Kolczyki a balet ?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Marysia W
Posty: 815
Rejestracja: pn wrz 05, 2005 4:17 pm

Post autor: Marysia W »

Zgadzam się z Gonią. Moim zdaniem powinno się mieć jakiś szacunek do widzów, bo jakoś nie widzę łabędzia z kolczykiem w pępku... :roll:
gonia
Posty: 1705
Rejestracja: ndz paź 30, 2005 6:50 pm

Post autor: gonia »

... obojętnie, czy widz zapłacił 120zł za bilet, 10 zł czy to tylko festyn...
tak samo taniec jest zawsze tańcem, obojętnie, czy tańczysz w body, w dresie czy w legginsach.
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Ja też zgadzam się z gonią. Ostatnio moja wychowawczyni (tancerka z 30letnim stażem) powiedziała, że trzeba szanować i doceniać swój występ niezależnie od tego czy się tańczy na ulicy (często to się zdaża) czy też w teatrze wielkim. Bardzo mądre słowa.
Ja sądzę, że kolczyki to oznaka ignorowania tego spektaklu i poprostu przekaz do widza "ja to wszystko olewam".
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Ciekawe czy właśnie tak myślała sobie tancerka od której występu ta dyskusja ruszyła ostatnio od nowa...
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Hmm...
Chciałabym jeszcze tylko dodać, że w spektaklu klasycznym to zdecydowanie nie. Ale współczesnym...może i tak. I zależy jakim.
GwiazdkaNadia
Posty: 293
Rejestracja: pn sty 21, 2008 7:11 pm

Post autor: GwiazdkaNadia »

Właśnie, raisa. Trzeba szanować nie tylko widza ale i swój występ i taniec.
Do współczesnego może się sztyfty nadają, ale nie zawsze. Chyba, że ma to wyglądać jak na ulicach Nowego Jorku, tańczące Murzynki w wielkich kolczykach kołach w uszach, minimalnie mniejszych w nosie itd.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:b44b10c564="GwiazdkaNadia"]Sztyfty... Dobra, na jakieś występy nie najwyższej rangi, tancerka Bolshoi na premierę by sztyftów nawet nie włożyła.[/quote:b44b10c564]

No nie wiem... Bo np. dlugie tipsy im jakos nie przeszkadzaja... (drobny offtop)

Co do kolczykow - przeszkadzac nie przeszkadzaja, nawet wiszace (jak ktos na probach nie zdejmuje to mu nie przeszkadzaja w ruchu), ale po prostu na scene zwykle nie wypada...
Bajaderka
Posty: 2382
Rejestracja: wt lis 22, 2005 8:45 pm

Post autor: Bajaderka »

Moje zdanie odnośnie kolczyków jest takie: na salę tak, jesli ktoś nie lubi się bez nich obnosić, ale w żadnych wypadku nie wiszące. A na występ cóż, to już w zależności od wystawianego baletu/wariacji/ tańca, bo w niektórych kolczyki są jak najbardziej wskazane, nawet w wariacjach klasycznych;)
~ balerinka ~
Posty: 519
Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am

Post autor: ~ balerinka ~ »

Ja zgadzam się z Bajaderką w pewnym sensie, bo nie jestem pewna, czy dobre jest wchodzenie na salę nawet w malutkich kolczykach, bo przecież można o coś zachaczyć (wiem, że przy małych kolczykach jest bardzo małe prawdopodobieństwo, ale jednak jest) i rozerwać sobie ucho. Duże są tym bardziej niebezbieczne.
Co do występów, my zawsze mamy układane przez nauczycielki (nie tak jak w większości szkół wariacje) więc kolczyki (i wszelką biżuterię) zawsze musimy zdejmować. Owszem czasem zdarzają sie wariacje/balety w których biżuteria jest niezbęnym elementem, wtedy oczywiście nie jestem przeciwna;)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Juz nie przesadzajmy z tymi 'niebezpiecznymi' kolczykami. Rozerwanie sobie ucha przez niewielki kolczyk jest zdecydowanie mniej prawdopodobne niz np. potkniecie sie o wlasne nogi. :roll: Tym bardziej jesli w balelcie cwiczy sie caly czas w pionie i ten kolczyk nawet nie ma sie o co zahaczyc.
ODPOWIEDZ