Strona 2 z 8

: ndz kwie 10, 2011 11:38 am
autor: ladybird
Ale Maria jest malutka, wydaje mi się, że nie waży zbyt wiele..

: wt kwie 26, 2011 10:26 pm
autor: Biedronka
Czy ja dobrze pamiętam, że Popov miał kontuzję w zeszłym sezonie? Może to, na co narzekacie, to po części efekt tej kontuzji?

Edit: refleksja sekundę po wysłaniu posta:

Tak sobie myślę o kontraście między Popovem a Pronkiem, że to nie ten pierwszy jest kiepski, tylko ten drugi jest klasą sam dla siebie. Po duecie w "Kurcie Weillu" byłam zdania, że to są po prostu bardzo różni tancerze, więc zależnie od tego, na co kto jest wyczulony, może się wydawać, że Popov wypada blado na tle Pronka. Po "I przejdą deszcze", a dokładnie po pas de trois Pronka i "takich dwóch na czarno" (proszę, nie zabijcie mnie śmiechem za to określenie) stwierdziłam, że po prostu przy Pronku każdy wypadnie sztywno, choćby chwilę wcześniej, przed wejściem tej gwiazdy, wydawał się wspaniały.

Inna sprawa, że nie jestem wielbicielką Pronka ani "Kurta" (tu znów uprasza się o nierozdeptywanie inaczej myślących Biedronek).

: śr kwie 27, 2011 12:42 pm
autor: venus-in-furs
Owszem, miał, ale nie bardzo mogę się wypowiedzieć, jak było przed kontuzją.

Co do wypadania sztywno przy Pronku zgadzam się, nie da się go przyćmić :) Nawet jeśli nie jesteś jego wielbicielką, przyznajesz, że tak jest, w tym rzecz właśnie :)

: pt kwie 29, 2011 6:57 am
autor: Sagittaire
[quote:b858c50596="Biedronka"]o duecie w "Kurcie Weillu" byłam zdania, że to są po prostu bardzo różni tancerze,[/quote:b858c50596]
Różność kończy się i ustępuje miejsca słabości, gdy ktoś nie jest w stanie wykonać poprawnie podstawowych figur. I to najlepiej widać w Kurcie w pierwotnej wersji, którą trzeba było lekko zmienić we fragmencie, w którym POpov i Pronk robili te same rzeczy, bo wychodziło, ze Popow kładł każdy niemal skok i wychodziła paranoja. Swoją drogą można by posawić pytanie: skoro Popov psuł choreografię, to czy nie lepiej obsadzić innego tsncerza, któy tego by nie robił? Przecież w Warszawie jest 2 jeżeli nie 3 tancerzy o niebo lepszych technicznie????

: pt kwie 29, 2011 8:17 am
autor: venus-in-furs
Mimo całej mojej przeogromnej sympatii do jego osoby, muszę dołożyć swoje trzy grosze. Na wczorajszej [i:0663691a92]Bajaderze[/i:0663691a92] zmęczył mnie okropnie. Solo jeszcze daje radę, ale podczas pas de deux z Gamzatti raz byłam już przekonana, że upuści biedną Magdę Ciechowicz. Jak skończyli, to odetchnęłam z ulgą. Był strasznie sztywny i nerwowy. Moja siostra podsumowała, że chyba chodził na wagary z partnerowania.

: pt kwie 29, 2011 8:47 am
autor: Sagittaire
Dokładnie - dodam, że w partnerowaniu jakby go spinało do tego stopnia, ze wychodził z roli i widac było tylko przerażenie i trzęsącą się rękę, że już nie powiem o tym, że nie ma płynności. Ale hitem wczoraj były jego grand jety, zupełnie w stylu Witolda Biegańskiego. Toż to paranoja, żeby pierwszy solista skakał grand jete układając nogi w trójkąt zamiast w szpagat.
PS ale żeby nie było tylko krytycznie to dodam, że jak stał albo siedział i grał w szachy, czy to wyglądał jak młody bóg. Do tego miał wspaniałe ruchy rąk i pięknie skakał niektóre pojedyńcze skoki: lekko, wysoko. Z tym, ze tylko pojedyńcze, bo jak była sekwencja to wychodziło śmiesznie co najmniej, no i te grand jety....

: pt kwie 29, 2011 8:58 am
autor: venus-in-furs
[quote:cf8c5709d1="Sagittaire"]że jak stał albo siedział i grał w szachy, czy to wyglądał jak młody bóg. Do tego miał wspaniałe ruchy rąk i pięknie skakał niektóre pojedyńcze skoki: lekko, wysoko. Z tym, ze tylko pojedyńcze, bo jak była sekwencja to wychodziło śmiesznie co najmniej, no i te grand jety....[/quote:cf8c5709d1]

Tak, grecki posąg :) On czasami tak na długo zawisa w powietrzu, to jest bardzo ładne, ale na ogół ja się jednak męczę, jak on tańczy coś bardziej wymagającego. I z tym wychodzeniem z roli, trafiłaś w samo sedno, mięśnie twarzy mu się zaciskają i po Solorze nie ma śladu.

