Balet na dvd i nie tylko

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote="Blanche"]
Ja właśnie mam teraz odwrotną tendencję ;). Niedawno czytałam wywiad z byłym tancerzem Maryjskiego, który jakoś pod koniec lat 90. zaczął tańczyć gdzieś na Zachodzie. Powiedział on, że gdy ma okazję, z przyjemnością ogląda spektakle Maryjskiego, bo ma dość - na przykładzie Jeziora - Zygfrydów, którzy mają depresję, są szaleni, obłąkani, ma dość produkcji, w których wyciąga się na wierzch całą psychologię - to jest dobre dla obejrzenia raz, a nie cały czas; czasami woli po prostu obejrzeć wesołego księcia, a nawet szczęśliwe zakończenie. [/quote

Ilu to znowu takich wesołych książąt jest w baletach klasycznych, a szcześliwych zakończeń to tak będzie fifty -fifty

Akurat postać Zygfryda ta oryginalna dziewietnastowieczna według mnie zawiera w sobie cały bagarz niepokojów imanentnie wpisany w tę postać, w końcu to bohater romantyczny. Dlaczego tylko Werter może sobie cierpieć :wink:
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Co do Zygfryda to też jestem bliska koncepcji, o jakiej napisała Joanna - pierwszy tancerz, którego widziałam w tej roli tak właśnie do niej podszedł, tak ją ugryzł, a w dodatku zakończenie było nieszczęśliwe - od tej pory to właśnie mój ideał klasycznego "Jeziora..", rzeczywiście, werterowskie bez dwóch zdań, ale wykonawcy i zespołu nie zdradzę ;) Zawsze wydawało mi się, że to jedyny sposób, żeby Zygfryd był jakiś i żeby cała opowieść była o czymś. Skoro już Joanna nawiązała do Wertera, to można interpretować również tak jak w przypadku książki, czemu nie? Przyszły samobójca nie zakochał się przecież w realnej kobiecie, Locie, ale w swoim marzeniu, idealizował ją, tak samo Zygfryd śni o ideale, który być może wcale nie istnieje. Wesołego Zygfryda rzeczywiście trudno sobie wyobrazić jako kwintesencję światopoglądu romantyzmu ;)
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote:9eb1386029="Joanna Bednarczyk"]Ilu to znowu takich wesołych książąt jest w baletach klasycznych, a szcześliwych zakończeń to tak będzie fifty -fifty :wink: [/quote:9eb1386029]
Tu raczej nie chodziło o to, że Zygfryd ma być cały czas szczęśliwy, ale o to, że w wielu zachodnich produkcjach tworzy się całe tło psychologiczne dla Zygfryda (i innych bohaterów pewnie też, nie wiem, nie zagłębiałam się), podczas gdy w rosyjskich Jeziorach wydaje się być postacią trochę prostszą. Nie będę dyskutować, który punkt widzenia jest słuszny, o ile w ogóle można tu mówić o słuszności ;). Przytoczyłam to tylko jako przykład, że mnie, podobnie jak tancerza, który to powiedział, męczy czasami to całe tło psychologiczne w balecie, podobnie jak mroczne scenografie itp., bo czasami po prostu lubię obejrzeć zwykłą baśń, bez zastanawiania się, czy na przykład uczucie Zygfryda było szczere i głębokie, czy było jak dziecinna fascynacja (tak a propos Thiago Soaresa w produkcji Royal Ballet) czy jeszcze coś innego. Bo przez pewien czas miałam skłonności do takiego analizowania, przez co traciłam wiele zwykłej przyjemności oglądania.
I na tym może zakończmy ten temat ;).


[quote:9eb1386029="Ewa J."]Chociaż też wątpię, czy by Ci się podobało, raczej nie - w rolę Rajmondy wciela się jedna z moich trzech ulubionych obecnych tancerek Opery, Marie Agnes-Gillot, chyba najsilniejsza, Jean de Brienne to Jose Martinez. Na youtube są wszystkie najważniejsze elementy choreografii, więc można się przekonać, jak to mniej więcej wygląda: http://www.youtube.com/re...t+Martinez&aq=f[/quote:9eb1386029]
Rzeczywiście, po obejrzeniu fragmentów mam mieszane uczucia ;). Gillot jest chyba za mało kobieca jak na mój gust. Zastanawiająca jest dla mnie wariacja z grand pas. Pierwszy raz wariację widziałam właśnie z POB, w wykonaniu Dupont i Guillem i już wtedy sposób jej wykonania (zaznaczę, że nie znałam wtedy libretta) sprawił, że myślałam, że to jakiś tragiczny balet, bo Raymonda podczas tańca wydaje się bardzo zła, niemalże agresywna, a Gillot wcale nie tańczy inaczej. Za bardzo nie rozumiem, jaka idea za tym stoi - jak Ty to odbierasz? Ja rozumiem, że Raymonda może być dumną szlachcianką, ale z drugiej strony to jej ślub, mogłaby okazać choćby minimum pogody ;).
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote:c788fb77fe="Blanche"] Pierwszy raz wariację widziałam właśnie z POB, w wykonaniu Dupont i Guillem i już wtedy sposób jej wykonania (zaznaczę, że nie znałam wtedy libretta) sprawił, że myślałam, że to jakiś tragiczny balet, bo Raymonda podczas tańca wydaje się bardzo zła, niemalże agresywna, a Gillot wcale nie tańczy inaczej. Za bardzo nie rozumiem, jaka idea za tym stoi Ja rozumiem, że Raymonda może być dumną szlachcianką, ale z drugiej strony to jej ślub, mogłaby okazać choćby minimum pogody ;).[/quote:c788fb77fe]

