Balet na dvd i nie tylko
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote="Blanche"]
Ja właśnie mam teraz odwrotną tendencję ;). Niedawno czytałam wywiad z byłym tancerzem Maryjskiego, który jakoś pod koniec lat 90. zaczął tańczyć gdzieś na Zachodzie. Powiedział on, że gdy ma okazję, z przyjemnością ogląda spektakle Maryjskiego, bo ma dość - na przykładzie Jeziora - Zygfrydów, którzy mają depresję, są szaleni, obłąkani, ma dość produkcji, w których wyciąga się na wierzch całą psychologię - to jest dobre dla obejrzenia raz, a nie cały czas; czasami woli po prostu obejrzeć wesołego księcia, a nawet szczęśliwe zakończenie. [/quote
Ilu to znowu takich wesołych książąt jest w baletach klasycznych, a szcześliwych zakończeń to tak będzie fifty -fifty
Akurat postać Zygfryda ta oryginalna dziewietnastowieczna według mnie zawiera w sobie cały bagarz niepokojów imanentnie wpisany w tę postać, w końcu to bohater romantyczny. Dlaczego tylko Werter może sobie cierpieć :wink:
Ja właśnie mam teraz odwrotną tendencję ;). Niedawno czytałam wywiad z byłym tancerzem Maryjskiego, który jakoś pod koniec lat 90. zaczął tańczyć gdzieś na Zachodzie. Powiedział on, że gdy ma okazję, z przyjemnością ogląda spektakle Maryjskiego, bo ma dość - na przykładzie Jeziora - Zygfrydów, którzy mają depresję, są szaleni, obłąkani, ma dość produkcji, w których wyciąga się na wierzch całą psychologię - to jest dobre dla obejrzenia raz, a nie cały czas; czasami woli po prostu obejrzeć wesołego księcia, a nawet szczęśliwe zakończenie. [/quote
Ilu to znowu takich wesołych książąt jest w baletach klasycznych, a szcześliwych zakończeń to tak będzie fifty -fifty
Akurat postać Zygfryda ta oryginalna dziewietnastowieczna według mnie zawiera w sobie cały bagarz niepokojów imanentnie wpisany w tę postać, w końcu to bohater romantyczny. Dlaczego tylko Werter może sobie cierpieć :wink:
Co do Zygfryda to też jestem bliska koncepcji, o jakiej napisała Joanna - pierwszy tancerz, którego widziałam w tej roli tak właśnie do niej podszedł, tak ją ugryzł, a w dodatku zakończenie było nieszczęśliwe - od tej pory to właśnie mój ideał klasycznego "Jeziora..", rzeczywiście, werterowskie bez dwóch zdań, ale wykonawcy i zespołu nie zdradzę ;) Zawsze wydawało mi się, że to jedyny sposób, żeby Zygfryd był jakiś i żeby cała opowieść była o czymś. Skoro już Joanna nawiązała do Wertera, to można interpretować również tak jak w przypadku książki, czemu nie? Przyszły samobójca nie zakochał się przecież w realnej kobiecie, Locie, ale w swoim marzeniu, idealizował ją, tak samo Zygfryd śni o ideale, który być może wcale nie istnieje. Wesołego Zygfryda rzeczywiście trudno sobie wyobrazić jako kwintesencję światopoglądu romantyzmu ;)
[quote:9eb1386029="Joanna Bednarczyk"]Ilu to znowu takich wesołych książąt jest w baletach klasycznych, a szcześliwych zakończeń to tak będzie fifty -fifty :wink: [/quote:9eb1386029]
Tu raczej nie chodziło o to, że Zygfryd ma być cały czas szczęśliwy, ale o to, że w wielu zachodnich produkcjach tworzy się całe tło psychologiczne dla Zygfryda (i innych bohaterów pewnie też, nie wiem, nie zagłębiałam się), podczas gdy w rosyjskich Jeziorach wydaje się być postacią trochę prostszą. Nie będę dyskutować, który punkt widzenia jest słuszny, o ile w ogóle można tu mówić o słuszności ;). Przytoczyłam to tylko jako przykład, że mnie, podobnie jak tancerza, który to powiedział, męczy czasami to całe tło psychologiczne w balecie, podobnie jak mroczne scenografie itp., bo czasami po prostu lubię obejrzeć zwykłą baśń, bez zastanawiania się, czy na przykład uczucie Zygfryda było szczere i głębokie, czy było jak dziecinna fascynacja (tak a propos Thiago Soaresa w produkcji Royal Ballet) czy jeszcze coś innego. Bo przez pewien czas miałam skłonności do takiego analizowania, przez co traciłam wiele zwykłej przyjemności oglądania.
