-) już teraz masz satysfakcję Ewo, że go widziałąś na żywo;
-) na szczęście obecnie nie żyjemy w czasach Niżyńskiego i taniec nieaktywnego tancerza -oprócz tego, że pozostaje w e wspomnieniach to jeszcze na płytach;
-) już teraz choreografie V.M mniej go eksploatują niż jeszcze z 10 lat temu- a czy to umniejsza efekt?? Moim zdaniem , i sądzę że Waszym również - nie. Umniejszają się pewne skrajne możliwości organizmu ale z każdym dniem rośnie coś innego - jakaś klasa, współgranie z dźwiękiem i dojrzałość sceniczna. Sądzę, że jeszcze długi czas będziemy oglądać V.M. tyle że z czasem może cześciej we współczesnych rzeczach, co mi osobiście coraz mniej przeszkadza, a nawet momentami cieszy (o ile cieszy to tu właściwe słowo);
-) i po ostatnie jak tancerz zdobędzie to co V.M. to już nie zniknie ze scen - weźmy np. Barysznikowa, który w ubiegłym roku zatańczył na ŁSB :lol: . Fakt -nie zatańczył Zygfryda z Jeziora i nie zrobił kilkudziesięciu piruetów jak w Białych nocach, ale czy kogoś z widowni to zmartwiło? Sądzę, że i V.M będzie długo jeszcze gościł u nas. A i tak mamy szczęście, że teraz związany jest z Berlinem , który jest blisko i sądzę, że coraz częściej może gościć w Polsce.
Co do matury to dobrze, że masz troskliwych rodziców ;) . Ja przyznam szczerze, że jak zdawałam maturę to byłam strasznie wściekła jak mi ktoś o niej mówił, bo w młodym człowieku jest jeszcze taka nieumiejętność zapanowania nad emocjami i sposób reakcji bywa nieadekwatny do bodźca.. I nauka do matury - w porównaniu z obecną nauką była dla mnie czymś strasznie nieprzyjemnym, bo jakoś tak nauka zaczęła mi sprawiać prawdziwą przyjemność dopiero po studiach,
A czy coś jeszcze ztego sklepu - w sensie nagrań - jest unikatowe w Europie? Pytam, bo przypuszczam, że bardziej jesteście chyba obeznane z rynkiem europejskim niż ja????
-)
Tak, ten występ we Wrocławiu odbył się bodajże w październiku w 2008 r. A co z tego japońskiego amazonu jest jeszcze niedostępne u nas? Na pewno właśnie "Giselle" z Dianą Vishnevą, album ze zdjęciami autorstwa Suinoyama Kishina i kilka innych książek, a co do reszty to raczej wszystko już można kupić u nas ;) (tj. w Europie, bo w Polsce to niekoniecznie).
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
http://www.youtube.com/watch?v=X0o4Mp8XUfA&feature=related
to już z pewnością widzieliście, ale mimo wszystko zamieszczam, bo takie fajne.
Swoją drogą, to po bejrzeniu tego + przeczytaniu dawno temu czegoś zastanawia mnie jedna rzecz, o której jednak napisać nie mogę, bo wyrzucilibyście mnie z forum... dyscyplinarnie :wink: Ale zostawmy to bez komentarza.
A na temat, to powiem, że dziś po raz pierwszy obejrzałam Cindirellę, jakoś wcześniej nie chciało mi się. Po obejrzeniu tych fragmentów myślę,że bardzo fajnie to chyba wyszło. Swoją drogą, to ciekawe, że Malakhov zatańczył sam kobietę. Zazwyczaj bywało chyba tak, że jednak jeśli w Kopciuszku panowie grali złe panie, to role te otrzymywali mniej znaczący tancerze danej sceny. To też chyba dobrze świadczy o V.M: w sensie o jego dystansie do samego siebie i braku zachwycania się poczuciem swojej wielkości. Ogólnie bardzo fajne to fragmenty.
to już z pewnością widzieliście, ale mimo wszystko zamieszczam, bo takie fajne.
Swoją drogą, to po bejrzeniu tego + przeczytaniu dawno temu czegoś zastanawia mnie jedna rzecz, o której jednak napisać nie mogę, bo wyrzucilibyście mnie z forum... dyscyplinarnie :wink: Ale zostawmy to bez komentarza.
A na temat, to powiem, że dziś po raz pierwszy obejrzałam Cindirellę, jakoś wcześniej nie chciało mi się. Po obejrzeniu tych fragmentów myślę,że bardzo fajnie to chyba wyszło. Swoją drogą, to ciekawe, że Malakhov zatańczył sam kobietę. Zazwyczaj bywało chyba tak, że jednak jeśli w Kopciuszku panowie grali złe panie, to role te otrzymywali mniej znaczący tancerze danej sceny. To też chyba dobrze świadczy o V.M: w sensie o jego dystansie do samego siebie i braku zachwycania się poczuciem swojej wielkości. Ogólnie bardzo fajne to fragmenty.
Co do "Kopciuszka" to sam wybrał sobie rolę złej siostry (chociaż wcześniej zawsze był księciem), bo według niego rola ta jest śmieszniejsza i bardziej charakterystyczna, kiedy występują w niej mężczyźni ;)
A poza tym Agnieszko nikt Cię z forum na pewno nie będzie wyrzucał, a że jestem ciekawa co Cię zastanawia i nurtuje, to myślę, że spokojnie możesz się tą myślą tutaj podzielić, nie sądzę, żeby było to coś na tyle dziwnego, żeby nie można było o tym chociaż napomknąć:)
A tak poza tym: wszystkiego najlepszego z okazji 42 urodzin! (Co prawda mających miejsce wczoraj, ale postanowiłam nie przesadzać z postami pod rząd, które już mi się w tym temacie zdarzały ;) Największemu tancerzowi naszych czasów, tancerzowi stulecia życzę dużo sił, dużo zdrowia, spokoju, szczęścia i spełnienia wszystkich tych marzeń, które jeszcze się nie ziściły, a sobie z tej okazji życzę, żebym jeszcze przez długi czas mogła podziwiać na scenie to nadzwyczajne zjawisko w tańcu ;)
A poza tym Agnieszko nikt Cię z forum na pewno nie będzie wyrzucał, a że jestem ciekawa co Cię zastanawia i nurtuje, to myślę, że spokojnie możesz się tą myślą tutaj podzielić, nie sądzę, żeby było to coś na tyle dziwnego, żeby nie można było o tym chociaż napomknąć:)
A tak poza tym: wszystkiego najlepszego z okazji 42 urodzin! (Co prawda mających miejsce wczoraj, ale postanowiłam nie przesadzać z postami pod rząd, które już mi się w tym temacie zdarzały ;) Największemu tancerzowi naszych czasów, tancerzowi stulecia życzę dużo sił, dużo zdrowia, spokoju, szczęścia i spełnienia wszystkich tych marzeń, które jeszcze się nie ziściły, a sobie z tej okazji życzę, żebym jeszcze przez długi czas mogła podziwiać na scenie to nadzwyczajne zjawisko w tańcu ;)