A może myśli o Abderchmanie , i chetnie by sie zatraciła "osunęła" w zmysłowe i gwałtowne ramiona Saracena, a tu prawy, szlachetny, cudny ideał Jean na kobiercu stoi i musi sie mocno do porządku przywoływać tymi zdecydowanymi klaśnięciami. Już sama muzyka z orientalną, sensualną nutą buduje bardzo dwuznaczną atmosferę - Uwielbiam tą wariację i wersję Nurejewa, która widziałam w całości na żywo w własnie wykonaniu MAG i Martineza (choć w wariacji zdecydowanie bardziej zachwyca mnie interpretacja Guillem i pewnie w całości ją bym wolała albo Agnes Letestu czy Dupont). w wykonaniu MAG i Martineza Rajmonda ukaże sie na DVD za jakis czas.
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

Hmm, ciekawa interpretacja, i gdy mnie przekonuje w przypadku Guillem i Dupont (choć w sumie Dupont zdaje się ją wykonywać bardziej delikatnie), to nie w przypadku Gillot. Nadal jest dla mnie zbyt męska, zbyt agresywna, a ostatnia poza i spojrzenie są godne Odylii.
Szkoda, że DVD ukaże się w wykonaniu Gillot, po cichu liczyłam na Dupont, pewnie dlatego, że jest jedyną tancerką POB którą naprawdę lubię, a nie tylko toleruję ;).
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Muszę się przyznać Blanche, że nigdy nie zastanawiałam się wcale nad tym, dlaczego Rajmonda wykonuje tę wariację tak zdecydowanie, a nawet trochę "agresywnie", podpięłam to pod standardy POB - w zasadzie wszystkie tancerki wykonują ją w taki sposób, chyba tylko Noella Pontois jest w niej nieco delikatniejsza: http://www.youtube.com/watch?v=aljJci5BlQQ (to z tej słynnej wersji, o której wspominałam).
A jeśli o mnie chodzi, to oprócz interpretacji z 1983, chętnie obejrzałabym całość w wykonaniu Letestu i Bullion, piękni i szlachetni, jak zazwyczaj: http://www.youtube.com/watch?v=LXq8tR3L3lw
http://www.youtube.com/watch?v=LP8mESqgEuk
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote:d53eb7a43f="Blanche"]Hmm, ciekawa interpretacja, i gdy mnie przekonuje w przypadku Guillem i Dupont (choć w sumie Dupont zdaje się ją wykonywać bardziej delikatnie), to nie w przypadku Gillot. Nadal jest dla mnie zbyt męska, zbyt agresywna,[/quote:d53eb7a43f]

Tak, też uważam że Gillot niestety przesadziła, a przeciez potrafi byc subtelna. Myślę, że Guillem zatańczyła idealne, momentami zdecydowana, dumna, świadoma śiebie a jedocześnie w tych momentach gdy sie odchyla to tyłu jakby miała stracić równowagę czy nawet przytomnosć jest delikatna i kobieca. N o właśnie słyszałam i czytałam że Letestu była wspaniała jako Rajmonda.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

O, jeszcze zapytam za pamięci: Joanno, mogłabyś może zdradzić, skąd masz informacje o przyszłych wydaniach różnych spektakli z POB na dvd? (no, chyba, że to jakieś poufne informacje, to inna rzecz ;) )
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

tajne przez poufne :wink:
no mam swoje źródła, ale zdaje się że na stronie danser en France w vidotheque Opery Paryskiej też są tam zaznaczone nagrania do wydania - a paraitre.

szczęsliwie od kilku latach BOP to co rejestruje potem wydaje bo jest w sumie duże zainteresownie ich spektaklami i tancerzami.
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quote:2d1be274a0="Joanna Bednarczyk"]szczęsliwie od kilku latach BOP to co rejestruje potem wydaje bo jest w sumie duże zainteresownie ich spektaklami i tancerzami.[/quote:2d1be274a0]
Szkoda, że Maryjski tego nie podchwyci, bo zainteresowanie byłoby równie duże. Jak mi się marzą profesjonalne nagrania ich Rajmondy, Fontanny Bakczysaraju, Romea i Julii, Bajadery, Giselle czy nowych baletów Ratmańskiego... Można pomarzyć ;).

Jeszcze wrócę do Rajmondy z POB. Przeglądając spis nagrań na stronie o której wspomniałaś zainteresowało mnie, że w Rajmondzie z 1983 roku w obsadzie jest postać białej damy. W jakiej scenie spektaklu się pojawia i ogólnie co to za postać? (bo przypuszczam, że w nagraniu z Gillot też jest). Jakiś duch? Tańczy czy tylko się pojawia, jest na pointach czy "płasko"? W wersji Sergejewa z Marinki niestety nie ma, a czytałam opinie kilku osób, że brakuje im białej damy.
ODPOWIEDZ