I na tym może zakończmy ten temat ;).
[quote:9eb1386029="Ewa J."]Chociaż też wątpię, czy by Ci się podobało, raczej nie - w rolę Rajmondy wciela się jedna z moich trzech ulubionych obecnych tancerek Opery, Marie Agnes-Gillot, chyba najsilniejsza, Jean de Brienne to Jose Martinez. Na youtube są wszystkie najważniejsze elementy choreografii, więc można się przekonać, jak to mniej więcej wygląda: http://www.youtube.com/re...t+Martinez&aq=f[/quote:9eb1386029]
Rzeczywiście, po obejrzeniu fragmentów mam mieszane uczucia ;). Gillot jest chyba za mało kobieca jak na mój gust. Zastanawiająca jest dla mnie wariacja z grand pas. Pierwszy raz wariację widziałam właśnie z POB, w wykonaniu Dupont i Guillem i już wtedy sposób jej wykonania (zaznaczę, że nie znałam wtedy libretta) sprawił, że myślałam, że to jakiś tragiczny balet, bo Raymonda podczas tańca wydaje się bardzo zła, niemalże agresywna, a Gillot wcale nie tańczy inaczej. Za bardzo nie rozumiem, jaka idea za tym stoi - jak Ty to odbierasz? Ja rozumiem, że Raymonda może być dumną szlachcianką, ale z drugiej strony to jej ślub, mogłaby okazać choćby minimum pogody ;).
Tu raczej nie chodziło o to, że Zygfryd ma być cały czas szczęśliwy, ale o to, że w wielu zachodnich produkcjach tworzy się całe tło psychologiczne dla Zygfryda (i innych bohaterów pewnie też, nie wiem, nie zagłębiałam się), podczas gdy w rosyjskich Jeziorach wydaje się być postacią trochę prostszą. Nie będę dyskutować, który punkt widzenia jest słuszny, o ile w ogóle można tu mówić o słuszności ;). Przytoczyłam to tylko jako przykład, że mnie, podobnie jak tancerza, który to powiedział, męczy czasami to całe tło psychologiczne w balecie, podobnie jak mroczne scenografie itp., bo czasami po prostu lubię obejrzeć zwykłą baśń, bez zastanawiania się, czy na przykład uczucie Zygfryda było szczere i głębokie, czy było jak dziecinna fascynacja (tak a propos Thiago Soaresa w produkcji Royal Ballet) czy jeszcze coś innego. Bo przez pewien czas miałam skłonności do takiego analizowania, przez co traciłam wiele zwykłej przyjemności oglądania.
I na tym może zakończmy ten temat ;).
[quote:9eb1386029="Ewa J."]Chociaż też wątpię, czy by Ci się podobało, raczej nie - w rolę Rajmondy wciela się jedna z moich trzech ulubionych obecnych tancerek Opery, Marie Agnes-Gillot, chyba najsilniejsza, Jean de Brienne to Jose Martinez. Na youtube są wszystkie najważniejsze elementy choreografii, więc można się przekonać, jak to mniej więcej wygląda: http://www.youtube.com/re...t+Martinez&aq=f[/quote:9eb1386029]
Rzeczywiście, po obejrzeniu fragmentów mam mieszane uczucia ;). Gillot jest chyba za mało kobieca jak na mój gust. Zastanawiająca jest dla mnie wariacja z grand pas. Pierwszy raz wariację widziałam właśnie z POB, w wykonaniu Dupont i Guillem i już wtedy sposób jej wykonania (zaznaczę, że nie znałam wtedy libretta) sprawił, że myślałam, że to jakiś tragiczny balet, bo Raymonda podczas tańca wydaje się bardzo zła, niemalże agresywna, a Gillot wcale nie tańczy inaczej. Za bardzo nie rozumiem, jaka idea za tym stoi - jak Ty to odbierasz? Ja rozumiem, że Raymonda może być dumną szlachcianką, ale z drugiej strony to jej ślub, mogłaby okazać choćby minimum pogody ;).
