Jak was postrzegają ludzie nietańczący :)) ??
U mnie bywa różnie... W domu kultury, w którym tańczę, jestem najstarsza. Kilka moich koleżanek zaczynało tańczyć razem ze mną, ale z biegiem lat się wycofały, tłumacząć się głównie brakiem czasu. Moim zdaniem jednak (niestety) dziewczyny nudziły się i przestawało je to kręcić.
Kiedy mówię, że chodzę na balet, to reakcje są rozmaite - w mojej nowej klasie (jestem w I LO) przyjęto to z zachwytem i na święta dostałam mnóstwo życzeń powodzenia w tańcu :]. W gimnazjum wszyscy wiedzieli i z chęcią przychodzili na występy. Niektórzy się śmieją, ale nie dbam o nich. Najważniejsze jest dla mnie to, że moi najbliżsi przyjaciele i rodzinka doskonale mnie rozumieją i nie gniewają się zbytnio, kiedy nawijam o balecie, po raz milionowy puszczam "Billy'ego Elliota" lub "The Company" na DVD :D albo łażę po domu w pointach i 'stukam'.
Kiedy mówię, że chodzę na balet, to reakcje są rozmaite - w mojej nowej klasie (jestem w I LO) przyjęto to z zachwytem i na święta dostałam mnóstwo życzeń powodzenia w tańcu :]. W gimnazjum wszyscy wiedzieli i z chęcią przychodzili na występy. Niektórzy się śmieją, ale nie dbam o nich. Najważniejsze jest dla mnie to, że moi najbliżsi przyjaciele i rodzinka doskonale mnie rozumieją i nie gniewają się zbytnio, kiedy nawijam o balecie, po raz milionowy puszczam "Billy'ego Elliota" lub "The Company" na DVD :D albo łażę po domu w pointach i 'stukam'.
Przypomniała mi się sytuacja, która wydarzyła się w zeszłym roku, kiedy całe mnóstwo moich kolegów należało do lokalnej drużyny siatkówki. Chłopcy mieli oczywiście dużo ćwiczeń rozciągających, ale szło im to średnio :). Trener, w rozpaczy, by ich zmobilizować obiecał, że temu, kto zrobi szpagat lub dociągnie kolana w motylku do ziemi dostanie piłkę, z tego co pamiętam oryginalną Mikasę. Ci ambitniejsi zwrócili się do mnie o jakieś ćwiczenia rozciągające... I nigdy nie zapomnę miny pierwszego składu, gdy ćwiczyłam do układu i robiłam szpagaty na zawołanie - takie chwile są miłe :]
Wczoraj byłam u mojej cioci na jej urodzinach.
Oto rozmowa: (zabić i tylko zabić!:evil: )
Ciocia: No i jak ci idzie w tej szkole, Marysiu?
Ja: Dobrze...
C: I co, potrafisz już stawać na paluszkach?
Ja: Ciociu, to nie tak... trzeba mieć specjalne baletki z twardymi czubkami, nazywają się pointy...
C: Dobrze, dobrze, to staniesz czy nie?
Ja: No nie, potrzebne mi są pointy...
C: No niech ci będzie, a pokaż jakąś pozycję baletową...
(po pokazie wszystkich pięciu pozycji:)
C: A w telewizji jak dzisiaj oglądałam balet, to takich pozycji nie robili... A pokaż jakieś pozycje rąk...
zaprezentowałam wszystkie:
C: Jakie to dziwne, a na tym spektaklu w TV , chyba "Jeziorze łąbędzim", ne było żadnych takich pozycji... oni się tylko kręcili i skakali...
:evil: :evil: :evil: :evil: Zabić, zabić, zabić...
Coś potwornego...
Za to mój brat, zażyły przeciwnik baletu i w ogóle tańca, polubił niezmiernie teledysk z Poliną Siemionową... Tylko się strasznie dziwił, dlaczego ona to wszystko robiła tak szybko, a nie jak ja na lekcji, i dlaczego nie przy drążku... :roll: Niektórzy potrafią być bardzo nieświadomi...