: sob kwie 30, 2011 4:46 pm
autor: w.
Ech..Z bólem serca muszę stwierdzić iż po dwóch Bajaderach rzeczywiście widać ogromną różnicę między Wojtiulem a Popovem..
Zgadzam się ze wcześniejszymi opiniami.Pięknie się prezentował i wczuwał kiedy był sam,nie musiał się martwić o podnoszenie.Byłam wtedy dumna z niego bo choć Maksim też dobrze sobie poradził od str aktorskiej to zabrakło mi u niego trochę tych emocji.Solówki miał ładne, oprócz tego że troszkę za długo zawisał w powietrzu,spóźniał się jakieś ułamki sekund, co i tak dało się zauważyć. Jedna rzecz mi się tylko z wyżej wspomnianych nie rzuciła w oczy: [i:1fdbb9a521]grand jete[/i:1fdbb9a521]. To jednak kwestia braku wiedzy na temat techniki baletowej, którą powolutku zgłębiam.Pod koniec, gdy P. miał za chwilę 'przerzucić' Gamzatti do rąk Radży, naprawdę zaczęłam się mocno denerwować..(esp iż Maksimowi to też do końca tak płynnie nie wyszło)
Troszkę było to przykre że jakby na jednym balecie był najlepszy skład a na drugim zdecydowanie gorszy.(Nie dało się ich wszystkich jakoś wymieszać? ) Jak pisała Kasia G., Basalaev był nie do pobicia, tak samo zresztą jak Menshikov i Fiedler.Do tego te dwa potknięcia M.Ciechowicz...Szkoda, szkoda.
Wracając do Popova.Ładnie się chociaż zachował oddając swój bukiet M.Żuk (zapewne w ramach przeprosin ;)).Poza tym zastanawia mnie dlaczego on ma takie problemy z tym podnoszeniem? Może dlatego że jest taki szczuplutki albo za bardzo się denerwuje? (Maksim był zawsze tak idealnie opanowany!) Piszecie ze to kwestia techniki-na pewno, ale nie w 100% chyba!Czy tego można się nauczyć?Sposobów owszem ale myślę że przede wszystkim ważna jest siła samego człowieka?
Tak czy siak, nie przestanę go dopingować, wierząc że kiedyś uda mu się stać najlepszym:)

: sob kwie 30, 2011 9:55 pm
autor: venus-in-furs
Ja myślę, że oddał kwiatki Marii, ponieważ są parą z tego co wiem :D

Ja wiem, czy on taki szczuplutki?

Grand jetes były koszmarne, serio.

Poza tym widzę, że wszyscy byli na czwartkowej Bajaderze i szkoda, że dopiero teraz się dowiadujemy :D

: sob kwie 30, 2011 10:33 pm
autor: Sagittaire
Tak, zgadzam sie - jeżeli by oceniac np kto ładniej stał, czy gral w szachy, to Popov wygrałby bezapelacyjnie; tylee że balet nie tylko stanie w pięknej pozie, a też ruch.
Natomiast nie zgadzam się co do tego, ze za długo zawisał w powietrzu, jeżeli orkiestra bez sensu zagrała mu, to nie powód, zeby kaleczyc piękno tego ruchu, bo według mnie te pojedyńcze skoki z zawiśnięciem, zwłaszcza na poczatku I aktu były świetne.
I dwa- absolutnie nie zgodze sie co do Fiedler, które wg mnie była zdecydowanie najsłabszym ogniwem obsady środowej. Wszystko poza dobrze zakręconym piruetem było koszmarne- i wyrazowo i aktorsko i technicznie. Przede wszystkim wyrazowo mnie doprowadzała do szału. Moim zdaniem M. Ciechowicz w czwartek wypadła jako Gamzatti o niebo lepiej - wczuła sie w rolę, cos wyrażała twarzą, a tępe wrecz momentami bezmyslnie przyrażone spojkrzenie Fiedler zastąpiła zimną wyniosłoscią, co do Gamzatti bardzo fajnie pasowało.

I jeszcze cos- w mojej ocenie i jeden i drugi wielki Branin byli do kitu... za to cudnie drapieżnie dziko zatańczył Tyski :)

PS też słyszałam, ze są parą, nawet gdzieś widziałam ich zdjęcia w objęciach z Krakowa chyba.