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:c788fb77fe="Blanche"] Pierwszy raz wariację widziałam właśnie z POB, w wykonaniu Dupont i Guillem i już wtedy sposób jej wykonania (zaznaczę, że nie znałam wtedy libretta) sprawił, że myślałam, że to jakiś tragiczny balet, bo Raymonda podczas tańca wydaje się bardzo zła, niemalże agresywna, a Gillot wcale nie tańczy inaczej. Za bardzo nie rozumiem, jaka idea za tym stoi Ja rozumiem, że Raymonda może być dumną szlachcianką, ale z drugiej strony to jej ślub, mogłaby okazać choćby minimum pogody ;).[/quote:c788fb77fe]
A może myśli o Abderchmanie , i chetnie by sie zatraciła "osunęła" w zmysłowe i gwałtowne ramiona Saracena, a tu prawy, szlachetny, cudny ideał Jean na kobiercu stoi i musi sie mocno do porządku przywoływać tymi zdecydowanymi klaśnięciami. Już sama muzyka z orientalną, sensualną nutą buduje bardzo dwuznaczną atmosferę - Uwielbiam tą wariację i wersję Nurejewa, która widziałam w całości na żywo w własnie wykonaniu MAG i Martineza (choć w wariacji zdecydowanie bardziej zachwyca mnie interpretacja Guillem i pewnie w całości ją bym wolała albo Agnes Letestu czy Dupont). w wykonaniu MAG i Martineza Rajmonda ukaże sie na DVD za jakis czas.
A może myśli o Abderchmanie , i chetnie by sie zatraciła "osunęła" w zmysłowe i gwałtowne ramiona Saracena, a tu prawy, szlachetny, cudny ideał Jean na kobiercu stoi i musi sie mocno do porządku przywoływać tymi zdecydowanymi klaśnięciami. Już sama muzyka z orientalną, sensualną nutą buduje bardzo dwuznaczną atmosferę - Uwielbiam tą wariację i wersję Nurejewa, która widziałam w całości na żywo w własnie wykonaniu MAG i Martineza (choć w wariacji zdecydowanie bardziej zachwyca mnie interpretacja Guillem i pewnie w całości ją bym wolała albo Agnes Letestu czy Dupont). w wykonaniu MAG i Martineza Rajmonda ukaże sie na DVD za jakis czas.
Hmm, ciekawa interpretacja, i gdy mnie przekonuje w przypadku Guillem i Dupont (choć w sumie Dupont zdaje się ją wykonywać bardziej delikatnie), to nie w przypadku Gillot. Nadal jest dla mnie zbyt męska, zbyt agresywna, a ostatnia poza i spojrzenie są godne Odylii.
Szkoda, że DVD ukaże się w wykonaniu Gillot, po cichu liczyłam na Dupont, pewnie dlatego, że jest jedyną tancerką POB którą naprawdę lubię, a nie tylko toleruję ;).
Szkoda, że DVD ukaże się w wykonaniu Gillot, po cichu liczyłam na Dupont, pewnie dlatego, że jest jedyną tancerką POB którą naprawdę lubię, a nie tylko toleruję ;).
Muszę się przyznać Blanche, że nigdy nie zastanawiałam się wcale nad tym, dlaczego Rajmonda wykonuje tę wariację tak zdecydowanie, a nawet trochę "agresywnie", podpięłam to pod standardy POB - w zasadzie wszystkie tancerki wykonują ją w taki sposób, chyba tylko Noella Pontois jest w niej nieco delikatniejsza: http://www.youtube.com/watch?v=aljJci5BlQQ (to z tej słynnej wersji, o której wspominałam).