Co do nauczycieli WF-u, w mojej starej szkole pani bardzo ceniła te moje umiejętności, a koleżanki- cóż, im wydawało się że balet to przede wszystkim kręcenie się w kółeczko, na półpalcach i z rączkami w (o zgrozo!) "trzeciej" pozycji... Tak naprawdę to nie widziały jakiejkolwiek różnicy pomiędzy baletem a np. t. ludowym... :roll:
Oto rozmowa: (zabić i tylko zabić!:evil: )
Ciocia: No i jak ci idzie w tej szkole, Marysiu?
Ja: Dobrze...
C: I co, potrafisz już stawać na paluszkach?
Ja: Ciociu, to nie tak... trzeba mieć specjalne baletki z twardymi czubkami, nazywają się pointy...
C: Dobrze, dobrze, to staniesz czy nie?
Ja: No nie, potrzebne mi są pointy...
C: No niech ci będzie, a pokaż jakąś pozycję baletową...
(po pokazie wszystkich pięciu pozycji:)
C: A w telewizji jak dzisiaj oglądałam balet, to takich pozycji nie robili... A pokaż jakieś pozycje rąk...
zaprezentowałam wszystkie:
C: Jakie to dziwne, a na tym spektaklu w TV , chyba "Jeziorze łąbędzim", ne było żadnych takich pozycji... oni się tylko kręcili i skakali...
:evil: :evil: :evil: :evil: Zabić, zabić, zabić...
Coś potwornego...
Za to mój brat, zażyły przeciwnik baletu i w ogóle tańca, polubił niezmiernie teledysk z Poliną Siemionową... Tylko się strasznie dziwił, dlaczego ona to wszystko robiła tak szybko, a nie jak ja na lekcji, i dlaczego nie przy drążku... :roll: Niektórzy potrafią być bardzo nieświadomi...
Co do nauczycieli WF-u, w mojej starej szkole pani bardzo ceniła te moje umiejętności, a koleżanki- cóż, im wydawało się że balet to przede wszystkim kręcenie się w kółeczko, na półpalcach i z rączkami w (o zgrozo!) "trzeciej" pozycji... Tak naprawdę to nie widziały jakiejkolwiek różnicy pomiędzy baletem a np. t. ludowym... :roll:
[quote:abe7479787="Princess Maron"]nawiązując do postu marysi i just_me to powiem wam że najgorzej jest gdy chłopaki cię podziwiają za cokolwiek (niekoniecznie balet) bo inne dziewczyny tego nie potrafią, a ów dziewczyny są o to zazdrosne... dajcie spokój :roll:
[size=7:abe7479787]przesr... tfu! przekichane :? [/size:abe7479787][/quote:abe7479787]
No tak, przekichane jak w... buźkę strzelił :)
[size=7:abe7479787]przesr... tfu! przekichane :? [/size:abe7479787][/quote:abe7479787]
No tak, przekichane jak w... buźkę strzelił :)
heh, występy :roll: przez świeta udzielałam całej rodzinie wywiadów zaczynając od wyjaśnienia róznicy między mna a primą baleriną i pomiedzy pointami a baletkami plastycznymi :evil: nastepnie doszukiwali sie u mnie wad psychicznych (bo kto teraz słucha klasycznej - [size=9:5a6285a94e]muzyka jak do pogrzebu [/size:5a6285a94e])[size=12:5a6285a94e][/size:5a6285a94e] po tym jak pokazałam im pare figur i battement i szpagat miedzy krzesłami [size=9:5a6285a94e]kosztowało mnie to dużo wysiłku bez rozgrzewki[/size:5a6285a94e] skwitowali na czele z moim wielce zadowolonym tata, ze to strata czasu i niszczenie jakże cennego zdrowia :cry: było mi bardzo przykro :(