: ndz lut 27, 2011 7:29 pm
[bc8]26 lutego - 4 ostatnie pieśni. Poznań[/bc8]
http://www.youtube.com/watch?v=NfagxzaPyok
Od strony choreograficznej rewelacja. Rudi von Dantzig zrobił rzecz doskonałą. Na mój gust to jest choreograficzny majstersztyk. Ruch nietuzinkowy. Piękny w swojej prostocie. Do tego bardzo czytelny. Każda sekunda wypełniona, przy jednoczesnym zachowaniu umiaru i braku poczucia ciężkości czy przesytu. To co mnie najbardziej poruszyło w tej choreografii to to, że można było językiem tańca tak genialnie oddac ducha tej muzyki i przedstawic śmierc tak, jak widział ja kompozytor. Śmierc w tej choreografii porusza ale widoczne jest pogodzenie się z nią. Trzyma kurczowo w swoich objęciach ale czyni to troche tak jak matka przygarniająca dzieci.
Pod względem wykonania przede wszystkim całym sercem i dusza ubolewam, ze niestety nie dane mi było zobaczyc w tym Natalii Trafankowskiej.
Pieśń I Katarzyna Samól i Dymitr Tenytski ok ale bez szału. Troszkę mi przeszkadzało za małe zgranie + D.T. przyciężkawo lądował ze skoków, w sensie straszny był huk przy lądowaniu (chociaż to taki chyba urok poznańskich tancerzy; pochwalę się tutaj, że nasz łódzki G.Potockas nigdy nie robi huku na cały teatr przy "ladowaniu", a Nazar Botsiy to ogólnie skacze jakby był piórkiem , a grawitacja go nie dotyczyła).
Pieśń II A.wolna i A.Gumny bardzo mi się podobali. A Gumnego lubię i lubiłam, więc zaskoczenia nie było ale co do partnerki, to bardzo byłam zaskoczona na plus, bo jakoś mi sie wyjątkowo bardzo to wykonanie podobało, a Agnieszka Wolna moją idolka nie była. Tutaj natomiast bardzo pięknie zatańczyła.
Pieśń III S.Sakurado i A.Sierant pozostawię bez komentarza.... Generalnie mała tragedia.... Ale podobno zadziałały tu przyczyny obiektywne, więc nie można z tego powodu krytykowac. Natomiast bardzo jestem ciekawa jak zatańczą to na kolejnych spektaklach, bo przypuszczam, ze mogą byc znakomici jak znikną obiektywne problemy.
Pieśń IV K.Wisniewska i D.Muśko baaardzo mi się podobali - nie wiem czy nie najbardziej z czterech par.
T.Szczerban mi się podobał, a właściwie jego skoki. Chyba najpoprawniejsze spośród facetów. Zastanawiałam się początkowo, czy ta jego śmierc nie była troszkę zbyt za mało wyrazowo zaakcentowana ale nie. To chyba miało tak byc, żeby ona nie była drapieżna ale bardziej jako łagodna koniecznośc i wybawicielka.
Opera -jako całosc ciekawa ale opera nie jest moim życiem...
Generalnie premiera -moim zdaniem-bardzo ciekawa i z ogromna przyjemnościa mi się na nią patrzyło. Cudownie oglądac balet tego typu. Szkoda, ze w Łodzi nie kupuje się takich majsterszyków choreograficznych, tylko tłucze się Śnieżkę sprzed 60 lat.... A ja już widze M.Maciejewską i G.Potockasa genialnie tańczących pieśń III -najtrudniejszą. Kurczę oni by to mogli zatańczyc zjawiskowo... Mam wrażenie, ze to rzecz dla nich pisana.Oprócz tego N Botsiy, P.Ratajeski, V.Batrak, A.Jankowska i G.Rybalchenko i byłby przecudowny spektakl.....
http://www.youtube.com/watch?v=NfagxzaPyok
Od strony choreograficznej rewelacja. Rudi von Dantzig zrobił rzecz doskonałą. Na mój gust to jest choreograficzny majstersztyk. Ruch nietuzinkowy. Piękny w swojej prostocie. Do tego bardzo czytelny. Każda sekunda wypełniona, przy jednoczesnym zachowaniu umiaru i braku poczucia ciężkości czy przesytu. To co mnie najbardziej poruszyło w tej choreografii to to, że można było językiem tańca tak genialnie oddac ducha tej muzyki i przedstawic śmierc tak, jak widział ja kompozytor. Śmierc w tej choreografii porusza ale widoczne jest pogodzenie się z nią. Trzyma kurczowo w swoich objęciach ale czyni to troche tak jak matka przygarniająca dzieci.
Pod względem wykonania przede wszystkim całym sercem i dusza ubolewam, ze niestety nie dane mi było zobaczyc w tym Natalii Trafankowskiej.
Pieśń I Katarzyna Samól i Dymitr Tenytski ok ale bez szału. Troszkę mi przeszkadzało za małe zgranie + D.T. przyciężkawo lądował ze skoków, w sensie straszny był huk przy lądowaniu (chociaż to taki chyba urok poznańskich tancerzy; pochwalę się tutaj, że nasz łódzki G.Potockas nigdy nie robi huku na cały teatr przy "ladowaniu", a Nazar Botsiy to ogólnie skacze jakby był piórkiem , a grawitacja go nie dotyczyła).
Pieśń II A.wolna i A.Gumny bardzo mi się podobali. A Gumnego lubię i lubiłam, więc zaskoczenia nie było ale co do partnerki, to bardzo byłam zaskoczona na plus, bo jakoś mi sie wyjątkowo bardzo to wykonanie podobało, a Agnieszka Wolna moją idolka nie była. Tutaj natomiast bardzo pięknie zatańczyła.
Pieśń III S.Sakurado i A.Sierant pozostawię bez komentarza.... Generalnie mała tragedia.... Ale podobno zadziałały tu przyczyny obiektywne, więc nie można z tego powodu krytykowac. Natomiast bardzo jestem ciekawa jak zatańczą to na kolejnych spektaklach, bo przypuszczam, ze mogą byc znakomici jak znikną obiektywne problemy.
Pieśń IV K.Wisniewska i D.Muśko baaardzo mi się podobali - nie wiem czy nie najbardziej z czterech par.
T.Szczerban mi się podobał, a właściwie jego skoki. Chyba najpoprawniejsze spośród facetów. Zastanawiałam się początkowo, czy ta jego śmierc nie była troszkę zbyt za mało wyrazowo zaakcentowana ale nie. To chyba miało tak byc, żeby ona nie była drapieżna ale bardziej jako łagodna koniecznośc i wybawicielka.
Opera -jako całosc ciekawa ale opera nie jest moim życiem...
Generalnie premiera -moim zdaniem-bardzo ciekawa i z ogromna przyjemnościa mi się na nią patrzyło. Cudownie oglądac balet tego typu. Szkoda, ze w Łodzi nie kupuje się takich majsterszyków choreograficznych, tylko tłucze się Śnieżkę sprzed 60 lat.... A ja już widze M.Maciejewską i G.Potockasa genialnie tańczących pieśń III -najtrudniejszą. Kurczę oni by to mogli zatańczyc zjawiskowo... Mam wrażenie, ze to rzecz dla nich pisana.Oprócz tego N Botsiy, P.Ratajeski, V.Batrak, A.Jankowska i G.Rybalchenko i byłby przecudowny spektakl.....