A jeśli o mnie chodzi, to oprócz interpretacji z 1983, chętnie obejrzałabym całość w wykonaniu Letestu i Bullion, piękni i szlachetni, jak zazwyczaj: http://www.youtube.com/watch?v=LXq8tR3L3lw
http://www.youtube.com/watch?v=LP8mESqgEuk
A jeśli o mnie chodzi, to oprócz interpretacji z 1983, chętnie obejrzałabym całość w wykonaniu Letestu i Bullion, piękni i szlachetni, jak zazwyczaj: http://www.youtube.com/watch?v=LXq8tR3L3lw
http://www.youtube.com/watch?v=LP8mESqgEuk
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:d53eb7a43f="Blanche"]Hmm, ciekawa interpretacja, i gdy mnie przekonuje w przypadku Guillem i Dupont (choć w sumie Dupont zdaje się ją wykonywać bardziej delikatnie), to nie w przypadku Gillot. Nadal jest dla mnie zbyt męska, zbyt agresywna,[/quote:d53eb7a43f]
Tak, też uważam że Gillot niestety przesadziła, a przeciez potrafi byc subtelna. Myślę, że Guillem zatańczyła idealne, momentami zdecydowana, dumna, świadoma śiebie a jedocześnie w tych momentach gdy sie odchyla to tyłu jakby miała stracić równowagę czy nawet przytomnosć jest delikatna i kobieca. N o właśnie słyszałam i czytałam że Letestu była wspaniała jako Rajmonda.
Tak, też uważam że Gillot niestety przesadziła, a przeciez potrafi byc subtelna. Myślę, że Guillem zatańczyła idealne, momentami zdecydowana, dumna, świadoma śiebie a jedocześnie w tych momentach gdy sie odchyla to tyłu jakby miała stracić równowagę czy nawet przytomnosć jest delikatna i kobieca. N o właśnie słyszałam i czytałam że Letestu była wspaniała jako Rajmonda.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
tajne przez poufne :wink:
no mam swoje źródła, ale zdaje się że na stronie danser en France w vidotheque Opery Paryskiej też są tam zaznaczone nagrania do wydania - a paraitre.
szczęsliwie od kilku latach BOP to co rejestruje potem wydaje bo jest w sumie duże zainteresownie ich spektaklami i tancerzami.
no mam swoje źródła, ale zdaje się że na stronie danser en France w vidotheque Opery Paryskiej też są tam zaznaczone nagrania do wydania - a paraitre.
szczęsliwie od kilku latach BOP to co rejestruje potem wydaje bo jest w sumie duże zainteresownie ich spektaklami i tancerzami.
[quote:2d1be274a0="Joanna Bednarczyk"]szczęsliwie od kilku latach BOP to co rejestruje potem wydaje bo jest w sumie duże zainteresownie ich spektaklami i tancerzami.[/quote:2d1be274a0]
Szkoda, że Maryjski tego nie podchwyci, bo zainteresowanie byłoby równie duże. Jak mi się marzą profesjonalne nagrania ich Rajmondy, Fontanny Bakczysaraju, Romea i Julii, Bajadery, Giselle czy nowych baletów Ratmańskiego... Można pomarzyć ;).
Jeszcze wrócę do Rajmondy z POB. Przeglądając spis nagrań na stronie o której wspomniałaś zainteresowało mnie, że w Rajmondzie z 1983 roku w obsadzie jest postać białej damy. W jakiej scenie spektaklu się pojawia i ogólnie co to za postać? (bo przypuszczam, że w nagraniu z Gillot też jest). Jakiś duch? Tańczy czy tylko się pojawia, jest na pointach czy "płasko"? W wersji Sergejewa z Marinki niestety nie ma, a czytałam opinie kilku osób, że brakuje im białej damy.
Szkoda, że Maryjski tego nie podchwyci, bo zainteresowanie byłoby równie duże. Jak mi się marzą profesjonalne nagrania ich Rajmondy, Fontanny Bakczysaraju, Romea i Julii, Bajadery, Giselle czy nowych baletów Ratmańskiego... Można pomarzyć ;).
Jeszcze wrócę do Rajmondy z POB. Przeglądając spis nagrań na stronie o której wspomniałaś zainteresowało mnie, że w Rajmondzie z 1983 roku w obsadzie jest postać białej damy. W jakiej scenie spektaklu się pojawia i ogólnie co to za postać? (bo przypuszczam, że w nagraniu z Gillot też jest). Jakiś duch? Tańczy czy tylko się pojawia, jest na pointach czy "płasko"? W wersji Sergejewa z Marinki niestety nie ma, a czytałam opinie kilku osób, że brakuje im białej damy.