Ja też lubiłam balet w jej wieku, chciałam iść do szkoły baletowej, ale właśnie rodzice sceptycznie do tego podeszli i uznali, że się nie nadaję. A przekonali mnie tak skutecznie, że sama wtedy stwierdziłam, że i tak by mnie nie przyjęli. A pasja do baletu została do dziś...
Znam dużo osób ze szkół muzycznych, którzy zrezygnowali ze szkoły, bo stwierdzili, że to nie dla nich, nie lubią tego, nie sprawia im to przyjemności. Trochę jak w balecie, dzieci od małego muszą się uczyć grać na skrzypcach, fortepianie- naukę w OSM zaczyna się mając 7 lat (albo chodzą do PSM i mają dwie szkoły równocześnie- ogólnokształcącą i muzyczną, często w innych miastach. To wymaga bardzo dużo czasu i poświęceń). I nawet jak skończą I stopień, albo zostanie im 3 lata do dyplomu, to mimo, że zrezygnują, widać to potem po nich, są dobrze zorganizowani, bardziej wrażliwi na sztukę. Każda szkoła artystyczna ubogaca, a przynajmniej takie jest moje zdanie. Nie wiem, może mówię nieobiektywnie sama będąc uczennicą PSM. Nie znam się na psychologii i jak to wpływa na dziecko. Każdy jest inny, ale jak ktoś coś lubi to już jest jakaś przesłanka ku pójściu w tym kierunku.
Tak na marginesie- jedna sprawa dokumenty, ale niezależnie czy w wieku 7 lat czy 11, trzeba jeszcze zdać egzamin rekrutacyjny
